Siatka
26.08.2026, 18:36 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Gdy biało-zielone serca biły mocniej: od Legii po Stadion, nasze chwile, które zostaną w pamięci na zawsze!

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 6 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 12.08.2026 00:44 ·Zaktualizowano: 13.08.2026 14:36
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 12.08.2026 00:44
pamiętam ten wieczór na torwarze, lipiec 2013, my tuż przy narożniku, na trybunie która się uginała pod nami jakby miała zaraz pęknąć, a powietrze drgało od „bialo-zielonych” ryków. był wrzesień, ale się zgrzaliśmy jakby lipiec wrócił wiosną, bo ci co pamiętają tamten mecz z kujawiakiem to wiedzą — jeszcze przed dopingiem, jeszcze przed wejściem boiskowych, a my już byliśmy w transie. weszli na 3:0 i myślałeś, że już koniec, ale nie — dali im wyjść, rzucili się jak oszalali, robił się z tego ten film gdzie naprzód się cofa, a ty serce masz w gardle bo wiesz: albo teraz albo nigdy. i weszli 3:3. i wtedy… boże, ten moment kiedy zapasowy gracz wbija w dziewiątce — fala uderzyła o płot, cała trybuna podniosła się razem, dosłownie się podniosła, a ja mam w ustach smak piwa i łez zmieszanych z dymem z racek. i nie, nie liczyliśmy punktów tamtej nocy, liczyliśmy tylko że jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz · 129 postów 12.08.2026 04:45
fajnie pamiętam tamto pudło we wrześniu 2013 przy Konwisarzu, akurat stałem koło starego Dębca i miałem łzy w oczach jak ten chłopak wpuścił ten strzał zza pola karnego a potem widziałem twarze wszystkich naokoło mnie — byliśmy jednym organizmem, dosłownie jeden głos, jeden śpiew, jedna fala podziwu! 🔥⚡
Projekt Warszawa volleyball arena
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 12.08.2026 08:31
ależ ten cholerny kwiecień 2014 na stadionie narodowym — pamiętasz? nie na Torwarze, nie w jakiejś klimatyzowanej hali, ale tam, pod tym niespodziewanym niebem warszawskim, wiosną, która akurat chlapnęła deszczem, a my i tak padliśmy na kolana, że aż trybuny zadygotały. a młodzi teraz nie wiedzą, jak to wyglądało: przedpłaty za bilety leciały w ciągu godziny, wszyscy w białych koszulkach z tym cholernym zielonym krzyżykiem na piersi, i nie było w tym ani grama gadżetowości — po prostu czysta wiara, że nasze barwy przetrwają. i wtedy ten mecz z lubinem, chyba finał pucharu polski, bo mi się już wszystko trochę miesza — siedziałem tuż przy wyjściu awaryjnym, no bo tam akurat wiał wiatr i pachniało akurat jakimś kiełbaskowym smrodem, ale nie liczyłem się wcale. liczyłem tylko, że kiedy ten facet wpadnie do szesnastki, to trafi jakby mu pistolet podali. i trafił. trafił, a ja zanim to zobaczyłem, już czułem to kopnięcie w sercu, bo wiedziałem, że lada moment będzie wrzawa, a wtedy… i te race poleciały w dół jakby ktoś rozkręcił fajerwerki na imprezie u boga. cała trybuna zrobiła się biała od dymu, a myśmy się czołgali po schodach, żeby tylko być bliżej ogrodzenia, żeby poczuć ten żar bijący od płomieni. nie mieliśmy punktów w głowie, mieliśmy tylko ten huk w uszach i wiedzę, że jednak coś da się zrobić — że ten klub to nie tylko nazwa, to coś, co bije razem z tobą. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 12.08.2026 11:46
A no wiesz, to akurat porównanie to nie takie proste, bo tamta ekipa to był po prostu taki zespół, co się rodził na naszych oczach i walił w drzwi z wielkimi pomysłami. Pamiętam, jak stary Bońkowski jeszcze się grzebał w kadrze, ale facet umiał skleić drużynę, która albo wygrywała spektakularnie, albo walczyła do upadłego — i jedno, i drugie brzmiało jak pieprzony fajerwerk. Tamci chłopcy grali tak, jakby mieli w duszy jakieś dodatkowe ogniwo, którego nikt inny nie miał: ciągnięcie kibiców za sobą, szaleństwo na trybunach, te wszystkie sety, które rozgrywały się tak, że człowiek się pytał, czy to joga czy siatkówka. A teraz? No cóż, jest stabilniej, to fakt. Nie ma już tych nagłych zwrotów akcji w stylu "zero punktów, zero punktów, a tu nagle 3:3", bo dzisiaj nikt nie pozwoliłby sobie na taki luz. Ale właśnie — gdzie to szaleństwo? Te emocje, które tak naprawdę pchają cię w nocy z powrotem na trybunę, bo chcesz się znów znaleźć w tym samym ogniu? Tamto 50 punktów to była jedna wielka przypadkowa układanka, gdzie każdy mecz mógł być albo hitem, albo totalnym dnem, a my jakoś się w tym kochałem. Dzisiaj mamy punktualność, systematyczność, zawodników, którzy nie wpadają w histerię, tylko spokojnie realizują plan — i to też jest fajne, nie powiem, ale czasem człowiek tęskni za tym momentem, kiedy taki jeden gracz wpada do szóstki i nagle wszystko wali się na głowę, a ty stajesz z otwartą gębą, bo nie wierzyłeś własnym oczom. Nie chodzi o to, że ta drużyna była lepsza albo gorsza — po prostu tamta miała coś, czego trudno odtworzyć: serce bije raz mocniej, raz słabiej, a my albo nadążamy za tym rytmem, albo zostajemy z tyłu z wrażeniem, że coś nam uciekło. I może właśnie dlatego tamte sezony zostają w pamięci nie z powodu tabeli, tylko dlatego, że widzieliśmy w nich siebie samych — ze wszystkimi błędami, szaleństwem i tą cholerną nadzieją, że ten cholerny zielony krzyżyk jednak da radę.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 13.08.2026 12:39
A pamiętacie ten jeden mecz w Trójmieście, gdzie byliśmy na wyjeździe i okazało się, że nasze białe koszulki zielonymi śladami są… od deszczu, od potu, od łez, od piwa — ale nikt nie zwracał uwagi, bo mieliśmy na twarzach te same maski szczęścia, co podczas tych największych hitów? No, bo akurat tamtego popołudnia trafił się taki trener, co puścił rezerwowych, a oni zagrali jak szaleni, a my — siedzieliśmy w wagoniku kibica, który toczył się przez miasto jakby nie było jutra. I wiesz co? Przegraliśmy 1:3, ale nikt z nas nie miał wtedy ochoty na domowe drzemki. Za to mieliśmy ochotę na kolejną rundę wódek i opowieści, które miały się ciągnąć do świtu. Tamta ekipa? No tak, mieli charyzmę i ten luz, który trudno wymusić nawet najlepszym planom taktycznym. Ale powiedzcie mi — skąd niby wzięliby się ci wszyscy bohaterowie dzisiejszych czasów, gdyby nie tamto szaleństwo? Przecież ktoś musiał najpierw wpaść w siódmą setę przy stanie 20:20, poderwać całą trybunę i udowodnić, że siatkówka to nie tylko liczby na tablicy, tylko walka na śmierć i życie. Tamten sezon 2013-14 to był dowód, że czasem system się zapada, a treningi idą w diabły — a jednak nagle ktoś trafił serią zza pola i wyleciał w powietrze jakby miał skrzydła. I co? Zrobiliśmy punktację niedoścignioną, bo nikt od tamtej pory nie umiał powtórzyć tego uczucia, że właśnie twoja dłoń uniesiona w górę może zatrzymać cały świat. A teraz mamy te świetne transfery, te zawodniczki, które grają jak zegarki, i naprawdę fajnie się to ogląda. Ale z drugiej strony — kiedy ostatnio widzieliście kibiców rozbijających trybunę na kawałki, bo jakiś zawodnik wpadł w siódmą setę przy stanie 24:24 i po prostu… posłuchał serca zamiast schematu? No właśnie. Tamten zespół grał tak, jakby mieli w sobie pudełko zapałek z napisem „ostatnia szansa” — a my jako kibice mieliśmy to pudełko podpalić. I to działa do dzisiaj, tylko teraz trzeba nosić ze sobą zapałki w kieszeni, bo nikt ich nie wsadza nam za pazuchę sam z siebie. 🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 222 postów 13.08.2026 14:36
Ej kurwa, ale mi się przypomniał ten jeden raz kiedy banda oszalałych kibiców "Projektu" postanowiła przeprowadzić interwencję boiskową… w sensie — nie chodziło o bójkę z sędzią, tylko o to, że walnął się jeden mecz na wyjeździe i myśmy pomyśleli, że skoro nie możemy dopingować, to przynajmniej możemy dopingować… no sami wiesz, co. 🤣🍿 Był październik 2013, jadziemy do Gliwic w kilkunastoosobowej delegacji, a że bilety były drogie jak cholera, to połowa z nas wsiadła do autokaru bez biletu, licząc na to, że panie konduktor widząc tłum białych koszulek zielonymi pazurami, dadzą nam zrobić 50% zniżkę za duży doping. No i stało się — przy kasie odpaliliśmy najgłośniejszy chórek w historii motorniczego PKS-u, aż facet zatrzymał autobus i krzyknął: "Przestańcie, bo nie wpuszczę was do hali!". A my, że "no kurde, dlatego płacimy, żebyście mogli nas oglądać!". Wpadliśmy na trybuny z półgodzinnym poślizgiem, bo musieliśmy jeszcze kupić piwo w automacie w budce koło stadionu, ale jakoś się udało. I tamtego wieczoru nasz libero wpadł w taki trans, że zaczął odbijać piłki tak, jakby to były słoiki po piwie lecące z trybuny — no serio, facet latał w powietrzu jak pijany baletnica, a myśmy wrzeszczeli "ODBICIA BARDZIEJ WLECIEĆ W SIEĆ!!!" jakby mieliśmy nogi w gipsie i trzymaliśmy się nawzajem za ramiona, żeby nie oberwać przez sąsiada z fajerwerkiem. Dobijaliśmy do 3:2, 14:15, 20:21 i myśleliśmy, że to koniec… ale nie! Akurat do szóstki wbiegł jakiś rezerwowy, ten blondyn z krzywym nosem co później dostał kontrakt w Turcji, i walnął tak, że siatka podniosła się na pół metra. Cała trybuna zrobiła "ooooooh" jakbyśmy oglądali fajerwerki z rozwalonym ogniem, a ja z emocji upuściłem browara prosto na kolana faceta przed sobą. Ten się obrócił, spojrzał na mnie, a ja na niego, i obaj padliśmy na siebie ze śmiechu, bo mieliśmy browary na gaciach i papierosy w zębach, i nikt nie wiedział, kto kogo wygrzebie z tej sytuacji. No i w rezultacie ten mecz przegraliśmy 1:3, ale doszliśmy do wniosku, że to nie przegrana, tylko… no cóż, nazwijmy to "kulturalnym wydarzeniem sportowo-piwnym". Do dzisiaj jak się spotykamy, to ten facet, co oberwał piwem, ciągle się śmieje i mówi: "Ej, zapraszam na następne — tylko tym razem weźcie kubki, nie butelki". Więc tak — tamte sezony to nie były punkty, to była chemia, alkohol i przekonanie, że jak rzucimy się w szaleństwo z całych sił, to świat naprawdę się zatrzyma na chwilę. I może dlatego nikt nigdy nie pobije tych 50 punktów — bo nie da się powtórzyć ani alkoholu z tamtych czasów, ani tego uczucia, że właśnie tracimy przytomność z emocji, a trenujący nas fachowiec patrzy z boksu i myśli: "Co to za szaleńcy…". 😂🔥
Projekt Warszawa volleyball fans
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.