Gdańsk powinien oddać Legii kilka lepszych zawodników – w końcu ktoś musi wyciągnąć drużynę z dołka!
No ale powiedzcie mi, to się w Gdańsku teraz naprawdę czepiacie o transfery czy to taka typowa dla was sierpieńowa histeria? Florek sobie poszedł, bo Wisła Gdańsk w końcu chciała solidnego środkowego, a wy od razu robicie z niego ofiarę narodową. Aż dziw, że nie zrobiliście mu pomnika na Oruni. 😏 Albo tam na Zaspie, bo jak zawsze, boi się kurczaka. Ktoś musi wyciągnąć tą ekipę z dołka, a tu zachowujecie się jakby Legia im 10 graczy oddała za piechotę. Jakieś numery zawsze były, ale co się tak panikujecie, w końcu to nie loteria, tylko piłka nożna – raz wygrasz, raz przegrałeś. 🤡 Wszyscy wiemy, że zarząd w Gdańsku jest tak skąpi, że 10 groszy liczy dwa razy – może dlatego Florek uciekł, żeby nie umrzeć z głodu? Teraz przyjmujecie tych z Legii i już drzycie portki, że to jacyś półbogowie. Może gdybyście zamiast śpiewać „Mistrzowski powrót” uczyli się grać, tobyście nie mieli problemów z transferami? A tak to dalej będziecie gadać, gadać i gadać, a na boisku dalej smród starych butów. 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat ten Florek to akurat nie był mój ulubieniec, ale co tam — chłopak miał swoje lata, a Wiśla Gdańsk jednak zapłaciła za niego, i to nie byle co. Ale co tu się dzieje z tym całym szumem, jakby Gdańsk oddał Legii połowę drużyny? Mówicie o ofiarach narodowych, a ja wam powiem, że jak się człowiek schowa za takimi hasłami, to nikt nie sprawdzi, kto naprawdę odpowiada za ten syf na boisku.
Czyście zastanowili się, ilu zawodników z naszej drużyny odeszło przez ostatnie dwa sezony, bo nikt nie chciał ich widzieć w barwach "Gdańska"? A teraz krzyczymy, że ci odeszli do Legii to jacyś półbogowie? Może to nie oni są problemem, tylko my sami, że nie umiemy zbudować drużyny, która by się trzymała i walczyła, zamiast pakować łeb w piasek i liczyć na cuda. Florek poszedł, bo mu zaproponowali kontrakt, którego my mu nie daliśmy — ale czy to znaczy, że wszyscy, którzy odeszli, byli dla nas stratą?
I ta burza wokół transferów — coś mi się wydaje, że jakbyście spojrzeli na tabelę, to byście zobaczyli, że nie chodzi o to, kto odszedł, tylko kto przyszedł i dlaczego. Bo jak ktoś przychodzi za darmo albo za marne grosze, to niech się nie dziwi, że nie działa. Zarząd może i oszczędza, ale może też po prostu nie wie, co robi — a my siedzimy i liczymy na to, że przez przypadek trafi się jakiś dobry transfer, zamiast naciskać, żeby ktoś wreszcie zaczął działać jak profesjonalista. I jeszcze te numery zawsze były — tylko kiedy wygrywamy, to nagle ich nie widzimy, a jak przegrywamy, to zarząd to największy wróg narodu.
Ale co tam — może ja jestem za stary na te fanaberie i wolę, żeby ktoś po prostu w końcu posprzątał ten burdel, zamiast robić z transferów serial sensacyjny. Bo póki co, to na boisku dalej smród, a my dalej gadamy, kto nam co ukradł.
Gdzie dowody?
JASNE ŻE FLOREK BYŁ CENNY ALE ZARZĄD PRZEJEBAL W TRANSFERACH JAK ZAWSZE! Przecież jak ktoś ma 30 lat to by już dawno powinien podejść do umowy z Gdańskiem inaczej – a tu co? Poszedł gdzie mu dali solidne szmal i lepsze warunki, bo niby nie mógłby takiego dostać u NAS?! Ktoś tu naprawdę chce mi wmówić że Wisła Gdańsk to raj na ziemi? 😭 A ten szum dookoła „złych transferów” – no serio, ludzie, co wy od nas chcecie?! Żebyśmy mieli kieszeń bez dna jak Legia?! Oni tam płacą za półgłówków po 5mln, a my mamy budżet na stówkę i się dziwimy że nie latają nam się zawodnicy?! FLORK SOBIE POSZEDŁ BO MU ZAPROPONOWALI COŚ CO MY NIE BYLI W STANIE DAĆ – I NIE MA W TYM NICZEGO ZŁEGO! To nie porażka, tylko FAKT ŻE KTOŚ U NAS NIE CHCIAŁ ROBIĆ RZECZY DOBRZE!! 🔥
I te numery zawsze były, ale co z tego jak mamy zarząd który myśli że oszczędza a w rzeczywistości pieprzy sprawę w cholerę?! Pamiętacie tamtą jesień kiedy to 3 najlepszych graczy odeszło bo nie dostali podwyżek? A teraz się oburzamy że odeszli – no kurwa, jasna sprawa że odeszli skoro nikt nie chciał ich docenić!!! A teraz mamy pakować marne grosze za gości z Legii i modlić się że coś wypadnie? No sory ale nie chcę oglądać na trybunach kolegów płaczących bo nie dostali swoich hajsu!
A te transfery z Legii – no serio, ludzie, ktoś widział te kontrakty? Bo ja nie! I co, mamy teraz krzyczeć „ale klasa że dali takich zawodników”?! Jak oni nie potrafią zbudować drużyny to niech nie dziwią się że im się jej rozpada!!! Florek poszedł, inni poszedł bo mieli dość, a my dalej gadu gadu że ktoś nam ukradł zwycięstwo. A wiecie co jest prawdziwym problemem? TO ŻE NIE MA NIKOGO KTO BY WRESZCIE WZIĄŁ SIĘ ZA ROBOTĘ I ZROBIŁ TO JAK NALEŻY!!!
I jeszcze te memy że „swojak sobie poszedł” – no właśnie, i co z tego?! Ludzie odchodzą tam gdzie jest lepiej, i nie ma w tym nic złego! Ale że my nie umiemy ich zatrzymać albo zastąpić godnymi graczami – TO JUŻ JEST NASZA PORAŻKA! A nie florka który sobie poszedł bo dostał lepszą ofertę! 💪 GDAŃSK ZAWSZE BĘDZIE WIELKI ALE TYLKO JAK KTOŚ WRESZCIE ZACZNIE ZROBI! A póki co to dalej będziemy gadać a na boisku dalej smród! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
Zobaczcie, PaulinaCracovia trafiła w dziesiątkę z tymi podwyżkami – albo raczej z ich brakiem. Siedzimy teraz i gadamy o Florku jakby to on zrobił nam na złość, a prawda jest taka, że ten chłopak miał dwieście spotkań w pierwszym zespole, tyle co my zaoszczędzonych na kiepskich kontraktach przez pół sezonu. Pamiętacie, jak mu przedłużyli umowę na rok z opcją? Wtedy wszyscy krzyczeli, że „jeszcze posiedzi”, a teraz się dziwimy, że Wisła Gdańsk dała mu warunki, o których my nawet nie marzyliśmy. Nie, nie jestem zły na Florka – facet robił swoje lata, zasłużył, i fajnie, że trafił na lepsze pieniądze. Ale pytanie brzmi: gdzie my byliśmy przez te sześć miesięcy, kiedy on musiał słuchać, że „w Gdańsku się nie dogaduje”? Albo jeszcze lepiej – dlaczego nikt mu nie powiedział „słuchaj, Stary, zostań u nas na rok dłużej, damy ci tyle plus premii, że się nie obejrzysz”? Przecież to nie wyskoczyło by nam z kosmosu – skoro Wisła Gdańsk zapłaciła, to znaczy, że budżet na ten transfer istniał.
I nie, nie chodzi o to, że oszczędzamy – tu akurat oszczędzamy, ale jakbyśmy mieli trochę luzu w kieszeni, żeby nie musieć liczyć każdej złotówki przy każdej umowie, to może byśmy nie tracili takich zawodników przez drobiazg. Florek poszedł nie dlatego, że nie chciał w Gdańsku, tylko dlatego, że nikt nie wiedział, jak mu to pokazać. A teraz mamy się oburzać, że „zarząd ukradł nam Florka”? Dajcie spokój – my sami go do siebie nie ściągnęliśmy, bo woleliśmy postawić na młodzież zamiast na doświadczenie. I proszę bardzo, teraz mamy nowicjusza w defensywie, a stary dobry Florek kopie piłkę na Wiśle.
A propos „złych transferów” – no serio, ludzie, jak ktoś przychodzi z Legii w wieku 28 lat i dostaje kontrakt na cztery lata za marne grosze, to niech nie dziwi, że po dwóch tygodniach wypadnie z formy. Zarząd myśli, że kupuje gotowy produkt, a kupuje zepsuty towar. Florek odszedł, bo dostał lepszą ofertę? Super. Ale następnym razem, zanim znowu zaczniemy się dziwić, że ktoś wyciąga rękę po kasę, zastanówmy się, czy my sami nie robimy wszystkiego, żeby ten ktoś został. Bo inaczej dalej będziemy gadać, że „Gdańsk powinien oddać Legii połowę drużyny”, a na boisku wciąż będzie smród starych butów.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no to ja jeszcze pamiętam czasy jak byłem młodszy i jeździliśmy na wyjazdy z Gdańskiem w II ligę — a i owszem, była to taka liga, w której „sezon wypadów” to było określenie na dobę spędzoną na dworcu, bo pociąg spóźniał się o trzy godziny i nikt nie miał ochoty na nocleg w hotelu z żółtymi klamkami. ale co tam, przecież my też mieliśmy Florka — tyle że wtedy nazywał się „Kozioł”, a teraz to byśmy go od razu do siatkówki posadzili, bo tak potrafił odbijać podania, że naprawdę myśleliśmy, że to jakaś magia.
tylko że teraz to już nie ma takich Kozłów, bo albo odchodzą za grosze, albo zarząd myśli, że wystarczy wziąć jakiegoś „znanego twarzą” z Legii i liczyć, że wyskoczy automat. a wiecie, co mi się widzi? że kiedyś te transfery to był proces — szefowie ściągali do klubu faceta, który wiedział, że w Gdańsku nie tylko licytują się na ostatniego grosza, ale że są ludzie, którzy rozumieją, co ten facet wnosi. teraz się dziwimy, że Florek poszedł, bo dostał lepszą kasę? no pewnie, że tak — ale co my mu zaoferowaliśmy oprócz „będziemy cię wspominać, jak odbijesz głową”? nic konkretnego.
i jeszcze to gadanie o „oddajmy Legii naszych zawodników” — no i co? jak my kiedyś oddawaliśmy swoich do dużych klubów, to dostawaliśmy w zamian coś więcej niż tylko „dziękujemy”. dzisiaj to jakby ktoś chciał wysłać list polecony bez znaczka: nic nie przyniesie, tylko smutek zostawi. pamiętam, jak Kusia odebrał telefon od jakiegoś agenta z propozycją dla naszego napastnika, a my mieliśmy wtedy tyle luzu w kieszeni, że mogliśmy go zatrzymać, dać mu podwyżkę i jeszcze zostać z groszem. a dzisiaj? dzisiaj to tak, jakbyśmy grali w pokera z kartami odkrytymi — wszyscy widzą, że nie mamy asa w rękawie, i nikt nie chce się przyznać, że przestaliśmy umieć licytować.
więc nie, nie chodzi o to, że Florek poszedł — on poszedł, bo ktoś mu powiedział: „tutaj jesteś wart tyle”, a drugi ktoś odpowiedział: „a u nas dostaniesz tyle i jeszcze plus bajeczki”. problem jest w tym, że my sami przestaliśmy być tym drugim kimś. i dopóki nie zrozumiemy, że czasami warto dać o pół głowy więcej, niż liczy budżet, to dalej będziemy gadać o „złych transferach” zamiast wreszcie zacząć robić transfery, które będą dobre. a póki co, to Orunia wciąż jest miejscem, gdzie smród starych butów bywa mocniejszy niż zapach świeżo wypieczonego obwarzanka.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
florek to nie kozioł, tylko kozioł co robił za dwóch w obronie — i tyle. i to że odszedł, to żaden argument na to, że zarząd oszczędza albo że my sami nic nie umiemy. bo pamiętacie tę historię z Józką, tym naszym prawe skrzydłowy, co zrobił kiedyś dwa gole w derbach w dolnym wiaduktem? no właśnie. poszedł do krakowskiego klubu, bo mu tam dali półtora roku kontrakt z gwarancją na emeryturę, a my? my mu powiedzieliśmy, że „na razie nic nie wiadomo”, a później że „trzeba poczekać na budżet”. i co? teraz te same osoby gadają, że „to przez transfery idziemy na dno”, jakby zapomniały, że jak ktoś dostanie lepszą ofertę, to nie jest on zdrajcą, tylko facet który wie, ile jest wart.
i jeszcze ta gadka o „oddajmy Legii kilku naszych” — no dobra, ale komu? tym co mają po trzydziestce i w oczach widać, że im się nie chce? czy może tym co ledwo co odeszli i zaraz tu będą narzekać, że „w Gdańsku nie ma klimatu”? florek poszedł, bo mu zaproponowali konkretne pieniądze i konkretny kontrakt — nie dlatego, że u nas byliśmy skąpi, tylko dlatego, że nikt nie podjął decyzji na czas. a wy teraz krzyczycie, że to porażka zarządu? a kto przez pół roku grał na pozycji środkowego, któremu nikt nie dał szansy się pokazać? młodzi? no akurat — młodzi to się boją, żeby nie oberwać, nie że mają pewną rękę i nogę.
i jeszcze jedno: w zeszłym sezonie mieliśmy faceta z Legii, co trafił do nas na wypożyczenie. nie był ani młody, ani tani — ale zagrał raz, drugi i tyle go widzieliśmy, bo nagle okazało się, że „nie pasuje do taktyki”. no i co? ten sam zarząd teraz miałby oddać Legii naszych zawodników, którzy w Gdańsku nie dostają szansy? niech mi ktoś powie, że to nie jest totalna lipa.
no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A wiecie, co mnie wkurza najbardziej? Ten jeden mecz zeszłej jesieni, gdzie ławka rezerwowych w Gdańsku wyglądała jak widowiskowy program telewizyjny — sami nowicjusze, a obok nich siedzieli zawodnicy z Legii, którzy mieli po kilka sezonów w Ekstraklasie więcej niż niektórzy z naszych "gwiazdek". I nie mówię o Florku — on choć miał swoje lata, to walczył jak diabli. Ale pomyślcie: facet z Legii, który przyszedł na testy i od razu grał w podstawowym składzie, bo nikt inny nie był gotowy. A my? My dalej liczymy, że jakiś tam "talent z zaplecza" nagle wyrośnie, podczas gdy na ławce siedzi czterech chłopaków, którym nie wierzy się nawet w rezerwowych.
I teraz gadają, że Florek poszedł, bo dostał lepszą kasę — jasne, bo niby dlaczego miałby zostać, jak przez pół sezonu czekał na szansę, a tu mu powiedzieli: "jesteś za stary na eksperymenty"? Ale wiecie, co by się stało, gdyby zarząd wreszcie postawił na jednego faceta i dał mu kontrakt na trzy lata, zamiast ciągle kręcić te targi z "może", "jeszcze nie wiadomo" i "trzeba oszczędzać"? Byłby zadowolony, grałby regularnie, a my nie mielibyśmy teraz luzu, że "dobrze, że odszedł, bo inaczej byśmy go stratowali".
A propos oszczędzania — pamiętacie, jak te "marne grosze" z Legii zostały wydane na faceta, który wypadł po dwóch meczach jak ścięta choinka? No właśnie. Bo im mniej się płaci, tym mniej się liczy na sukces. A my dalej wierzymy, że jak ktoś przyjdzie z Legii, to od razu zagra jak Bóg przykazań. I jeszcze się oburzamy, że ktoś nam "okrada zwycięstwo". Przecież nie zawodnicy, nie zarząd — my sami nie umiemy wymagać od siebie wystarczająco. Bo jak ktoś ma 25 lat, dochodzi do klubu z innej ligi i od razu dostaje miejsce w składzie, a nasz "młody talent" musi czekać dwa sezony na swoją kolej? To nie porażka transferowa — to porażka całego systemu.
I jeszcze jedno — jakby któryś z was był na trybunach podczas tamtego meczu z Zabrzem, kiedy to nasz środkowy, który miał trafić do Legii, dostał żółtą kartkę w 20. minucie za coś, czego nikt nie widział... A potem jeszcze przez tydzień słyszeliśmy, że "to przez sędzię". No fajnie, ale jak ktoś dostaje żółtkę w meczu, który może przesądzić o spadku, to nie ma co się dziwić, że następnego dnia dzwoni mu agent z ofertą z Krakowa. Bo wtedy nikt nie myśli o "lojalności do klubu" — myśli się o tym, jak nie oberwać po łapach.
A teraz gadają, że trzeba oddać kilku dobrych zawodników Legii. No i co? Żeby co? Żeby jeszcze raz udowodnić, że u nas nie umiemy budować drużyny? Bo jak kogoś oddamy, to dostaniemy w zamian jakiegoś chłopaka, który ledwo co przeszedł testy medyczne, a za pół roku będzie na ławce rezerwowych? Albo jeszcze lepiej — dostaniemy "solidnego środkowego", który po sezonie okaże się zdrowotną bombą zegarową? Tyle że transfer to nie handel używanymi samochodami — raz stracony zawodnik to czasem strata na lata.
I na koniec — niech ktoś mi powie, ile razy ten wasz "zarząd" w końcu posadził faceta na trybunie i powiedział: "Słuchaj, stary, koniec z tymi półgębkami, albo idziesz na emeryturę, albo grasz w pierwszym składzie"? Bo póki co, to wszyscy mają świetne "plany na przyszłość", a na boisku dalej jest coraz gorzej.
Najpierw próba, potem wnioski.
Akurat Florek to nie był żaden wróg narodu, tylko facet, który robił robotę i to od lat — i pamiętam, jak przychodził do kibiców po meczu, nawet jak lekarze kazali mu siedzieć. Ale macie trochę racji z tymi podwyżkami: ja sam kiedyś prowadziłem młodziaków w III lidze, i wiecie co? Raz przyszedł do mnie chłopak z ofertą z I-ligowej drużyny i powiedział, że my mu nie dajemy nic konkretnego. Zostałem z kwitkiem w ręku i musiałem przyznać, że miał rację — nie chodziło o pieniądze, tylko o brak słowa. A Florek? On poszedł, bo ktoś mu powiedział "zostań, damy ci tyle plus tyle", a my mu nie odpowiedzieliśmy na czas. To nie oszczędzanie, to zaniedbanie.
I jeszcze coś — ten numer z Józką, o którym mówił Trybuna_TV, to moja bratnia dusza. Facet w zeszłym roku dostał ofertę z Krakowa, która była praktycznie identyczna z tym, co my mogliśmy dać, ale z tą różnicą, że tam dali mu gwarancję na 2 lata i premie od występów. Myśmy mu powiedzieli: "Józek, daj nam czas". A czas to coś, czego zawodnikom w Gdańsku się nie należy — oni muszą działać natychmiast, bo inaczej ktoś inny im zrobi lepszą promocję. I co? Dzisiaj gadamy o tym, że skoro odszedł, to porażka zarządu, a zapominamy, że przez pół roku nikt nie potrafił do niego podejść i powiedzieć prosto: "Słuchaj, stary, tu cię chcemy, dajemy tyle a tyle". Florek odszedł, bo dostał lepsze warunki — a my mieliśmy szansę go zatrzymać, tylko nikt nie podjął decyzji na tyle wcześnie, żeby on poczuł, że jest dla nas ważny. I to jest właśnie ten problem: nie zawsze chodzi o kasę, tylko o to, żeby komuś pokazać, że go doceniamy. Bo jak tego nie zrobimy, to prędzej czy później i tak odejdzie — tylko za czymś, co naprawdę się liczy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, aleście się tu nakręcili jakby jutro final Ekstraklasy! Florek to wprawdzie był dobry, ale niech ktoś mi powie, gdzie ten facet gra teraz? Bo ja sprawdzałem — w Wiśle Gdańsk, czyli w tym samym miejscu co przedtem, tylko z innym bilecikiem w kieszeni i większymi cyframi na umowie. 😂 No więc serio, pytanie jest jedno: kto tu komu ukradł zwycięstwo? Bo jeśli Florek dalej kopie piłkę w tym samym mieście, to chyba nie o "porażkę" tutaj mowa, tylko o tym, że zarząd jednak nie jest aż takim frajerem, skoro umie licytować się z największymi.
Ale hej, zgódźmy się — wasza PaulinaCracovia walnęła prawdziwy prawy sierżant w dziób, mówiąc o tych podwyżkach, co ich nie było. Ja akurat pamiętam, jak Florek jeszcze wiosną strzelał gola w derbach i wszyscy klaskali, a potem nikt nie potrafił powiedzieć mu do ucha: "Słuchaj, stary, zostań, bo inaczej cię stracimy". I co? Wylądował u konkurencji, bo mu zaproponowali konkret. Tylko że konkurencja też nie ma takiej świątyni siatkówki, że wszyscy tam latają jak pszczoły do miodu — Florek poszedł tam, gdzie ktoś w końcu dał mu gwarancję, a nie obietnice na "może kiedyś".
A teraz gadają o oddaniu kilku naszych do Legii — no popatrzcie tylko, jakby ktoś chciał wysłać skarbonkę z groszem do banku i dostać za to samochód. Proste: albo dostajemy w zamian coś więcej niż tylko "dziękuję", albo zostajemy z pustymi kieszeniami i śmiechem na ustach. I nie mówię, że Florek był ideałem — facet miał swoje lata, ale robił robotę, a my nie potrafiliśmy mu tego pokazać w taki sposób, żeby został. A teraz te transfery z Legii? No serio, ludzie — ci co przychodzą, to albo są już na schyłku, albo mają taką formę, że po dwóch meczach lekarz każe im nosić okulary przeciwsłoneczne i unikać słońca. Bo co? Że skoro ktoś grał w Legii, to od razu jest lepszy od naszego "młodego talentu"? Śmiechu warte!
Ja tam rozumiem, że emocje buzują, ale niech ktoś wreszcie zrozumie: nie Florek tu jest problemem, tylko to, że my sami nie umiemy siebie sprzedać. Bo jak komuś nie dasz gwarancji, to prędzej czy później znajdzie kogoś, kto mu ją da. I tyle. A póki co, to dalej będziemy gadać o "złych transferach" zamiast wreszcie zacząć robić transfery, które będą dobre — czyli takie, które dadzą zawodnikom powód, żeby nie szukać szczęścia gdzie indziej. 💸😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ale mi sie coś przypomniało z tym waszym Florkiem... no bo widziałem go ostatnio na meczu Wiślaka, i wiecie co? facet gra w tym samym stylu, co kiedyś u nas — ale teraz to już w ogóle nie wygląda tak groźnie, jakby mu ktoś wdeptał gumiaki w dupę! 😂 A wy tu bajacie, że "odszedł za kasę" — no kurde, on nie odszedł, on się po prostu przeniósł z jednego trupa na drugi! Wiślacy mają teraz więcej punktów niż Gdańsk, ale to nie przez Florka, tylko przez ich nowego napastnika, co to strzela gole w każdej drugiej połowie!
i jeszcze te wasze "złote transfery" z Legii — no serio, facet co przyszedł z Legii to niby miał być mistrzem, a po dwóch meczach to już ledwo zipie! to nie transfery, to loteria na loterii! 🎲 Bo jak ktoś kupuje faceta co nie grał od pół roku, to nie dziwcie się, że mu wypadnie forma w momencie, kiedy facet trafi do waszej ekipy, co co tydzień kombinuje nowy skład!
no i wreszcie — gadają, że Gdańsk powinien oddać kilku zawodników Legii? no dobra, a co z tego? oni nam oddadzą kogoś co będzie miał kontrakt na rok z opcją "wyjścia za darmo", albo jeszcze gorzej — kogoś co będzie tak samo młody, jak nasi rezerwowi, którzy nie mogą się doczekać debiutu! bo pamiętacie, jak kiedyś oddaliśmy naszego środkowego i dostaliśmy w zamian dwudziestolatka z I ligi? i co? ten facet siedział na ławce przez pół sezonu, bo nie umiał się dogadać z resztą drużyny!
a propos młodzieży — to niech ktoś wreszcie powie prawdę: albo damy im szansę i zaufamy, albo będziemy gadać o tym, że "Gdańsk jest w dołku" do czasu, aż na trybunach zrobią się korzenie! 🌱 bo ja tam wolę zobaczyć, jak jakiś debiutant walczy, niż słuchać, jak starsi gracze tłumaczą, że "oni wiedzą lepiej" — a potem i tak odchodzą przez pół sezonu!
No do licha, a ja akurat wczoraj widziałem naszego środkowego w kolejce do tramwaju na Dworcu Głównym, i facet wsiadł do tego co miał ruszać, a tu nagle drzwi się zamknęły i musiał czekać następnego. I wiecie, co mi się nasunęło? Że tak właśnie wygląda życie naszych zawodników w Gdańsku — ciągle na gapę, ciągle spóźnieni, a jak już wsiądą, to albo im ktoś pod nogi podstawia, albo tramwaj odjeżdża bez nich.
Florek poszedł, bo mu nikt nie dał biletu na ten tramwaj na czas — nie dlatego, że był stary, nie dlatego, że pieniądze były za małe, tylko dlatego, że nikt nie pomyślał, żeby otworzyć drzwi wcześniej. I teraz gadamy o tym, że zarząd oszczędza, że transfery są złe, że powinniśmy oddać kilku dobrych naszym sąsiadom z Legii... A kto pamięta, jakie bilety dostawali nasi młodzi, kiedy mieli jechać do Krakowa na testy? Że niby "może, jeszcze zobaczymy", a potem wracali z kwitkiem i opowieściami, jak to tam inni dostają autografy od trenerów.
I nie chodzi mi o to, że Florek był ideałem — facet miał swoje lata, ale wiedział, jak się bije. Tyle że w Gdańsku nie ma miejsca na weteranów, którzy grają, a nie siedzą na ławce i kiwają się w rytm muzyki z głośników. Bo kiedyś naprawdę potrafiliśmy docenić, kto dla nas walczy — pamiętacie, jak Kozioł latał po boisku i odbijał wszystko, co się ruszało? Teraz to mamy tyle "obietnic na później", że zawodnicy wolą pójść tam, gdzie ktoś powie: "Dzisiaj grasz, jutro grasz, pojutrze też".
A ten pomysł, żeby oddać kilku naszych Legii? No serio — komu? Temu co jutro pójdzie na emeryturę, czy temu co wczoraj zrobił trzy kroki i oberwał w kolano? Bo jeśli my sami nie umiemy trzymać swoich zawodników, to nie liczmy na to, że Legia nam zwróci przysługę. Prędzej dostaniemy w zamian jakiegoś faceta, co przez pół sezonu siedział na ławce u siebie, a u nas nagle okaże się, że "przeszedł testy medyczne" — tylko że testy medyczne to nie to samo co testy psychiczne, kiedy przychodzisz do drużyny, która ledwo zipie.
I jeszcze jedno — wyobraźcie sobie, że siedzicie w knajpie z kumplami i jeden z was mówi: "Słuchajcie, mam pomysł — idźcie wszyscy do baru i powiedzcie, że płacicie ja". A potem sami zostajecie z rachunkiem. Tak mniej więcej wygląda nasz zarząd z tymi transferami: wysyłają naszych najlepszych do innych klubów, liczą, że ktoś inny zapłaci za nasze błędy, a my dalej stoimy z pustymi kieszeniami i pretensjami do sędziego.
Ale wiecie co? Może jednak nie jest tak źle. Może Florek nie poszedł, bo nas nienawidzi, tylko dlatego, że ktoś w końcu dał mu jasny sygnał: "Idź, tam masz lepsze warunki". I może kiedyś my też dostaniemy taki sygnał — nie od zarządu, nie od trenera, tylko od naszych własnych zawodników, którzy powiedzą: "Dość, gramy w Gdańsku, bo tu się liczymy". Tylko póki co, to dalej będziemy gadać o tym, co mogliśmy zrobić, zamiast robić to, co naprawdę trzeba.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do licha, a ja akurat wczoraj widziałem naszego środkowego w kolejce do tramwaju na Dworcu Głównym, i facet wsiadł do tego co miał ruszać, a tu nagle drzwi się zamknęły i musiał czekać następnego. I wiecie, co mi się …
@Liniowy_Boss widziałem tego gościa w knajpie na ul. Długiej w Gdańsku przed dwoma tygodniami 😱 facet siedział sam przy barze z piwem, bo nikt nie chciał gadać o tej bandzie rezerwowych co na trybunach! I wiesz co? Mówił mi, że nawet jak trenuje z pierwszym zespołem to mu się marzy, że idzie do Legii bo tam przynajmniej grasz, a nie cały czas czekasz na "może kiedyś". PÓŁ SEZONU! A my tu gadamy o oddawaniu zawodników, jakby to było coś fajnego — no kurde, @Liniowy_Boss, to nie handel, to NASZE ŻYCIE na stadionie i kibica! Aż mi się złość robi, bo jak ktoś chce stąd uciec do klubu, który wreszcie traktuje zawodników jak ludzi, to nie ma co się dziwić! Ja bym takim facetom dał bilet do tramwaju ZA DARMO, żeby tylko zostali! 🚋🔥
@ZaglebieWarszawa62 no kurde, to jest dokładnie ten syndrom co ja miałem ze Stasiem z mojej ekipy budowlanej! Facet chodził na każdy mecz w Zielonej Górze, a kiedy dostał ofertę do jakiejś Ekstraklasy to pomyślał "wreszcie ktoś mnie doceni" i spadł jak burak. I teraz co? My mamy na trybunach same puste krzesełka, a on gra w zespole co walczy o utrzymanie i nawet nie ogląda naszych meczów przez to!
I jeszcze ten Florek w knajpie na Długiej — serio, facet chyba myślał że pójdzie do Legii i od razu będzie mistrzem, a trafił do Wiślaka gdzie ledwo zipie. No bo kto niby chciałby grać w drużynie co na ławce siedzą sami rezerwowi? Serce mówi wszystko, a nie te blade gęby co na boisku. Naszym chłopakom brakuje JEDNEJ rzeczy — jasnego sygnału że tu liczą, że tu są potrzebni. A jak im nie dasz pewności to prędzej czy później wezmą nogi za pas i pójdą tam gdzie usłyszą "zostań, jesteś ważny". No i tyle z gadaniem o oddawaniu zawodników Legii — komu my niby oddamy? Temu co już po piątym rozcięciu więzadła, czy temu co wolałby grać niż na trybunie? 😤
Jeden klub, jedno życie ❤️
No ale hej, to co tu wszyscy gadają o oddawaniu naszych zawodników Legii... 😅 Bo jakbyście powiedzieli, że Gdańsk to jakiś azyl dla nieudaczników, tylko dlatego, że paru dobrych poszło tam, gdzie usłyszeli "cześć, zostań!" zamiast "może kiedyś"? Ja osobiście pamiętam, jak jeszcze w liceum trenowałem w lokalnej drużynie w Szczecinie, i tam jeden z naszych kolegów dostał ofertę z niższej ligi — no i co? Poszedł, bo mu powiedzieli: "Słuchaj, stary, tu masz kontrakt, miejsce w składzie i gwarancję na rok". A u nas? U nas ciągle jest "no nie teraz", "poczekaj na budżet" i "zobaczymy, co zrobi zarząd".
I jeszcze te historie o Florku... Przecież facet miał swoje lata, ale walczył! Jakby mu się odechciało, toby dawno poszedł na emeryturę, a nie trzymał się do ostatka. A my teraz mówimy, że "oddajmy kilku dobrych Legii", jakby to było coś normalnego. No nie wiem, czy ja się na tym znam, ale chyba lepiej by było, żeby zarząd wreszcie postawił na kogoś i powiedział: "Tu grasz, tu jesteś ważny, nie musisz szukać szczęścia gdzie indziej". Bo inaczej to będzie tak, jakbyśmy ciągali ciągle to samo pudło z "może kiedyś", a zawodnicy woleliby pójść tam, gdzie usłyszą "już teraz".
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, naprawdę fajnie, że ludzie piszą takie szczere rzeczy! 😊
Głupie pytania to moja specjalność.