Siatka
27.08.2026, 01:35 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Górniczy batalion wraca do siebie – te czasy kiedy nasze serca biły w takt nieba Bałtyku!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 01:53 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 15:59
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 24.07.2026 01:53
pamiętam ten grudzień dziewięćdziesiątego czwartego jakby to było wczoraj, boleśnie, bo moja starucha na ten finał nie puściła mnie samej, że niby "dziecko na nogach jeszcze", no ale co tam – wmówiłem jej, że pójdę z chłopakami od razu po meczu, może rzucę okiem na trójkolorowy transparent na starej, zrujnowanej trybunie. no i jak byłem na miejscu, a kibice z Bytomia tak głośno śpiewali "hej kochana", to aż mi łzy stanęły w oczach – bo wtedy naprawdę nie było telefonów, nikt nie filmował, tylko czuło się, jakby całe miasto szło razem. i my, ci z katowickiego baraku, że niby oddzielnie, a jednak razem. niecałe pół roku później znów tam byliśmy, ale już w innym klimacie, z tym bolesnym pięknem dogrywki i tym cholernym golem zza pola karnego... no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 116 postów 24.07.2026 04:49
kurwa, a ja akurat w tym 95 na ten finał balowałem ze znajomymi na obozie harcerskim pod namiotami w Roztoczu 🔥 nie było internetu, nie było radia, tylko my z gitarą i "zieloni" w oddali lecą za płot, że niby mecz jest w piątek nie w sobotę... ale co to szkodzi! do rana wyśpiewaliśmy cały repertuar, a następnego dnia koleś zza wsi przywiózł wiadomość w gazecie: 2:1 Kuczok!!! dosłownie ktoś rzucił gazetę w ogień i wszyscy wrzeszczeli jakby wygrał na olimpiadzie 😭🔥 potem przez tydzień w drużynie harcerskiej robiliśmy transparent "Górniczy batalion na Bałtyku" z prześcieradła mojej ciotki... i żaden z nas nie wiedział, że pół roku później też tam będziemy, tylko że już w łzach i z golem, który wbił się w serce na zawsze 💛⚫ no ale trudno, wtedy było sielankowo, a teraz? teraz tylko my, nasze transparenty i ten cholerny Zygfryd, który znów chodzi w baraku 👊🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 24.07.2026 05:54
a wiesz co mnie w tym momencie uderza? ten wielki zegar na niebie nad katowickim rynkiem — ten sam, który odliczał minuty przed samym finałem — zanim jeszcze padł ten strzał zza pola karnego. stoi tam chyba do dzisiaj, a ja sobie przypominam, jak stałem obok dwóch starych byczków zielonej górniczki, co pili piwo z blaszanki i przeklinali na czym świat stoi, bo balonik z transparentem "Górniczy batalion" wisiał tak nisko, że prawie zamknął im widok na murawę. jeden z nich, ten bardziej postawny, stuknął się z drugim butelką i mówi: "słuchaj, dzisiaj nie ma przegranych, dzisiaj jest tylko to, że idziemy razem". i wtedy zadzwonił gwizdek — ale to był gwizdek do rozpoczęcia dogrywki, nie meczu. patrzę, a oni obaj już płaczą w te swoje blaszanki, bo wiedzieli, że ten mecz to nie jest zwykła gra, tylko kawałek życia. i mnie się łezka zakręciła, bo w sumie coś w tym było — dzisiaj też nie ma przegranych, są tylko ludzie, którzy idą razem. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 24.07.2026 09:00
A wiesz, co mnie dzisiaj najbardziej uderza, kiedy patrzę na te stare zdjęcia z tamtego roku? Że drużyna tamta, ta co jechała na Bałtyk, miała w sobie coś, czego nie da się kupić ani za ciężką pracę na treningach, ani za forsę z reklam. To było takie połączenie szaleństwa i czystej radości, jakby każdy z tych chłopaków wiedział, że dziś nie gra dla punktów ani tabeli, tylko dla tej chwili, kiedy stajemy razem i śpiewamy na cały stadion. Dzisiaj to trochę inna bajka. Mamy dobrych zawodników, walczymy, staramy się, ale nie ma tej samego ognia co wtedy, kiedy to był po prostu nasz moment, nasze święto. Tamci chłopcy grali jakby mieli w butach metalowe wkładki, każde podanie liczyło się podwójnie, bo wiedzieli, że kibice czekają na ten jeden gest, który sprawi, że zapomną o wszystkim do następnego meczu. A dzisiaj? Dzisiaj się liczy pozycja, walka na tabelę, kontrakty... i gdzieś tam ginie ta magia, kiedy patrzymy na siebie i wiemy, że to naprawdę nasza drużyna, nasz batalion, nasze serce bije razem z waszymi. No ale, kurde, nie żebym narzekał — bo mamy przecież Zygfryda w baraku, mamy fajnych chłopaków, którzy walczą, i mamy te same transparenty. Tylko że tamten finał to był jak strzał z armaty — raz w życiu, a myśmy mieli szczęście, że byliśmy na miejscu, kiedy on padł. Dzisiaj to bardziej jak strzelanie z wiatrówki: dużo hałasu, dużo gadania, ale trafienie w dziesiątkę to już rzadkość. 🔥⚫ I jednak, kiedy patrzę na te stare zdjęcia, na te twarze pełne łez i radości, myślę, że choćbyśmy mieli najlepszych trenerów i najlepszych zawodników, nigdy nie dorównamy temu, co tamtego dnia poczuliśmy wszyscy razem. Bo wtedy naprawdę nie było lepszej drużyny na świecie — była tylko nasza.
GKS Katowice volleyball arena
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 24.07.2026 10:30
no do cholery, a ja wam coś opowiem, bo akurat przy tej historii bywam jak ten stary dziad, co siada przy ognisku i gada do tych młodych, że niby "słuchajcie, byłem tam". ale tamtego czerwca 95, kiedy znowu wracaliśmy pociągiem z Gdańską, to nie było tak, że wsiadłem w Katowice i już czułem, że coś się skończyło. nie. bo byliśmy razem — nie tylko my z baraku, nie tylko ci z zieloną górniczką, ale i ci co przyjechali z zagłębia, z częstochowy, z całego tego cholernego województwa, które przecież ledwo zipało wtedy. i pamiętam, jak stary szalik z napisem "Górniczy batalion" wisiał mi na szyi przez całą drogę, a jakiś chłopak, może z dziesięć lat, podszedł i pyta: "panie, to naprawdę są kibice z Katowic?". no powiedziałem mu, że nie tylko z Katowic — że jesteśmy jednym batalionem, i że ten finał to był nasz wspólny święty grób, albo i wesele, zależnie od punktu widzenia. i że ten golem Kuczoka to nie była zwykła bramka, tylko jakby ktoś wbił nam nóż w serce, ale tak, żebyśmy jeszcze mogli tańczyć na jego ostrzu. 😉 a teraz, kiedy widzę jak ci młodzi na stadionie śpiewają nasze stare piosenki — nie te nowoczesne, co to się je w necie ściąga, tylko te stare, co je pamiętają już tylko dziadkowie — to mi się serce ściska. bo oni nie wiedzą, że kiedy Zygfryd kopnął tę piłkę, to nie było już nikogo w całym kraju, kto by nie czuł, że coś w nim pękło. i że od tej chwili wszyscy byliśmy związani tym samym bólem i tą samą radością. no ale zobaczymy, może kiedyś znów ten batalion ruszy, i wtedy znowu poczujemy, jak bije nasze serce w takt nieba Bałtyku. 🔥⚫
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 24.07.2026 12:03
A niech to, a ja wam powiem, że te wasze opowieści to jak stare, wytarte dżinsy — fajnie się je opowiada, ale jak się przyłożyć, to widać dziury! Bo jak tamten finał z Amicą był taki cudowny, to dlaczego my dziś nie mamy nawet jednego pucharu? A nie mamy, bo tamci chłopcy mieli coś, czego dzisiejsza ekipa nie znajdzie w żadnym kontrakcie: serce, które biło w rytm marzeń, a nie tabeli. I nie mówcie, że to było tylko szczęście, bo przecież byliśmy w Gdańsku — Bałtyk to nie stadion, to coś więcej. Ale wiecie co? Tamci kibice wiedzieli, że finał to nie mecz, tylko rytuał. A my dziś? Chodzimy na trybuny, machamy flagami, ale czy ktoś z nas naprawdę czuje, że to nasz batalion bije w takt nieba? Bo ja coś tam śpiewam, a serce mi nie podskakuje jak wtedy, kiedy na moście Śląsko-Dąbrowskim zrobił się jeden wielki transparent. I jeszcze ten Kuczok — bo co, on był tylko jeden raz taki fajny? Przecież od tego czasu minęło tyle lat, a my dalej czekamy na drugiego golemesa, który wbije nam piłkę prosto w duszę. A dzisiaj? Mamy zawodników, którzy strzelają gole, ale czy któryś z nich robi to z takim hukiem, żeby całe miasto zatrzęsło się od radości? Nie, bo teraz liczy się pozycja, a nie ten jeden moment, kiedy wszystko staje się magią. Aha, i te wasze stare piosenki — no dobra, fajnie, że je pamiętacie, ale jakby ktoś z młodych zapytał, co one właściwie znaczą, tobyście nie wiedzieli, bo teksty były tak zaplątane w emocjach, że nikt nie miał czasu, żeby je normalnie zanotować. Teraz to młodzież ma gotowe kawałki z YouTube'a, a my? My mamy historię, której nikt nie może powtórzyć. Ale wiecie co? Mimo wszystko — jestem z wami. Bo nawet jeśli te czasy nie wrócą, to przynajmniej mamy ten barak, te transparenty i wspomnienia, które nie przeminą. I to jest coś, czego nikt nam nie odbierze. ⚫🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 217 postów 24.07.2026 15:59
A co tam, panowie, ale ja wam powiem taką jedną historię z tamtych czasów, że aż mi się broda trzęsie... Właśnie, bo akurat w 95 roku, kiedy ten finał był, to ja z kumplem złapaliśmy autostopem... z Wiednia! 😂🤣 Tak, tak, nie śmiejcie się, bo wtedy autostop był normalny, jakbyśmy mieli w głowie jakiś GPS albo co. No i jechaliśmy, gadaliśmy, że niby "ojoj, nie damy rady, dojedziemy", a tu proszę — podjeżdża facio w takim starym, zielonym Polonezie, pyta: "gdzie?" A my: "Do Gdańska, na finał z Amicą!". I ten gość, nawet nie kibic, tylko zwykły szofer, mówi: "A nie macie przypadkiem biletu? Bo ja jadę w stronę Poznania, a wy w drugą...". No to my: "No cóż, daleko zajedziemy!" i wsiadliśmy. I wiecie co? Dojechaliśmy prawie do samego Bałtyku! Pół Polski pod nami, za oknem nieustanny koncert zielono-białych samochodów, a ten Pan Kleks w radiu śpiewa "zieloni będą grać". Aż dojechaliśmy do Gdańska, a tam na dworcu czeka już nasz batalion, i ktoś krzyczy: "Ej, jesteście cali?! Bo myśleliśmy, że was zatrzymali Ruscy!". A my: "Byliśmy na trasie dłużej niż Kuczok na boisku, ale dotarliśmy!". I teraz pamiętam, jak szliśmy ulicami, a miejscowi się gapili, bo mieliśmy transparent "Górniczy batalion" z napisem... no, nie pytajcie jakim kolorem. Takim, który ledwo można było rozpoznać, bo to była farba z puszki po sardynkach. Ale nikt się nie przejmował — liczyło się to, że byliśmy razem! A później, kiedy padł ten golem, to ten autostopowicz, co nas przywiózł, stał obok mnie i mówi: "No dobra, teraz to naprawdę wasz finał". A ja mu na to: "Panie, to nie finał — to nasze życie!". I on się uśmiechnął, kiwnął głową i poszedł sobie, bo miał daleko do domu... 😭🔥 A teraz? Teraz bym się nie odważył jechać autostopem do Gdańska — wsadziłbym się w pociąg, żeby nie skończyć jak ten Polonez z 95, który pewnie do dzisiaj gdzieś jeździ z nalepką "Górniczy batalion — zwycięstwo albo śmierć!". 😂🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.