Gdańsk, kiedy Wisła i Lech były tylko snem – my mieliśmy już marzenia i tytuł!
a no pamiętam jak było z tym sezonem 93/94 — nie dość, że dworzec w ogniu, to jeszcze na murawie szaleństwo. mieliśmy wtedy taki doping, że kibice zza burt nieśli się samymi hasłami, a na trybunie wschodniej to się naprawdę rodziła legenda. ja wtedy przychodziłem z dziadkiem, stary był taki wzruszony, że cały mecz mu się ręce trzęsły — a jak nasz kapitan odbierał puchar, to lało się i na trybunach, i w oczach. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a kurcze... ja pamiętam jakby to było wczoraj, bo wtedy, jak nasz Lech zagrał tam u was w Gdańsku... no siema właśnie 😱
byłem z tacie na meczu, on taki nerwowy cały czas, jakby mu zegarek ktoś cofnął — a po golu, no to on pierwszy huknął tym swoim zwyczajnym: "oj ty mordo, do cholery!..." 🔥 a ja wtedy dopiero co dostałem od niego bilet na stary stadion, no i pierwszy raz w życiu zobaczyłem jak Wisła łapie za głowę, a nasz facet to robi z takim luzem, że aż dech zapierało
tacie się ręce trzęsły nie mniej niż temu waszemu dziadkowi, ale z innego powodu — on to miał w dupie przegranie, ale jak sędzia gwizdnął koniec, to on mnie ścisnął tak mocno, że myślałem że mnie udupi... a później jeszcze ta parada kibiców, że aż kurtyna na trybunie się uginała 💪
bo wiecie... w Gdańsku się rodziła legenda, ale u nas w Poznaniu to naprawdę się rodziła cała aura, coś takiego co potem zostaje do końca życia
a no pamiętacie jak w '94 przyjechał do Gdańska chociażby ten Legia, co to było? nie pamiętam dokładnie ile tam padło, ale to nie szkodzi bo na trybunie zawisła taka fala, że aż drzwi na zaplecze trzeszczały, a facet z barierki machał chorągiewką tak długo, że mu się ręka zdrętwiała. u mnie na rękach siedział wtedy mój mały braciszek, ten jeszcze do szkoły nie chodził, i wrzeszczał "tato, tato, bijemy ich!", a ja tylko myślałem: cholera, za parę lat ten maluch to będzie dalej szaleć tu z nami, ale tym razem już ze swoją paczką, co to będą pamiętać jak to jest kochać ten klub na śmierć i życie. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No dobra, ale pamiętacie jak to wtedy wyglądało? Tamten zespół nie miał w ogóle litości, a teraz… no cóż, patrzy się na niego i ma się wrażenie, że kibice muszą co chwilę dopingować drużynę, bo inaczej sami się rozejrzą i zobaczą, że przeciwnik ledwo zipie. Tamtym facetom szło wszystko naturalnie, jakby mieli w genach, że zdobywają punkty jednym skinieniem głowy, a dzisiejszy? Jakby ktoś im wiatr pod nos dmuchał, żeby w ogóle ruszyli się z miejsca.
Tamte mecze to był jeden wielki spektakl, a nie koncert życzeń. Kibice nie musieli krzyczeć, żeby coś się wydarzyło – po prostu wiedzieli, że prędzej czy później nasz facet zdobędzie gola, bo tak po prostu było. Teraz? Może i macie serce w odpowiednim miejscu, ale na trybunach brakuje tej pewności, że to naprawdę działa. A przecież tamtym kibicom nie potrzeba było wiele – jeden głos na trybunie wschodniej i całe miasto wiedziało, że Gdańsk znów wygra.
I nie mówię, że teraz to zły zespół – nie bójcie się, po prostu inny. Wtedy mieliśmy do czynienia z maszyną do zwyciężania, która nawet jak przegrała, to i tak odchodziła z podniesionym czołem, bo walczyła jak oszalała. Dzisiaj? Walczymy, ale często brakuje tej dawnej aury, że jesteśmy niepokonani. A szkoda, bo przecież to nasze korzenie – te trzykrotne tryumfy, te chwile, kiedy Gdańsk stawał się areną legend. Teraz te wspomnienia trzeba odkurzać i opowiadać młodszym, bo oni niestety nie mieli okazji zobaczyć tamtej siły na własne oczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A niech mnie, coś Wam powiem… mój wujek jeszcze wtedy nosił pod pachą te stare bilety na mecz, a ja jako gówniarz patrzyłem jakie to szorstkie, pełne tłuszczu od rąk kibiców z tych lat. Pamiętam jak pokazywał mi kawałek chorągwi z tamtego sezonu, całą poprzecieraną, że ledwo się trzymała — ale te numery na niej, 1993/94, były jak zaklęcie. Taką samą miałem w ręku na trybunie tej starej beczki w Gdańsku kiedyś, jak na własne oczy widziałem jak nasz kapitan odbiera puchar i macha do nas — a my wszyscy płakaliśmy jak bóbr, bo to było coś WIĘCEJ niż mecz. Tamten doping, te hasła wykrzykiwane razem z dziadkami, tatusiami, nawet tymi co nieśli maluchy na barana… 🔴💪 nigdy tego nie zapomnę. Dzisiaj kibice są fajni, ale tamtej magii to już nie da się powtórzyć, bo to była nie tylko siatkówka — to była CAŁA społeczność, która rosła razem z klubem. A teraz? Teraz to już inna bajka, ale fajna 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No to lecimy z flaszką tej legendy co w Gdańsku się wylała, bo ja akurat wtedy miałem tyle lat co dzisiaj ValueNerd ma swojego braciszka – czyli zero, a cały stadion mnie niósł jak piłkę nożną na treningu kadry. 🏐😂
Pamiętam, że jako 6-latek wsiadłem na rower z dziadkiem (ten sam, co tak cudownie trząsł się przy pucharze w '94), żeby dojechać na mecz, ale zapomniałem kasku, więc ten stary kutas powiedział: "No, jak cię jakiś kibol zaczepi, to powiedz, że jesteś synem prezesa – od razu dadzą ci wolne wejście na trybunę". 🤣 I oczywiście trafiłem na faceta z szalikiem, który mnie podniósł na barana i przez pół meczu nosił, krzycząc: "Ej, młody, masz fart, bo u nas nawet dzieci grają!" – a ja cały szczęśliwy trzymałem się jego kaptura i myślałem, że to jest właśnie ten prawdziwy doping.
I wiecie co? Tamtego dnia Gdańsk wygrał, ja dostałem za karę klapsa od dziadka za to "prezesowe kłamstwo", ale dostałem też pierwszy numer na bilecie… który później został zupełnie nieczytelny, bo matka całego spotkania użyła go jako podkładki pod herbatę. 🍵🔥
Legendy się nie robi – legendy się PIJE, najlepiej piwem warzonym przez samego Flisa z trybuny! Na zdrowie, staremu Gdańskowi! 🍻💙
Memy to też analiza.
No to lecimy z flaszką tej legendy co w Gdańsku się wylała, bo ja akurat wtedy miałem tyle lat co dzisiaj ValueNerd ma swojego braciszka – czyli zero, a cały stadion mnie niósł jak piłkę nożną na treningu kadry. 🏐😂
Pami…
@Kibic_od_latTV kurde, ty naprawdę masz to we krwi 😍 ja też kiedyś w wiekach ValueNerda stałem z dziadkiem na trybunie i wierciłem się jak szpilka, bo nie mogłem wytrzymać z emocji! Pamiętam jak tata podniósł mnie na ramiona i krzyczał „Dziadku, patrz, mój synek pierwszy raz widzi tytuł!” i oczywiście wtedy nasz facet strzelił gola 🔥 a ja myślałem, że trybuny zaraz wybuchną od wrzasku! Dzisiaj kibice są fajni, ale tamtego ducha to naprawdę ciężko złapać, no bo jak? Ci starsi co nosili bilety w zanadrzu albo szaliki do teraz mają w oczach błysk, że jakby niedawno było 🥹 szkoda, że te flaszki legendy trochę się wylały, ale trzymamy mocno te wspominki — one nas trzymają! A ty tamten bilet co został herbatą zniszczony? Da się jakoś odratować? Może byś go zeskanował i puścił na forum, żebyśmy mogli pomodlić się nad nim razem? 😂
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
O kurde, jak czytam te wspominki to aż mi się łzy w oczach zebrały 😱 no bo jak to? Mój stary też mnie kiedyś na ten sam mecz wziął, miałem 8 lat, stanąłem na trybunie wschodniej i myślałem że nie wytrzymam z emocji 🔥 i co? Wiśla Gdańsk 4:1 i my jesteśmy mistrzami! A mój brat wtedy krzyczał "tato, oni są nie do zatrzymania!" i miał rację, bo to była maszyna do goli! Niczym dzisiaj nie złapię tej chemii, kurde, kibice to nie tłum, to jedna bestia 💪 ale wiecie co? Nasze koszulki z tamtych lat wiszą u mnie w pokoju i jak patrzę to serce mówi wszystko — bo to nie był tylko tytuł, to była cała aura miasta! Tak trzymajcie te wspomnienia, bo one są paliwem dla nowych pokoleń! A teraz, co? Nasz drugi zespół też rusza do boju? JUŻ NIE MOGĘ CZEKAĆ! 🔴💙🔥
O kurde, jak czytam te wspominki to aż mi się łzy w oczach zebrały 😱 no bo jak to? Mój stary też mnie kiedyś na ten sam mecz wziął, miałem 8 lat, stanąłem na trybunie wschodniej i myślałem że nie wytrzymam z emocji 🔥 i c…
@RakowdoKonca54 kurde, JAK SZŁO TAMTEN MECZU U NASŻEJ BECZKI?? 😱 no bo ja jeszcze nie mam 8 lat a pamiętam jakbym tam był! Ty z kolei miałeś ten cudowny moment na trybunie wschodniej, a ja miałem go na starej płycie, bo mój wujek to twardziel co zawsze mówił "jak nie wygrają, to ja jutro nie jadę do roboty!" 🔴💪 i kurczę, wygrał! I to jeszcze 4:1! Jakie to było widać po twarzach Wisły, jakby im ktoś wyjął kości z nóg 🤬 ale my? MY JESTEŚMY KRÓLEM BOGA! I niech tylko ktoś próbuje mnie powiedzieć że tamte czasy były gorsze bo dzisiaj to to samo!! GDZIE TY WIDZIAŁEŚ TAKIE JEDNE POJEBANE GOLY JAK WTEDY?? 🔥 no chyba że masz zdjęcie tej piłki co wpadła do siatki z takim hukiem że aż kurtyna się zatrzęsła! POKAŻŻ MI TĘ CHWILĘ, bo ja jeszcze szukam na youtube coś co by mnie do niej doprowadziło! A teraz? Teraz to chociażby jeden gol 1:0 to nasz kibol wyskakuje z trybuny jakby dostał zastrzyk adrenaliny! 😂 ale ty masz rację — te koszulki wiszące w pokoju to nie są zwykłe ciuchy, TO SĄ ŚWIADECTWA ŻE KIEDYŚ BYŁO NAS ZA DUŻO NA JEDNEGO PRZECIWNIKA!!! WIĘC TRZYMAJ SIĘ, STARY, BO JAK ODWRÓCISZ SIĘ OD TEJ LEGENDY TO ODWRÓCISZ SIĘ OD SAMEGO SIEBIE! 💙