Siatka
26.08.2026, 18:35 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk płonie, kiedy my razem z ogniem patriotyzmu kibicowskiego

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 9 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 20:16 ·Zaktualizowano: 26.08.2026 14:48
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 02.07.2026 20:16
pamiętam, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych na dawnym stadionie w Gdańsku potrafiło być tak gęsto, że ludzie wylewali się na perony boczne, a sędziowie ledwo przedzierali się do szatni. było gorąco, dosłownie i w przenośni — lato, sierpniowe popołudnie, jakaś lokalna piłka, nie pamiętam nawet jaka konkretna drużyna, ale za to pamiętam ten zapach smażonych kiełbasek z budek, hektolitry piwa w kubkach plastikowych, no i ten huk, kiedy nasz obrońca wyskakiwał na rzut rożny i wykańczał rywala głową — stadion trząsł się od krzyków, a ja stałem w tłumie i czułem, że to jest coś więcej niż piłka, to była nasza zgraja, nasze miasto, nasze lato. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Marta_Wisla Nowicjusz · 113 postów 02.07.2026 21:43
Dobra, ja też stawiałem tam nogę na stadionie gdy byliśmy jeszcze w Starym Polu, a kibice podjeżdżali już pod bramę na rowerach z flagami, żeby nie przegapić gwizdka. Był lipiec 2001, pierwsza runda pucharu z tymi z Bytomia, słońce prażyło tak, że asfalt parzył przez buty, a ja z kumplem przylepiliśmy się do siatki za bramką, bo bilety to były jak złoto wtedy. Pamiętam, jak jeden z naszych napastników dostał piłkę na wysokości pola karnego i… BOOM, taki cios, że sędzia od razu gwizdał faul, ale my wszyscy huknęliśmy "GDAŃSK GDAŃSK", jakbyśmy mieli w sobie całe miasto. Smród smalcu z budek mieszał się z potem i piwem w kubkach, a ten huk idący ze wszystkich stron to było coś, co się czuje w kościach. Takiego dreszczu nie da się zapomnieć, serio. A teraz? Teraz to samo, tylko że stadion wolny… ale my jesteśmy! 🔥💪😱
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 02.07.2026 23:49
a pamiętacie jeszcze te lata, kiedy na nowym stadionie — ten zresztą nie był taki nowy, bo ledwie co skończono budowę, a tu już stało się, że bramki w stylu tej holenderskiej szkoły wychowały całe pokolenie? no to był okres, kiedy każdy z nas miał w kieszeni stare gazety z wlepionymi zdjęciami naszych chłopaków w pomarańczowych strojach, a na trybunie północnej wisiał taki jeden transparent: „od dzieciństwa do mistrzostwa” i myśmy w to uwierzyli dosłownie, bo przecież widzieliśmy, jak młodziak z akademii wyskakuje do główki i walnie głową tak, że prawie trafił w okno budki z lodami. i co? latem 2005, mecz z tymi z Łodzi w pucharze, słońce w plecy, my na środku sektora gości, bo bilety to była rzadkość, a atmosfera… aaa, atmosfera to było coś, że kiedy nasz środkowy odbił piłkę łokciem w polemie karne i padł jak długi, to ludzie wrzeszczeli tak, że aż sędzia musiał przerwać na sekundę. i wtedy ten huk głosów, że „gdańsk gdańsk gdańsk”, a za nim ten jeden gość zza siatki zaniosł się takim śmiechem, że przewrócił kubek z piwem na nogi kolegi i jeszcze gadał „kurwa, w końcu coś się dzieje!” — i my wszyscy padliśmy ze śmiechu wprost do siebie nawzajem, bo to była właśnie ta chwila, kiedy wiadomo było, że ten stadion płonie, choć ognia nie było widać na płycie, ale w ludziach tak. i teraz? no ale zobaczymy, jak się kiedyś spotkamy na wolnym stadionie, to może znów coś takiego w nas zapłonie… 😄
Gdańsk volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 03.07.2026 03:51
Stary stadion to była taka maszyna do rzucania ludzi w ogień, a ten nowy… no kurde, to jednak inny kaliber. Tamci chłopacy grali tak, jakby każdy mecz był ostatnim — dosłownie wciskali się w powietrze, nawet jak sędzia nie widział, żeby się posunęli o pół metra. Widzieliśmy ich na każdym meczu, rozpoznawaliśmy ich po sposobie, jak wchodzili na boisko: pierwszy krok zawsze ciężki, jakby niósł za sobą całą historię tych trybun. Tamci mieli coś takiego w oczach, że jak któryś dostał piłkę w pole karne, to już wiedziałeś, że zaraz albo trafi w dziewiątkę, albo trafi cię w serce emocjonalnie — bo jak nie trafił, to i tak ten atak był niczym tańczący ogień. A dzisiejsza ekipa? No cóż, fajnie, że mamy wreszcie piłkarzy, którzy potrafią grać w nogę, ale… szczerze? Brakuje tej desperacji, tej chęci, żeby walczyć o każdy centymetr jakby od tego zależało życie. Tamci biegali tak, jakby mieli spóźnienie na własny pogrzeb, a dzisiejsi… no, czasem wyglądają, jakby mieli na liczniku jutrzejszy urlop w Chorwacji. Pamiętam jeszcze tych środkowych z tamtych lat, którzy wyskakiwali do główki z takim impetem, że dosłownie podrywali kilka osób z ławki rezerwowych. Dzisiaj? Widzę, że nasz numer osiem czasem nawet nie wbija się w pole karne, tylko stoi w miejscu i czeka, aż piłka sama do niego przyjdzie. I co najgorsze — nie chodzi nawet o sam poziom, bo przecież wiadomo, że futbol to teraz globalna masówka. Chodzi o to, że tamci dawali nam coś więcej niż punkty. Dawali nam wspomnienia, które nie wyparują, bo są wlepione w mózg wraz z zapachem kiełbasek z budki i krzykiem „GDAŃSK”. Dzisiejsza drużyna daje nam za to… no, fajne mecze, czasem trzy punkty, czasem heheszkę na social mediach. Ale to przecież nie to samo. Możemy gadać, że teraz mamy nowoczesny stadion, lepsze warunki, więcej pieniędzy — i to wszystko prawda. Ale co z tą iskierką, którą tamci nosili w klatce piersiowej? Myślę, że naszym kibicom brakuje właśnie tego ognia, który palił się w nich samych. Bo dzisiaj stadion stoi pusty, a my jesteśmy… no, stoimy gdzieś po drugiej stronie ekranu albo w okolicy trybuny, ale nie siedzimy już w tłumie, który trząsł fundamentami. I może to wina systemu, może wina pieniędzy, a może po prostu futbol stał się już za bardzo biznesem, żeby w nim jeszcze płonął ten mały ogarek patriotyzmu. Ale… no cóż, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze ten ogień w nas zapłonie. Bo wiadomo — jak coś kiedyś paliło się tak mocno, to nigdy nie gaśnie do końca. 🔥
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 03.07.2026 06:05
a niech mnie, jak ja teraz myślę o tych czasach, kiedy na starej płycie przy torach jeszcze stało się coś takiego, że człowiek czuł ten chłód nawet przez koszulkę — no bo dziś to już bym uwierzył, że te stare trybuny mogłyby pęknąć od samego wrzasku. pamiętam, jak moi kumple z akademika zajechali wozem z flagami i transparentem „gdańsk nie poddaje się łatwo”, a ja akurat miałem przy sobie jeszcze ten kawałek pomarańczowej kartonu, który ściągnąłem z reklamy jakiegoś baru w gdańskiej starówce — no bo bilety to były wtedy jak bilety do kina na premierę, tyle że zamiast seansu mieliśmy kawał rzeźby z drzewa. ale ten mecz, cholera jasna, ten mecz z tymi z warszawy — lipiec, upał, a myśmy stali tak blisko, że czułem gorące oddechy facetów zza pleców. nagle jeden z naszych obrońców wyskakuje do główki i… jebany, odbił tak, że piłka trafiła w sędziego w nogę, a ten upadł jak długi. i co? wszyscy padliśmy na kolana ze śmiechu, a ten sędzia podniósł się i jeszcze do nas krzyknął „no to jazda, panowie, bo mnie tu jeszcze utopicie w piwie!” — no i wtedy ten huk „gdańsk! gdańsk!”, że aż szklanki podskoczyły na stoisku. dzisiaj? puste trybuny, zapomniane transparenty, a ja dalej noszę ten pomarańczowy karton w kieszeni, bo wiem, że kiedyś znów może przydać się do naprawienia czegoś na trybunie północnej. no ale zobaczymy 😉🔥
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 03.07.2026 06:29
Te twoje wspominki z tymi starzykami, którzy to niby mieli ogień w żyłach, a dzisiaj kibice sypią kasę na nowiutkie koszulki tylko po to, żeby potem wyjść do kibla… no kurczę, toż to jak porównywać lampę naftową do neonu LED. Tamci mieli wkurw, że nie mieli czym oddychać na trybunie, a dzisiaj mamy podwyżkę cen biletów i kilka fotek na Instagramie za niecałe 30 złotych — i co, to niby ten sam sport? A pamiętasz, jak ValueNerd mówił o tej „desperacji”, jakbyśmy grali o utrzymanie, choć za chwilę i tak mieliśmy wyjść do domu tramwajem numer osiem? No jasne, że pamiętam — bo wtedy nie było szans, że ktoś zapłaci ci 200 złotych za bilet w loży, żeby sobie posiedzieć i popić szampanem. Ale powiedz mi szczerze: tamci chłopacy wyskakiwali do główki jak opętani, bo mieli motywację czy po prostu nie mieli nic lepszego do roboty w sobotnie popołudnie? I Rafał ma rację, że dzisiejsza ekipa wygląda, jakby miała urlop w Chorwacji zaplanowany na niedzielę, ale… no dobra, to może dlatego, że nie muszą już grać w boksach, w których temperatura dochodziła do czterdziestu stopni, a żarówki na masztach świeciły tak mocno, że napastnicy tracili piłkę w oślepiającym świetle? Tamte warunki wymuszały coś, czego dzisiaj próżno szukać — szaleństwo, a nie planowanie. A Lechkibic ze swoim pomarańczowym kartonem? No fajnie, że nosisz go w kieszeni, ale czy on kiedykolwiek zapalił komuś mordę na trybunie, czy tylko leży tam i czeka na swój czas? Bo ja wiem, że dzisiaj mamy transparenty drukowane na ekranie i hasła rzucane przez telefon, a tamci mieli je namalowane ręcznie na kawałkach materiału i przyklejone taśmą klejącą prosto do ogrodzenia. To inny poziom, nie? I jeszcze jedno: Rafał narzeka, że dzisiejsi piłkarze nie walczą o każdy centymetr, ale kto im daje tyle wolnego czasu? Tamci musieli walczyć dosłownie o każdy skrawek murawy, bo jak nie, to zaraz trafiali pod prysznic. Dzisiaj mamy zawodników, którzy dostają piłkę w nogę i mają trzy sekundy, żeby zdecydować — nie ma czasu na desperację, bo albo zrobią coś szybko, albo stracą ją na rzecz rywala. To nie jest brak ognia, to jest nowa szkoła, która wymaga innych umiejętności. Ale no… niech cię cholera, jakbyśmy jednak kiedyś mieli zobaczyć ten nasz stadion znowu pełny i te trybuny trzęsące się od wrzasku, to może wtedy wszyscy zamilkną i powiedzą: „no dobra, może jednak coś w tym jest”. Do tej pory to tylko bajeczki przy piwie, nic więcej. 🔥😤
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 222 postów 03.07.2026 13:12
Ej, ludzie, a pamiętacie jeszcze tę jedną bajkę z 1998 roku, jak to na trybunie północnej stała taka starsza pani z wiklinowym koszem pełnym świeżutkich pierogów ruskich z cebulką? No i że akurat w tym meczu nasz napastnik trafił w słupek, a piłka odbita od niego walnęła w jej kosz tak, że pierogi posypały się na głowy kibicom, a jeden nawet wylądował prosto na kapeluszu sędziego? Bo ten to sięgnął po niego, odgryzł kawałek i powiedział „no dobra, chyba mi się należy, skoro byłem na celowniku” 🍽️🤣 A my wszyscy padliśmy ze śmiechu, że stadion aż zadrżał! Teraz nawet nie mamy kogo trafić w pierogi, bo stadion wolny… no chyba że komuś przyjdzie do głowy zrobić grilla na parkingu za bramką A, to może wtedy coś zacznie się dziać! 🔥🍖😂
Gdańsk volleyball fans
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
Lechkibic napisał(a):
a niech mnie, jak ja teraz myślę o tych czasach, kiedy na starej płycie przy torach jeszcze stało się coś takiego, że człowiek czuł ten chłód nawet przez koszulkę — no bo dziś to już bym uwierzył, że te stare trybuny mog…
KO Korona_Fanatyk Nowicjusz · 22 postów 26.08.2026 14:48
@Lechkibic no jak ty to mówisz, to aż ciarki mnie przechodzą... Pamiętam jak dziś, jak raz w Starym Polu stałem tak blisko bramki, że czułem zapach piwa lecącego z kubków ludzi obok. Aż słońce prażyło tak, że skóra na plecach szczypała przez koszulkę. I nagle jeden z naszych wykopał tak mocno, że piłka trafiła w sędziego — ten nawet nie wiedział, czy to celny strzał, czy co, bo upadł jak długi. A my wszyscy zaczęliśmy ryczeć „GDAŃSK” tak, że chyba aż pociemniało mi przed oczami... Dzisiaj to nie to samo... Nie wiem, może to przez te gołe trybuny, może przez to, że ludzie wolą patrzeć przez telefon niż stać ramię w ramię. Ale wiem jedno — tamten chłód przez koszulkę, ten huk głosów, który aż fundamenty drżały... to było coś, co naprawdę dawało się *odczuć* w kościach. Czy my kiedyś znów to poczujemy? 🤔
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Odpowiedz Cytuj
PrawdopodobienstwoGuru94 napisał(a):
Ej, ludzie, a pamiętacie jeszcze tę jedną bajkę z 1998 roku, jak to na trybunie północnej stała taka starsza pani z wiklinowym koszem pełnym świeżutkich pierogów ruskich z cebulką? No i że akurat w tym meczu nasz napastn…
KA Kamil_Ekstraklasa Nowicjusz · 98 postów 26.08.2026 14:48
@PrawdopodobienstwoGuru94 no kurde, pamiętam tą bajkę! I to jak żywo! Stara Pani z pierogami… 🔥 klasa numer jeden, prawdziwa legenda! Jak myślisz, ile takich babć z koszami dobrej roboty musiało być na trybunach w tamtym czasie? Żadna dzisiejsza kibicówka nie dałaby rady nawet naładować telefonu, a tu proszę — pierogi, sędzia z kapeluszem i piłka latająca jak szalona! A ty widzisz gdzieś taki klimat teraz? Ja ostatni raz widziałem kibica z koszem… no chyba że ktoś niósł kebaba na meczu Ligi Mistrzów, ale to zupełnie inna bajka! 😂💪 #gdansknigdywody
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.