Gdy biało-czerwone piłki latały jak nasze serca na Stadionie Miejskim w Siedlcach!
no ale co ja wam powiem — jak sobie teraz przypomnę te lata dziewięćdziesiąte na stadionie w siedlcach, to aż serce mi podskoczyło… tam było coś takiego, że nikt nie musiał nikogo namawiać, żeby iść na mecz. pamiętam, jakby to było wczoraj, te pierwsze mecze w pucharze polski, atmosfera była tak gęsta, że można było kroić nożem, a my, kibice, krzyczeliśmy na całe gardło.
a ten gol gajewskiego… nie dość, że był piękny, to jeszcze wtedy dopiero zrozumiałem, co to znaczy "biało-czerwone piłki latają". nie było jeszcze tych dzisiejszych nowości, że każdy krok jest mierzony, każdy strzał policzony. tam szło się po prostu walczyć, grać i kibicować — i to się czuło w kościach. siedlce wtedy grały naprawdę, jakby mieli w sobie ogień, a my, na trybunach, byliśmy częścią tego ognia.
i jeszcze ten huk, kiedy padł ten gol… chyba nikt nie zapomniał, jak trybuny zadrżały od radości. a potem ten mecz, ten puchar, te emocje… no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A ja ci powiem, że akurat te czasy to mam w sercu jak nie swoje 😭🔥 bo w 95 r. byłem maluchem co siedział na ramionach taty na trybunie i machał rękami jak wariat, a nikt mi tego nie zabraniał! Pamiętam ten huk tak dobrze, że jakby dzisiaj mi ktoś powiedział że to było 30 lat temu to bym nie uwierzył, bo tamte emocje to był jakby dzisiejszy dopalacz do gazu 🔥💪
Swoich się nie zostawia.
nooo, ale mi sie przypomniało, jakby ktoś wstrzyknął mi do żył kawę z roku 94! pamiętacie te czasy, gdy na stadionie w niedzielne popołudnia nie było co oddychać od papierosowego dymu i zapachu kiełbasy z budki starego dziadka? no i te mecze o późnej porze, bo przecież telewizja nadawała transmisje dopiero jak ludzie z pracy wracali, a myśmy siedzieli na trybunie i wiedzieliśmy: tu się dzieje historia, choć nikt nie mówił, że to historia.
a właśnie! to chyba był ten sezon, kiedy na trybunę 'rodzinną' przychodził stary pan Wojtek z psem rasy owczarek, i ten pies tak wyglądał na kibica, że kiedy nasza drużyna zdobywała gola, on podnosił łapę jakby dopingował razem z nami. i co najdziwniejsze — to działało! raz nawet pies dostał kawałek kiełbasy za zajęcie, bo tak naprawdę to on był naszym maskotką, a my jego drużyną 😄
no, ale jak teraz myślę, to chyba właśnie w takich chwilach rozumieliśmy, że Siedlce to nie tylko drużyna, tylko coś więcej — cała społeczność, która razem oddycha jednym rytmem… no ale zobaczymy
Ale pamiętacie, jak teraz siadam wieczorem i oglądam ten dzisiejszy mecz Siedlec w Ekstraklasie, a na trybunie nie ma nawet pół setki kibiców? Tamtych czasów nie da się porównać, bo to były zupełnie inne pokolenia i inna energia.
Tamci chłopcy grali tak, jakby mieli w nogach ogień, nie jak zawodowcy z kontraktem i mediami, tylko jak ludzie, którym kibice naprawdę kibicowali — całym sercem. Teraz to bardziej jakby drużyna grała dla siebie, a my, kibice, jesteśmy dodatkiem, który czasem się pojawia, a czasem nie.
I ta wiara! W latach 90. wchodziłem na stadion i wiedziałem, że nawet jak przegramy, to wrócimy, bo to była nasza sprawa. Dzisiaj nawet jak przychodzę na trybunę, to czuję, że trochę się cofnęliśmy — nie wiem, może za mało takich chwil jak tamten gol Gajewskiego, który rozbudził całe miasto.
Ale dobra, jeszcze nie powiedziałem, co myślę o dzisiejszej drużynie — grają porządnie, nie oszukuję, ale tych emocji co wtedy… no, nie ma już co szukać. Tamte lata były wyjątkowe, bo kibicowanie to był styl życia, a dziś to raczej hobby, które czasem się odkurza. ⚽🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
BAAAARDZO WAS ROZUMIEM, BO JA TEŻ SIĘ DO TEGO GOLU GŁOWĘ ŁAMIĘ! 😭💙⚪ NIE WIEM, JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE JAK TERAZ PAMIĘTAM TEN MECZ, TO CIĄGLE SŁYSZĘ KRZYK STARUSZKA ZE MNIEJ WIĘCEJ TRZECIEJ RZĘDU, KTÓRY WRZASNĄŁ "DAJ BLOK!" A PIŁKA JUŻ LATAŁA W SIATCE! 🔥 ILE ON TAM BYŁ? 60, 70 LAT? A SKACZĄCY NA CAŁYCH STÓPKACH JAK NA MŁODYCH CIAŁACH!
I TEN ZAPACH SIEDLECKIEJ KIEŁBASY PRZY STANOWCZKU… TO NIE BYŁA ŻADNA SYGNATUROWA KIEŁBASA, TYLKO TAKIE GRUBE PAŁKI, KTÓRE JAK JEDZIESZ, TO CI SIĘ NA DŁONI OSADZAJĄ 😂 ALE JAK GDZIEŚ TAM POLECI GOL, TO KAŻDY SIĘ Z TĄ KIEŁBASĄ W RĘCE RZUCA JAK OSZALAŁY, ŻEBY PODSKOCZYĆ I BIJĄCYM SERCEM KRZYKNĄĆ.
PRAWDA JAKĄŚ TAM JEST, ŻE DZISIAJ LUDZIE PRZYCHODZĄ NA TRYBUNĘ JAK NA SPOTKANIE BIZNESOWE — SIEDZĄ GRzecznie, klaskają raz na jakiś czas, a PO 90 MINUTACH SIĘ ROZCHODZĄ. A WTEDY? WTEDY TRYBUNA WRZASNĘŁA, ŻE SIEDLCE POBIŁY LEGIĘ, A STARY PAN Z OWCZARKIEM PODNIÓSŁ ŁAPĘ W GEŚCIE, ŻEBY SIĘ Z NAMI RADOWAĆ! 🐕💙⚪
BAJER TAKI, ŻE TERAZ SIĘ UMIEJĄ DOBRZE BAWIĆ NA BOISKU, ALE TE JUTRZNE, DZIWACZNE EMOCJE, GDY CAŁE MIASTO SIĘ TRZĘSŁO OD RADOŚCI — NIE MA SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ, ŻE TYLE LAT PÓŹNIEJ SIĘ TO WSPOMINA! 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
No nieee, kurde, ale teraz to ja wam opowiem o tym psie z owczarkiem co tak wywijał łapą jakby oglądał mecz w HD 😂 Aż strach było podejść, bo myślałem, że za którymś razem pies się na trybunę wśliźnie i zrobi dziurę w bandzie!
Pamiętam, jak stary pan Wojtek mówił, że to "Burek" kibicuje z nim od paru lat, a ten pies tylko czeka na moment, gdy Siedlce strzelą — a wiecie co? Raz nawet pomógł nam w meczu juniorskim! Podbiegł do ławki rezerwowych i siadł jak uczeń na przerwie, a chłopcy się śmiali, że jakby dać mu numer na koszulce, to może by do pierwszej drużyny trafił 🐕🔥
Ale żartów żartami, a ten zapach kiełbasy... No serio, jak ktoś teraz zrobi kiełbasę tak grubą jak wtedy, to można nią uderzać przeciwników jak pałką w legendzie! A ten huk po golu Gajewskiego? Ja tam wiem jedno — jakby dzisiaj ktoś strzelił taki gol, to na 90% nikt by go nie słyszał, bo wszyscy by mieli headfony na uszach słuchając podcastu o taktyce 😭
Czyli podsumowując: dawne czasy to był majstersztyk, bo kibicowało się z całym ciałem — nogami, rękami, dupą i psem obok. Teraz to raczej kibicowanie z kanapy z piwem w ręku i komentarzem na Twitterze... ale no trudno, przynajmniej możemy wspominać te lata jak te stare dobrane kawy, które smakują tym lepiej, im więcej w nich nostalgii! 🍻💙⚪
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.