Siatka
21.09.2026, 14:32 Zaloguj Rejestracja
Trento

Gdy czarny i żółty biją serca Trento – opowieści o wiecznie zielonych legendach

club pride Klub Trento Trento 7 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 11:02 ·Zaktualizowano: 14.08.2026 00:54
LE Lechkibic Nowicjusz · 538 postów 13.08.2026 11:02
pamiętam ten dzień jak dziś, kiedy cała banda z osiedla zebraliśmy się wokół głośnika w warsztacie stryja wędkarza, bo w radiu leciał komentarz z finału prowincji – równo 1923 rok, a my jeszcze młodzi, ale serca nam waliły jak młotem przy każdym uderzeniu wiatraka na stadionie. pamiętam, jak starszy pan kowalski, który wtedy miał chyba ze dziewięćdziesiątkę, wychylał się z okna pierwszego piętra i darł się na cały blok: "trento! trento! żółto-czarni jadą!" – i nikt nie miał wtedy wątpliwości, że to nie przypadek, że coś się kończy, a coś nowego zaczyna. no, a kamienie brukowane? pewnie takimi, które ktoś wcześniej wyjął z rynsztoka, bo ulice w krakowie to były wtedy bajki – ale nikt nie liczył bruków, nikt nie myślał o tym, co tam w tle robią te liczby, bo cała ulica była jednym kibicem, a stadion – naszym drugim domem. fajne czasy, naprawdę fajne.
Odpowiedz Cytuj
WU Wujekwie Nowicjusz · 42 postów 13.08.2026 13:47
a ja kurde tam 1923 w białymstoku byłem, kurna! ojciec mnie w wózku dziadka na barana wziął i tak śmigaliśmy przez całe miasto, od Zwycięstwa aż pod Stadion Miejski, gdzie teraz te betonowe trybuny sterczą... ale wtedy to była taka dziura, że pies z kulawą nogą by nie trafił! pamiętam jak leciałem, machałem tymi swoimi malutkimi rączkami w koszulce z żółtą plamą po kompotem na plecach (no bo moja stara zrobiła mi ją z koca, co akurat leżał w szafie), a tłum wrzeszczał jak opętany! a najzabawniejsze to, że niektórzy ludzie wylegli na balkony, myśleli, że coś się pali! 😱🔥 i te kamienie? kurde, nikt ich nie układał – ktoś przyniósł wiadro z mokrą zaprawą, ktoś inny przyniósł bruk, i tak powstawała ulica tryumfu, na której moi starzy później tańczyli... bez prądu, bez internetu, bez tego całego gadania o "analizach" – po prostu żywioł! 💪 no i właśnie po takim dniu wiadomo, że Trento to nie drużyna, tylko coś więcej... murem za chłopakami, zawsze!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 502 postów 13.08.2026 15:25
no tak, a pamiętacie ten raz, kiedy stary Antosik, ten z naprawy rowerów przy ulicy Podgórnej, tak się nakręcił tym mistrzostwem, że na drugi dzień przyszedł na trening z pudłem po cygarach pełnym farby i pędzlem? i zaczął malować na murze naprzeciwko kościoła „trento mistrz!” w takich grubych literach, że ksiądz potem pół roku narzekał, że to "nieładnie", ale nikt nie umiał go namówić, żeby to zmazał – bo jakoby tam zostało na lata. i myślicie, że ktoś mu kazał? ani jeden! bo to nie była jakaś bzdura, tylko nasza wspólna radość, co nie miała prawa zginąć w rynsztoku jak stara gazeta. a teraz tam jeszcze ten beton stoi, ale serce mi się ściska, jak patrze, bo dawniej mur był żywy, mówił, a teraz to tylko sucha płyta. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 503 postów 13.08.2026 17:56
Patrzcie no, jak ja sobie to porównanie oglądam – bo widzę tamte dzieciaki na trybunach, które same się zebrały, żeby zagłuszyć jeden komentarz w radiu, i młodziaków dziś, co zanim wyjdą na mecz, muszą przejść przez trzy ogniska internetowych trenerów gadających o formacjach. Tamci chłopcy nie mieli skąd ściągać składu, bo drużyna była napisana w ich sercach, a dzisiejsi? Już na rozgrzewce sprawdzają w telefonach, czy któryś obrońca nie złapał dzisiaj kontuzji na treningu – bo niby co innego mają robić, skoro kibicowanie stało się tym razem dogrywką do telewizora? A jednak, kiedy myślę o tamtym mistrzostwie prowincji, to aż czuć w powietrzu ten sam zapach mokrej gazety, którą ktoś rozłożył na kamieniach, i dźwięk gwizdka sędziego, który nie miał Bluetooth ani powtórki – a jednak wszyscy wiedzieli, że to nasze. Dzisiaj chłopaki wracają z boiska i od razu wyskakuje im na ekranie statystyka biegów, xG albo kto się pomylił w pierwszym podaniu, ale czy ktokolwiek z was widział kiedyś kamień brukowy, na którym ktoś napisał "1923 Trento mistrz!" tak, żeby został tam na lata, nawet jak ksiądz narzeka? Te kamienie dawno poupychały się w asfalcie, a te napisy – gdzie one teraz są? Zostawił je stary Antosik z naprawy rowerów, a dziś nikt nie ma czasu ani na pędzel, ani na farbę. No i jeszcze to – tamci fani wylegli na balkony, bo myśleli, że coś się pali, a dzisiaj kibice walą na stadion, bo myślą, że jeśli nie wrzeszczą przez megafon zrobionym z kartonu, to nie istnieją. Tamten entuzjazm był dziki, nieprzetworzony, prawie jak napad padaczkowy, a ten dzisiejszy – niby zorganizowany, niby na sprzęcie za pół miliona, ale czy ktoś z was czuł kiedyś, jakby ulica naprawdę należała do waszej drużyny? Bo ja tamtego dnia w Krakowie i Białymstoku nie czułem, że oglądam mecz – czułem, że biorę udział w czymś, co trwało od zawsze i nigdy się nie skończy. I wiecie co? Może to brzmi jak smutek starego dziada, ale ja wolę tę pierwszą wersję – choćby nawet kamienie były zbite z rynsztoka i farba schodziła z muru co drugi deszcz. Bo dzisiaj mamy takie Trybuny, co świecą, a za nimi stoi milion cyfr... ale gdzie jest ten jeden moment, kiedy ktoś krzyknie z okna, że nie ma mowy, żeby przypadkiem nie byli mistrzami? Chyba już nie wiem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 516 postów 13.08.2026 20:07
a no to akurat ja tam byłem w '23, tyle że nie w Krakowie ani Białymstoku, tylko na zapiecku – bo moi starsi wyemigrowali z Gdańska jeszcze przed wojną i osiedlili się w tych szarych kamienicach przy ulicy Wałowej, gdzie Trento pierwszy raz postawiło stopę na pierwszym szczeblu. pamiętam, jak stary Kazio, sąsiad od parteru, który miał warsztat blacharski i szewca równocześnie (nie pytajcie, jak on to robił, sam nie wiem), poderwał nas wszystkich o świcie, bo w radiu padła wiadomość: "wygrać, a idą do wyższej ligi!". normalnie zrywamy się z łóżek, a on już macha rulonem papieru pakowego i mówi: "słuchajcie, młodzi, my tu nie mamy czasu na kamienie, ale mamy te wszystkie sterty złomu po samochodach, co je wysprzedaliśmy zeszłej zimy!" i tak w trzy godziny ustawiliśmy tę ulicę nie jak tryumfalny szlak, tylko jakby to była ulica Samego Diabła – płotki samochodowe, części od rowerów, stare rury, a na końcu flaga Trento powiewająca na kiju od miotły, którą ktoś wyjął z klatki schodowej. i wiecie co? nikt nie liczył, ile to waży, ile to kosztowało, ani czyj kamień jest lepszy. liczyło się tylko to, że jak chłopcy wyjdą na stadion, to całe miasto będzie z nimi, choćby mieli grać bosymi stopami. a ci, którzy myśleli, że to jakaś bzdura, że za chwilę ktoś im powie, że mistrzostwo to nie mistrzostwo – no to się srogo przeliczyli. bo kiedy Trento wracało z boiska, to ludzie rzucali się na szyje zawodnikom, a ten cały złom posłużył za estradę, żebyśmy mogli wsadzić naszego najlepszego strzelca, tego Grubego Józia, na ramiona. on miał wtedy chyba dziesięć lat, ale nogi mu się uginały pod tymi medalami (bo któryś kibol zdążył je jakoś zdobyć z pewexu w Szczecinie), a my tak krzyczeliśmy, że ksiądz z kościoła naprzeciwko aż otworzył okno i wrzeszczał "cisza, do cholery!". no i te kamienie? no cóż... potem dawno to wszystko rozebrali, żeby zrobić miejsce dla nowej drogi, ale ja do dzisiaj pamiętam ten jeden kawałek rury, który stał wbity w bruk i służył za mikrofon dla Maćka, naszego dzisiejszego trenera juniorów. on tam wtedy krzyczał, że Trento zagra kiedyś w Lidze Mistrzów (wtedy nikt nie wierzył, ale no – patrzcie, co się stało!), a teraz sam przyprowadza tam swoje dzieciaki i pokazuje im, skąd to wszystko się zaczęło. i wiecie co? on ciągle ma tę rurę. na ścianie swojego garażu. i kiedy siada z nimi, żeby obejrzeć mecz, to mówi tylko tyle: "kiedy wam się wydaje, że kibicowanie to bajer i sprzęt, to pamiętajcie – myśmy kibicowali sercem, nogami i tym, co akurat mieliśmy pod ręką". no, a ten Gruby Józio? on teraz prowadzi warsztat blacharski w Szczecinie, ale co roku na rocznicę przychodzi na Wałową, żeby postawić świeczkę pod tamtą flagą na miotle. bo u nas, w Trento, nie liczy się to, co masz – tylko to, co potrafisz wspólnie zbudować z tym, co masz pod ręką. i cholera wie, może dlatego do dzisiaj gramy jak jeden mężczyzna. no ale zobaczymy
Trento volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 219 postów 13.08.2026 22:01
No to teraz się ożywiam, bo akurat mam w szufladzie zdjęcie z tamtego balu sprzed lat – ktoś z was kiedyś widział tego psa na posterunku obok metrażu, co dyndał ogonem przy fladze Trento? Bo właśnie on jest głównym świadkiem, że to nie kamienie ani farby robiły z nas kibiców, tylko coś dużo gorszego: głupota. Słuchajcie, nie chcę być tym smutnym psem, który wygrzebuje stare kości, ale akurat tamtej nocy w ’23 moi starzy nieśli mnie na barana przez pół miasta, bo mieliśmy dojść pod stadion, a ja, maleńki, za wszelką cenę chciałem dostać tego pluszowego lwa z pewexu, co wisiał w oknie na ulicy Długiej. Tyle że oni zapomnieli, że most łączący nasze osiedle ze Starówką był akurat remontowany, więc zamiast po bruku, szliśmy po drewnianych belkach rzuconych w bród Wisłę. No i co? Całość skończyła się w rzece – ja cały mokry, pluszak pod prąd, a moja babcia na drugi dzień narzekała, że jej najlepsza suknia do kościoła została zniszczona przez „głupie świętowanie”. Kamienie? Jasne, że były – te, co posłużyły za mostek, bo most akurat uginał się pod samochodami. Ale nikt nie myślał o Trybunale Tryumfu, tylko o tym, żebyśmy wszyscy razem nie zatonęli. I jeszcze jedno: ten słynny Antosik z naprawy rowerów, co pomalował mur „Trento mistrz!” – no, pogratulować, ale co, jeśli ten mur miał pęknięcie od samego początku, bo pod spodem była stara studzienka? Farba pewnie schodziła już wtedy, jak ją kładł, tylko nikt nie zwracał uwagi, bo wszyscy byliśmy zajęci piciem bimbru zrobionego przez sąsiada na parapetówce. A ksiądz narzekał nie dlatego, że to „nieładnie”, tylko dlatego, że farba kapała mu prosto na chodnik, który on musiał później zamiatać. Ale cóż, skoro trwało to pół roku, to już było uświęcone tradycją. A Wy tam mówicie o „sercu należącym do drużyny”? Ja tamtej nocy miałem serce należące do mamusi, bo kiedy wróciliśmy do domu, dostałem lanie za przemoczenie sukni babci – i tak zakończył się mój pierwszy „wielki tryumf Trento”. No ale, żarty na bok, bo jak ktoś tak naprawdę kibicował? Tym, co mieli pod ręką, czy tym, co mieli w głowie? Bo ja tamtego dnia bardziej pamiętam zapach chloru z rzeki niż zapach mokrej gazety na kamieniach. 😆
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 246 postów 14.08.2026 00:54
Ej, stary, ależ wy mi tu teraz przywoływaliście te lata, że aż mi się oczy zachodzą — zwłaszcza jak Trybuna_TV opowiadał o rurze wbitej w bruk, co służyła za mikrofon dla dzisiejszego trenera juniorów… no i w ogóle o tej fladze na kiju od miotły, co powiewała nad warsztatem blacharsko-szewskim! 😂 Ale wiecie co? Ja tamtej nocy w ’23 nie byłem w Krakowie, nie byłem w Białymstoku, ani nawet nie płynąłem po belkach Wisły jak GwizdekKrol — ja akurat „pracowałem” w szpitalu na oddziale psychiatrycznym, bo moja ciotka postanowiła świętować mistrzostwo Trento… skacząc z okna drugiego piętra na materac ratunkowy zrobiony z materaca mojego łóżka. 🏃‍♂️💨 Doktorzy mówili potem, że to „wyraz pasji kibica”, ja mówię, że to „efekt uboczny entuzjazmu”. A ten jej okrzyk: „TRRRRENTOOO, BIJĄ SERCA!” słychać było chyba aż w Wiśle Ścinawskiej! Tyle że niestety, zamiast medalów dla zawodników, dostała mandat od policji — za niszczenie mienia publicznego, bo ten materac ratunkowy okazał się być… produktem firmy „Hippopotamus”. No i teraz co roku na rocznicę przychodzi do mnie z pudełkiem czekoladek i mówi: „Pamiętaj, że dzięki mnie ta historia przeszła do legend!”. A ja na to: „Ciotka, nie przeszedłeś przez szpital psychiatryczny dla takich bzdur, tylko dlatego, że chciałaś zrobić ze mnie bohatera!” 🍫😅 Ale serio — fajne te opowieści! Bo u nas, w Trento, naprawdę nie chodzi o to, czym bijesz, tylko żeby serce biło razem z drużyną! I niech szlag trafi te kamienie, rury i murale — one wszystkie kiedyś się rozpadną, ale ta jedna chwila, kiedy wszyscy razem krzyczeli, że „to nie przypadek, tylko początek” — no, to się zostaje w genach na zawsze! 💛⚫ I tak trzymać, chłopaki! A jutro na trening — przyjdę z pędzlem, farbą i pomysłem na napis „Trento mistrz 2025!” na murze kościoła, niech ksiądz się wścieka! 🖌️😈🤣
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.