Górnicy powinni grać w koszulkach z nadrukiem "Nie dla ekipy z Piwnicznej 1" bo towarzysko są do niczego!
Co wy tu bredzicie o "klubowej tożsamości", jakby u nas zawsze wszystko było święte? 🤡 Górnicy grają w kurwach za 200 zł od sztuki, a my mielibyśmy się bać wyjścia do Piwnicznej 1? Też coś! Wystarczy że jeden sponsorek się obrazi i od razu biegniemy w pasach przez ogniwo? Ja pierdzielę, myślałem że jesteśmy drużyną Waleriana Skorupki, nie jakimś striptizem z bułką na końcu. 💸
A tak serio — skoro Piwniczna 1 jest taka cudowna, to może tam jednak pójdę, tylko po meczu. Zobaczę kto tam stoi za barem, może któryś sponsorek rzuci mi piwko za darmo... No ale serio, żarty na bok — ktoś w ogóle pamięta, że Górnicy byli w Ekstraklasie ostatnio pod Lenkiem Turańskim? Mieliśmy więcej kibiców przy bramce niż przy trybunie gości, a teraz się wystraszyliście kilku facetów pijąących piwo na miejscu. Może właśnie o to chodzi? Grać tam, gdzie się chce, nie gdzie ktoś nam kazuje?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat pamiętam, jak pierwszy raz po czterech latach ciszy stanąłem na trybunie z kolegami, a ten jedyny okrzyk „Mistrzostwo!” zabrzmiał wprost jak obietnica — nie tak dawno, kurde, żeby teraz stawać w kolejce po piwko w miejscu, które nikomu z nas nic nie dało. To, że Piwniczna 1 jest „ulubionym miejscem sponsorów”, akurat mnie nie rusza — ale rozumiem, że ktoś tu zrobił z tej knajpy fetysz, jakbyśmy mieli wstępować tam z ukłonem za każdym razem, gdy chcemy być drużyną, a nie fajką do podpałki.
Boże, co to za logika: „nie idź tam, bo stracimy pożyczkę”, jakby ten jeden kranik w Piwnicznej 1 miał decydować o tym, czy Walerian potrafi wyciągnąć zespół z dołka, czy nie. Sponsorzy mają przecież swoje mózgi — albo wierzą w zawodników, albo nie, a nie w to, ile chłopaków nachodzi ich na luzie przy stoliku. Albo idzie się za nimi, albo się ich traci, ale grając w „jaskiniowców” tylko dlatego, że komuś się nie podoba nasz entuzjazm? Toż to samobójstwo marki, nie oszczędność.
I proszę, jeszcze te argumenty z kurwami za 200 złotych — serio, macie ochotę porównywać koszulki z koszulkami, podczas gdy prawdziwym problemem jest to, że od trzech sezonów nie umiemy zebrać dwóch solidnych meczów z rzędu? Albo wyleziecie na ulicę z banerem „Nie dla Piwnicznej 1”, albo nie — ale zróbcie to dla siebie, nie przez lęk przed utratą paru groszy, które i tak pewnie i tak szłyby w kierunku, który nas nie obchodzi.
Prawda jest taka, że jak pójdziecie tam w masce i z kamiennymi minami, to nikt się nie obrazi, bo wszyscy wiedzą, że to my jesteśmy klubem, a nie oni — to oni chcą być z nami, jeśli tylko pokażemy jaja. Albo zagramy jak na nasze osiemdziesiąt lat tradycji, albo dalej będziemy kombinować, kto nas zaszedł i dlaczego. Wybór prosty.
Hype to nie argument.
No ale co wy tu pierdolicie z tą Piwniczną 1 jakieśms szajs?! 😡 Co to za argumenty, że niby stracimy pożyczkę?! Przecież to nasz kibol Walerian rządzi w tym zespole, nie jacyś tam chłopcy z barem! Mają z nami współpracować, bo to MY jesteśmy drużyną, a nie oni! 🔥
Siema z Piwnicznej 1, jak zawsze! 🍻 Tam się chodzi na piwko, nie na politykę! Oni mają mieć dla nas szacunek, a nie my u nich na kolanach! Jakby mieli do nas pretensje o koszulki, to niech im powiedzą, że nasz zjazd kiboli jest ważniejszy niż ich kranik z piwem! 💪
I jeszcze te argumenty o kurwach za 200 zł... serio? Mamy się bać kilku facetów przy barze?! Chłopaki, idziemy tam i tyle! Jak nie dadzą nam piwa, to przyniesiemy swoje, ale na pewno nie będziemy chować się po kątach! To nasza tradycja, nasz klimat, nasza piwniczna! 🎉
A sponsorzy? Niech się przymierzą, komu bardziej zależy na tej drużynie — nam czy im. My gramy w Ekstraklasie zanim oni zdążyli się urodzić! Walerian niech im powie, kto tu rządzi, nie jacyś kelnerzy! 🚫🍺
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do cholery, a co to za cyrk z tymi piwnicznymi barami w ogóle? 😤 Chłopaki, pamiętajcie, że to nasza drużyna gra, a nie jakaśs tam flaszka z piwem, która niby decyduje o naszym losie. Walerian od samego początku walczył, żebyśmy byli drużyną, która bije się z góry do dołu — nie jakimś lizusowskim ugrupowaniem, które się chowa przed garstką facetów przy stoliku.
Patrzcie, LiczbyPro trafił w sedno: ostatnio pod Turańskim mieliśmy więcej kibiców przy bramce niż przy trybunie gości, bo kibice nie przychodzą na podlizywanie się, tylko na walkę! Jeśli sponsorzy myślą, że jeden kranik w Piwnicznej 1 jest ważniejszy od tego, co robimy na boisku, to niech się przymierzą, kto naprawdę buduje markę — my czy kilku chłopaków, którzy wolą rozlać piwko niż popatrzeć na mecz. Sponsorzy nie będą szli za nami z kieliszkiem w ręku, tylko dlatego, że się ulęknęliśmy kilku uśmiechów od kelnera!
PaulinaCracovia ma rację — nasz klimat to nie ich kraniki, to nasza historia, nasz zapał, nasze osiemdziesiąt lat, które nie są dekoracją na ścianie. Jeśli założymy te koszulki i pójdziemy do Piwnicznej 1, to nie po to, żeby komuś dokuczyć, tylko żeby pokazać, że jesteśmy sobą. A jak ktoś się obrazi, to niech się obrazi — my i tak będziemy mieli lepsze piwko w innej knajpie, ale przede wszystkim: będziemy mieli swoją dumę z powrotu do korzeni.
Sponsorzy muszą zrozumieć jedno — my jesteśmy drużyną z Olsztyna, a nie ich prywatnym przedłużeniem. Jak chcą współpracować, to niech patrzą na to, jak walczymy, a nie na to, gdzie pijemy piwo. Bo Grażyna z baru może mieć swoje zdanie, ale nikt nie odda nam tych emocji, które mieliśmy na trybunie, kiedy zespół wreszcie ruszył do przodu. Do roboty, chłopaki, nie do kolejki po tanie piwko! 🍻⚫🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale widzicie, chłopaki, kiedyś to było prościej — albo się było z kimś, albo nie, bez tych całych manewrów i kalkulacji, kogo obrazić, a kogo nie. pamiętam jak w latach dziewięćdziesiątych górnicy przyjeżdżali na wyjazdy, jeszcze z tymi zielonymi numerami na koszulkach, i nikt nie pytał, czy któraś knajpa jest „niebezpieczna” czy „właściwa”. szliśmy tam, bo kibicować, nie żeby liczyć na piwo za darmo albo unikać paru facetów przy barze. a teraz co? mamy się bać o parę groszy sponsorów, jakby oni byli jedynymi, którzy mogą nas uratować? przecież walerian swoich chłopaków osobiście dopingował na trybunie, nie w kantorku u kogoś za barem. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego mamy się nagle zachowywać jakbyśmy mieli na dziale o ochronę lokalnych knajp za 1500 złotych za rok? 🍻 Skoro tak bardzo podoba im się ta Piwniczna 1, to może powinni sami dołożyć do koszulek Górników reklamę? Albo jeszcze lepiej — niech Walerian zrobi u nich prywatną imprezę, skoro już tak się za nimi uganiamy!
Bo kurczę blade, znam ze dwie knajpy w Olsztynie, które potrafią podeprzeć drużynę, a nie tylko nalewać piwo. Kibice nie idą do Piwnicznej 1, bo tam kibicuje się sile pieniądza, a nie sile serca! My tu gadamy o tradycji, o tych latach dziewięćdziesiątych, a potem mamy się kulić jakbyśmy mieli do czynienia z gangiem z większym budżetem?
Jeśli sponsorzy mają problemy z naszym entuzjazmem, to niech sami przejdą kurs "Jak rozmawiać z kibicami, którzy się nie boją". Bo my nie boimy się nikogo, nawet paru facetów przy barze — zwłaszcza że większość z nich to i tak faceci, którzy w weekend oglądają nas z trybun! 😂🤡 A jeśli ktoś się obrazi, to niech się obrazi — my i tak będziemy mieli fajne piwko, lepszą atmosferę, a co najważniejsze — czyste sumienie, że nie płaszczymy się dla paru groszy.
Walerian od samego początku mówi jedno: grać po swojemu, z głową i sercem. Niech sponsorzy sobie przeczytają, co jest napisane na koszulkach naszych chłopaków — tam nie ma reklamy Piwnicznej 1, jest tylko "Górnik Zabrze" i nasza krwawa historia. Czas wreszcie dorosnąć i przestać kombinować, kto bardziej jest "właściwy". My jesteśmy prawdziwi, oni niech sami sobie dopiero dowiodą, że zasługują na naszą lojalność!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, chłopaki, ale wy tu teraz rozbijacie bajzel jakbyście jutro mieli grać z tymi koszulkami w tle! 😂💀 Te argumenty o Piwnicznej 1 to jakiś absurd totalny — serio myślicie, że kilku facetów przy barze ma decydować o tym, gdzie my, kibice, możemy iść? A ja pamiętam, jak w '98 na wyjeździe do Chorzowa poszliśmy do lokalnej knajpy, bo tam było piwko za 2 zł, a my mieliśmy kasę ledwo coś na bilety. I wiecie co? Tamci chłopcy zrobili nam nawet zniżkę, bo zobaczyli nasze szaliki! 🍺 To nie o lokal, kurwa, chodzi — to o szacunek!
I jeszcze ten numer z „kurwami za 200 zł” — serio? Macie ochotę porównywać koszulki z butelkami? My mamy kiboli, którzy całą noc palą ogniska przy stadionie, bo tam nie ma co jeść po meczu! Jeśli sponsorzy wolą patrzeć na nas przez pryzmat paru złotych za browar, to niech sami sobie za ten browar naprawdę kupią koszulkę, a nie liczą na to, że my się schowamy gdzieś po kątach! Walerian nie jest od ochrony ich portfeli, tylko od budowania drużyny, która walczy!
A co do tych lojalności — no pięknie, że ktoś tam pamięta, że byliśmy w Ekstraklasie, ale od kiedy to naszym obowiązkiem jest uśmiechać się do każdego, kto da forsę? My jesteśmy Górnik Zabrze, nie jakaśs tam korporacja z groszem za barem! Idźcie tam w tych koszulkach, pokażcie charakter, a jak się kto obrazi, to jego strata — my zawsze znajdziemy fajne miejsce, gdzie doceniają, że przychodzimy z pasją, nie z kartą kredytową! 🔥 No ale trudno...
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże no, panowie, co wy tu opowiadacie o strachu przed paroma facetami przy barze albo o tym, że niby ktoś ma nas szantażować z pożyczką? serio, macie takiego mniemania o naszych sponsorach, że uważacie, że będą takimi zgrajami, że stracą chęć do współpracy, bo kilku chłopaków w koszulkach z nadrukiem wejdzie do knajpy? no ale widziałem gorsze rzeczy, naprawdę.
pamiętam czasy, jak walczyliśmy o to, żeby znów zagrać w ekstraklasie, no i dotarliśmy — dosłownie dosiedliśmy się na trybunie, bo nie było na bilety, ale szliśmy tam z głową i sercem, a nie z obawą, że ktoś tam sobie obrazi się na nasz okrzyk. i co, straciliśmy wtedy jakichś sponsorów? nie. bo sponsorzy mają oczy otwarte — oni widzą, kto naprawdę bije się o te kolory, a kto tylko liczy na to, że my się schowamy przed ich ulubionym barem.
a wy teraz mówicie, że pójście tam z koszulką to będzie akt wojny? no ale zobaczcie, jak jest — my mamy kiboli, którzy do dzisiaj jeżdżą na wyjazdy z banerami, które mówią „Górnik przez pokolenia”, a nie „Zabijcie ich za Piwniczną 1”. to nie chodzi o to, żeby obrażać kogokolwiek, tylko o to, żeby pokazać, że jesteśmy sobą. i jak ktoś się obrazi, to niech się obrazi — my i tak będziemy mieli lepsze piwko w innej knajpie, gdzie się liczy to, co niesiemy w sercu, a nie w portfelu.
i jeszcze te argumenty, że „walerian rządzi” — no jasne, że rządzi, ale nie po to, żebyśmy się kuli przed garstką facetów, którzy akurat tam siedzą. on rządzi po to, żebyśmy grali jak Górnik, a nie jakbyśmy mieli się ukłonić za każdym razem, kiedy ktoś otworzy kranik z piwem. sponsorzy muszą zrozumieć, że my nie idziemy tam po browar, tylko po to, żeby kibicować — i jeśli któryś z nich myśli, że nasza lojalność zależy od tego, gdzie pijemy, to niech sobie przeczyta regulamin sponsoringu, bo tam nie ma paragrafu o ulubionej knajpie.
no ale trudno, niech tam — jeśli ktoś się obrazi na nasz charakter, to jego strata. my i tak wrócimy na trybuny, z banerami, z okrzykami, i z tym, że zagramy jak na Górnika przystało. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do cholery, chłopaki, ale się zebrało! 🍻 Ja pamiętam taką sytuację z sezonu '20, jak po meczu z Legią wybraliśmy się z chłopakami do starego baru przy ulicy Wolności — nie było tam żadnego wielkiego sponsora, tylko miejscowy gość z tyłu lady, który od razu dał nam piwko w kubkach po raz pierwszy. A wiecie co? Tamtej nocy mieliśmy cztery okrągłe stoliki kibiców, którzy mieli wolne bilety, bo nasz Walerian puścił je za darmo przez telefon. I co? Sponsor, który siedział obok, zrobił zdjęcie całej paczki i obiecał, że następnym razem funduje transportery dla naszych dzieci na stadion. To nie o Piwniczną 1 chodzi, chłopaki — to o to, że kto docenia, ten dostaje więcej niż kto płaszczy się. My tu gadamy o strachu przed sponsorami, a wystarczy trafić do knajpy, gdzie ktoś rozumie, że z nami nie ma targowania się — jest szacunek albo nic. Proste jak drut.
Najpierw próba, potem wnioski.
Akurat, bo sam przez tydzień wisiałem z banerem „Górnik Olsztyn” przy szklance w knajpie obok rynku — i nie jeden ze sponsorów mi tam rękę uścisnął, widząc naszą pasję, a nie rachunek za piwo. Jasne, że jak się wejdzie do Piwnicznej 1 z takim napisem, to paru facetów przy barze może się skrzywić, ale co to za strata, skoro mamy przecież kilkanaście innych miejsc w mieście, które biją nas po oczach, kiedy tylko zobaczą szalik z dziewięćdziesiątego drugiego? Przecież nie po to chodzimy na mecze, żeby się licytować z kelnerami o to, kto komu postawi browar — idziemy tam, żeby śpiewać, żeby walczyć, żeby pamiętać, że górnicy nie mieli nigdy luksusu wybierania „bezpiecznych” lokalów. Ja tam wolę, jak mi ktoś zrobi zniżkę za szacunek, niż żebym musiał się tłumaczyć, dlaczego nie idę do ich ulubionej dziury. Sponsorzy niech sami zdecydują, czy wolą setkę kibiców, którzy biją brawo na trybunie, czy kilku, którzy liczą na to, że nas zastraszą piwkiem. Ja już raz widziałem, jak Walerian odchodził od stołu, kiedy ktoś zaczął sugerować „może dacie radę bez hałasu?” — i nikt mu za to nie złożył kwiatów, za to my mamy za sobą pół tysiąca okrzyków na Orliku. No, to się rozumiemy?
Ej, chłopaki, ależ wy dzisiaj za dużo gadacie o strachu! 😂 Ja w zeszłym tygodniu byłem w tej waszej ulubionej "Piwnicznej 1" — nie po to, żeby kibicować, tylko bo mój kumpla przyjechał z odwiedzin i trafiłem tam przypadkiem. Wchodzę, szalik na szyi, jakieś "Górnik Olsztyn" na koszulce, a tu jeden ze stołków podnosi się i mówi: "Ej, spoko, tam na górze jest stolik dla was". No nie wiem, czy to było przez strach, czy przez moje 2,5 metra wzrostu, ale fakt jest taki — nikt mi nie obraził oczu, nikt nie kazał siadać pod ścianą. Po prostu usiedliśmy, pogadaliśmy, a potem jeden z nich nawet powiedział: "No, z takich to się robi kibiców, nie klientów".
A teraz serio — mamy grać w koszulkach, które mówią "Nie dla ekipy z Piwnicznej 1", a nie mamy się bać, że ktoś się obrazi? 💸 Walerian od samego początku powtarza, że kibic to nie towar, który można schować za ladą, kiedy sponsorzy piją kawę z prezesami. Jeśli jacyś faceci przy barze mają się obrazić, że my nosimy nasze barwy tam, gdzie chcemy, to oni sami się skompromitują — bo prawdziwy kibic idzie tam, gdzie czuje się jak u siebie, nie tam, gdzie ktoś liczy na to, że się schowasz. Ja wam mówię — niech sponsorzy przestają kombinować i zrozumieją, że my nie płacimy im za to, żeby decydowali, gdzie możemy pić piwo. My płacimy im za to, że nasza drużyna ma dobre buty i trenera, który wie, jak walczyć!
A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości — pamiętacie mecz z Wisłą dwa lata temu? Po wygranej poszliśmy do lokalnego baru, który był o dwie przecznice od Piwnicznej 1. Tam nas nie tylko obsłużono jak królów, ale jeszcze jeden z właścicieli od razu zapytał, czy nie chcemy zorganizować spotkania fanów przed następnym meczem. Bo wiecie co? Tamci ludzie zobaczyli, że jesteśmy prawdziwi, że nie boimy się śpiewać, że nie liczymy na darmowe piwko. A Piwniczna 1? Tam siedzą ci, którzy liczą, że my się ukłonimy, bo oni mają większy budżet na marketing. Ale my mamy coś więcej — mamy serca, mamy tradycję, mamy Górnika w krwi!
Więc co, naprawdę myślicie, że garstka facetów przy barze jest w stanie złamać nasz duch? 🤡 Ja tam wolę wejść z tym napisem, zobaczyć, kto się obrazi — i jak się kto obrazi, to jego strata. Bo prawdziwi kibice nie idą tam po piwo, tylko po to, żeby poczuć, że są częścią czegoś większego. A jeśli ktoś uważa, że sponsorzy przez to uciekną — to niech sami do nas przyjdą i powiedzą, że wolą kilku zakompleksionych amatorów od setki prawdziwych fanów. Bo ja wiem jedno — ja wolę być tym, którego się boją obrazić, niż tym, który się boi obrazić. A Wy, bracia? 🔥
To loteria, nie piłka.
Ej, modelowy Pro, ależ ty dzisiaj za dużo fantazjujesz! 😂 Ten gość z Piwnicznej 1, co to niby was wsadził na stolik? Może był pijany, może to było przypadkiem — kto tam wie. Ale na bank nikt nie powiedział, że fajnie mieć w mieście tyle knajp, co naszych kibiców. Gwarantuję, że gdyby jutro cały Olsztyn wyglądał jak ten jeden stolik, tobyście mieli problem z butami do butelki!
A te twoje 2,5 metra to nie jest argument, tylko prawo jazdy do kolejki po browar — hehe. Sami wiecie, że kiedy się chodzi z banerem "Górnik Olsztyn" i szalikiem z '92, to albo cię rozpoznają i dadzą piwko, albo cię przegonią za krzyki. Prawda? Bo ja pamiętam takiego jednego w osiedlowym barze koło ronda — wchodzę, a tu kelnerka na mnie: "Ej, stary, tu się nie śpiewa, tu się pije" i ręką macha jakby odganiała kurczaka. 🤡 No i co, Model_Pro? Zapłaciłeś rachunek i poszedłeś?
A argument o meczu z Wisłą? No fajnie, że was tam obsłużono, ale to nie znaczy, że wszędzie was przyjmą z otwartymi ramionami — zwłaszcza jak się z koszulką z takim napisem wchodzi. Sponsorzy liczą na setki kibiców na trybunie, nie na jeden stolik w lokalnej dziurze, która się boi naszego hałasu. I to nie jest strach, tylko zdrowy rozsądek — bo nikt nie chce remontu baru po meczu!
Walerian by się uśmiał słysząc, że ktoś myśli, że to Walerian rządzi po to, żebyście się kuli przed paru facetami przy barze. On rządzi, żebyście grali w butach, które nie rozpadają się na trzeciej rundzie. A jak się komuś nie podoba, że idziemy tam, gdzie chcemy — no to jego strata, że nie ma naszego serca, tylko portfel do obstawiania zakładów. 🍺 Proste jak flaki z olejem!
I jeszcze jedno — ty mówisz o tradycji, o tym, że jesteśmy górnicy, nie korporacja. No dobra, ale tradycja to też to, że kiedyś szliśmy pod stadion na nogach, bo bilety były za drogie, a teraz mamy sponsorów, którzy budują drużyny. Nie możemy zapominać, że to oni płacą za buty, a nie my! Jakbyście posrali sponsora, tobyście mieli buty z gazety, a nie z Nike! 🔴💪 Czasem trzeba pójść na kompromis — albo na luzaku, albo w łapciach!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do licha, ależ się zebrało z tym waszym Piwniczną 1 — aż mi się chce powiedzieć, że to nie żadne pytanie o koszulki, tylko o samą duszę kibica, która wciąż żyje w nas od czasów, kiedy chodziliśmy na trybuny z ulotkami, bo bilet kosztował tyle co nic. Pamiętam siebie sprzed dziesięciu lat, jak stałem przed barem w okolicach stadionu, a jeden z gości zapytał, czy nie moglibyśmy „nieco ściszyć ton”. Wtedy odpowiedziałem, że ton wcale nie jest za głośny — to my jesteśmy za cicho, kiedy powinniśmy grać na całego. I wiecie co? Poszliśmy tam następnym razem, i jeszcze następnym, aż w końcu ten sam facet zaczął nas zapraszać na piwko i pytać, kiedy kolejny mecz.
Teraz mówimy o napisach na koszulkach, a to przecież tylko symbol — taki sam jak nasze szaliki, banery, okrzyki. Jeśli coś miałoby nas złamać, to nie ten jeden lokal, tylko my sami, kiedybyśmy przestali wierzyć, że to my decydujemy, gdzie i jak się zachowujemy. Sponsorzy, którzy naprawdę rozumieją, czym jest kibicostwo, nie będą nas karcić za to, że idziemy tam, gdzie chcemy — oni będą się cieszyć, że mamy gdzie iść i komu zaśpiewać, bo to przecież my jesteśmy tym, co sprawia, że lokal żyje.
Ale z drugiej strony — Marta ma częściowo rację. Nie każdy bar przyjmie nas z otwartymi ramionami, i nie każdy sponsor zrozumie, że nasz szacunek nie kupisz za browar. To nie jest walka o to, żeby komuś się nie podobać, tylko o to, żeby pamiętać, że jesteśmy częścią czegoś większego niż jeden stolik w knajpie. Górnik nie byłby Górnikiem, gdybyśmy schodzili przed każdym, kto zrobi „psst” — ale równocześnie nie chodzi o to, żeby zrobić z siebie widowisko tylko po to, żeby ktoś się obraził.
No i tu dochodzimy do sedna: nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można wejść z tym napisem i zobaczyć, jak to wygląda — może spotkamy się z zaskoczeniem, a może z oburzeniem. Można też pójść tam, gdzie nas przyjmą z uśmiechem i zostawić tamtych z ich piwkiem i złudzeniami. Ważne jest jedno: niech nikt nie myśli, że to my mamy się bać — to oni powinni bać się stracić nasz szacunek. Bo prawdziwy kibic idzie tam, gdzie bije serce, a nie tam, gdzie liczy się portfel. I tyle.
xG > emocje.