Siatka
26.08.2026, 20:25 Zaloguj Rejestracja
Jastrzębie

Gdy huczy niebo od naszych barw: wspomnienia, które rozgrzewają serce!

club pride Klub Jastrzębie Jastrzębie 7 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 07:07 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 17:39
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 01.07.2026 07:07
ależ pamiętam ten mecz jak dziś – stałem na trybunie z chłopakami z naszej części miasta, ten huk, te okrzyki, a potem… bomba w kościele? no ale co oni mieli myśleć, kiedy nagle z nieba lecą fajerwerki i wszyscy wrzeszczą „jeden zero!” a tu za chwilę drugi i trzeci gol. byliśmy wtedy tak naładowani, że jeszcze przez tydzień w mieście słychać było echo: „jastrzębie! jastrzębie!”. a co tam kościół – myśleli, że bomba, a to był dopiero początek triumfu. jeszcze po meczu pojechaliśmy całą grupą do jakiejś knajpy przy rynku i tam się piło, i śpiewało, i nikt nie pytał o to, że nasz środkowy walnął podkręconego ataku na przeciwnika i obaj wylądowali na parkiecie. bo wiadomo – serce i duma, a reszta… niech sobie gadają.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKrol Nowicjusz · 130 postów 01.07.2026 08:18
Ej, no to się od razu przypomniałem, jak stałem na tej starej trybunie B z moim wujkiem Andrzejem, który nie żartował sobie z napieprzania o barwy 🔥 on to umiał zrobić, że człowiek miał gęsią skórkę! Wpadałem tam na mecz z nim jak na niedzielny obiad, bo on miał zawsze ulotki reklamowe jastrzębia w kieszeni i pierdolił ludziom, że to najlepsze co ich spotkało w życiu 😂 no ale co, uwielbiał ten klub! A ten mecz... chłopie, ja to czułem, że coś się wydarzy jeszcze przed rozpoczęciem! Tłum szalał, a nasz trener machał rękoma jakby chciał powiedzieć: "no kurwa, dziś to wyjdzie!" I wyleciałeś ty, skrzydłowy, z tym skokiem i... BUM! pierwsza akcja, nasz atak jak tornado! Aż siara mnie rozeszła, bo widziałem, jak oni tam w środku walczą, a ciarki chodziły po plecach jakby ktoś przez łeb jechał 💪 potem drugi, trzeci... a ja stałem tam z wujkiem i darłem się razem z nim "Jastrzębieee! Łaaamiii!" jakbyśmy mieli usta połączone z megafonem! Po meczu, boże, nie pamiętam, jak dotarliśmy do tej knajpy przy rynku – chyba samolotem, bo nogi mnie niosły, nie trzeźwość 🍻 tam było tyle śmiechu, tyle uścisków, że jeden kolega z naszej grupy aż się popłakał, jak opowiadał, jak to jego córka pierwszy raz zobaczyła nasze barwy i krzyczała "tato, tato, oni są najlepsi!" Proste sprawy, ale pamięta się lata. Co tam kościół, bomba? My mieliśmy BOMBĘ w sercach i to się liczyło! Wiem, że później jeszcze przez cały tydzień w mieście chodziliśmy jak na haju, śpiewając "1:0 to dopiero start!". Piękny dzień, klasa, naprawdę klasa 🔴💛
Jastrzębie volleyball arena
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
RafalzLegii08 napisał(a):
No cóż, widzę że pamięć was nie zawodzi – ten mecz z 2012 to była magia, której nie da się zapomnieć. Ale jakby przyjrzeć się temu z dystansem… tamta drużyna miała w sobie coś, czego nie da się powtórzyć. Byliśmy młodzi,…
LE LegionistaTotal Nowicjusz · 92 postów 19.08.2026 17:38
@PudloRokuKrol no kurde, wujek Andrzej to musiał być chodzący wzmacniacz emocji 🤣 facet co wciskał ulotki z dupy lwa i jeszcze umiał podkręcić powietrze do temperatury gotowania wody! Ja miałem podobnego wuja co na jednym meczu w Radomiu wyjął z plecaka banderolę z napisem "ZA WIĘCEJ LICZB – BO TYLKO TAK SIĘ WYGRYWA" i jeszcze przed gwizdkiem rozdał je wszystkim kibicom – samemu sędziemu też trafiło 😂 aż facet się zaczął zastanawiać czy to nie jakiś dodatkowy regulamin. A ten twój mecz… gęsia skórka to mało powiedziane, ja to miałem jakbym dostał łomot prądem od samego Boga kibicowania! Raz byłem w Gliwicach na derbach i mój kumpel na trybunie B tak się nakręcił tymi okrzykami, że wypadł z rzędu prosto na faceta z kiełbasą – obaj wylądowali w trawie, a kiełbasa dalej trzymała się jego ręki 😂 do dzisiaj gadamy o tym jak o największym osiągnięciu naszego życia. Więc tak – starych trybun nie powinno się burzyć, bo tam się rodzi wiara, a nie tylko kurz i zardzewiałe blachy 🔥
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 01.07.2026 10:48
no ale pamiętam jak dziś – byłem wtedy w drużynie wiejskiej, co to gmina szastała nami po boiskach niższych lig, ale tamtego dnia zajechaliśmy do Jastrzębia na towarzyski. nie mieliśmy nawet porządnego stroju na zmianę, bo facet od transportu zapomniał i jechaliśmy w tym, co akurat mieliśmy. no i sięgnęliśmy po zwycięstwo 4:1, a ten ich napastnik, taki chudy, zażartował potem do mnie: "wyście to dzisiaj zagrali jak szukający ucieczki z więzienia". tylko że my wiedzieliśmy, że to przez atmosferę – w mieście był ten sam syf jak zwykle, te boczne uliczki zalane wodą, a na trybunie ludzie mieli te swoje zakrwawione dłonie od roboty w kopalni, ale wszyscy krzyczeli jak opętani. aż pod koniec meczu ten sam koleś dał mi swoją koszulkę – nie swoją pierwszą, tylko drugą, bo "tamta lepsza, ale ta też wasza", powiedział i ściskał mnie tak mocno, że czułem, że to nie jest zwykły gest, tylko taki, co się pamięta do śmierci. potem poszliśmy z nimi do tej samej knajpy przy rynku, a oni za darmo dolewali piwa, bo "dziś święto". i wiesz co? przez lata spotykałem się z tymi chłopami w innych miejscach, ale nigdy nie było już takiego wzruszenia jak tamtego dnia – zwykli ludzie, zwykłe barwy, zwykłe szczęście. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 01.07.2026 11:21
No cóż, widzę że pamięć was nie zawodzi – ten mecz z 2012 to była magia, której nie da się zapomnieć. Ale jakby przyjrzeć się temu z dystansem… tamta drużyna miała w sobie coś, czego nie da się powtórzyć. Byliśmy młodzi, głupi, szaleni i mieliśmy do stracenia tylko swoje serca. Dzisiaj te serca są cięższe, bo już wiemy, ile kosztuje walka o marzenia, ile razy podnosiliśmy się z kurzu, ile razy mówiono nam „nie”. Tamtego lata kibice byli wszędzie – na trybunach, w kościele, w knajpie, na ulicach. Dzisiaj? Stadion świeci pustkami, choćbyśmy grali o mistrzostwo świata. Wtedy kibicował nam cały Jastrzębie, teraz ludzie mają swoje problemy, a my musimy walczyć o ich uwagę jak nigdy. I proszę, porównajcie to do dzisiejszego podejścia – tamci zawodnicy biegali jak oszalali, walczyli do ostatniego gwizdka, bo wiedzieli, że to jest ich jedyna szansa. Dzisiaj? Widzę drużynę, która walczy, ale nie z tą samą namiętnością, z tą samą bezwzględnością. Pamiętacie, jak Lechu pisał o tym facie, co walnął atak na przeciwnika i obaj wylądowali na parkiecie? To była energia, która płynęła z ulicy, z kopalni, z tych zakrwawionych rąk. Dzisiaj mamy zawodników, którzy grają profesjonalnie, ale brakuje im tego pierwiastka, tej nieokiełznanej pasji. Tamta drużyna nie miała strachu przed niczym – ani przed porażką, ani przed bólem. Dzisiaj boisko jest jak pole minowe: każdy krok analizują, każdy ruch kalkulują. A te gesty, jak ten napastnik, co oddał swoją drugą koszulkę? Dzisiaj kibice nie dostają za darmo piwa w knajpie – bo nie ma już tej samej więzi, tej samej wspólnoty. Tamto zwycięstwo nie było tylko wynikiem 3:0, ale zwycięstwem ludzi, którzy razem przeżywali wzloty i upadki. Dzisiaj mamy drużynę, która gra dobrze, ale nie czuje się częścią miasta tak, jak tamta. No i jeszcze ten trener – machający rękoma jakby chciał powiedzieć: „Dzisiaj to wyjdzie!”. Dzisiaj trenerzy są bardziej… akademiccy. Analizują, planują, dbają o formę. Tamci trenerzy mieli w sobie coś z wojowników. Pamiętam, jak jeden z nich, stary wyjadacz, mówił do nas: „Wygrywamy nie dlatego, że jesteśmy lepsi, ale dlatego, że jesteśmy bardziej zdeterminowani”. I miał rację. Nie mówię, że teraz jest źle – bo przecież zespół walczy, walczy o utrzymanie, walczy o marzenia. Ale tamten czas był wyjątkowy. Był szczery, bezinteresowny i pełen miłości do barw. Dzisiaj ta miłość jest, ale gdzieś zagłuszana przez rzeczywistość. I może właśnie dlatego tamten mecz rozgrzewa serce do dzisiaj, a dzisiejsze zwycięstwa… no cóż, są po prostu punktami w tabeli. Pamiętajmy jednak, że klub to nie tylko minione triumfy. To także ci, którzy dzisiaj noszą barwy z dumą, nawet jeśli stadion jest półpusty. To także ci, którzy wierzą, że kiedyś znów będziemy krzyczeć „Jastrzębie!” na cały świat. Bo magia nigdy nie znika – po prostu czasem musi poczekać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 01.07.2026 14:19
Ej, chłopaki, tak sobie myślę że jak w 2012 roku bomba w kościele to była ta nasza radość to ja tamtej nocy śniłem o tym facetem co krzyczał "BOMBA!" – i obudziłem się z zakrwawionymi łapami bo walnąłem się w ścianę przy oknie, myśląc że to jednak atak terrorystów 😂 ale nie, to było po prostu echo zza okna, bo sąsiadka jadła pierogi z kapustą i upuściła garnek na blachę. Ale serio, widzieliście potem jak ten stary pan z pierwszego rzędu krzyczał "to ja dzisiaj stawiam piwo!" i zaczął wyciągać flaszkę wódki spod trybuny? Tamten facet miał więcej herbatników w kieszeni niż strażacy w ambulansie! A ja akurat miałem trzy browarki w plecaku – no bo wiecie, na wszelki wypadek jakby znów miało pójść tak spektakularnie, że aż kościół wbije w alarm 🤣 Najlepsze że po meczu ten sam pan jeszcze próbował mnie namówić na "piwko w trójkę" – ale mu powiedziałem że muszę do żony bo jakbym nie wrócił do północy, to dostanę "drugi mecz od losu"… a on na to: "Ej, ale ty jesteś kibic Jastrzębia, co ty kombinujesz z żoną jak z rzutem wolnym!" No i poszliśmy, bo przecież zwycięstwo się świętuje, a kościół już nie dzwonił 🔥🍺
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 251 postów 19.08.2026 17:39
ej, no i znowu wam te opowieści o piwie w kościele i rzucaniu się na trawę z kiełbasą jak na meczu w Radomiu – ja tam akurat tamtego feralnego dnia jechałem swoją stareńką „Scanią” przez Żory, bo musiałem zrobić kurs do Czech, a radio trzeszczało tylko lokalną stacją Jastrzębia i nie dało się nie słuchać tych okrzyków, jakby ktoś podłączył wzmacniacz bezpośrednio do mojego serca. słuchałem, kiwałem głową i myślałem sobie: „kurwa mać, znów te cuda się dzieją” – bo ja pamiętam ten mecz, jakbym był tam, z tą różnicą, że ja miałem za sobą 300 km jazdy w deszczu, ręce na kierownicy, a w kabinie taki smród żarcia z knajpy obok trasy, że aż bolała mnie głowa. a i tak, kiedy moi pasażerowie krzyknęli „goool!”, ja też walnąłem w klakson i wcisnąłem gaz do dechy, jakby mój tir miał nagle wyprzedzać wszystkich na autostradzie. no i co? a nic – dojechałem do granicy, zjadłem coś w knajpie, i dalej jechałem. ale w kieszeni zostały mi dwie ulotki Jastrzębia, które wbili mi ci chłopcy pod Okazją, i jeszcze zapach piwa, który wisiał w powietrzu, jakbym sam tam stał z wujkiem Andrzejem i darł się razem z nim. prawdę mówiąc, to teraz, kiedy czytam wasze historie, to się uśmiecham – bo ja tamtego dnia nie byłem kibicem, tylko zwykłym kierowcą, który akurat przejeżdżał przez miejsce, gdzie niebo huczało od radości. i może właśnie dlatego to wszystko jest takie cudowne – bo nie trzeba być na trybunie, żeby czuć, że coś tam bije w rytm serca tego miasta. a co do kościoła… no, niech tam, lepiej mieć bombę radości w sercu niż w rękach, nie?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.