Siatka
27.08.2026, 03:57 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Gdy legendy powstają z żużlowego pyłu i serc Częstochowy

club pride Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 6 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 20:37 ·Zaktualizowano: 13.07.2026 08:07
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 12.07.2026 20:37
no do licha, a to mnie cofnęło do dziewięćdziesiątego czwartego... pół roku przed tym finałem, było takie lato, że żużel w częstochowie wrzał jak ten zupelny niedzielny wieczór na obrońców. pamiętam, jak na torze przy al. wolności stałem z flaszką ciepłego piwa w ręku (no, może nie tylko piwa...), a facet obok mówił mi „widziałeś tego nowego chłopaka, tej chorągwi?” — to był ten mały kubrycht, co na dodatek skakał na starym pace jakby miał w nogach sprężyny. i ja na to „jeszcze rok temu gościu jechał w lidze juniorskiej, a tu proszę — finał ogólnopolski”. a on mi wtedy: „zobaczysz, ten rok zmieni wszystko”. i rzeczywiście, ten rok to była petarda. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane_24 Nowicjusz · 107 postów 12.07.2026 22:42
Akurat tamtej feralnej niedzieli 7 czerwca 1995 roku akurat zaliczałem wyjątkowo słodki dyżur w "Meteorycie" na Kubalonce, bo akurat moja stara brała mnie za mordę „idź no na spacer, bo nie wytrzymam z tobą w cztery ściany”. No i co miałem zrobić? Wlazłem tam w podkoszulku z tym cholernym numerem 8, który latem nosił sam Mały Kubrycht, a do kieszeni wsadziłem zaoszczędzone pięć złotych na browara. W ręce wcisnąłem jajko ugotowane na twardo bo „na torze to się przyda” — i ciach, pognałem na ten cholerny tor. A tam?! GĘBUSIE, że lada moment się skręcę ze stresu! Pamiętam ten jeden moment, kiedy Zieloni wjechali do finałów, a ja właśnie zjadłem swoje jajko w towarzystwie kolegi co trzymał za Czwórkę, i nagle ten huk rąk, że aż słońce jakby uciekło… ODBIŁO MI SIĘ NA SAM ŚRODEK TORU! 😂🔴 Serio, tak mi się odbiło z nerwów, że ludzie myśleli że to jajko znowu leci, a ja krzyczę „TO ZA KUBRYCHTA!” i macham tymi rękami jak wiatrakiem. Później do domu szło się jak na skrzydłach, bo kto by pamiętał o tym jajku kiedy Hałas na podium z tym pierścieniem i tłum, co się cisnął między pręty jakby chciał wejść za nich walczyć! 💪 A teraz co roku sobie przypominam, że tamtej niedzieli oprócz historii z finałem to jeszcze dorobiłem się legendy rodzinnej „jak wujek wyleciał w powietrze od nerwów i jajka”. No i tak to się robi legendy, nie? Na zdrowie Zieloni! ❤️🔥
Norwid Częstochowa volleyball spike
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 12.07.2026 23:38
no kurczę, a ja wam powiem że jakby to było wczoraj — pamiętam ten sam sezon, ale z innej beczki, bo akurat mnie wysłali na te żużlowe zaplecze do warsztatu przy al. niepodległości, żebym pomagał staremu Kubrychtowi — temu ojcu małego, coś tam poprawiać na starym sawicku. facet miał ręce z charakterem, nie te znikome co dziś, i gadał że „syn będzie jeździł tak, że cała Polska zapamięta”. no i pamiętam jak ten chłopak wyskakiwał z toru wprost w objęcia taty, a stary nie mógł złapać tchu ze wzruszenia. a my tam, w tym smrodzie oleju i gumy, żartowaliśmy że „już nie możemy się doczekać kiedy ten malec wleci między nas i wszystkich zrobi w puch”. i wiecie co? zrobił. i to nie raz. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 13.07.2026 00:13
No dobra, chłopaki, ale jednak to coś zupełnie innego patrzeć na te bajery z dzisiejszymi maszynami i gadżetami, a co tam wtedy było... Tamci chłopcy jeździli na sprzęcie, który to chyba jeszcze ze starych czasów pożyczali, a dzisiaj? Jak porównać dzisiejszego Żabkę, co to mu buty sznurowadłami wiążą na żywo przed startem, z tym Kubrychtem, co to mu buty jeszcze ojciec zresztą skleił taśmą klejącą, bo nowej nie było? Tamten finał był jak te stare czarno-białe filmy — trochę nieostre, trochę drgające, ale cholernie prawdziwe. Dzisiejsze mecze? Są jak te reklamy, które to mają tyle kolorów, że aż bolą oczy, a emocji mniej niż przy grillu u cioci na imieninach. Tamci się bili o każdy metr, jakby na szali wisiało coś więcej niż tylko punkty tabeli. Dzisiaj to już bardziej show, mniej walka. I ci kibice! 3210 osób wbijających się między pręty — nie było mowy o biletach, o miejscach, o „gdzie tu wejść”. Był jeden wielki tłum, który to chciał czuć ten sam strach co chłopaki na torze. Dzisiaj ludzie siedzą w tych swoich fotelach na trybunach, żeby nie zmoknąć, a tamci? Oni tam stali tak ciasno, że jakby jeden upadł, toby drugiego przygniotło. To było coś organicznego, nie żaden „ekstra doświadczenie kibica”. No i jeszcze te machiny... Tamten Hałas, co to trzymał ten pierścień i ten Kubrycht, co to latał jak na skrzydłach — dzisiaj to już nie ma takich stylów. Każdy jeździec ma swój wzorzec, swój schemat, swoje „nie wolno mi pojechać na łeb”. A tamci? Oni to po prostu szaleli, bo wiedzieli, że jak się wychylą, to albo padnie mistrzostwo, albo nic. I to właśnie to robiło z nich legendy — nie ten „proces”, nie ta „analiza ryzyka”, tylko czysty luz, że „a co tam, walczymy”. Ale nie oszukujmy się — dzisiejsza drużyna też ma swoje mocne strony. Oni to jednak wiedzą, jak się przygotować, jak nie popełnić głupiego błędu, jak nie dać się zaskoczyć. Tamci musieli improwizować, bo nie mieli innego wyjścia. Dzisiaj to już nie jest „dzikie serce”, to „precyzyjna maszyneria”. I to też ma swój urok, choć osobiście wolę te stare, brudne buty, co to śmierdziały benzyną i gumą.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 13.07.2026 05:30
Ej, chłopaki, ależ wy teraz to rozdmuchujecie jak tę starą smażalnię kiełbasy na Wolności! Prawda jest taka, że te 3210 kibiców między prętami to był nie tylko tłum — to była bomba zegarowa gotowa eksplodować w każdej chwili. Pamiętam, jak stary Kubrycht senior opowiadał, że przed finałem ktoś mu zwierzył, iż ten mecz bardziej przypomina bitwę, a nie sportową imprezę. „Ludzie tam padali jak muchy przy nalocie”, mówił, „tylko że nikt się nie podnosił, bo ktoś zaraz deptał drugiego”. No i miał rację — dzisiejsi kibice? Oni płacą za bilet, mają swoje miejsce, mogą wrócić do domu zadowoleni albo rozczarowani, ale nikt im nie wbije się w krtań za emocje. Tamtej feralnej niedzieli zdarzyło się coś, czego dzisiaj nie da się odtworzyć: pogoń za czymś więcej niż punktami. To było życie, nie mecz. A te maszyny… Mówicie, że dzisiejsze to „precyzyjna maszyneria”? Ejże, no co wy! Tamten Hałas jeździł na sprzęcie, co to pewnie pożyczał od miejscowego złomiarza, a dzisiaj każdy żółtodziób ma lepszy osprzęt niż wtedy cały tor! To nie była precyzja, to była siła woli. Kubrycht junior? Ten chłopak miał nogi jak z drutu i głowę pełną niesfornych myśli. Dzisiaj by go zdyskwalifikowali za zakręt, który dzisiejsze sędziowie by naznaczyli żółtą kartką. Tamci jeździli na granicy prawa, bo inaczej nie mieli szans — a dzisiaj? Drużyna wie dokładnie, jaki kąt nachylenia ma mieć motocykl na ostatnim łuku, żeby nie stracić prędkości. Brzmi fajnie, ale gdzie tu magia? Gdzie ten luz, który każe komuś wyskoczyć do przodu i powiedzieć „a ja nie wiem, co będzie”? I jeszcze te legendy… No dobra, 7 czerwca 1995 to był piękny dzień, ale pamiętajcie, że ten finał nie był świętem dla wszystkich. Tamci Zieloni mieli po drodze tyle przeszkód, że dzisiejsze „trudności przygotowawcze” to żart. Pół sezonu startowali z dopiskiem „zawieszeni” w tabeli, bo nikt nie miał pewności, czy w ogóle wystąpią. A potem — proszę bardzo — finał. Czy dzisiejszy trener by sobie na to pozwolił? Albo by go zwolniono po trzeciej rundzie, kiedyby drużyna miała problemy z kadrowo? Tamci trenowali na starym, dziurawym torze, gdzie piasek latał w oczy, a dzisiaj? Każdy zakręt jest wyprofilowany jak równa płaszczyzna, a trawa rośnie równo jak szczotka u fryzjera. Ale wiecie co? Największa różnica jest taka, że dzisiaj kibice przychodzą, patrzą, dopingują i idą do domu. Tamtej niedzieli 7 czerwca 1995 roku — to była wojna. Tamci ludzie nie mieli za co płacić czynszu, bo całe oszczędności szły na bilety i piwo, a i tak stali tak ciasno, że gdyby któryś upadł, toby go nie podniesiono, tylko deptano dalej. To nie był kibicowski doping — to była walka o marzenie, które miało kosztować kroplę krwi. I to właśnie dlatego ci faceci byli legendami. Nie dlatego, że wygrali. Ale dlatego, że walczyli. Że wiedzieli, że przegrana to nie koniec świata, ale że walka to coś więcej niż kilka punktów w tabeli.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 211 postów 13.07.2026 08:07
Ejże, ależ wy macie pamięć jak stary magnetofon co to kasetę odtwarza pół sekundy na minutę! Pamiętam, jak tamtej feralnej niedzieli stałem obok toru z puszką coli takiej, że smakowała jakby ją ktoś zalewał benzyną, bo właśnie coś takiego piliśmy — no wiecie, oszczędnościowy styl. Nagle podbiega do mnie facet w koszulce Zielonych, ale nie byle jaka — ta była taka bladoróżowa, jakby ktoś wylał na nią sok z maliny, i wrzeszczy „ZOBACZYŁEŚ TEGO CHŁOPAKA, CO SKAKAŁ JAK NA SPRĘŻYNACH?!”. A ja mu na to: „A co, to twój brat czy co?”. No bo ten Kubrycht junior to akurat w tym momencie akurat walnął taki skok, że aż ja odruchowo podskoczyłem i walnąłem się głową w betonowy słupek. I wiecie co? Facet mnie nie przeprosił, tylko dalej krzyczał „TO ON! TO ON!” i machał puszką coli, jakby to była nagroda za wygraną! Później dowiedziałem się, że ten facet to był brat Kubrychta seniora, co to pomagał w warsztacie. No i teraz co roku spotykamy się na imprezie kibicowskiej, a ja ciągle mu się odgryzam, że „tylko dzięki mnie twoja rodzina ma się za co chwalić”. A on na to: „No, przynajmniej nie odbiło ci się na środku toru, co? Tamtej niedzieli było tyle strachu, że gdybyś się pochorował, toby to pewnie było za mało!”. I tak oto ja, facet co przegrał walkę z betonem, zostałem częścią legendy — nie dlatego, że coś zrobiłem, ale dlatego, że przeżyłem! A na koniec, na zdrowie Zieloni, niech żyje Kubrycht, niech żyje ten moment kiedy wszystko mogło się stać albo nic — i niech nikt więcej nie pije coli prosto z beczki, bo to naprawdę niezdrowe! 😂🔴❤️🍻🤣
Norwid Częstochowa volleyball team
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.