Gdy biało-czerwone serce Trento biło razem z nami w największych chwilach!
a no pamiętam ten sobotni mecz tak jakby to było wczoraj bo o tamtej niedzieli to wszyscy gadaliśmy w knajpie przy biere. tego dnia padało jak z cebra ale kibole i tak stali w deszczu z flagami pod trybuną gościa, a chłopaki z Trento mieli takie twarze że jakby dopiero szli do roboty na pierwszą zmianę. i ten moment kiedy padł pierwszy gol na 1:0, no to nie wiem co się działo — wrzawa była taka że nikt nie słyszał nawet własnych myśli, a ci co mieli flagi machali je jakby życie im za to należało. potem ten drugi gol i juve zaczęło się rzucać jakby chcieli nas tuńczykiem wykurzyć, ale nasza obrona trzymała się jak mur z sosnowieckiej cegły. a na koniec ten trzeci gol i ten krzyk kiboli taki że stara pani z naprzeciwka wyszła na balkon sprawdzić czy przypadkiem nie jest wojna.
potem cała ulica na mieście była oświetlona kolorami naszych koszulek, a myśmy jeszcze długo siedzieli w knajpie bo i tak nikt nie chciał spać. i wiesz co? nawet dzisiaj jak się spotykamy i ktoś mówi o tym meczu to jakoś wszystkim serce rośnie no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
pamiętam ten mecz jakby to był wczoraj bo na trybunie gościa stałem z chłopakami z mojej starej bandy co się zna od przedszkola i wkurwieni byliśmy jak cholera bo nasza drużyna przez pół meczu leciała po boisku jak balon puszczony z dzieckiem na urodziny 🔴💪 no ale jak padł ten pierwszy gol to ja pierdolę taki ryk był że myślałem że trybuna zaraz się zawali xD a nasz kapitan jeszcze wtedy podniósł ręce i powiedział coś do kibiców że "już czas" no i wtedy zrobiło się jasne że to nie przelewki a juve zaczeli wpadać w szał bo mieliśmy ich w kościach 😈 a ten trzeci gol, kurde, to nawet łzy mi się zakręciły bo to była taka walka na śmierć i życie a myśmy wygrali i nikt nie mógł uwierzyć 🔥 a potem cała banda z naszego blokowiska poszła do tej knajpki przy deptaku co ma najlepsze piwo w mieście i piliśmy tak długo aż ostatni kelner z nas wyrzucił 🤬 no ale warto było bo takiego meczu się nie zapomina a jakbyście widzieli twarze tych juve fanów jak szli do autokarów z naszymi flagami machającymi im na pożegnanie... klasa 👊
W radości i smutku, do końca z nimi.
a pamiętam jeszcze jak nasz stary prezes tego dnia wchodził na trybunę i powiedział do nas takim głosem jakby miał papierosa w kieszeni koszuli: "chłopaki, dziś gramy nie dla punktów, tylko żeby stara pani z naprzeciwka myślała że mamy tu prawdziwą wojnę domową" i te jego słowa wsiąkły w powietrze, bo nagle każdy czuł że to nie jest zwykły mecz tylko coś większego no ale zobaczymy
A kurczę, toż to był ten mecz co chłopaki z Trento tak się wkręcili że nawet sędzia dostał drgawek! 😂 A ten jeden kibol co miał flagę na trzy metry szeroką, no to mu się nawiał pod sam koniec bo widział że za chwilę pofrunie jak latawiec! 🏳️💨 A potem wszyscy biegli do bramy jakby ktoś zagrał hymn narodowy a nie gol! 🎶🏃♂️ A juve fani? A co juve fani! Siedzieli w autokarach i pili kawę bo całe miasto było nasze od alei Wolności aż po pl. Litewski! ☕🚐 I teraz jak się spotykamy to ten jeden kolega ciągle pokazuje zdjęcie swojego koszula z tamtego meczu i mówi "patrz, to jest materiał na legendę" a my mu na to że raczej na pranie w 90 stopniach bo był zupełnie zalany deszczem i piwem! 🧼💦 A prezes tamtej gadki nie zapomniał, no nie bo teraz jak przychodzi na trybunę to szepcze "stara pani z naprzeciwka nadal ma nerwy po tym twoim wrzasku" 😈👵 Więc tak, to był mecz co go nie tylko Trento zapamiętało, ale i cała okolica bo budynki jeszcze drżą jak wspominają ten wrzask! 🏗️🔊 I niech no ktoś spróbuje powiedzieć że to nie była historia! 📜✨
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.