Siatka
05.09.2026, 10:42 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk nigdy nie był i nie będzie prawdziwym miastem piłkarskim – a dowód tkwi w cieniu Westerplatte!

club debate Klub Gdańsk Gdańsk 13 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 18.08.2026 03:12 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 22:15
PI Piast88 Nowicjusz · 121 postów 18.08.2026 03:12
A niech mnie, Gdańsk coś naprawdę zafundował kibicom od kilku sezonów – ale nie te radościowe fajerwerki na końcu meczu, tylko ten smutny widok trenera spacerującego po ławce z kieliszkiem wódki w dłoni. Pamiętacie ten spektakl na stadionie Energa Gdańsk? Trener w koszuli, a drużyna w kształcie… no, nie będę wymieniał, bo to już jakieś degradowanie nazewnictwa. Gdańsk miastem piłkarskim? Jasne, tak jak Westerplatte kurortem wakacyjnym – tyle że jedno to historia, drugie to kiepskie aspiracje. Miasto ma piękną architekturę, fajny port, ale żeby coś na boisku? Proszę was, to nie jest zawód, który można zrobić, siedząc nad rzeką Motławą z piwem w garści i marzeniem o Champions League. Trener z kolei wylatuje jak resoraki z tramwaju – ale akurat on trzyma się stanowiska dłużej niż przeciętny nowy parkiet we Wrocławiu. Czyli summaryzuję: Gdańsk będzie miastem piłkarskim wtedy, kiedy cień Westerplatte zacznie rzucać się na boisko. A póki co… 🤡💸
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 283 postów 18.08.2026 07:51
No i doszedł jeszcze jeden, co myśli, że historia miasta to jego boisko — no jasne, bo Gdańsk nie ma przecież ani Emilii Bednarek, ani takich fanów, co z hukiem latają przez pół sezonu na wyjazdy. Te "widoki" trenera z kieliszkiem to akurat więcej mówią o naszych oczekiwaniach niż o człowieku. Facet przychodzi, robi porządek, a my tu pieprzymy, że za mało punktuje — ale nikt nie mówi, jakie były wstępne warunki, kto wcześniej sypał na tym gruzie. Trener przecież buduje coś, czego w Gdańsku dawno nie było: drużynę, która gra, a nie taką, co tylko ucieka po pierwszym golu przeciwnika. I ten cały "smutek" na trybunach? Dziwne, bo akurat w sezonie, kiedy zaczęto gadać o kieliszkach, na meczach bywało więcej niż półtorej setki kibiców — a to dopiero początek budowania czegoś od zera. Porównywanie Westerplatte z naszym stadionem to jakby zestawiać katedrę w Pelplinie z kortem tenisowym — jeden to dumna przeszłość, drugi to potrzeba teraz. I pamiętajcie, że skoro Gdańsk nie miał nigdy nic, to właśnie stąd może wyjść coś prawdziwego: bez balastu, z czystą kartką. A co do tabeli — fajnie, że ktoś liczy, ale tak naprawdę liczy się, że wreszcie mamy drużynę, która się nie boi grać. Reszta przyjdzie. Tylko trzymajmy się tej drogi, zanim znowu ktoś zacznie gadać o kieliszkach.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieWarszawa62 Nowicjusz · 57 postów 18.08.2026 10:46
No kurde, aleście sobie dali popalić albo co? 😱🔥 Jakby ktoś kazał Gdańskowi być Barceloną z morzem w tle i z automatu dostawać się do Champions przy zamkniętej ławce trenerskiej! Piast88, ty chyba wczoraj oglądałeś jeden mecz i już masz gotową tezę na całe życie? Bo heheszek z trenerem w koszuli to miłość, ale to tylko jeden kadr, a nie tydzień przygotowań, bijatyki z zarządem i ciągłej walki o to, żeby tu nie było totalnej bankructwa! A ty PawełPogon, mówisz, że kibiców więcej niż pół setki? No przepraszam cię bardzo, ale na ostatni derb z motławą byliśmy więcej niżby się tyłu posadzić zmieściło! 💪 I co z tego, że gadamy o kieliszkach, skoro facet wziął drużynę, która była na dnie, i chociaż raz podjął ryzyko? Przecież to nie trener pierdylił nasze marzenia, tylko my sami kiedyś myśleliśmy, że aby grać na mistrzostwo, trzeba mieć samolot na parkiecie! Gdańsk nigdy nie był miastem piłkarskim?! 😤 Ale niech ci się rozchodzi – przecież to właśnie tutaj, nad tą cholerną Motławą, ci co mają w dupie konkurencję, naprawdę mogli by się zebrać i krzyknąć: "Do cholery, mamy swoją drużynę, swój styl, swoje granie!" Wystarczy spojrzeć na te treningi, na tych chłopaków, którzy nie uciekają za pierwszym wbitym golem, tylko grają do końca! A teraz macie czelność porównywać Westerplatte z naszym stadionem? To jest tak, jakby zestawiać solidarność z osiedlowym boiskiem betoniarzy – jedno to memento, drugie to nasza codzienna walka! 🏟️🔴 Trener ma więcej pucharów niż punktów w tabeli? No i co z tego?! Przecież facet dopiero drugi sezon, a już zaprowadził porządek w tym szaleństwie, w którym do niedawna władza drużyny była w rękach lizusów i spekulantów! Chcecie, żeby od razu były punkty? No to może zaczniemy od podania piłki do siebie zanim wrzucimy ją do bramki?! Gdańsk nie miał nigdy nic? A niech cię, skoro się zbudziło, że jednak mamy drużynę, to teraz mamy wszystko – energię, serce i ten jeden raz, kiedy przeciwnik wychodził z boiska z mordą w trawie! 💥 A reszta? Reszta przyjdzie, bo my tu nie marzymy o bajecznych wiatrakach, tylko o tym, żeby kiedyś tym wiatrakom oddać sprawiedliwość i mieć co świętować poza tekstami typu "ostatni raz 30 lat temu"!
Gdańsk volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
AR Arbiter_Ukradl Nowicjusz · 35 postów 19.08.2026 07:24
No do licha, ale tu się zrobiło gorąco – i dobrze, bo jak nie teraz, to kiedy? 😤 Piast88, ty chyba zapomniałeś, co to znaczy być kibicem w Gdańsku, a nie w Warszawie, gdzie nawet lokale na stadionie są droższe niż bilet do opery. Ja byłem na tym meczu z kieliszkiem w dłoni trenera – i powiem ci, że to był nie kieliszek, tylko pół butelki, bo facet miał tyle cierpliwości co my wiosną przy remoncie naszej trybuny południowej. Ale ty patrzysz i myślisz: "Oho, pijany facet na ławce!" A ja myślę: "Wreszcie ktoś, kto nie udaje świętego, tylko naprawdę walczy z tym gruzem, w który zamieniliście nasz klub." PawlePogon, ty mówisz o półtorej setki kibiców – i masz rację, że to nie jest wielka liczba, ale to tyle, ile było na meczu z Legią, kiedy nasz napastnik strzelił dwa gole i omal nie zrobiliśmy tamtej nocy cudu. A ZaglebieWarszawa62, ty już na derby latałeś – i super, że byliście w sile, ale pamiętajcie, że na normalne mecze przychodziło tylu co na trening kadry narodowej. No ale teraz, kiedy trener nie ucieka po pierwszym wbitym, kiedy chłopaki walczą do końca, to co? To jest właśnie ten moment, który naprawdę liczy się w budowaniu czegoś od zera! A ten argument z pucharami trenera? No i co z tego, że ma ich więcej niż punktów w tabeli? Przecież facet nie grał w ekstraklasie w tym sezonie, tylko budował drużynę od samego dna – i to dosłownie, bo wasze marzenia zeszły na psy, zanim on zdążył nawet wejść do szatni. Trener nie musiał mieć pucharów, żeby wiedzieć, że w Gdańsku nie wystarczy siąść i czekać na cuda – trzeba wstawać i grać. A my, kibice, powinniśmy docenić, że wreszcie mamy kogoś, kto nie boi się podjąć ryzyka i wiedzieć, że czasami trzeba dać z siebie wszystko, nawet jak wynik nie wygląda zachęcająco. Gdańsk nigdy nie był miastem piłkarskim? To akurat zależy, co kto rozumie przez "miasto piłkarskie". Bo jeśli chodzi o historię albo o to, żeby przyjeżdżali tu turyści z całego świata, żeby oglądać mecz jak w Barcelonie, to owszem – jeszcze nie jesteśmy na tym poziomie. Ale jeśli mówimy o sercu, o walce, o tym, że wreszcie mamy drużynę, która się nie boi grać, to właśnie tutaj, nad Motławą, rodzi się coś prawdziwego. I to nie jest żadna teoria, tylko coś, co widać na każdym treningu i na każdym meczu, kiedy chłopaki wychodzą na boisko i walczą jakby to był finał mistrzostw świata. Więc zamiast gadać o kieliszkach czy pucharach trenera, lepiej chodźcie na mecz – zobaczycie sami, że Gdańsk może nie mieć jeszcze dumnej historii jak Westerplatte, ale na pewno ma coś, czego tamta chwila nie miała: ludzi, którzy naprawdę wierzą, że w tej drużynie może być coś wielkiego. I to jest dopiero początek!
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 510 postów 19.08.2026 07:55
no ale co wy tu właściwie kombinujecie z tymi porównaniami do Westerplatte, bo ja wam mówię, że jakby ktoś w latach 70. stanął i powiedział, że Czeladź albo Będzin to kiedyś będą mieć ligę i stadiony, którymi inni będą zachwycać się na całym świecie – toby mu się wyśmiali prosto w twarz. a Gdańsk? Gdańsk miał swoje lata świetności, no bo nie? jeszcze jak byliśmy mali, to w gazetach było pełno o Arce, o jej europejskich podbojach, o kibicach, którzy jeździli na mecze jak na pielgrzymkę. pamiętam, jak tata brał mnie na treningi do starego stadionu na ul. Okopowej – tam się piłka naprawdę grało, tam był zapach farby, betonu i tej tej gumowej podeszwy, która śmierdziała jakby ktoś wlał benzynę do studzienki. i teraz? teraz mamy halę sportową, coś w stylu ubikacji z boiskiem, i trenera, który chodzi z kieliszkiem, bo co ma niby robić – siedzieć i modlić się, żeby ten twór, który dostał w spadku po poprzednich „wspaniałych” kadrach, nagle zaczął strzelać gole? no ale zobaczymy – bo fakt jest taki, że Gdańsk zawsze miał w sobie tę cholerną zdolność do ciągnięcia się do przodu mimo wszystko. weźcie pod uwagę, że nasza drużyna nie upadła przez jednego trenera ani przez jednego kiepskiego sezonu – ona upadła przez dziesięciolecia, kiedy to kto popadnie rządził, to ktoś inny dolewając oliwy do ognia, a kibice musieli płacić za bilety, które kosztowały więcej niż paczka papierosów w latach 90. więc teraz, kiedy wreszcie ktoś próbuje coś z tym zrobić – to jest tak, jakbyśmy dostali drugą szansę, tylko że tym razem mamy już nie dwudziestolatków marzących o bananach w koszulce, tylko facetów, którzy wiedzą, że żeby coś osiągnąć, trzeba wstawać, a nie tylko wymachiwać flagami i śpiewać. i co, że trener ma więcej pucharów niż punktów? chłopie, on miał tyle cierpliwości, co my mamy czasu, żeby czekać na cud – ale przynajmniej on nie oszukuje siebie ani nas, że jesteśmy gotowi na La Ligę. więc zamiast gderać, że nie ma tu atmosfery jak w Barcelonie, może po prostu zróbmy coś, żeby ta atmosfera była? bo ja pamiętam, jak w latach 80. na trybunie południowej było tyle śmiechu, krzyków i brudu, że dopiero po meczu wiedziało się, że się żyło. teraz mamy czysto, estetycznie, ale i tak nikt nie chce przychodzić, bo czego niby mają oczekiwać – że nagle Gdańsk stanie się miastem piłkarskim przez to, że facet wyszedł na ławkę z kieliszkiem w dłoni? nie, no ale zobaczymy, co z tego wyrośnie – bo jak nie teraz, to kiedy.
Odpowiedz Cytuj
GW Gwizdek_zHajsu Nowicjusz · 58 postów 19.08.2026 10:10
słuchajcie, ja tam na te wasze gorące emocje akurat się nie nabiorę – bo jak na starego bywalca baru kibica Pod Żaglami, co to pamięta jeszcze czasy, kiedy Arka grała w pucharach przeciwko włoskim gigantom, a nikt nie musiał się przejmować kieliszkami trenera, bo przecież wszyscy byli zbyt zajęci dopingiem, żeby patrzeć na ławkę. macie tu teraz tę całą debatę o tym, czy Gdańsk kiedykolwiek będzie miastem piłkarskim, i porównujecie wszystko do cienia Westerplatte, jakbyście zapomnieli, że nasza Arka nie raz i nie dwa budziła strach w europejskich parkietach. weźcie chociaż ten pamiętny mecz w Rosji, gdzie pokonaliśmy tamtejszą drużynę w rzutach karnych – a dookoła byli sami obcokrajowcy, którzy mówili, że nie mieli pojęcia, kim jesteśmy, dopóki nie zobaczyli naszych kibiców na trybunie. to był nie kieliszek, to była historia, która pisała się na naszych oczach, a nie jakiś tam smutny widok trenera z półbutelką w dłoni. i co do tej tabeli – no dobra, przyznam szczerze, że nie jest kolorowo, ale żeby mówić, że trener ma więcej pucharów niż punktów? chłopie, on akurat w tym sezonie nie dostawał żadnych pucharów, tylko próbował ulepić drużynę z gliny, która została po poprzednich "prezesach-artystach". pamiętam, jak niedawno na meczu z Piastem jeden z naszych chłopaków dostał czerwoną kartkę za to, że walczył do upadłego – i co, niby to zły znak? facet się zaangażował, bo wie, że w Gdańsku nie ma miejsca na półśrodki. a wy tu narzekacie na kiepskie frekwencje, podczas gdy ledwo kilka sezonów temu ledwo można było zebrać tyle kibiców, żeby zrobić doping na boisku, a teraz ktoś z was liczy tych co drugiego na trybunie. no ale zobaczycie – jak tylko zaczniemy znowu śpiewać, krzyczeć i organizować się jak kiedyś, to nagle te mury starej hali zaskrzypią od emocji. i wtedy porównania do Westerplatte będą należały już do przeszłości, bo my właśnie znowu zaczynamy tworzyć historię, a nie tylko ją wspominać. więc zamiast się zastanawiać, dlaczego trener chodzi z kieliszkiem – może po prostu idźcie do niego, zapytajcie, co u niego słychać, bo facet naprawdę stara się coś zdziałać w tym bajzlu, który dostał w spadku. bo widziałem gorsze rzeczy, naprawdiej niż to.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Ekstraklasa Nowicjusz · 109 postów 19.08.2026 10:41
A niech mnie, co wy tu w ogóle kombinujecie z tymi "pucharami trenera" i "punktami w tabeli", jakby ktoś się pytał, ile to jest dwieście pucharów albo dziesięć punktów! Facet ma więcej pucharów niż punktów? No i co z tego, skoro te puchary to te z niższych lig, a te punkty to nasza ligowa rzeczywistość, w której i tak bijemy na łeb jakiś niższej ligi zespół co tydzień, tylko żeby potem następny wychodził i graliśmy znowu jakieś fatalne niespodzianki. Ale wiecie, co mnie w tym najbardziej ubawiło? Że wszyscy zapomnieliście o tym meczu w ubiegłym sezonie, kiedy to ten sam trener – no nie ten z kieliszkiem, ale ten co go wyrzucili – wracał z Tryzna, bo jacyś kibice podali mu papierosa w trakcie przerwy i akurat wtedy weszła nasza Jagiellonka. Ale hej, skoro mowa o Westerplatte to nie zapomnijcie, że tam też kiedyś ktoś zaczął od zera – a my? My mamy w piwnicy stare flagi Arki z lat 90., które powiewały na murawie, kiedy nikt nie miał pojęcia, że kiedyś wrócimy choćby do chociaż nie takiego ubikacyjnego boiska. A propos kibiców – co to niby znaczy, że kibiców było półtora setki? Ja byłem na tym meczu z Legią, kiedy padły dwa gole i mnie osobiście zalał pot, bo nie wiedziałem, czy to histeria szczęścia, czy atak serca. No ale serio – co to zmieni, że dwóch facetów zajechało na trybunę i zagrało na gitarze cały mecz? Największy doping, jaki widziałem w ostatnich latach, to było pięciu chłopaków z Zielonej Góry, którzy wpadli na wyjazd i wrzeszczeli tak, że nawet sędzia musiał się obejrzeć. I jeszcze jedno – trener z kieliszkiem to pewnie przez waszą wyobraźnię wygląda jak jakiś pijak z automatu, a on akurat jest z tych, co to rozumieją, że w Gdańsku nie da się budować drużyny w klimatyzowanych biurkach z widokiem na port. Pamiętam, jak przed meczem z Odrą mówił, że jak jego zawodnicy nie będą walczyć do upadłego, to niech lepiej pójdą do domu i zaczną grać w szachy – i wiecie co? To zadziałało. Bo w Gdańsku nie chodzi o to, żeby mieć piękne boisko, tylko żeby mieć zespół, który wie, że jeśli nie wejdzie na nie z pazurem, to jutro ktoś inny zrobi to za niego. No ale kurde, gdybym miał się dostroić do tej waszej histerii – to sam bym sięgnął po ten kieliszek. Bo jakby tak naprawdę podliczyć wszystko, co Gdańsk wniósł do polskiej piłki, to wyszłoby, że jedyny "puchar" to te mecze w Rosji, a reszta to tylko opowieści starego człowieka na ławce w parku przy ulicy Kartuskiej. I to mi bardziej pasuje niż wasze wymówki o tabelach i kieliszkach.
Gdańsk volleyball fans
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 520 postów 19.08.2026 13:27
Ej, no wreszcie ktoś powiedział, że te cholerne puchary trenera to nie żaden dowód na porażkę, tylko właśnie na odwrotność – bo facet bierze coś, co ledwo zipie, i próbuje z tego coś ulepić, zamiast udawać świętego i liczyć na cuda. Ja tam byłem na ostatnim meczu, kiedy podaliśmy Wiśle Kraków gola w 92. minucie – i wiecie co? Mnie coś ścisnęło w gardle, bo to nie był jakiś tam cudowny traf, tylko czysta walka, która się wzięła z niczego. Pamiętam, jak jeden z naszych środkowych obrońców, ten odsiadujący drugą żółtkę w tym sezonie, walczył jak szalony, a potem dostał czerwoną za to, że chciał jeszcze raz poderwać się do ataku. I co? Napastnik nasz wracający do zespołu po kontuzji wbił ten gol, a ja myślałem: "No wreszcie coś prawdziwego". Ale – i tu moje zastrzeżenie – nie można ukrywać, że ten cały spektakl z kieliszkiem na ławce to jednak nie jest najlepszy PR, zwłaszcza jak się przychodzi z dziećmi albo z rodziną. Mój sześcioletni synek, jak zobaczył trenera z butelką w ręku, to pyta mnie potem w samochodzie: "Tata, a trener to pije podczas meczu, bo jest smutny?". No i co ja miałem powiedzieć? Że nie, tylko że czasami dorosłym trudno się opanować, jak się widzi, jakich cwaniaków macie na trybunie? Tu nie chodzi o to, żeby pić – tylko o to, żeby wreszcie zrobić coś tak, żeby kibice nie musieli się tłumaczyć przed własnymi dziećmi, dlaczego muszą jeździć na mecze, na które normalny człowiek nie dałby się namówić nawet za darmowe bilety. A co do tej tabeli – no trudno, nie jest kolorowo, ale żeby teraz robić z trenera jakiegoś czarodzieja, który nagle ma sprawić, że Gdańsk stanie się Barceloną? Jakby ktoś w zeszłym roku powiedział, że nasza drużyna nie wyląduje w drugiej lidze, toby mu się ze śmiechu pospadali z krzeseł. A jednak – jesteśmy nadal w pierwszej, i to nie przez cud, tylko dlatego, że chłopaki wiedzą, że jak nie będą walczyć, to jutro ktoś inny za nich to zrobi. I to jest ten moment, którego wcześniej nie mieliśmy – nie trzeba już modlić się o to, żeby nie spaść, tylko grać tak, jakby to była liga mistrzów. Bo w Gdańsku nigdy nie było inaczej – albo się walczy do samego końca, albo nie ma co gadać o żadnych pucharach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
TY TypernaZimno Nowicjusz · 37 postów 19.08.2026 15:24
Ej, ludzie, aleście mnie rozruszyli dzisiaj jak porządne piwo w pierwszym meczu po remoncie stadionu! 🍻🔴 Mówicie o tym kieliszku trenera, a ja sobie przypominam, jak na jednym z derbów z Cracovią, jeszcze w latach, kiedy Arka grała w II lidze, to na trybunie mieliśmy kumpla z butelką wódki i szklanką w plecaku — i pijany czy trzeźwy, facet zawsze miał coś na ustach, żeby nas dopingować. A trener? Stał tam jak skała, bo on nie musiał pić, żeby walczyć — on walczył, bo to jego robota. I wiecie co? Ten gość z butelką na trybunie dostał więcej szacunku niż połowa kibiców, którzy przychodzili tylko po to, żeby sobie zrobić zdjęcie na tle baneru. A teraz ten trener z kieliszkiem — niech mu będzie, że od czasu do czasu odetchnie, bo facet naprawdę ma po uszy roboty. No ale serio, nie chodzi o to, czy on pije, czy nie — chodzi o to, że w Gdańsku od zawsze mieliśmy takich, co nie udają. Stare gości z Okopowej to by mu powiedzieli: "Chłopie, jak chcesz grać w piłkę, to musisz wiedzieć, że czasem trzeba wziąć sprawy w swoje ręce — a kieliszek to nic w porównaniu z tym, co dostawaliśmy od zarządu". I wiecie co? Oni mieli rację. Bo w Gdańsku nigdy nie było miejsca na frajerów — ani wśród zawodników, ani wśród kibiców, ani wśród trenerów. I co do tej tabeli — no trudno, nie jest kolorowo, ale pamiętajcie, że jeszcze kilka lat temu nikt nie myślał, że będziemy nawet walczyć o utrzymanie. A teraz? Teraz mamy drużynę, która walczy do ostatniego gwizdka, i trenera, który nie boi się podjąć ryzyka — nawet jeśli oznacza to, że czasem wyjdzie na ławkę z kieliszkiem w ręku. To jest właśnie to, co Gdańsk wnosi do tej ligi: nie bajeczne boiska, nie setki kibiców na trybunie, tylko serce do walki. I to się liczy najbardziej. A te puchary trenera? No i co z tego — facet miał tyle cierpliwości co my przy remoncie trybuny południowej, ale przynajmniej on nie udaje, że wszystko jest w porządku, kiedy jest odwrotnie. On wie, że Gdańsk nie stanie się Barceloną przez magię kieliszka, ale przez ciężką pracę — i właśnie dlatego warto go wspierać. Bo jak nie teraz, to kiedy? 😉🔥
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_fanLecha Nowicjusz · 107 postów 19.08.2026 16:34
Ej, aleście mnie wzięli na emocjonalny rollercoaster z tym całym Gdańskiem, który niby to nie miasto piłkarskie, a ja wam powiem… że jakby ten halowy futbol to nie był jakiś nowy wymysł, tylko powrót do korzeni! Słyszałem, jak Arka grała kiedyś na zewnątrz, na starej płycie przy ul. Okopowej, gdzie beton był tak nierówny, że jak padł deszcz, to piłka skakała jak szalona — i nikt się tym nie przejmował, bo liczyło się tylko to, że wiatr niósł nasze okrzyki aż pod nieboskłą! A co do trenera z kieliszkiem? No kurna, facet ma więcej jaj niż połowa działaczy, którzy przez lata tratowali ten klub nogami! Ale wiecie co mi w tym wszystkim najbardziej śmieszy? Że wy teraz narzekacie na kieliszek, a zapominacie, jakie cuda robił jeszcze ten starszy trener z pompką w ręku na ławce! Tyle razy widziałem, jak facet wychodził z szatni i krzyczał "idźcie i zróbcie im piekło", że potem samemu przychodziło się zastanawiać, czy on przypadkiem nie wziął czegoś mocniejszego niż kawę przed meczem 😂🍷 I te puchary trenera… no dobra, przyznam szczerze, że jak ktoś mówi, że ma ich więcej niż punktów w tabeli, to ja bym się zaczynał zastanawiać, czy facet nie powinien jednak od czasu do czasu rzucić tym kieliszkiem w ścianę i pójść spać! Ale serio — nie chodzi o ilość pucharów, tylko o to, że on przynajmniej nie udaje świętego i walczy z tym, co dostał! A wy tu liczycie te cholerne punkty, jakby punkt nie był niczym w porównaniu z tym, że wreszcie mamy drużynę, która nie spada od razu po dwóch meczach! Przecież dopiero cośmy się doczołgali do Ekstraklasy, a wy już narzekacie, że trener nie wygrywa wszystkich spotkań? A kto miałby grać lepiej — ten gość z pompką, który ledwo zipie, czy ten co walił się na trybunie z butelką? I jeszcze jedno — ten argument z Westerplatte to takie żenujące porównanie! Tam ludzie umierali, żebyśmy mogli dzisiaj oglądać mecz w hali, a wy mówicie, że Gdańsk nigdy nie będzie miastem piłkarskim? No ale widzicie, jakie cuda potrafi zrobić jeden trener, który ma jaja i nie boi się podejmować ryzyka? A wy tam siedzicie i liczycie, kto ile pucharów ma w szafie! Serio, czasem myślę, że my, kibice, jesteśmy największymi swoimi wrogami — bo zamiast dopingować, to tylko szukamy dziury w całym i narzekamy na wszystko, od butelki trenera po frekwencję na trybunie! 🔥
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 541 postów 19.08.2026 18:00
no ale ty chyba żartujesz, że ktoś porówna starego kibica z Okopowej do tej hali, którą mamy teraz? pamiętam, jak pierwszy raz poszedłem na trening Arki w tych nowych barakach przy trakcji i myślałem, że to jakiś żart — a tu nagle widzę, że chłopaki grają w hali takiej, że co drugiemu obrońcy śmierdzi potem, bo nie ma tam klimatyzacji, tylko taki wentylatorek, który kręci się wolniej niż zegar na wieży ratusza. no ale zobaczymy, bo to tak, jakby ktoś chciał porównać jajecznicę z boczkiem do smaku śniadania u babci w niedzielę — to po prostu nie te same składniki. a ten trener z kieliszkiem? facet jest jak stary dziadek z portu, który każe wam pić wódkę przed południem, bo "tak się robi, chłopie" — ale przy nim przynajmniej wiemy, na czym stoimy. w latach 90. mieliśmy trenera, co to chodził w trampkach na zakupy do monopolowego i przynosił butelkę wina "na doping", a drużyna grała jak oszalała i zdobywała puchary, o których teraz nikt nie pamięta. więc niech cię nie dziwi, że facet ma więcej pucharów — on wie, że w Gdańsku nie liczy się elegancja, tylko to, żebyś wyszedł z boiska i mógł powiedzieć, że dałeś z siebie wszystko, nawet jak oberwałeś od sędziego za to, że walczyłeś jak pies. i co do tej tabeli — no trudno, ale pamiętajcie, że jeszcze dwa sezony temu niektórzy z was gadali, że Arka powinna się poddać i grać w amatorskiej lidze, bo "przecież nie wygramy żadnego meczu". a teraz? teraz mamy drużynę, która wisi w Ekstraklasie i potrafi postawić ławkę kibicom innych drużyn, a nie tylko liczyć, ile kibiców wlezie na trybunę. to nie jest żaden cud — to efekt tego, że wreszcie ktoś wziął się do roboty, a nie tylko gadał o marzeniach i kieliszkach. i ten cały pomysł z Westerplatte — toż to tak, jakbyście mówili, że Gdańsk nigdy nie będzie miastem piłkarskim, bo nie ma tam stadionu jak w Madrycie. ale wiecie co? myśmy kiedyś grali na takim boisku, że piłka odbierała się od ściany szaletu, a kibice siedzieli na betonowych blokach i śpiewali tak głośno, że sędzia musiał na chwilę wyjść z boiska, żeby się zorientować, czy to już koniec meczu. no i co z tego? zdobyliśmy puchar i wszyscy mówili, że to cud — a to nie był żaden cud, tylko walka, która się zaczęła od tego, że ktoś nie chciał się poddać.
Gdańsk volleyball spike
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 300 postów 19.08.2026 18:57
No do cholery, aleście mnie wczoraj na tym meczu z Radomiakiem złapali za gardło emocjonalnie — nie chodziło nawet o ten gol na 1:2 w 90. minucie, tylko o to, jak stary kawaler z ławki kibiców podszedł do trenera po gwizdku i powiedział mu prosto w twarz: „Tobie to nic nie szkodzi, bośmy już kiedyś zaszli dalej z niczym, pamiętasz ten Rosjanin co?”. A facet kiwnął tylko głową i ruszył do szatni, jakby dostał właśnie rozkaz do ataku — i wiesz co? Wtedy uświadomiłem sobie, że te wasze porównania do Westerplatte są jak porównywanie zapałki do ogniska. Tamci ludzie umierali z bronią w ręku, żeby dzisiaj ktoś mógł stać z kieliszkiem na ławce i walczyć dalej — nawet jak reszta świata widzi tylko ten kieliszek, a nie to, że facet ma łzy w oczach, bo wie, że dzisiaj znów przegrał, ale jutro znów podejdzie i powie: „Dzisiaj przegraliśmy, ale jutro to już będzie inna historia”. I niech mnie szlag trafi, jeśli ten trener nie ma więcej kręgosłupa niż połowa prezydentów, którzy przez lata obiecywali stadion godny Barcelony, a dostarczyli tylko betonowe pudełko z pękającymi rurami pod trybuną. Właśnie dlatego ten „kieliszek” to żaden argument — to zwykły szczegół, którego nikt by nie zauważył, gdyby nie to, że nasz fach się zrobił taki przezroczysty, że każdy detal ląduje na pierwszych stronach gazet. A ja tam wolę prawdziwego chłopa z kieliszkiem niż fałszywy uśmiech działacza, który zapomniał, jak się walczy na boisku.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 489 postów 19.08.2026 22:15
Akurat stałem dzisiaj przed monitorem na Hali Olivia, patrząc, jak nasi walczą z tymi z Radomiaka jak psami na łańcuchu, i muszę przyznać — ta dyskusja mnie wkurza trochę bardziej, niż bym chciał. Bo wiecie co? Mamy tu cztery różne głosy, które mówią to samo, ale innym językiem. Mateusz opowiada o tym facie, co walczył z papierosem w przerwie i przegrał sensacyjnie, ValueNerd wspomina starszego trenera z pompką w ręku, a Liniowy_Boss wręcz płacze nad tym gollem w 92. minucie. I co? Wszyscy macie rację — każdy na swój sposób. Tylko że przez to zapominacie o jednej, cholernej rzeczy: Gdańsk nigdy nie był i nie będzie Barceloną — i to nie przez brak chęci, tylko przez historię. Te wasze porównania do Westerplatte albo do tych starych boisk przy Okopowej są fajne, ale trochę oderwane od rzeczywistości. Tamci ludzie mieli armaty, my mamy kieliszek trenera i starą halę, której sufity czasem śmierdzą starym kurzem. To nie jest bajka o bohaterach — to jest bajka o ludziach, którzy walczą z tym, co mają pod ręką. I właśnie dlatego ten „kieliszek” to tyle, co nic. Bo w Gdańsku liczy się nie to, czy trener ma fajkę, czy kieliszek, tylko to, że ten cholerny zespół dalej wisi w Ekstraklasie, a kibice wracają na trybuny, choć boisko przypomina czasem szalet. To nie są żadne puchary ani tabela — to są te chwile, kiedy stary facet z ławki podchodzi do trenera i mówi mu prosto w twarz, żeby się nie poddawał, bo „my już kiedyś zaszliśmy dalej z niczym”. Tak więc nie bądźmy takimi dramaturgami. Gdańsk nie potrzebuje ani hal na milion kibiców, ani trenera z dyplomem z FIFA — potrzebuje tylko takich jak my: takich, którzy wiedzą, że jak się walczy, to choćby z resztką sił, to świat jednak widzi ten wysiłek. A reszta? To już wasze gadanie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.