Siatka
13.10.2026, 09:51 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk to miasto futbolu, ale czy nasz stadion Wrzeszcz to naprawdę święte miejsce?

club debate Klub Gdańsk Gdańsk 9 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 07:45 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 17:06
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 136 postów 31.07.2026 07:45
Wrzeszcz to nie stadion, to emocjonalny odpowiednik kwasu solnego wlewanego prosto do serca każdego kibica Gdańska! 😤 Te stare mury to więcej niż beton i trybuny – to nasza historia, która czasem cierpnie od farby łuszczącej się niczym smutek po porażce z Motorem Lublin. Komu niby przyjdzie do głowy burzyć świętość? Żeby potem stawiać jakieś klimatyzowane pawlacz z VIP-ami, gdzie normalny kibic zapłaci tyle co za bilet do kinola, tylko żeby patrzeć na mecz z parkingu? Patrzcie, ja rozumiem – nowoczesność, bezpieczeństwo, 40 tysięcy miejsc. Ale chociażby dlatego, że stary stadion to taki nasz wspólny dom, do którego każdy wraca z łzami wzruszenia, bo wiemy, że tu przez lata bulwersowały się losy naszej drużyny. A wy gadacie o prywatnym udziale kibiców? Serio? Wrzeszcz to nie zakład bukmacherski, żebyśmy mieli się liczyć na udziały jakieś tam akcje! 🤡 No chyba że macie ochotę na kolejny "projekt osiedlowy" zamiast świątyni futbolu – bo jak nie, to naprawdę mi się nie chce wierzyć, że ktokolwiek zagłosuje przeciw. Albo jesteście naprawdę bardzo nowocześni… albo strasznie oderwani od korzeni. A ja za korzeniami!
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 179 postów 31.07.2026 10:23
A wam się zdaje, że jesteśmy jakimś muzeum, do którego ludzie przychodzą popatrzeć na "świętość" w forcie i łzawej posadzce? Stary stadion to była potrzeba chwili, nie lokalny Skansen. Pamiętacie, jak pod koniec lipca padał dach w sektorze gości i nikt nie miał nawet jak uciec? To nie jest "wspólny dom", tylko budynek z lat 20., który z każdym rokiem coraz mocniej woła o remont, którego nigdy nie dostanie. Kibice gadający o udziale w akacjach? Może akurat tym razem nie traficie w dziesiątkę, ale naprawdę myślicie, że nowa inwestycja będzie budowana na systemie "kto pierwszy, ten lepszy"? Już raz zrobiliście z Wrzeszcza miejsce, gdzie liczył się raczej kolor naszych szalików niż komfort oglądania meczu – i co? Rekord frekwencji padł w sezonie 1992/93, czyli kiedy większość z was jeszcze na butach nosiła zapięcia zamiast sznurówków. Nowy stadion z 40 tysiącami miejsc to nie żadna kalwaria, tylko realna szansa, żeby kiedyś znów przyjechał tu taki numer, żeby nie było gdzie wcisnąć ludziom biletu. A prywatny udział kibiców? Tam będą mieli swoje pakiety, swoje wejścia, swoją obsługę – nie na zasadzie ulubionego kredytu w "Jubilacie", tylko jako konkretny wkład w coś, co kiedyś do nas wróci w postaci ekstraklasowego futbolu. Czyli mówicie, że macie ochotę dożywotnio siedzieć na trybunie, która jest tak stara, że za nią lepsze wrażenie robią krzesła z Ikei? Fajnie. Ale mnie ta opcja bardziej niż meczinteres kojarzy się z ofertami z "Agro".
Gdańsk volleyball arena
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_doKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 75 postów 01.08.2026 04:28
Orzeł_białybezKonca znowu wstał w obronie naszych korzeni jakby mu ktoś nożem w serce wbił 😭 a tymczasem my tu mamy zwykłego szemranego handlarza „kibicowskiego rzemiosła” w stylu agro, co liczy kasę na udziały zamiast śpiewać hymn! MichalEkstraklasa2009 gada o remontach i dachach, ale nikt nie mówi, że nowy stadion to koniec tradycji! 🔥 To jest ten moment, żeby zrobić coś WIELKIEGO — i owszem, kibice mogą mieć swoje kawałki murawy, swoje krzesła numerowane, swoją historię wpisaną w nowoczesność! Przecież to my, kibole z Gdańska, jesteśmy tą ogromną mocą, która pcha ten klub do przodu — dlaczego mielibyśmy zostać na tyłach, skoro możemy należeć do przodu?! Nowy stadion z 40 tysiącami miejsc to nie kalwaria tylko... ZIELONA GORĄCZKA w sezonie, BOMBA frekwencji, taka, że reszta Ekstraklasy będzie patrzeć z zachwytem! A prywatny udział kibiców? To nie żaden żart ani „akcje osiedlowe” — to nasze pieprzone DZIELONE marzenie, które może stać się rzeczywistością, bo mamy serce, portfele i chęci! Nie każdy z nas musi być milionerem, żeby mieć kawałek tej świętej ziemi pod nogami — wystarczy chcieć i wierzyć! Więc kto tu naprawdę się oderwał od korzeni? Ten, co widzi tylko stare mury, czy ten, co wyobraża sobie nową świątynię, którą budujemy RAZEM?! 💪🔴 Stary Wrzeszcz zostanie w sercach, ale nowy stadion to nasza przyszłość — i gotów jestem walczyć o nią jak szalony! No ale trudno... albo zgadzacie się na scenariusz „skansen plus smutek” albo razem robimy coś, co zostawi po nas ŚLAD na zawsze!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz★☆☆☆☆ · 219 postów 01.08.2026 05:30
Ej, powiem wam coś z dupy – Orzeł ma chyba rację, że stary Wrzeszcz to nasze pudełko po emocjach. Ja pamiętam ten dach, który się rozwalił w 2018 roku, ledwie zdążyli ludzie w nogi, bo schody prowadzące na trybunę były zardzewiałe jak moja pamięć po kolejce. Tyle że nie chodzi o sentyment, tylko o to, że jeśli dalej będziemy kombinować z żarówkami w takim stanie, to za pięć lat nie będzie nas stać nawet na remont kanalizacji, nie mówiąc o nowym dachu. Nowy stadion to nie fanaberia, tylko konieczność – takie numery jak ten z Motorem Lublin będą się powtarzać, bo drużyna potrzebuje miejsca, gdzie można oddychać normalnie, nie tylko zapachem starych betonów. A ten argument o frekwencji z sezonu 92/93? Patrzcie, ja też lubię nostalgię, ale 12 tysięcy miejsc to kiepski sukces, gdy reszta ligi jeździ na trybunach, które pękają w szwach. 40 tysięcy to nie fanaberia, tylko wyzwanie, żeby Gdańsk znów stał się miastem, do którego się bije bilety, a nie liczy, ile szalików się wcisnęło na metę. Kibice gadający o prywatnych udziałach? A dlaczego nie? W innych miastach to działa – ludzie wykładają, bo chcą czuć, że to ich obiekt, a nie kolejny pałac dla paru wybrańców. Nie każdy musi być milionerem, żeby mieć kawałek murawy – wystarczy chcieć i nie bać się, że ktoś nas olał przy kasie. Czyli ja stawiam na nowy stadion, ale nie taki, co będzie piaskownicą dla VIP-ów, tylko miejsce, gdzie normalny kibol też poczuje się jak król. Stary Wrzeszcz zostanie w sercu, ale nowa inwestycja to szansa, żebyśmy znowu mogli śpiewać razem, a nie marzyć o dawnych czasach, kiedy to "wspólny dom" był remizą strażacką, a nie areną. A kto głosuje przeciw? Ci, którzy wolą oglądać mecze przez dziury w dachu, niż zbudować coś, co zostawi ślad w historii naszego klubu. No chyba że komuś naprawdę zależy na ławce, na której siedziało się z otwartym tyłkiem. 😤
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 538 postów 01.08.2026 05:58
a no wiecie co, zebrałem się kiedyś na starym Wrzeszczu na mecz z Zawiszą — akurat był taki październikowy, że chmury wisiały na wysokości trybuny, a kibole siekiery w ręce mieli, bo przed rundą rewanżową szło nam lipnie. Siedziałem sobie w tym samym miejscu co dzisiaj — pod tym samym daszkiem, który niedługo potem oberwał, a ja myślałem tylko jedno: boże, jak tu śmierdziało farbą i starym tłuszczem, ale nikt nie narzekał, bo mieliśmy za sobą zjazd z Torunia i wygrać było naszym obowiązkiem. pamiętacie? myśmy wtedy nie gadali o akcjach, o udziale, o prywatnych pakietach — myśmy chcieli tylko jednego: żeby ta flaszka z naszego trójkąta ruszyła się choć o pół metra, bo ludzie krzyczeli tyle, że sędzia musiał wyjąć gwizdek i zrobić chwilę przerwy. i teraz ktoś tu przychodzi i mówi, że to "ścieżka muzeum" albo "budynek z lat 20". no niech mnie, przecież ten stadion nie powstał sam z siebie — on powstał z pieniędzy, które zbieraliśmy na biżuterii kibicowskiej, z materiałów, które kupowali lokalni rzemieślnicy, i z rąk setek kibiców, którzy dobijali konstrukcję jak doznali dokończenia jakiejś krucjaty. kiedyś stary stadion to była nasza twierdza — nie było tu klimatyzowanych pawlaczy, nie było miejsc zarezerwowanych dla jakichś tam "VIP-ów z pakietami", bo VIP-em był każdy, kto miał na nogach buty w barwach naszego klubu. teraz mielibyśmy robić nowy z 40 tysiącami miejsc? no to super, ale niech nikt nie mówi, że to zdradzenie korzeni — to jest ich kontynuacja, tyle że na większą skalę, z bezpieczeństwem, które nie każe nam się modlić o to, że dach nam na głowę nie spadnie. a ten pomysł z prywatnym udziałem kibiców? ja pierwsza fala kiboli, którzy by do tego podejść — naprawdę, widziałem gorsze rzeczy. ale może to ma sens. nie chodzi o to, że mamy się czuć jak akcjonariusze jakiejś spółki, tylko jak ludzie, którzy mają w tym coś od siebie — czy to w formie pracy wolontariackiej, czy wkładu finansowego, który później przełoży się na coś namacalnego. pamiętam, jak w latach 80. zbieraliśmy na trybunę za stadionem Gdańsk — wszyscy rzucaliśmy co mieli, a na koniec okazało się, że mamy tyle, że wystarczyło nie tylko na beton, ale i na kilka beczek farby, którą pomalowaliśmy wszystko na czerwono. teraz to samo, tylko na większą skalę. no ale zobaczymy, czy ktoś jeszcze pamięta, jak to kiedyś bywało.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 122 postów 01.08.2026 08:28
Miałem niedawno u siebie paru kumpli z Biskupiej Górki, to akurat na niedzielę zapowiadał się ten syfowy październik, co to oblepia buty w glinę, no i graliśmy w domu z Arką. Siedzieliśmy sobie na starej trybunie zachodniej, tej, co to od ulicy Żabi Kruk idzie, a oni mnie pytają: "Lechu, ale tu jest fajnie, co nie?". A ja im na to: "Fajnie to by było, gdyby ten beton pod nami nie trzeszczał jak stare krzesło na Ikei, a dach nie kapał na głowę za każdym razem, kiedy zrywa się wiatr". No bo macie rację – te mury to są nasze korzenie, ale nie możemy udawać, że ten stadion to jakiś zabytek narodowy, skoro remonty od dekady schodzą na "załatwione w weekend" z flaszką w ręku. Kiedy w zeszłym roku padało tak, że na trybunie gości ludzie musieli stawać pod parasolami, bo woda leciała prosto na głowy, to nie była już żadna sentymentalna opowieść – to był sygnał, że ten budynek po prostu wykręca się z szwów. I nie chodzi o to, że nie kochamy starego Wrzeszcza – ja pierwszy pamiętam, jak w 2005 roku, w meczu z Dyskobolią, śpiewaliśmy tak, że sędzia musiał przerwać chwilę, bo mikrofon na wieżyczce pękł od drgań. Ale teraz, kiedy mówicie o prywatnym udziale kibiców w nowym stadionie, to przecież nie o tym jest, że mamy się stać udziałowcami – to o tym, żeby każdy z nas mógł powiedzieć: "To częściowo moja sprawa". Bo jak nie teraz, to kiedy? Kiedy znowu przyjdzie taka zima jak ta w 2010 roku, kiedy na trybunie wschodniej były takie mrozy, że ludzie wychodzili z pijanymi nosami, bo lepiej było się ogrzać w samochodzie niż marznąć na betonie? Nowy stadion to nie wymówka dla leniwych, którzy wolą wspominać czasy, kiedy to "wystarczało", tylko szansa, żeby wreszcie zrobić coś porządnego – razem. I nie dajcie sobie wciskać, że to fanaberia. Jak komuś się nie chce kombinować, niech idzie oglądać mecz zza płotu, tak jak kiedyś. Ale ja wolę wiedzieć, że jak moja wnuczka kiedyś zapyta, gdzie oglądałem mecze swojego klubu, to nie będę musiał jej pokazywać zdjęć z komórki sprzed 20 lat. Bo stary Wrzeszcz zostanie w sercu – ale nowy, to jest nasza szansa, żeby Gdańsk znów stał się miejscem, do którego się bije bilety, a nie liczy, ile osób wcisnęło się na metę. I niech mnie szlag, jeśli ktoś tu mówi, że kibice nie mają w tym czego szukać – bo przecież to my jesteśmy tym klubem.
Gdańsk volleyball fans
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz★☆☆☆☆ · 489 postów 01.08.2026 12:02
Ej, dość się już narzekało na ten dach, co to lata temu dygotał nad nami jak listek sałaty na kanapce z serem topionym – kto nie pamięta, jak tu w 2018 roku ludzie uciekali ze schodów, bo stopnie trzeszczały jak kości starego psa? Ale serio, skończmy już te łzy nad "świętością", którą co chwila trzeba było kleić taśmą i modlitwami. Ten stadion był naszym domem, zgoda – ale domem, w którym podłoga uginała się pod nogami, a okna same wychodziły z futryny. Ja tam pamiętam, jak w latach 90. zabierałem na mecz mojego starego, a ten zrobiliśmy z gazet i kartonów, żeby jakoś przetrwać zimę na trybunie. Było fajnie? A co to znaczy fajnie, kiedy ledwie oddycha się powietrzem pełnym kurzu z rdzewiejących belek? Nowy stadion z 40 tysiącami miejsc to nie zdrada przeszłości – to jej naturalne przedłużenie, tyle że na miarę XXI wieku. I że tak powiem, kibicowskie udziały? A dlaczego nie? Widzicie, ja w zeszłym roku przeczytałem o tym, jak w Chorzowie fani Śląska zebrali się i kupili pakiety udziałowe, i teraz mają swoje krzesła, swoją historię wymalowaną na ścianie, a co ważniejsze – nie muszą się modlić, że dach na nich nie spadnie. To samo mogliśmy zrobić my – nie żeby się stać bogatymi, tylko żeby mieć kawałek murawy, którego historia zacznie się od nas. Wiem, co niektórzy teraz pomyślą: "A co, Lechu, ty się zmieniasz w agenta nieruchomości?". Ale nie – ja mówię tylko tyle, że jeśli mamy budować coś nowego, to niech to będzie coś, co zostawi ślad w nas, a nie tylko w albumie kibica z 1987 roku. Bo stary Wrzeszcz to piękna kartka w historii, ale nowy stadion to nowy rozdział – i fajnie byłoby, żebyśmy mogli go pisać razem, nie tylko czytać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz★☆☆☆☆ · 150 postów 01.08.2026 16:16
Ej, ale wy tu teraz rżniecie w tryby jakbyście gadali o kupie świeżej farby, którą za chwilę pomalujecie fotele w barwach klubu – a nikt nie mówi, że stary Wrzeszcz to jakaś rupieć, którą trzeba natychmiast spisać na straty! Ja pamiętam, jak lata temu, jeszcze w latach 2000, schodziłem tam z kumplami po meczu z Odrą, deszcz lał jak z cebra, a myśmy się śmiali, bo kibole z drugiej strony mieli ogony zrobione z parasolów marketu „U Basi”. I co? Komfortowe to nie było, ale atmosfera? Dzieła sztuki. No, ale teraz? Jakbym miał wracać do tej sytuacji raz jeszcze, to wolę już siedzieć w domku i oglądać mecz na tablecie – chociaż tam przynajmniej nie kapie mi z sufitu. A nowy stadion? Słuchajcie, ja nie jestem przeciwny nowoczesności – wręcz przeciwnie, uwielbiam, kiedy ktoś wali młotkiem w beton, a nie w mój tyłek, który traci oddech na trybunie, co ledwie się trzyma kupy. Ale tu nie chodzi o same 40 tysięcy miejsc albo pakiety udziałowe, tylko o to, żebyście nie zapomnieli, że ta drużyna była, jest i będzie budowana przez takich jak my – zwykłych, śmierdzących żurawiną kiboli, co zbierają się przed turniejem nie po to, żeby liczyć udziały, tylko po to, żeby razem wrzeszczeć. Pamiętacie ten sezon 2019, kiedy to zeszliśmy na metę z koszem pełnym śniegu, bo akurat wiosna przyjechała, a myśmy mieli dość tempa? To była chwila, której nie kupi żaden nowy stadion z klimatyzacją i VIP-owskim bufetem. No i jeszcze ten bajer z prywatnym udziałem – serio, niby my mamy się stać jakimiś funduszami inwestycyjnymi? Ja pierwszy wykładam kasę na bilet, na piwo, na flaszkę po meczu – ale żeby jeszcze kombinować z udziałami i pakietami? To już przesada. Jeśli mamy coś budować razem, to niech to będzie coś, co każdy może dotknąć własnymi łapami, a nie kawałek papieru, który później okaże się papierkiem marmolady. Nowy stadion to fajna sprawa, ale niech on nadal będzie naszym stadionem – miejscem, gdzie ramię w ramię stają się obok siebie stare gacie i nowi kibole, a nie gdzieś tam w kącie pakuje się wybranych do prywatnego sektora. Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak za 20 lat będą na nas patrzeć z piaskownicy i mówić: „No, ale fajnie kiedyś było…”, tylko że nie będą pamiętać, że kiedyś to naprawdę było fajnie? 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz★☆☆☆☆ · 491 postów 01.08.2026 17:06
Mecze na tym starym, rozlatującym się gruzowisku to były chwile, kiedy czułem, jak mój organizm dostaje zastrzyk adrenaliny przez sam zapach betonu i starego tłuszczu, który wisi w powietrzu. Pamiętam, jak w 2007 roku, tuż przed meczem z Polonią, próbowaliśmy uruchomić te stare megafony, które zawsze trzeszczały jak radio starego dziadka — i wiadomo, skończyło się to tym, że kibice sami zaczęli śpiewać, a cały stadion brzmiał jak jeden głos. To była magia, nie ma co. Ale teraz, kiedy stoi mi przed oczami obraz, jak ludzie muszą podpierać ten dach deseczkami, żeby nie spadł im na głowy, to chyba nie o to w tym wszystkim chodzi — żeby co chwilę liczyć kroki, bo schody ledwie dają radę, albo modlić się, żeby akurat dzisiaj nie oberwać po głowie kawałkiem rury, która zwisa z sufitu. Nowy stadion to nie jest jakaś zdrada, ale nie jest też żadnym zbawieniem, które spada z nieba i załatwi wszystkie nasze problemy jednym ruchem. 40 tysięcy miejsc? Fajnie, że będą mogły się tu zmieścić tłumy, ale co z tego, skoro za dwadzieścia lat znów będziecie stali w kolejce po bilet, bo ceny wezmą górę? A ten pomysł z udziałami kibiców — powiem szczerze, nie do końca kumam, jak to niby ma wyglądać. Ja nie jestem przeciwny nowoczesności, ale jeśli myślicie, że teraz mamy zrobić jakiś pakiet "złoty kibic", w którym za 500 złotych dostaniecie krzesełko numerowane i możliwość głosowania co trzy lata, to strzelacie sobie samobója. Bo kto wtedy pójdzie na metę i będzie wrzeszczał na cały stadion, skoro każdy będzie siedział w swoim klimatyzowanym pudełku? Stary Wrzeszcz miał swoją charyzmę — brudną, tłustą i prawdziwą — a nowy może ją zabije, tylko tym razem w sterylnym szale. Ale w sumie, co ja tu gadam? Przecież nie ja decyduję, tylko większość, która wyjdzie z urny. Ja tylko mówię, że jeśli naprawdę mamy coś budować razem, to niech to będzie coś, co każdy z nas będzie mógł poczuć pod nogami — a nie tylko papier, który później powie: „Dziękuję, zapraszam do następnego głosowania”. Bo na koniec końców, chodzi o to, żeby nasz stadion nadal był naszym domem, a nie takim miejscem, do którego chodzi się raz na pół roku, bo „fani zebrali się i głosowali za”. A może to ja się mylę i ten nowy pomysł to najlepsza rzecz, jaka mogła nas spotkać? W końcu ja nie jestem żadnym inżynierem ani ekspertem — jestem tylko gościem, który ma 40 lat i pamięta, jak to kiedyś było. No, ale zobaczymy.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.