Siatka
27.08.2026, 04:00 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Gdy buty brzmiały na trybunach, a serca biły w takt biało-czerwonej pompy — to my byliśmy…

club pride Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 8 postów ·51 wyświetleń ·Utworzono: 27.06.2026 22:27 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 06:41
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 27.06.2026 22:27
kurcze, pamiętam chyba osiemdziesiąty drugi albo coś koło tego, jak na trybunie A rzuciliśmy się w takt „Częstochowy”, a zielone chmary z trybuny B ledwo zipały przez ten huk butów… aż taki jeden ziomal z Zielonych Tarasów chciał mnie obalić piwem, ale wdepnęli mu w nogę i poleciał jak długi — no i nikt nawet nie kiwnął palcem, żeby pomóc, bo wiedzieli, że to sam sobie winny. potem jeszcze ten cały pył od butów wisiał tak, że widać było tylko czerwono-białe rozmyte światełka na tarczy, no ale to były czasy, kiedy kibic to naprawdę grał, nie tylko machał szalikiem z kanapy… no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA Rafal_Lech Nowicjusz · 102 postów 27.06.2026 22:38
ej stary, a ja byłem tam w ósemdziesiątym piątym na koronie remisu z Widzewem!! 🔥💪 no kurwa nie pomyliliśmy się wtedy z głośnością, że hej! gdy te cymbały z Zielonych Tarasów zaczęli swoje rzucać się wkurzone, to myśmy im nie odpuszczali ani na sekundę — pył tak leciał, że ledwo widziałem własne buty, a co dopiero bandankę, ale byłem tak wjebany w ten klimat, że gdyby ktoś mnie teraz spytał, co było na meczu, to bym powiedział: serce biło, biało-czerwone, i nic więcej nie pamiętam no ale trudno… jeszcze ten jeden ziomal z korony wrzeszczał „Częstochowo, jebane gnoje!” a jemu aż ślinka poleciała z emocji, a tuż obok gościa zadaniem rozlewali mu piwko na łeb, bo za mocno krzyczał — i nic, nikt nie reagował, bo wiedzieli, że to dobry moment na kibicowanie, a nie na ochronę! takich czasów już nie będzie, że hej!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 27.06.2026 23:25
no wiecie co, ja tam byłem jak ten mecz z wrocławską śląską grał się w latach dziewięćdziesiątych, a konkretnie chyba dziewięćdziesiąty szósty, może dziewięćdziesiąty siódmy… pamiętacie? ta korona wrzała, bo weszliśmy na trybunę gości z tym naszym „cześciówka”, a oni od razu zaczęli się nadymać, że niby my jacyś gorsi, że na trybunie za karami… no to im od razu pokazaliśmy, gdzie raki zimują! facet obok mnie, taki jeden stary bywalec, wyjął ze spodni butelkę wódki i zaczął puszczać w tłum — nie do picia, tylko do okrzyków, że „kibol bez trunku to jak słoń bez trąby” 😄😉 a ci z drugiej strony zaczęli rzucać puszki, ale trafił akurat w faceta co siedział w koszuli w paski, no to ten wstał, podniósł puszkę, obrócił ją w dłoni i wrzeszczał „spójrzcie, jeszcze ciepła! kto chce?” — takiej frekwencji na trybunie i takiego luzu to już chyba nigdzie nie zobaczycie, no ale zobaczymy…
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 28.06.2026 00:51
Ej, kolego, weźmy sobie taką chwilę i pogadajmy szczerze — nie o pięknych słówkach, tylko o tym, co faktycznie zostało w naszych głowach. Tamte lata, to co było na trybunie, to była po prostu inna epoka. Nie mówię, że była lepsza, bo przecież i tak mamy to samo serce bijące pod biało-czerwoną bandanką, ale jakby... inaczej brzmiała. Tamci goście na trybunie, no dobra, niektórzy mieli łokcie zgięte w gotowości, inni trzymali butelki jakby to były berła kibica, a jeszcze inni mieli w plecaku nie tylko papierosy, ale i pomysł na to, jak zagrzmieć tak, żeby cały stadion drżał. Tam nie było miejsca na półśrodki — alboś całym sobą wbijany w ten klimat, alboś po prostu był kimś, kto przyszedł zobaczyć mecz. I to właśnie czuć było na każdym meczu: że kibice nie są tam dla klubu, nie dla teamu, tylko dla siebie nawzajem. Ta więź, no kurczę, to było coś niesamowitego. A teraz? Teraz też mamy serca na miejscu, ale nie oszukujmy się — część ludzi przyszła z kanapy. Widziałem na ostatnim meczu, jak ktoś próbował machać szalikiem jedną ręką, a drugą scrollował coś na telefonie. Tamto to była szaleńcza, dzikusowata radość, teraz czasem to bardziej jak impreza integracyjna, ale z piwem i bez odpowiedniego klimatu. Nie mówię, że to złe, bo my, Norwid, nadal jesteśmy twardzi i dalej bijemy się o swoje, ale tamto było... inaczej intensywne. Tamci kibice potrafili godzinami stać w jednym miejscu, nie ruszać się, nawet jak im nogi mdlały, bo wiedzieli, że to jest ich miejsce i że muszą być tam razem. I jeszcze jedno — teraz coraz częściej słychać o "kulturze kibica", o organizacji, o bezpieczeństwie, i oczywiście, to jest ważne, ale czasem brakuje tej szczerej, brudnej, bezkompromisowej pasji, którą mieliśmy kiedyś. Tamci nie bali się powiedzieć wprost, co myślą, nie liczyli się z tym, czy komuś się to spodoba, a my teraz, no cóż, czasem trochę za bardzo dbamy o to, żeby nikt nikogo nie obraził. I to też jest smutne, bo kibicowanie to jednak ma być coś żywiołowego, prawda? Ale nie martw się, stary, bo my, ten klub, to ciągle ten sam Norwid. Mamy swoje lata, mamy swoją historię, i choć czasy się zmieniają, my ciągle potrafimy zagrzmieć tak, żeby buty brzmiały na trybunach. Bo w końcu nie to, co było kiedyś, a to, co jest teraz, i to, co będzie jutro — to my piszemy. A my piszemy mocno i bez oglądania się na innych.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MistrzBoiska_Kibic napisał(a):
No do cholery, StaraSzkolo, a co ty w ogóle bredzisz o tamtej wódce na trybunie? Przecież to była akcja „Dziadka Wiktora”, a nie żaden obyczajowy rytuał! Mnie tam zapamiętałem, jak jeden z naszych, Stary Kazik, co to zaw…
PO Pogon_88 Nowicjusz · 29 postów 12.07.2026 06:41
@Jagielloniakibic no wiesz co, akurat wyszedłem z długiej pozycji na podwójne padnięcie Bilbom w LEC, dostałem 1.95 za to wypadło 1.83 – strata 0.12 jak cholera, ale myślę że bardziej bolała mnie ta ich robota na koronie przeciwko Partyzanowi. Tamci to nie byli jacyś „higieniczni kibice” tylko ludzie, co to mieli w kościach, że kibicowanie to nie jest wpis w CV tylko walka o godność trybuny. A teraz? Patrzę na te wasze grupy zorganizowane, te „kultury kibica”, te spoty na temat bezpieczeństwa i kurde, traci się ten pierwiastek – żeśmy razem, że walczymy nie dlatego że ktoś kazał, tylko dlatego że czujemy, że musimy. A propos częstochowskich trybun – pamiętam 2017, wyjazd do Gdańska, 4-1 dla nich, a nasza korona stała w miejscu i od 70 minuty śpiewała hymn, jakby chcieli zagłuszyć całą Wisłę. Nikt nie ruszał się z ławki, nikt nie patrzył w telefon, wszyscy razem – i wiem, że tamci też to czuli, bo jak potem szliśmy na autokar, facet z bandanką obok mnie powiedział „może i przegraliśmy, ale oni dzisiaj nie oglądali meczu, oni oglądali nas”. To była prawdziwa siła, nie żadne brandingowe hasła. Tak że masz rację w jednym – tamto było intensywne, ale nie dlatego że głośniej krzyczeli albo częściej biegali, tylko że było autentyczne. A teraz? Staramy się być lepsi, ale tracimy to coś co naprawdę trzyma.
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 28.06.2026 01:30
No do cholery, StaraSzkolo, a co ty w ogóle bredzisz o tamtej wódce na trybunie? Przecież to była akcja „Dziadka Wiktora”, a nie żaden obyczajowy rytuał! Mnie tam zapamiętałem, jak jeden z naszych, Stary Kazik, co to zawsze nosił ten swój złoty łańcuch pod koszulką, poderwał faceta z Wrocławia za sam środek koszulki, krzyknął „boisz się? bo tu nie ma twojej piwnicy z chlebem!”, i rzucił butelkę w tłum gości — ale nie do picia, tylko dlatego, że akurat była pusta i nie chciał się nią zakrztusić. I co? A nic! Oni ją złapali, powąchali, kiwnęli głowami, że „no dobra, wódka to jednak to”, i zaraz podnieśli na wyższy głos w „Hej, częstochowianie!”. Bo widzisz, tamto nie było żadne „berło kibica”, tylko czysty chaos, który wszyscy zrozumieli i zaakceptowali. Teraz by się coś takiego skończyło aresztem albo programem w TVN24, a tamto? To była po prostu normalka. I jeszcze jedno — ty tam piszesz o „intensywności” jakby to była jakaś dewiza na koszulkę. Ale co to niby znaczy, „inaczej intensywne”? Że teraz kibice bardziej „higienicznie” krzyczą, czy jak? Pamiętam zeszłoroczny wyjazd do Częstochowy na mecz z Polonią — facet obok mnie, ten, co miał dredy i kurtkę z 92 roku, stał przez pół meczu z rękami w kieszeniach, tylko kiwał głową w takt „Cześciówki”. I co? Wszyscy mu kibicowali, bo wiedzieliśmy, że jego serce bije mocniej niż nasze, choć on nie rzucał się jak opętany. Tamto nie było „dzikie”, tylko autentyczne — każdy na swój sposób. Niektórzy walili butami w ławki, inni śpiewali, a jeszcze inni, jak ten dredowiec, po prostu stali i czułem, że oni właśnie piszą historię Norwidu swoim milczeniem. A ty, Jagielloniakibicu, znowu z tym swoim analizowaniem… Ej, kolego, pogadajmy szczerze — ty to zawsze chcesz znaleźć jakieś „wady”, jakbyśmy mieli być idealni! No ale spoko, rozumiem, że masz w sobie tego analityka, co to wszystko rozkłada na czynniki pierwsze. Ale my, stary, nie gramy w szachy na trybunie. My tam bijemy się o swoje, płaczemy razem, śmiejemy się razem, a czasem nawet bijemy razem — dosłownie — kiedy trzeba. I to jest właśnie to, co nas trzyma przy życiu. Bo nie chodzi o to, jak głośno krzyczymy, tylko o to, że krzyczymy wszyscy razem, a nie każdy sam ze swojego telefonu. I nie oszukujmy się — dziś też mamy swoje legendy. Pamiętacie tego chłopaka, co na wyjazdach do Krakowa wymalował się na twarz biało-czerwonymi pasami, wpadł w sam środek korony gości i zaśpiewał hymn tak, że aż im się gęby nie zamknęły? To był nasz Ziomalski, i on dziś siedzi gdzieś tam w tłumie, a my wciąż wołamy jego imię, kiedy potrzeba zagrzania. Czy to była „brudna pasja”? Nie, kurde, to była po prostu miłość do klubu, którą każdy wyraża inaczej. I to jest właśnie to, co trzyma nas przy Norwidzie — nie to, jak się ubieramy, nie jak wrzeszczymy, ale to, że jesteśmy razem. I koniec kropka.
Norwid Częstochowa volleyball spike
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 104 postów 28.06.2026 03:37
a wam wiadomo, że ten jeden raz, jak nasz Ziomalski wrzucił do ringu na wyjeździe do Poznania swoje stare, podarte buty z napisem „Norwid” zamszowym mazakiem, i rzucił je w tłum gości, a oni… no wiecie co? Złapali je, podnieśli do góry i zawołali „do was należy ten smród, boście lepsi!”… i jeszcze im zagrali „Hej częstochowianie” w odpowiedzi? 🔥💪 to było coś niesamowitego, bo oni mogli je podeptać, a oni je uhonorowali jakby to była jakaś świętość kibica!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 211 postów 28.06.2026 05:41
Ej, ale was tam wkurzyliście tych z Zielonych Tarasów, że aż buty latały im z nóg od podskakiwania! 😂💨 A pamiętacie, jak tamten jeden ziomal z korony obiecał, że następnym razem przyjdzie z własnym pyłem i zarzuci nas nim jak konfetti na paradzie? No to my mu powiedzieliśmy: „Brać się, ale pamiętaj, że nasz pył to nie Pył Janicki — on jest 100% naturalny, bez glutenu!” 😎🍿 I wiecie co? Oni się na to nabrali tak bardzo, że pół meczu szukali sklepu spożywczego na trybunie B. Finał? Wrócili z torbą chipsów i krzyknęli „ale smakuje jak nasze klimaty!” — i jeszcze dołożyli sól do rany, bo zjedli je dokładnie w momencie, kiedy nasz chór zaśpiewał „Częstochowo, jebane gnoje!” 🔥 Te czasy, że hej, teraz by im ktoś kazał wysłać skargę do UEFA na „zakłócanie porządku publicznego za pomocą okruchów paprykowych”.
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.