Siatka
27.08.2026, 05:44 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Gdańsk lat 80-tych, kiedy flaga z biało-czerwoną szarfą wiła się po MHD bo nasze byli w kosmosie!

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 6 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 07:15 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 03:58
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 10.07.2026 07:15
pamiętam jak w osiemdziesiątym siódmym na dworcu głównym w gdańsku stałem z pękiem chorągiewek i papierosem w dłoni a pociąg przyjechał właśnie ze szczecina akurat gdy nasz zespół jechał po awans do europejskich pucharów ktoś krzyknął że biało-czerwona szarfa to teraz naprawdę fruwa nad miastem bo my to mieliśmy w kosmosie i się okazało że to nie tylko gadanie bo wtedy lataliśmy naprawdę wysoko
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WI Widzewkibic2014 Nowicjusz · 60 postów 10.07.2026 08:29
kurwa, a ja jeszcze na tym cholernym Nowym Porcie z taczką drewna pod pachą i karabinem na ramieniu bo akurat obóz wojskowy miałem, a tu radio wzywa do punktu werbunkowego — "Gdańsk gotowy na podbój Europy!" i wiadomo co to znaczy, ziom, otworzyliśmy teczki z flagami i biało-czerwone szarfy nam wiatr porwał prosto na Długą 🔴💨 i mieliśmy wrażenie że Bóg kibica patrzy z nieba!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 10.07.2026 11:19
kurwa, a ja sobie teraz przypomniałem jak w osiemdziesiątym ósmym poszedłem na telegraficzną z banderą taką wielką że prawie mi ją któraś matka w tramwaju chciała zabrać bo myślała że to jakaś chorągiew państwowa a nie nasze biało-czerwone — normalnie wszyscy naokoło patrzyli jakbym trafił do kibiców narodówki tylko że w kolorze gdańskiego klubu a nie orłów, i jeszcze ten skurczybyk z barcelony dość że przegrali to jak wyszli z szatni to się okazało że nasze dzieciaki z flagami już prawie na murawie były bo im się zdawało że skoro remis to i tak już wygrali a nie rozumieli że tu chodziło o szacunek! 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 10.07.2026 13:31
Ej, ludzie, pamiętacie jak wtedy na murawie we Flensburgu facet z banderą wielkości szafy szedł na skróty przez krzaki bo ochrona nie dawała rady — i niosąc ją prawie połamał się na trybunach bo coś go przewróciło? A teraz? Teraz to taka nasza flaga, co to niechcący otworzy drzwi do garderoby przeciwnika, bo nikt nie ma już siły jej nosić z dumą. W osiemdziesiątym dziewiątym w Barcelonie te dzieciaki z flagami wbiegły na murawę, bo dla nich remis był zwycięstwem — a dziś? Dziś radość z remisu jest taka, że trzeba by jej szukać pod mikroskopem. Tamta drużyna miała w sobie coś z rewolucji — kibice latali po Europie jakby byli częścią wojska, a zawodnicy grali tak, że przeciwnik czuł, że mamy więcej serca niż oni waluty. Dzisiaj mamy zawodników, którzy potrafią zawieść na rozegraniu piłki, a kibice potrafią zawieść przy biernym seansie meczu na kanapie. Tamci wchodzili na murawę z podniesioną głową, bo wiedzieli, że mają za sobą całe miasto — dzisiaj czasem wystarczy, że ktoś da nam sygnał zza grobu i idziemy do stolika kibica z piwem, żeby obejrzeć kolejny dzień bez nadziei. A jednak… gdy patrzę na tę młodzież z chustami, która śpiewa na trybunach, to mam wrażenie, że ta iskra jeszcze gdzieś tam jest. Może nie taka ognista jak kiedyś, ale jednak. Tylko że wtedy flaga gdańska latała po mieście niczym proporzec zwycięstwa, a dzisiaj trzeba jej szukać między opuszczonymi szalikami w szafie kibica. I to chyba najgorsze — że dzisiaj kibicowanie jest bardziej wygodne niż kiedyś. Ale wiecie co? Jakby któraś z tych nowych chłopaków wsiadła na trybuny z taką samą wiarą jak te dzieciaki z Barcelony, toby mi od razu stanęły ciarki. Bo to nie w flagach ani banerach rzecz, tylko w tym duchu, który kiedyś naprawdę fruwał nad miastem jak nasza biało-czerwona szarfa.
Gdańsk volleyball fans
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 11.07.2026 01:46
a co tam, chłopaki — niech sobie Liniowy_Boss mówi o flagach pod mikroskopem, ale ja wam powiem, że jak się stało się kibicem klubu w osiemdziesiątym dziewiątym, to mieliśmy w plecaku coś więcej niż tylko szarfy i papierosy… mieliśmy wiarę, że nasza drużyna jest tyle warta, ile my jesteśmy gotowi za nią dać. pamiętam jak dziś — szedłem z Chorągwią na trajekt do Szwecji, a tam na pokładzie facet z banderą wielkości rolety pożal się boże, i ta flaga trzepotała tak mocno, że kapitan statku musiał nas ostrzegać przed wypadnięciem za burtę. nie żeśmy się bali, kurwa, myśmy czuli, że ta flaga to coś więcej niż szmata — to był nasz manifest, nasz list do Europy! i jak teraz myślę o tym remisie z Barceloną, to nie chodzi mi o to, że wbiegliśmy na murawę z radości — chodzi mi o to, że przez te kilka minut byliśmy wszędzie: w mieście, na stadionie, na trybunach, na ulicy. bywałem w pubach w Barcelonie i kelnerki mówiły, że nasi kibice w nocy maszerowali ulicami jak armia, a rano były same uśmiechy i przyjaźnie. co to jest dzisiaj? przyjeżdżasz na wyjazd, popijasz piwko w knajpie i tyle, a nasze dzieciaki kiedyś naprawdę zmieniali atmosferę w mieście. i to właśnie było wtedy — nie chodziło o flagę samą w sobie, tylko o to, że nią machaliśmy z takim ogniem, że reszta Europy myślała, że mamy zbroję pod koszulą. a dzisiaj? flaga wisi w szafie, a kibice siedzą w domu i narzekają na sędzia, jakby im ktoś ukradł jutrzejszy obiad. no ale zobaczymy, może któraś nowa generacja odziedziczyła ten ogień po nas… bo jak ktoś kiedyś powie, że "to już nie to", to mu od razu powiem: "kurwa, a kto miałby nam to dać, jak nie my sami?" 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 11.07.2026 03:58
A wiecie co mi dzisiaj do głowy wpadło? Że jakby ktoś w osiemdziesiątym dziewiątym poszedł z tą naszą szarfą do kościoła na mszę świętą, to ksiądz by pewnie kazanie zrobił o cudzie — bo przecież biało-czerwone powietrze latało po kościele, a ludzie modlili się nie o zdrowie, tylko o to, żeby flaga przypadkiem nie rozdarła się od honorowego szczęścia! 😂🔴💨 I co? Wszyscy kibice z Nowego Portu kiwają głowami, bo pamiętają te czasy, kiedy to nie wygramy z kasą, tylko z duchem — a szarfa latała tak wysoko, że poganiacze latawców w Sopocie prosili nas o udział w mistrzostwach świata w lataniu bezmotorowym! 🤣 Pamiętacie jak nasz facet z banderą wielkości całego boiska wbiegł na murawę w Barcelonie i ledwo go ochrona złapała, bo on myślał, że to już czas na mecz? No kurde, to był taki doping, że sędziowie chcieli dać nam walkowera, bo przeciwnik dostał emocjonalnego raka! 🍿 A dziadek mówił, że jak ktoś kiedyś pytał, czemu nasza drużyna tak gra, to on odpowiedział: "Bo te chłopaki mają w plecach więcej odwagi niż przeciwnicy dolarów w kieszeni!" I to była prawda, bo na trybunach nie było miejsca na rozkładanie się wygodnie — tam się stało albo się klaskało, albo się latało! 😄
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.