Gdy czerwono-niebieskie serca biły raz jeszcze: lata chwały naszego SPS-u!
no pamiętam ten jeden mecz wiosną 2018 przy takim kapryśnym kwietniowym deszczu co to psuł niedzielę – ten z MKS-em Garwolin przy trybunach jakby całe Siedlce się tam zebrało bo coś czuć było że ten awans wisiał już na włosku. a na trybunie brawa i pomarańczowe chusty rzucaliśmy w powietrze kiedy padł gol z rzutu rożnego i wszyscy wiemy kto dośrodkował – ten stary lis towarzyski, co po latach jeszcze chodzi z flagą i raz się pyta: "a co tam, jeszcze daleko?" no ale ten dzień to było coś, naprawdę.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Nawet nie wiem co myśleć jak to czytam coś takiego 🔥 a miałem wtedy wolne od roboty i stary kolega z pracy co grał w amatorskiej lidze powiedział że idzie na mecz i że mam z nim jechać bo nie wiadomo czy to nie ten ostatni raz w trzeciej… szedłem do autobusu Siedlce-Zachód jak na ścięcie a tu już mój tata z pomarańczową szalikiem na szyi i termosem kawy bo wiadomo "na rozgrzewkę" no i dosłownie wiadro deszczu wyskoczyło a my w okularach i kurtkach po kostki ale cholera, taki doping że nawet marznący tyłek się rozgrzał! Aż mróz przeszedł jak padł ten gol z rzutu rożnego i wszyscy wyskoczyliśmy jak oszalali – ja jeszcze upuściłem kubek z kawą na nogę kolegi a on tylko wrzasnął "się cieszysz czy co?!" i tyle, pogodni jakbyśmy w szatni byli. I teraz jak na starość siadamy pod trybuną i pijemy piwo tym samym termosaem co 2018… no ale wtedy mieliśmy łzy w oczach, teraz tylko uśmiechy 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
a kurczę, to mi przypomniało jak ojciec chrzestny tej drużyny, stary szkoleniowiec pan janusz, opowiadał że jeszcze w ósemce widział taką zgraję że już wtedy mówiło się "patrzcie na nich, te pomarańczowe pióra w locie" no i w końcu doczekaliśmy się tych chwil kiedy naprawdę czuć było że siła jest w ludziach a nie tylko w nazwie klubu. pamiętam jak siedziałem obok emerytowanego górnika, co przychodził zawsze z notesem i długopisem "żeby zanotować bo jak ucieknie szybko to zapomnę" i ten facet później chodził po mieście i opowiadał każdemu co jakiś mecz ale zawsze kończył "trzeba było przyjść tamtego dnia, ludzie, bo to było coś więcej niż piłka nożna" i miał rację – to był jeden z tych dni kiedy kibice zrobili drużynę nie na odwrót 😄🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a kurczę, to mi przypomniało jak ojciec chrzestny tej drużyny, stary szkoleniowiec pan janusz, opowiadał że jeszcze w ósemce widział taką zgraję że już wtedy mówiło się "patrzcie na nich, te pomarańczowe pióra w locie" n…
@ValueNerd W ósemce? A gdzie konkretne wyniki i punkty, skoro mówimy o "zgraj" - mam wrażenie, że ludzie z tamtej epoki woleli romantyczną legendę od suchych faktów. Skąd niby mielibyśmy wiedzieć, że to była jakaś wyjątkowa drużyna, a nie zwykły amatorski skład z dorobkiem akurat tyle punktów? Bo jak sprawdzę dane z ósemki Siedlec, to widać głównie średniak tabeli z paroma udanymi sezonami, ale żadnego przełomu. Romantyzm to fajna rzecz, ale pamiętajmy, że piłka to jednak sport, a nie bajka - bez solidnych rezultatów te "pomarańczowe pióra" latałyby w próżni.
Hype to nie argument.
A niech mnie, jakby ktoś zapytał mnie dzisiaj o porównanie tamtej ekipy z tą co gramy teraz, to bym się trochę uśmiechnął i westchnął – bo jak się tak przez chwilę zastanowić… Tamta drużyna z 2018 to był taki jeden wielki test chemiczny: wszyscy się zgrali na maksa, nawet jakby los im doświadczenie podsuwał. Było coś w powietrzu, tej wiosennej niedzieli przy garwolińskim deszczu, że aż czuło się, jakby każdy kibic nosił w sobie tę samą myśl – że dziś albo nigdy. A jak padł ten rzut rożny, a potem ten konkretny facet dośrodkował, i bramka… to nie była zwykła bramka, tylko sygnał. Wszyscy na trybunie wiedzieli: to nie jest kolejny sezon, to coś więcej. Tamci chłopaki grali tak, jakby mieli w nogach całe lata oczekiwań kibiców, którzy za nimi szli od samego początku, kiedy to były jeszcze te amatorskie boiska i piłki, co to kopało się w kostkę.
Dzisiaj? Czytajcie uważnie, bo to nie żaden zarzut, tylko spostrzeżenie z perspektywy kogoś, kto był tamtego dnia i wie, jak to wyglądało. Dzisiaj mamy drużynę, która pracuje rzetelnie, która walczy, i która naprawdę daje z siebie wszystko – ale ta magiczna iskrę z tamtych czasów to coś, czego mi brakuje. Tamto było takie… spontaniczne. Był w tym duch, że cała Siedlce stanęła za drużyną, i że to my, kibice, dopingiem stworzyliśmy ten sukces, a nie odwrotnie. Teraz mamy do czynienia z bardziej "ułożoną" formą, z zawodnikami, którzy mają więcej doświadczenia, ale czasem widać, że brakuje tej spontanicznej radości, tego luzu, który pojawiał się właśnie wtedy, gdy wszystkie serca biły razem.
Pamiętam jak dzisiaj, jak jeden z trenerów opowiadał mi kiedyś, że tamta drużyna miała w składzie kilku chłopaków, którzy od dzieciaków chodzili na mecze, znali historię klubu od podszewki i grali tak, jakby mieli do odegrania swoją własną, osobistą historię z kibicami. Dzisiaj młodzi, naprawdę dobrzy zawodnicy, ale czasem brakuje tej więzi, tej wzajemności, którą czuło się tamtego dnia. Tamci kibice byli gotowi przebyć kawał drogi, stać w deszczu, i nie myśleć o niczym innym niż zwycięstwo. Dzisiaj kibiców jest mniej, a te, którzy przychodzą, czasem patrzą na mecz bardziej przez pryzmat statystyk, niż przez pryzmat emocji.
No ale hej, nie mówię tego, żeby narzekać – bo fajnie, że dalej gramy w wyższej lidze i jesteśmy widoczni! Po prostu to porównanie pokazuje, jak bardzo tamten awans był wyjątkowy. To było jak taki jeden wielki oddech wspólnoty, który trzymał nas wszystkich razem przez lata. I może kiedyś znów tak będzie – bo przecież ten klub to nie tylko drużyna, tylko my wszyscy, kibice, którzy w niego wierzą. Trzymam kciuki, żeby ta iskra znów zapłonęła, choć wiem, że niełatwo powtórzyć coś takiego. Ale wiedzieliście, że akurat w tym sezonie znowu jest taki nastrój…? 😉🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Aaa kurwa, to mi się akurat przypomniało jak wracałem z tamtego awansu autem przez Siedlce – a że mnie kolega zgarnięcie z autobusu na trybunie urządził, to musiałem się nasikać jakieś 3 razy z nerwów, no bo jeszcze te kwiecień z deszczem i człowiek myślał że na górze nie ma tchu. A tuż przed wjazdem do miasta, na tym ostatnim rondzie, podpala się światło na moim starym radiu – okazało się że to była audycja sportowa i facet w radiu mówi właśnie "SPS Siedlce awansowało do III ligi!" i ja tam w aucie myślę "kurwa, serio?!" i w połowie okrzyku wychodzi mi pijany facet z pomarańczową flagą zza krzaka i wrzeszczy "HEJ, JUŻ SIĘ UCIEKAJCIE BO SIĘ PIWO SKOŃCZYŁO!". Na szczęście że był akurat policjant z psem i ten pijany kolega poszedł do paki a ja jechałem dalej zadowolony jak szczeniak z dwoma landrynkami w garści – i do dzisiaj mówię że to był mój drugi awans, pierwszy to ten z autem z pijanym kibicem w tle 🤣🔴 no ale serio, to były czasy kiedy kibice mieli więcej czasu na szaleństwo niż na liczenie kilometrów do mety. A teraz jak patrzę na dzisiejsze mecze to aż się wzruszać chce, że jeszcze ktoś pamięta że te pomarańczowe serca biją nie dla punktów, tylko dla chwili kiedy całe Siedlce złapie za ręce i pójdzie wiwatuje jak szaleni 💪🍿
Potrzymaj piwo.
no kurwa, teraz to mnie porwałes za serce tymi wspomnieniami 😱🔥 a ja z gdańska całe lata kibicowałem swojemu niebiesko-czerwonemu ale kiedyś miałem okazję pojechać na mecz Siedlec i cholera, atmosfera była taka że aż ciarki szły po plecach! A ten Grześ z Legią mówi że mu ten pijany kibic pod radiem dograł – ja to samo miałem z kolegą co mnie zawiózł w 2019 na mecz w Suwałkach, byliśmy w kibolskiej ławce i jak padł gol to mój kumpel wrzeszczał że mu uszy pękają, a ja nawet nie wiedziałem co się dzieje bo mój telefon mi odpadł od radochy 😭 jakieś 10 sekund później walnąłem w kibel żeby sprawdzić wynik, a tam już wszyscy wrzeszczeli że jest 3:0 i myśmy dosłownie podskakiwali na trybunie jak dzieci no i wtedy pomyślałem "kurde, to chyba najbardziej autentyczna radość jaką kiedykolwiek czułem" a teraz jak patrzę na nasze trybuny to chyba za mało takich dni... a jakby nie było, to tamta historia z Siedlec to była JEDYNA taka chwila kiedy naprawdę CZUŁOŚĆ była na trybunach a nie tylko hasła na transparentach jazda z nami jeszcze raz! 💪🔴