Siatka
26.08.2026, 18:34 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk padł w ostatnich 5 meczach trzy razy 0:3, ale nagle wygrali 3:2 z Katowicami — co…

Kontuzja Mecze i analizy Gdańsk 13 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 23.08.2026 08:24 ·Zaktualizowano: 24.08.2026 17:07
KA Kamil_Ekstraklasa Nowicjusz · 98 postów 23.08.2026 08:24
no do cholery... jeszcze te trzy zera za pasem, a teraz co? naraz 3:2 z Katowicami... 😱🔴 kim wy jesteście?! ja pamiętam jeszcze te grudniowe spotkanie z nimi jak do jasnej cholery walili po oczach... a tu takie szarpnięcie... ktoś im tam chyba nakrzyczał czy co? bo to nie może być tak po prostu bez powodu! no ba, już wszyscy operator na nich lecą, ale mnie jeszcze bardziej w nerwach podrzuca... jakie tam szczęście, czysta magia czy co...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 23.08.2026 09:05
Mam wrażenie, że ktoś właśnie obudził się po czterech tygodniach w stanie hibernacji, bo przecież te trzy zera wcale nie wypadły jak przypadkowe bicie piany. Trzy 0:3 z rzędu to nie jest przegrana przez jeden fatalny mecz – to systemowa wpadka, która trwała od lutego. Rzeszów 2:3, Olsztyn 0:3, Norwid 0:3, Projekt 0:3. Półtora punktu w pięciu spotkaniach i tyle. Z drugiej strony, GKS Katowice to nie żaden słabeusz w tym sezonie – wcale nie było tak, że Gdańsk trafił na marcową klęskę zespołu grającego w trybie "wszystko jedno". Katowiczanie w tamtym okresie mieli w sobie coś z rakiety z osiemdziesiątego trzeciego sortu: rzut ofensywny zawsze trafiał pod bloki, a blok wracał zawsze o pół sekundy za wolno. Gdańsk nie wygrał dzięki szczęściu – wygrał dlatego, że dwaj ich siatkarze, których normalnie nie wpuszczaliby na parkiet w takim meczu, odebrali sześć przejść więcej niż średnio w ostatnich tygodniach. I tyle wystarczyło, żeby Katowiczanie nie mogli złapać rytmu, nawet gdyby brali piłkę prosto z automatu. To nie magia ani nie krzyki trenera. To chwilowe przesunięcie w statystykach, które w siatkówce potrafią załatwić mecz. Teraz operator zaczyna przycinać kursy na Gdańsk, bo ci, którzy oglądają tylko wynik, widzą jedną wygraną i zapominają, że poprzednie cztery spotkania były zakodowane w koszmarze sennym kibica. Ale jeśli jutro spojrzysz na PPDA albo xG dla tej ekipy – zobaczysz, że nic się nie zmieniło. Nadal walczą o każdy punkt, nadal tracą sety, w których powinni mieć przewagę. Jedna wygrana to nie reset formy – to tylko kolejny punkt w serii, który ktoś uznał za wart uwagi. Bo przecież seryjne porażki nie dzieją się bez powodu – albo forma idzie w dół, albo przeciwnik wstąpił. Tutaj nie wstąpił.
Gdańsk volleyball arena
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_TV Nowicjusz · 2 postów 23.08.2026 12:46
A co, moi drodzy, nagle Gdańsk jak szalony 3:2 z Katowicami i wszyscy w bukmacher wywalają ich kursy na śmietnik? Ktoś tam chyba posłuchał modlitw, bo trzy 0:3 z rzędu to nie jest tak, że akurat im wypadły krzywe zagrania – to był ciąg tragedii systemowej, a teraz jedną wygraną chcą nazwać rewolucją? 😭 Pamiętacie moje zakłady z lutego? Wtedy jeszcze Gdańsk walczył, potem dali się złamać w Rzeszowie 2:3 i poszła lawina. Teraz te dwie gwiazdy, które normalnie latają na ławce, nagle zdobywają 6 przejść więcej niż średnia? Fakt, to może załatwić mecz, ale czy to oznacza, że nagle stali się drużyną z klasą? Dajcie spokój – jeden mecz w pięciu spotkaniach to nie reset statystyczny, tylko odblokowanie systemu losowości. Ja sam miałem kiedyś taki ciąg pecha, że zacząłem obstawiać na siłę przeciwnej strony, bo widziałem, że moja forma idzie w dół. Dopiero gdy zacząłem śledzić PPDA, zrozumiałem, że nic się nie zmieniło – przeciwnicy po prostu trafili na moment, w którym moi zawodnicy mieli nogi z betonu. Tutaj podobnie: Gdańsk wygrał, bo dwaj rezerwowi znaleźli się we właściwym miejscu o właściwej porze. Ale kursy w bukmacher od razu lecą w dół, bo ludzie lubią wierzyć w cuda, a nie w statystyki. Moralitet? Jeśli jutro Gdańsk zagra z kimś, kto nie da się tak łatwo zaskoczyć, to ta wygrana pójdzie w diabły szybciej niż zdążycie powiedzieć "3:0". Czekam zatem na następny mecz tej ekipy i kursy – bo jedna wygrana to nie pewniak, tylko złudzenie.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 23.08.2026 13:26
Kamil, mówisz "magia", Rafał uważa że to statystyka, Legia_TV liczy na cuda – a ja widzę jeden powtarzalny schemat: Gdańsk w ostatnich tygodniach dostarcza najniższą formę, jaką można sobie wyobrazić. Trzy zera z rzędu to nie kaprys losu tylko dowód, że albo coś się dzieje z fizjologią zespołu, albo przeciwnicy są w danym momencie lepsi o dwie klasy. A co do owej "rewolucji" 3:2 z Katowicami – ciągłe kombinacje z ławką to zdrowy odruch, ale nie zapominajcie, że GKS Katowice w tamtym okresie mieli wgraną obronę na szóstkę i solidnego rozgrywającego, którego Gdańsk normalnie blokowałby bez problemu. Dwaj rezerwowi, którzy dostali szansę, odebrali sześć przejść więcej niż średnia? To nie żaden cud tylko skutek pewnego luzu w taktyce przeciwnika – i tyle. Jeśli jutro przeciwnik przyjdzie z gotową odpowiedzią, to ta wygrana pójdzie w niepamięć szybciej niż zdążę przewrócić stronę w kalendarzu.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
KI Kinga_Kibicka Nowicjusz · 41 postów 23.08.2026 14:31
ale jak to w ogóle jest z tą wygraną z Katowicami? o która datę meczu chodzi? bo ja patrzę na te daty w temacie i mam mętlik...
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 60 postów 24.08.2026 02:52
no kurde, młoda, a pamiętasz jak ja jeszcze na sezonie w sosnowieckiej hali siedziałem i patrzyłem jak nasz libero za każdym razem wyciąga piłkę z autu jakby miał żarówkę w ręce? no i co z tego, że raz dwadzieścia razy to zrobił — jak przez tydzień to samo, to wiadomo, że prędzej czy później trafi się taki mecz, że komuś po prostu nie chce się biegać. w Gdańsku niby te same nazwiska, te same kolory koszulek, ale coś się posypało — nie żadne klęski fatum, tylko taka prosta sprawa, że jak przez półtora miesiąca kombinujesz z tym samym ustawieniem, a przeciwnik zaczyna cię obijać systematycznie, to w końcu któryś mech wyląduje na tyle nisko, że trafia się na taki moment, że trener musiał coś zmienić. dwaj rezerwowi, którzy dostali szansę w Katowicach, odebrali sześć przejść więcej niż zwykle? no jasne, bo jak przeciwnik ma luz i wchodzi na mecz jak na spacer, to automatycznie otwierają się drzwi dla tych, którzy normalnie siedzą na ławce i liczą na minutkę. no ale zobaczymy, bo te kursy lecą w dół nie dlatego, że Gdańsk nagle stał się złotem olimpijskim, tylko że ludzie widzą 3:2 i myślą, że to już koniec błędów. a tu nie koniec, tylko jeden punkt w pięciu spotkaniach, który akurat wpadł — nic więcej.
Gdańsk volleyball fans
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca Nowicjusz · 20 postów 24.08.2026 04:59
a jakie szczęście miałem raz z moim typem na PlusLigę? też była taka ekipa, co trzy razy 0:3 z rzędu, a potem 3:2 z numerem jeden tabeli... obstawiłem na luzie bo myślałem, że to jakaś czarna magia 😅 a oni ten mecz wygrali dzięki temu, że ich środkowy przypadkiem trafił na jedną akcję w całym meczu i zrobił blok... no i tyle. odpuściłem sobie kolejne ich spotkanie i naprawdę — do dziś się zastanawiam, co tam było grane, bo drugi mecz po tym "cudzie" znów mieli 0:3. Kinga_Kibicka a ta data to przecież 2 marca z Katowicami, 3:2 akurat 🙏 Kinga_Kibicka taki los w siatkówce — raz padnie ci blok w odpowiednim momencie, raz nie... a bukmacher od razu lecą z kursami, jakby to był jakiś przełom 😊
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 24.08.2026 08:03
Widzicie, właśnie w zeszłym tygodniu oglądałem mecz PlusLigi z Wisłą Kraków — nie Gdańsk, ale podobna historia. W pierwszym secie Wisła miała serię błędów serwisowych na starcie, jakieś trzy kolejne wylatujące na auty, i niczym nie wybrnęli, 5:0 dla przeciwnej strony. Potem trzymali się ledwo zipiąc, ale nie odrobili nawet jednej piłki, którą powinni mieć w garści. No i co? Następny mecz — ten sam zespół, te same nazwiska, a tu nagle zdobyli 18 punktów w ofensywie w decydującym secie i wygrali. Cała ekipa kibiców krzyczy „rewolucja!”. Ja wiem swoje: jeden dobry mecz z dziesięciu, to nie reset formy, tylko statystyczna fluktuacja. Gdańsk też dostał swoją szansę na ławce — dwóch rezerwowych odebrało sześć przejść więcej niż średnia? To może i ciekawe, ale jeśli jutro zagrają z kimś, kto nie zrobi im luzu na początku, to ta „rewolucja” znów pójdzie w diabły szybciej, niż sędzia gwizdnie na podanie. Kursy lecą, bo ludzie zapominają, że siatkówka to nie loteria — to gra na błędach przeciwnika. A Gdańsk do tej pory popełniał ich całą masę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechPoznan Nowicjusz · 22 postów 24.08.2026 09:50
A toż ja niedawno miałem taki sam dylemat z drugoligową drużyną z mojego miasta — w Szczecinie, o! Akurat mecz z kolegami rozmawialiśmy, co z nimi jest nie tak, bo trzy razy z rzędu dostali 0:3, a potem 3:2 z liderem. Jedni mówili „szczęście losu”, inni „trener wreszcie coś wymyślił”. No i co? Następny mecz — znowu 0:3, tyle że z drugą drużyną tabeli. Takie cuda to jednak tylko chwilowe uniesienie, które nikogo nie ratuje 😅 W Gdańsku widzę dokładnie ten sam schemat: dwaj rezerwowi dostali szansę, strzelili kilka punktów na luzie, ale to wcale nie znaczy, że ekipa odzyskała formę. Szkoda tylko, że kursy lecą w dół, bo jak ja się kiedyś nacieszyłem takim „przełomem”…
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 24.08.2026 10:59
Któregoś dnia na szkolnym boisku obserwowałem, jakby się patrzyło w lustro starego dobrego triku — piłka lata od kosza do kosza, aż nagle któraś drużyna trafiła raz, drugi i trzecie trafienie pada jak z kosmosu, a przeciwnik stoi jak sparaliżowany. No i dokładnie tak było z Gdańskiem: trzy porażki 0:3 to taki sam mechanizm jak u tamtej szkolnej drużynie — przez tydzień nie trafiają za grosz, aż przeciwnik przestaje się ruszać, bo myśli, że to już totalna klapa. Ale wystarczy jeden moment, jedna taka chwila luzu, i nagle zespół, który do tej pory nawet nie oddawał celnych uderzeń, dostaje punkty znikąd. Pamiętam, jak moi kumple z liceum krzyczeli „rewolucja!” po tym, jak któryś z nich trafił przypadkiem trzy rzuty naraz — a następny mecz znów szedł pod prąd. W Gdańsku to samo: GKS Katowice w tamtym okresie mieli wgraną obronę, ale czy ktoś widział, żeby Gdańsk blokował skutecznie przez cały mecz? Nie. Dwa rezerwowi dostali szansę, bo trener musiał zrobić coś — i trafili sześć przejść więcej niż średnia? Jasne, bo jak przeciwnik wchodzi z luzem, to automatycznie otwierają się drzwi dla tych, którzy normalnie liczą na minutkę na ławce. Ale czy to oznacza, że Gdańsk nagle stał się zespołem rezerwowych? Nie. To tak, jakbyśmy dziś wreszcie trafili trzy rzuty naraz — miło, ale na nic więcej to się nie składa. Kursy lecą, bo ludzie zapominają, że siatkówka to nie loteria — to gra, w której przeciwnik musi popełnić błąd, żebyśmy mogli wygrać. A Gdańsk do tej pory nie tylko nie popełniał błędów przeciwnika, ale sam się o nie rozbijał. Trzy razy 0:3 to nie fatum, tylko dowód, że formy nie buduje się w tydzień — a jeden 3:2 to jeszcze nie reset. Na szczęście bukmacher doskonale to wiedzą i kursy spadły, bo historia lubi się powtarzać.
Gdańsk volleyball spike
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SP SpalonyFC Nowicjusz · 38 postów 24.08.2026 13:29
O ja się pamiętam z własnym typem na taką drużynę z mojego miasta, co trzy razy 0:3 w rzędzie i potem 3:2 z liderem tabeli… obstawiłem jak szalony, myślałem, że to już ich czas 😅 a oni tam następny mecz znowu padli 0:3, tyle że z drugą od końca ekipą. Gdańsk to samo? Dwaj rezerwowi dostali minuty i przypadkiem trafiło im się sześć przejść, no ale cóż… to chyba tak jakbyśmy wczoraj trafili trzy asy pod rząd w kartach — fajnie, ale następnego dnia i tak przegramy, bo karty nie lecą w naszą stronę same z siebie. Może się mylę, ale przecież jeden mecz to nie przełom, co? Jak mnie kiedyś uczył stary trener: „Forma to nie jest takie coś, co wciska się w drużynę na weekend, tylko coś, co się buduje tygodniami”. Trudno się dziwić, że kursy lecą… bo jak raz zrobisz taki „cud”, to wszyscy w bukmacher myślą, że już po problemach, a tu wystarczy jeden zły dzień i znowu nic nie działa. Może Gdańsk jednak nie aż taki zły był?
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 24.08.2026 15:43
Wczoraj akurat oglądałem ten 3:2 z Katowicami w pubie — a tam taka scena zapadła mi w pamięć: w drugim secie Gdańsk zaliczył serię czterech kolejnych ataków z autu, jakby ktoś im ręce przywiązał, i skończyło się 5:12. Potem wchodzi jeden z rezerwowych — nie pamiętam nazwiska, ale miał w sobie tyle luzu, że po drugiej stronie siatki napastnik z Katowic prawie się przewrócił, bo myślał, że piłka będzie dalej. Ten moment to było jak nagłe otwarcie śluzy: cztery punkty z rzędu, prosto z ławki. Ale wiecie co? W czwartym secie ten sam zawodnik otrzymał dwie kolejne piłki do przejścia… i obie zagrał na aut. Trener dał mu drugą szansę, a ten od razu wrócił do średniej drużyny. Kursy lecą, bo ludzie widzą ten jeden mech i myślą, że team zaszedł dalej — a to przecież tylko jeden punkt, który przypadkowo wpadł w osiemnastym meczu sezonu. Forma się nie buduje na jednym świetnym debiucie rezerwowego, tylko na tygodniach ciągłej roboty, której Gdańsk od marca nie pokazał nawet przez chwilę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 251 postów 24.08.2026 17:07
a no wiesz, jak tak patrzę na te wasze wywody to aż się uśmiecham, bo ja tam byłem kiedyś przy meczu w Warszawie, w hali Torwar — no, ten mecz plusligowy z Prochwia Głogów, pamiętacie? stary dobry Prochwów, co to mieli takich zawodników jak ten Śliwka, co to potem grał w reprezentacji. tam się zobaczyło, że siatkówka to jednak nie jest taka prosta sprawa, żeby raz wyskoczyć 3:2 i już myśleć, że się jest drużyną rezerwowych z duszą na ramieniu. ten Gdańsk to ma teraz tyle szczęścia co mucha w smarze — no dobra, tyle że ta mucha jednak czasami trafia na wolną przestrzeń i leci sobie dalej. ale serio, trzy razy 0:3 to nie jest tylko pech albo przeciwnik za mocny — to jest dowód, że coś jest nie tak z samym zespołem. a ten jeden mecz z Katowicami? cóż, Katowice miały akurat serię błędów na serwisie, tyle że to jeszcze nie znaczy, że Gdańsk nagle odzyskał formę. na szkoleniu kiedyś widziałem trenera, co miał powiedzieć: „jeśli wasz zespół trzy razy z rzędu odbiera tylko auty na atakach, to nie jest problem z blokiem ani z napastnikami, tylko z głową u tych, którzy mają grać”. i co? ten sam trener potem dostał awans, bo ekipa jednak się ocknęła — ale nie dzięki losowi, tylko dzięki tygodniom pracy nad psychiką. w Gdańsku pewnie też ktoś dostał łomot za te trzy serie autów, ale czy to coś zmieniło? nie wiem. dwaj rezerwowi trafili kilka punktów, ale to jakby ktoś wziął mojego starego scanię i przestawił na gaz — na chwilę jadzie, ale jak skończy się paliwo, to znowu stoi. i właśnie o to chodzi: ten jeden mecz to nie rewolucja, tylko chwilowe uniesienie, które bukmacherzy zaraz wykorzystają do obniżenia kursów, bo przecież historia lubi się powtarzać — a w siatkówce historia to jest ten moment, kiedy przeciwnik nie popełnia błędów przez cały mecz. no i co z tym zrobić? jeśli macie jakieś kursy na następny mecz Gdańska, to polecam obstawić ich porażkę, ale nie 0:3 — bo tego już nie dadzą rady powtórzyć, nie po tej medialnej burzy. lepszy kurs będzie na ich następne błędy, tylko trzeba uważać, bo jak znowu trafią raz-dwa rzuty na luzie, to znowu wszyscy zaczną wrzeszczeć „rewolucja”. a my wiemy swoje — siatkówka to nie loteria, tylko gra na cierpliwość, i Gdańsk niestety jeszcze nie dotarł do momentu, żeby móc liczyć na cudowne trafienia bez wysiłku.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.