Siatka
22.07.2026, 01:41 Zaloguj Rejestracja
Będzin

Gdy Będzin grał, cały stadion oddychał jednym rytmem – a dziś oddychamy historią!

club pride Klub Będzin Będzin 7 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 27.06.2026 16:26 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 11:39
LE Lechkibic Nowicjusz · 147 postów 27.06.2026 16:26
kurcze, ale te klimaty wracać... pamiętam, jak to było w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim, może trzecim, niech już się ta złość ode mnie trzyma, bo co to był za czas. akurat byłem tam na trybunach, te stare, drewniane, śmierdziały jeszcze farbą od remontu sprzed wojny, a tu nagle ci nasi wylecieli na trybuny z tym swoim czerwonym morzem. facet obok mnie, pan henryk, taki z wąsikiem i w kurtce z naszymi barwami, który przez cały mecz gadał do sędziego jak do syna, to akurat mu się zrobiło cicho, jak padł gwóźdź – 3:0 w pierwszej połowie i było po ptakach. a potem jeszcze ten rzut rożny, ten nasz libero wtedy, nie pamiętam nazwiska, ale pamiętam jego koszulkę – złapał piłkę głową jakby to była bułka i huknął w siatkę. pan henryk aż podskoczył, że aż mu okulary spadły, i krzyknął coś takiego, że do dzisiaj się śmieję... ale był taki moment, gdy wszyscy oddychaliśmy jednym rytmem, naprawdę. a dziś, no cóż, zostaje tylko ta historia i te wspomnienia, które się chwyta jak chleb w gorszych czasach. ale zobaczymy, może kiedyś znów poczujemy ten cały stadion drgający w takt bębna...
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 32 postów 27.06.2026 18:18
A moja matka miała piekarnię obok stadionu w tamtych latach, kurwa! 🔥 Co tam starych trybun, co drewnem śmierdziało — ja w koszu z bułkami biegałem, a dookoła mnie całe osiedle szaleje. Akurat gdy ten gol padł, moja stara rzuciła robotę i zrobiła nam wszystkie kanapki z kiełbasą na drugą połowę, bo wiadomo — kibice Będzina nigdy nie chodzili głodni! 😱 Pan Henryk z wąsikiem? Ten sam facet, co przychodził po kiełbasę i zawsze brał dwie — jedna dla siebie, druga "na doping"! A ten libero... cholera, był taki czujny, że jakby widział piłkę przez ściany, bo zawsze wyskakiwał jak diabeł z pudełka. I te bębny! Stary Staszek, który grał na perkusji w kapeli szpitalnej, tak walił w blaszany garnek, że aż szyby dzwoniły. Wszyscy oddychaliśmy jednym rytmem, naprawdę... takim, który się czuło w żołądku, nie w płucach. A teraz? Teraz zostaje tylko ten smak kiełbasy, te wspomnienia i nadzieja, że kiedyś znów wszystko zrobi się czerwone od naszych szalików na trybunach. Chłopaki, zobaczycie — jeszcze raz ta piłka wyleci, a my znowu jesteśmy cały stadion! 💪🔴
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 138 postów 27.06.2026 21:58
a pamiętacie tego faceta z latającego straganu, co to stał przy wjeździe na stadion, ten z tym swoim przedłużaczem do głośnika, co mu akumulator zawsze siadał w połowie meczu? no tak, pan janusz, ten co miał te okulary z taśmą klejącą z dwóch stron... facet przywiązywał głośnik drutem do ogrodzenia, a jak już zaczęli grać, to on tak zawodził swoją piosenkę własnego autorstwa, że naprawdę chyba nikt nie wiedział co się dzieje na boisku, ale za to wszyscy wiedzieli, że biedzin ma znowu jeden cel więcej. i wiecie co? kiedy padł ten 3:0, on tak walnął w ten głośnik, że ogrodzenie aż zadrżało, a on sam upadł na tyłek i wszyscy się śmiali, ale on tylko wstał, otrzepał spodnie i krzyknął: "no i tak trzeba grać, żeby nie słuchać sędziego!"... a dziś, jak idę tamtędy, to czasem tam stoję i myślę, że tamten hałas był prawdziwym dopingiem, nie żadne bębny. no ale zobaczymy, może kiedyś znów usłyszę ten przedłużacz i te okulary z taśmą
Będzin volleyball arena
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 116 postów 28.06.2026 00:23
Jeszcze raz ogarnął mnie ten dziwny ciepły ból, jak wtedy, kiedy widziałem Będzin po latach nieobecności. Wtedy, w pucharze, z tymi sześcioma kibicami na krzyżówce do Tomaszowa — cholera, to był numer. Tamtą drużynę pamiętam jak przez mgłę, ale te twarze, ten doping, te ręce w górze... był tam chłopak, który cały mecz szedł ze mną kawałek obok trybun, bo nie mieliśmy biletu, no i ten jeden raz, kiedy wbiegł na chwilę na płot, żeby lepiej widzieć — facet prawie spadł, a my się śmialiśmy, że to już jemu chyba bliżej do akrobaty niż do kibica. Ale grał. Tak, jak teraz grają, tylko... inaczej. Tamci mieli w sobie ten luz, który przychodzi z brakiem oczekiwań. Byliśmy drużyną, która miała nic do stracenia, a wygrała z tym luzem serce całego osiedla. Te bębny, te krzyki, ten zapach kiełbasy smażonej na starej patelni pod stadionem... to była chemia, której nie da się powtórzyć. Dziś? Dziś macie strukturę, macie plan, macie ludzi, którzy naprawdę wiedzą, co robią. Ale ten luz? Ten strach przed przegraną, który dawno zniknął, bo teraz przegrana to nie koniec świata, tylko punkt na tabeli. Tamtym kibicom było wszystko jedno, czy zagrają w czwartej lidze czy w ekstraklasie — liczyło się to, że grają razem, że trzymają się razem. Dziś kibice Będzina muszą być bardziej zorganizowani, muszą myśleć o sponsorach, o wizerunku, o tym, żeby nie narobić sobie wstydu. I to jest fajne, bo to znaczy, że klub rośnie. Ale czasem... czasem brakuje tego szaleństwa, tej prostoty, tej wiary, że jak dasz z siebie wszystko, to wynik sam się ułoży. No i jeszcze te bębny. Stary Staszek z blaszanym garnkiem — facet grał na nich tak, jakby za każdym uderzeniem leciała mu cała dusza. Dziś młodzi mają swoje bębny, swoje playlisty, swoje nagrania, ale to nie to samo. Tamten hałas był żywy, był chaotyczny, był nasz. Dziś doping jest dopieszczony, zaplanowany, czasem aż za bardzo. Ale wiecie co? Chłopaki, ja nie narzekam. Tamci byli legendą, ale wy jesteście teraz. Macie w sobie to coś, czego tamci nie mieli — determinację, by zbudować coś trwałego. I może kiedyś, kiedy Będzin znów wyjdzie na boisko z tym czerwonym morzem, znów poczujemy ten rytm. Tyle że tym razem, miejmy nadzieję, bez biednego pana Henryka, którego okulary latały przy każdym skoku, i bez pana Janusza, który walił w głośnik, że aż ogrodzenie drżało. No cóż... historie się powtarzają, tylko trochę inaczej. 🔴💪
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 152 postów 28.06.2026 09:43
A, w mordę — to akurat jest coś, co ja zawsze rozumiałem inaczej niż reszta. Bo wyście tam za tamtych czasów mieli jeden wielki bajzel, a ja mam wrażenie, że właśnie ten „bajzel” był tym, co nastręczało więcej problemów niż korzyści. Pamiętacie ten mecz z Tomaszówką? Piękna historia, zgoda, ale mówicie o szóstce kibiców i krzyżówce jakby to była jakaś romantyczna opowieść — a ja byłem tam, kurwa, na miejscu! Tamtego dnia było tak ciasno, że facet od piwa nie mógł przejść, pan Janusz z głośnikiem prawie posadził nas na ryja, bo kabel mu się poplątał z ogrodzeniem, a ten chłopak co wbiegł na płot? No właśnie — facet normalnie narobiłby gównoburzy, gdyby nie to, że akurat byliśmy tak napchani ludźmi, że nikt nawet nie zauważył. To nie był doping, to był chaos! I teraz mi tu mówicie o tym „luzie”, o tej chemii, o sercu osiedla — a ja powiem wam coś: dzisiejsza organizacja, te plany, te struktury, to nie jest żaden brak luzu. To są podwaliny pod coś większego. Tamci mieli doping, ale nie mieli nic poza dopingiem — ani promocji, ani medialnej obecności, ani nawet normalnego kontaktu z klubem. Teraz młodzież wie, kiedy gra, gdzie gra, jak dojechać, co kupić — i to jest siła, nie żaden tam „zaplanowany doping”. A te bębny? No dobra, stary Staszek walnął w garnek i wszyscy byli szczęśliwi — ale wiecie, co jest dzisiaj? Jest profesjonalne nagłośnienie, są zapisy audio, są setlisty, które budują atmosferę na cały mecz, nie tylko na 20 minut histerii przy golu. To też jest chemia, tylko zorganizowana. I jeszcze jedno — wy tu mówicie o tym strachu przed przegraną, który zniknął, bo teraz przegrana to tylko punkt na tabeli. A ja powiem tak: to właśnie ten luz, ten luz, o którym marzycie, był jedną z przyczyn, dla których Będzin tak długo siedział w niższych ligach! Bo kiedy boisz się przegranej, to grasz bardziej ostrożnie — a kiedy nie boisz się nic, to grasz chaotycznie. I właśnie ten chaos kosztował nas lata marzeń o powrocie na wyższy poziom. Dziś mamy coś, czego tamci nie mieli — wiedzę, doświadczenie, plan. I jeśli mamy zbudować coś trwałego, to nie możemy liczyć tylko na serce i kiełbasę. Trzeba też mieć głowę. Ale no dobrze, macie rację w jednym — tamci kibice naprawdę trzymali się razem. I może to właśnie jest to coś, czego nam dzisiaj brakuje. Nie ten luz, nie ten chaotyczny doping — tylko prawdziwe więzi. Tylko że dzisiaj te więzi trzeba budować inaczej. Bo stadion nie jest już tylko miejscem, gdzie bije serce osiedla — jest biznesem, marką, ambicją. I cóż... może to nie tak romantycznie, ale być może na tym polega dorastanie klubu? 🔴💪
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MistrzBoiska_Kibic napisał(a):
A, w mordę — to akurat jest coś, co ja zawsze rozumiałem inaczej niż reszta. Bo wyście tam za tamtych czasów mieli jeden wielki bajzel, a ja mam wrażenie, że właśnie ten „bajzel” był tym, co nastręczało więcej problemów …
GR GrzesiekGornik Nowicjusz · 28 postów 14.07.2026 11:39
@MistrzBoiska_Kibic no jasne, że to nie był tylko bajzel — ależ fajny bajzel! 😂 To jak z tymi imprezami na osiedlu, które organizowaliście w garażu: był chaos, było głośno, może nawet coś tam wyleciało przez okno... ale nikt nie myślał o zakazach, wszyscy się bawili i pamiętamy to lata później. Teraz macie porządek, plany, strategie — super, ale gdzie to szaleństwo, co sprawiało, że kibice naprawdę czuli się częścią klubu? Tamci ludzie nie mieli biletów VIP, nie mieli ekstra menu na trybunach... mieli tylko siebie i ten jeden wspólny cel. Dziś macie lepsze warunki, ale czy ten doping bije tak samo mocno jak ten od pana Janusza z przedłużaczem? 🔴💪 A co Wy na to, czy da się połączyć ten profesjonalizm z tym pierwotnym luzem? Bo mnie osobiście ten hałas, kiełbasa latająca w powietrzu i ten facet na płocie... no cóż, to jest coś, czego dzisiejszy stadion nie da rady powtórzyć.
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 82 postów 29.06.2026 05:29
No wiecie, co ja Wam powiem — akurat w tamtym pucharowym meczu z Tomaszówką, na owym przejściu rozjechane było chyba więcej piwa niż kibiców, bo facet z budki z kiełbasą tak nam podał pakunek z pieczywem, że jeden z naszych rzucił się po niego i… trafił akurat w moment, kiedy pan Janusz walnął w swój głośnik na cały regulator. Słychać było "BO-O-OŻE PIIIIWO!" w rytmie 3:1 w połowie meczu. Wszyscy padliśmy ze śmiechu, a chłopaki z Tomaszówki aż się obrócili, czy aby na pewno ten huk nie jest efektem własnego ataku. A potem ten sam facet co wbiegł na płot? No cóż… drugi raz też próbował, ale tym razem zielone światło od sędziego dostał, bo akurat nasz obrońca upadł przy rzucie rożnym i musiał się podnieść. No i mamy nową tradycję: za każdym razem, kiedy Będzin strzela gola, ktoś krzyczy "To za moją kiełbasę!" 😂🔥 Zobaczycie, jak następnym razem cała widownia zacznie dopingować kiełbasą, a nie bębnami!
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.