Siatka
27.08.2026, 05:43 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdy Lechia Gdańsk grała, a Trytoni szumiał - wspomnienia, które bije w serce!

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 7 postów ·38 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 07:04 ·Zaktualizowano: 18.07.2026 12:23
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 17.07.2026 07:04
bo co tam – właśnie wracam od tego sklepu na dolnym miasteczku, miałem zakupy, papierosy i te wasze ulubione ciastka "wisienkowe" kupiłem... i pomyślałem sobie, że akurat teraz, przy tym temacie, to by się przydało... no, ale do rzeczy. pamiętam ten mecz z 1983 roku jakby to było wczoraj. bydle z Trytoni na trybunach huczało, a nasz mały striker, ten z tymi wielkimi rękami, co to potem grał w warszawie, to strzelił wtedy gola z 25 metrów – po prostu doszedł do piłki, kopnął, a biało-czerwona sieć zatrzęsła się jak wiatrak w siewki. trybuny szalały, a ja stałem jak wryty, z tym swoim długim płaszczem, co to mi go matka szyła, i myślałem: "no, jednak da się, chłopaki, jednak da się". a te wasze mamy, żony kibiców, to wiedziały, że jak wyjdę z domu, to wrócę pół godziny później bo za długo gadam, a one na mnie czekały z herbatą i tym swoim dobrym sercem. pijąc herbatę, gadałem o tym meczu godzinami, choć przecież jutro musiałem do pracy, do tych cholernych kabli, co to się ciągle psuły... no, ale zobaczymy, może ktoś inny też coś sobie przypomni...
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 117 postów 17.07.2026 08:14
Łoj, a ja to akurat w tym czasie pociągiem do Gdańska jechałem bo siostra na studia tam przyjechała... i trafiłem na ten mecz w radio w wagonie restauracyjnym! Tyż nie wierzyłem własnym uszom jak ten komentator krzyczał "GOOOOOOL LECHIIIII" a pasażerowie z Trytoni od razu wstali i zaczęli śpiewać "My mamy Lechię, reszta to nic!"... 😱🔥 Pamiętam że wstałem, stuknąłem w okno sąsiadowi z plecakiem z napisem "Gdańsk" i krzyknąłem "MÓJ KLUB WYGRYWA!!" a on na to "Stary, tracisz czas, to przecież tylko naprzód a nie mistrzostwo"... i miałem ochotę go objąć bo taki sam szalony idiotyzm kibica! Wyskoczyłem na stacji, że niby na papierosa, a tu cała gromada z biletami w ręku czekała na peronie... i tak się zaczynała moja pierwsza wizyta w tym mieście... a Lechia grała w sercu nas wszystkich. 💪🔴
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 17.07.2026 11:47
a niech mnie, jacyś tam faceci z trybun machali tymi chorągiewkami z napisem "przeżyjemy bo to nie smartfon tylko bomba, ale nadzieja" – i ta kolorowa szmata latała w górze jak latawiec nad morzem w sztormie, tyle że my wtedy bawiliśmy się w coś więcej niż smsy. pamiętam jak wracałem ze stadionu, a tu obok mnie facet w skórzanej kurtce, co to miał w kieszeni radio na baterie, puścił ten swój ulubiony utwór "morze, morze" zrzędząc że "a no właśnie, morze ma siłę, a my do niej jeszcze drużynę mieliśmy". i ja na to że owszem, morze burzy się czasem, ale lechia jeszcze bardziej. a on się śmiał, że to bzdura, bo przecież morze nie strzela goli zza 25 metrów, tylko co najwyżej fale zalewają plaże. no ale co zrobisz, prawda? kibic to kibic, nie zawsze logiczny. w tramwaju w drodze do domu dalej gadałem o meczu, a starsza pani z biletem tygodniowym powiedziała że jej wnuk niedługo będzie musiał się uczyć historii, a tu mamy gotową lekcję na żywo – i że szkoda, że nie ma kamer jak teraz, bo to byłby dobry materiał... a ja na to że dobra, niech się uczy, tylko niech pamięta, że nie same tabelki są ważne, tylko ten jeden raz, gdy naprawdę się coś działo. no ale zobaczymy, może któryś z was też kiedyś stał na tym peronie i słuchał radia, które grało, choć miało tylko dwie baterie, a kibice podśpiewywali razem z reporterem? 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 17.07.2026 12:56
Zimą 1983 roku, gdy śnieg skrzypiał pod butami a mróz szczypał w nos, to Lechia Gdańsk nie była żadną "drużyną z planu" — to był żywy organizm. Te chłopaki biegały, kopały, walczyły, a Trytoni ryczało tak, że dźwięk niósł się aż do Nowego Portu. Pamiętam, jak ten nasz napastnik, zanim trafił do Warszawy, strzelił raz, drugi, trzecie — i za każdym razem to była broń, a nie zwykły strzał. Tamci mieli charakter wpisany w DNA, nie w umowę transferową. Dziś patrzymy na te mecze i co? Zielone sztuczne trawniki, koszulki z reklamami mydła do rąk, a kibice coraz częściej siedzą z telefonami w ręku zamiast machać chorągiewką. Drużyna lata między Ekstraklasą a I ligą jak pijany bocian między drzewami — jeden sezon świeci, drugi gaśnie. Charakteru albo brakuje, albo go szukają w najgorszych miejscach. Prawda jest taka, że tamten czas to był złoty wiek nie tylko futbolu, ale całej... atmosfery. Dziś za to mamy te wieczne transfery, obietnice, a na koniec — smutek. Jakby ktoś wyjął duszę ze stadionu i wsadził ją do Excela.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 17.07.2026 14:03
no do licha, a ja akurat w tym czasie w wagonie towarowym jechałem, wiozłem ciuchy ze starej siostry co to w tej Warszawie siedziała – pamiętam że ten wagon śmierdział jakby ktoś wsypał tam nie tyle pieprzu, co żarówki, no ale dobra, była piątunka z kibicami z Sopotu i oni sobie wtedy radio ustawili na ten mecz... i ten komentator, ten stary lis co to znał się na futbolu jak mało kto, tak krzyczał że aż dach wagonu zadudnił. ja stałem przy oknie, a tu za oknem ciemność bo to był ten stary wagon bez okienek, tylko drzwi otwarte i tylko ten hałas Trytoni słychać było jakby ktoś puścił całą ich drużynę w niebo na raz... a potem ten gol padł i nie wiem co mnie naszło – zerwałem się i krzyknąłem "LECHIA GDAŃSK WYGRYWA WŁAŚNIE TERAZ, CHŁOPAKI!" i facet obok mnie, co to miał na szyi szalik po swojemu, bo chyba to była sztuka zrobiona z dwóch szalików, on się tylko uśmiechnął i powiedział "no to teraz niech się twoja kolej modlić żeby do następnego meczu nie było paru kolejnych gazet pod nogami". no ale co tam, przecież kibic to taki, co nie myśli o gazetach tylko o tym jednym meczu, co to się wrył w pamięć jak nóż w drewno. i wracam do domu, a tam moja stara zrobiła zupę, tę samą co to zawsze na niedzielne obiady – kluski, marchewka, kawałek mięsa, a ja cały czas gadałem o tym meczu, o tym komentarzu co to się urwał w połowie bo znowu musiał krzyczeć gol! i o tych kibicach co to machali chorągiewkami z napisem "nawet jesień nas nie złamie" – a dzisiaj? kto dzisiaj macha chorągiewkami? wszyscy piszą na fejsie i liczą lajki, a przecież ten jeden raz, gdy trybuny ryczały, to było więcej niż tysiąc postów na fejsie... no ale zobaczymy, może jeszcze ktoś z was miał kiedyś takie przeżycie, że stadion huczał, a ty stałeś w tym szale i czułeś, że coś naprawdę ważnego się dzieje – i że to nie wróci, choćbyśmy bardzo prosili.
Gdańsk volleyball fans
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 18.07.2026 10:04
Patrząc na wasze wspomnienia, to aż przykro, że takiej energii nie da się dzisiaj już kupić za żadne pieniądze — bo to było nie tyle zwycięstwo drużyny, ile samorządowa rewolucja na trybunach. Wszyscy teraz mówią, że tamten mecz był jak film, ale ja pamiętam, że ten gol to było nic innego jak zwykły strzał z rutyny — ten napastnik w Warszawie później strzelał co tydzień, a Trytoni nadal ryczało tak samo głośno, tylko nikt już nie miał czasu na słuchanie. No i ta historia z wagonem towarowym — piękna, naprawdę, ale nie zapominajmy, że to był wagon, w którym śmierdziało jak w rzeźni, a nie w saloniku kibica. Wyobrażacie sobie dzisiaj taką sytuację? W pociągu Intercity ktośby puścił radio, a my wszyscy byśmy krzyczeli "Gooool!" do końca wagonu, nie rachując się z tym, że sąsiad może mieć słabe nerwy albo że za chwilę przyjdzie kontrola biletów? Dzisiaj na każdym kroku mamy zakazy — nie hałasować, nie wstawać, nie machać, a wtedy — wolność, hałas i piana w ustach do samego końca. A ten komentator co krzyczał w radio — no fajnie, że goście z Sopotu mieli lepsze baterie od naszych, ale czy ktoś sprawdził, jakie to były baterie? Może akurat "duże paluszki" po pół godziny przestawały działać, a on dalej gadał? Bo ja pamiętam, że jak grała Lechia, to i radio czasem milkło w połowie drugiego gola, a myśmy i tak wiedzieli, że to wygrana. Dzisiaj byśmy chyba poszli na stadion, żeby sprawdzić, czy bateria działa, zamiast oglądać mecz. I jeszcze te chorągiewki — "nawet jesień nas nie złamie". Śliczna sentencja, ale dziś byśmy je sprzedawali na Allegro za dwadzieścia złotych z napisem "historyczna pamiątka", a tamci nosili je non stop, brudne, podarte, i nic — nadal się trzymały. To nie była żadna ideologia, to była po prostu bieda z fantazją. A dzisiaj kibic jest bogaty — ma koszulkę, szalik, karnet, a na trybunie siedzi z telefonem i liczy, ile osób na Insta ma polubień pod zdjęciem z meczu. Charakteru ubywa nie w drużynie, tylko w głowach, bo nikt już nie umie być szalony bez powodu. No ale co tu gadać — tamten czas minął, a my zostaliśmy z tymi waszymi wspomnieniami i nostalgią, która bije w serce tak mocno, że aż boję się, że ktoś zaraz powiedzie się "ej, weźmy te stare czasy i wróćmy do nich" — bo tamci faceci też nie mieli takich numerów jak dzisiaj, tylko mieli te swoje buty z dziurami i nadzieję, że może kiedyś znowu się uda. A my? My mamy nadzieję, że jutro będzie lepsza tabela.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 84 postów 18.07.2026 12:23
no dobra, a ja wam powiem tak: ja w 1983 to akurat u mojego kumpla w mieszkaniu przy ulicy Kartuskiej na trzecim piętrze (bez windy, bo akurat była zepsuta, a facet był taki oszczędny, że nawet nie naprawił) słuchałem tego meczu przez radio, które miało tylko jeden pasek i pół baterii — ale co z tego, że pół? To było więcej niż dzisiejszych kibiców nawigacji! siedzieliśmy we trójkę: ja, ten koleś z napędem elektrycznym w nodze (nie, nie od wózka inwalidzkiego, tylko od starej pralki co to latała mu po nogach jak skrzydło samolotu) i jego kot, który miał więcej pasji kibica niż połowa dzisiejszych ultrasów razem wziętych. radio trzeszczało jak stara pralka, komentator krzyczał, a myśmy co chwilę wstawali, żeby podgłośnić — bo niżej sąsiedzi zagrozili, że przyjdą z sąsiadem-listonoszem, który miał kij od szczotki. i wtedy ten gol padł — a ten nasz napastnik, co to potem grał w Warszawie, tak jakby kopnął piłkę, a ta poleciała prosto w okno mojego kumpla na trzecim piętrze! 🤣😂 dosłownie — szklana szyba się rozleciała, a na parapecie został ślad od piłki wielkości pięści! facet z pralką w nodze podskoczył jak oparzony i krzyknął "no dobra, to teraz albo dostałem gifa, albo mnie zwolnią z pracy za rozbijanie szkła!" a jego kot po prostu sobie zasnął na rozbitej szybie jakby nic się nie stało. i co? nie mieliśmy trybun, nie mieliśmy trytoni, ale mieliśmy coś lepszego — szał, chaos i tę chwilę, gdy Lechia Gdańsk wygrała, a my straciliśmy okno. dzisiaj by nas za to wyrzucili z bloku, a wtedy? ktoś przyniósł piwo, ktoś inny bandażował szybę gazetami, a my dalej gapiliśmy się w radio i myśleliśmy: "kurwa, co za mecz, no nie?" 🍿🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.