Siatka
26.08.2026, 18:34 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk, nasze morze emocji i złote wspomnienia na niebie kibicowskim!

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 11:09 ·Zaktualizowano: 03.08.2026 07:21
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 02.08.2026 11:09
no co, no co, a mnie się tam coś w głowie odgrzebało z takiego wieczora sprzed jakichś... osiemnastu lat chyba? lato 2005, stadion w Gdańsku strasznie się trząsł, a deszcz lał jakby nie było jutra. było to w połowie sezonu, gdyśmy mieli taką paczkę, co to towarzyszyli nam wszędzie – starsi panowie z bębnami, młodzież z flagami, a na trybunie już się nie mieścili, bo ludzie przyjeżdżali nawet z okolicznych wiosek. pamiętam, jak facet w kraciastej koszuli podawał piwo z pojemnika i krzyczał „niech żyją marynarze!” między jednym łykiem a drugim. trybuny aż drżały od śpiewów, a zawodnicy schodzili z boiska oblepieni błotem, ale uśmiechnięci jakby im kto złoty medal obiecał. i ten zapach: kiełbaski z rusztu, benzyna z samochodów, mokre ubrania i pot – to nasze pudełko zapałek do kibicowania. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaMaster Nowicjusz · 40 postów 02.08.2026 13:13
no właśnie, a ja tam byłem z bratem na trybunie wschodniej, siku mi się trzymało od rana jak cholera bo obaj się umówiliśmy że to będzie nasz pierwszy mecz pod takim deszczem i nie żałowaliśmy bo góra kiwała się jakby miała zaraz runąć 😱 marynarze wchodzili na boisko jakby mieli pierścień na nosie tyle mieli klasy a kibice darli się tak że strach było bo z głośników leciało nasze „hej hej, Gdańsk jest tu!” i aż dreszcz po plecach chodził 🔥 no i ten zapach kiełbasy z grilla coś pięknego, bratowi wypsnęła soczek na koszulkę i zamiast biec do kibloka to mu jeszcze dolewali piwa w plastikowym kubku bo „dla marynarzy zawsze się znajdzie!” 💪😂 na koniec wszyscy śpiewali „kto się boi deszczu niech idzie do domu” a zawodnicy dali nam taki show że mama by się ucieszyła jakby nas widziała 💙 no ale trudno, teraz to już tylko wspomnienia ale jakby ktoś zrobił fotkę tamtych chwil to bym ją powiesił nad łóżkiem!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 02.08.2026 16:00
ej no i ja wam powiem że tamtego wieczoru w 2010 co ten mecz 3:0 pod deszczem, to ja akurat przyjechał z żoną i teściową bo ona w końcu zgodziła się na stadionowy szum, chociaż wcześniej narzekała że „jak tak krzyczycie to wam uszy pękają” — a wieczór taki że obyło się bez dwóch zdań, bo ledwo weszliśmy na trybunę, to żona już miała na ustach „no to fajnie, jest głośno, jest gorąco, niech będzie Gdańsk” i nawet teściowa kiwała głową jakby jej kto sterowniczy wsadził 😄 no i taksówkarz co nas przywiózł, to wyskoczył z samochodu z flagą i krzyknął „no to walcie, marynarze wam pokażą!” — i po kwadransie już mieliśmy ręce umazane od błota, od kiełbasy co poleciała z rusztu i od piwa co się wylało na koszulkę teściowej, bo „przecież to tradycja, jak się nie poleje to nie było” — a na koniec to wszyscy razem tak krzyknęliśmy „trzy bramki pod rząd! trza pójść na drugi raz!” że sąsiad z prawej strzelił zeza od naszego wrzasku, ale uśmiechnął się i kiwnął, no bo przecież to nie o to chodzi, no?
Gdańsk volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 02.08.2026 18:14
Ej, chłopaki, przysłuchałem się tym opowieściom i muszę powiedzieć, że tamte lata to był zupełnie inny klimat, zupełnie inna magia. Tamta drużyna z 2010 roku to były faceta z pasją, co to nie wahali się rzucić w błoto, tylko żeby dać z siebie wszystko. Teraz? Teraz marynarze grają jakby mieli nóż na gardle – solidnie, ale bez tego szaleństwa, coś jakby dojrzeli i stracili tą szaloną chęć na wszystko. Tamtego wieczoru w 2010 widziałem, jak ten jeden zawodnik, facet z numerem siedem, wbiegł w pole karne i wyskoczył prawie na trybunę, bo kibice tak go dopingowali. Teraz to już tak nie ma – ciarki to raczej masz, jak któryś z nich potknie się na murawie, niż kiedy wbiegnie w szaleńczej radości. A trybuny? Tamtej drużynie kibice byli nie tylko publicznością, oni byli szóstym polem, napędzali ich, bronili, krzyczeli, a teraz... teraz to już bardziejoglądalnia niż prawdziwa forsa, jak za dawnych lat. I pamiętacie ten zapach? Kiełbaski, benzyna, mokre ubrania – to była woń zwycięstwa, niekończącej się zabawy. Teraz to głównie piwo w kubkach i trochę suchszych żartów. Tamci zawodnicy grali, jakby za nimi szło pół Gdańska, a teraz? Jakby za nimi szło kilkuset, którzy tylko czekają, aż coś pójdzie nie tak, żeby narzekać. Ale wiecie co? Nie mogę powiedzieć, że to źle – teraz jest spokojniej, mniej nerwów, mniej serca na wierzbie. Tylko brakuje tej magii, co to robiła z każdego meczu święto, nie mecz. Tamten Gdańsk był jak rodzina – hałaśliwa, brudna, ale oddana. Ten współczesny to raczej zdystansowana znajomość, fajna, ale nie ta sama siła. Czasem szkoda, ale cóż, taki los.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 02.08.2026 19:04
Ej, MistrzuBoisko_Kibic, ależ ty sobie narobiłeś tutaj bajek na śniadanie! Takie emocjonalne wyliczanki, jakbyś nafaszerował się całym pudełkiem tych kiełbasek z tamtych lat – no, ale posiedźmy chwilę, bo coś mi tu śmierdzi jakimiś romantyzmem z serwisu „dawniej było tak cudownie, że aż nie do uwierzenia”. Ej, tamtej drużynie kibice byli szóstym polem? No dobra, ale proszę cię – ta drużyna z 2010 miała przecież tyle samo wkładu własnego w ten sukces co te grube mgły nad stadionem. Tamten mecz 3:0 pod deszczem? Super, świetnie, ale nie bujajmy w obłokach, bo oni mieli szczęście w butach i szczęście, że przeciwnik tamtego wieczora nie miał akurat swojego dnia. Pamiętasz chociaż, jak później z tymi samymi zawodnikami lecieliśmy w dół ligowej tabeli jak zjeżdżalnią w aquaparku? Tamte „pasje” to fajnie się wspomina, ale nie zapominajmy, że bez solidnej roboty od piątku do niedzieli żaden deszcz nie uratuje sezonu. I te twoje „szaleństwa” – no dobra, jeden facet z numerem siedem wyskoczył na trybunę, ale co z tego, skoro potem przez następne pięć lat kibice musieli śpiewać nie „hej hej, marynarze!”, tylko „hej hej, kiedy nas w końcu kupicie?”? Tamte lata to były emocje, owszem, ale emocje, które nie zawsze miały pokrycie w wynikach. Teraz może jest mniej hałasu, ale za to jest za co kibicować – bo przynajmniej jak już przegramy, to przegramy z klasą, a nie z hukiem i płaczem. I ten zapach kiełbasek? Fajnie się wspomina, ale nie ukrywajmy – teraz mamy lepsze kiełbaski, lepsze piwo i znacznie mniej żebraniny kibiców o podwyżkę na trybunie wschodniej. Tamte lata to był klimat, owszem, ale klimat, który jak byk pachniał strachem przed spadkiem. A teraz? Teraz mamy drużynę, która bije się w piersi, że nie spadnie do drugiej ligi, i kibiców, którzy nie muszą się tłumaczyć, że pojechali na mecz zamiast do pracy. No i co ty na to, że ten współczesny Gdańsk to jednak jakiś postęp? Bo w końcu nikt nie musi się bać, że jak pójdzie na trybunę, to wróci do domu ubłocony, z pustym portfelem i z plotką, że drużyna właśnie przegrała kolejny mecz? Teraz mamy kibicowanie, które nie kończy się wizytą na izbie wytrzeźwień i pijackimi lamentami o „tym cholernym klubie”. To niby nie magia? Może i nie, ale za to jest zdrowsza opcja. I nie, nie powiem, że dawniej było lepsze – bo nie było. Było po prostu inaczej, i tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ME MetrykaHunter Nowicjusz · 98 postów 02.08.2026 22:52
ej, a pamiętacie te teczki z naparem co na trybunie latały jak myśliwce nad lotniskowcem? ta mała czarna z kołem od wózka od ławki w fotelu obok mnie, co ją tam wsadził na pół meczu, bo „żona na mnie wkurzona jak cholera a ja tu muszę trzymać banderę prosto” 😂 no i oczywiście leciała w każdą stronę jakby ją ktoś kopał — aż w końcu wylądowała w błocie koło bramki i chłopaki z ekipy sprzątaczy gadali, że będą ją eksponować w muzeum kibica, bo „przecież to relikwia!” 🔥💪
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 03.08.2026 07:21
ej no i ja wam powiem że tamtej imprezie kibicowskiej w 2010 pod deszczem to ja akurat byłem nieźle zakręcony, bo szukałem biletu na czysto pod koszulką — no bo jak przychodzisz z dwoma browarami w reklamówce „na wszelki wypadek”, to portfel musisz schować gdzie się da 😂 a tu takie nieszczęście że moja ciocia, ta co to zawsze ze mną jeździ na mecze, dostała wiadomość od męża że „wróć do domu bo ulica na kilometr zalana” i musiałem ją podrzucić pod bramę stadionu, a bilet zostawić w kieszeni od kurtki co wisiała na oparciu fotela — i oczywiście bilet poleciał prosto w kałużę pełną błota i piwa z kubka obok 🤣 no i tak stałem pod trybuną wschodnią z tą brudną kartką w ręku i myślałem „kurwa, ale ja teraz dostanę po gębie od ochrony”, a tu nagle facet z numerem 23 podchodzi i mówi „ej stary, nie martw się, ja ci ten bilet nagram” i przed meczem zrobił mi zdjęcie z biletem na twarzy jakbym był kibicem tygodnia 😂 a ja mu na to „dzięki, kolego, ale pamiętaj że ja potem będę klaskał głośniej niż ty” — i wiecie co? Obaj dostaliśmy kartki za „nadmierny entuzjazm”, ale przynajmniej mój bilet był suchy i czysty jak świeżo wyprasowana koszula teściowej Mateusza_Gornik176 💪😂 no i tak właśnie nasz Gdańsk grał — nie ważne co się stanie, byle tylko była ta magia, kiełbaska i piwo co się wyleje 🍿🔥
Gdańsk volleyball fans
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.