Fantastyczne by było mieć u nas drugiego Krystiana Nowaka na lewej obronie!
Ej, chłopaki, coście tu tak zamilczeli jak w Nysie po porażce z Radomiem? 😂 Chodzą ostatnio jakieś głosy, że niedługo może nam się coś ruszyć z lewej… no, tej nieoczekiwanej strony. Mówi się, że ktoś tam na zapleczu mógłby być niedługo naszym „Krystianem z innego wymiaru”. Ale to jeszcze nic pewnego, oczywiście — bukmacherzy już by pewnie dawali 3:1, że dojdzie, a my nie lubimy gadać, póki nie ma nawet wstępnych ustaleń. Jakby było, to bym Wam zaraz fajkę podał w ciemno, ale póki co… dajcie znać, kto to niby miałby być ten nowy „Turek” — bo ja słyszałem tyle wersji co kibiców na Trybunie. 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A co, kolego, to teraz mamy się emocjonować plotkami z zaplecza zamiast grać w koszykówkę? 😅 Tyle tych „pewniaków” już widziałem, że aż mi się chce śmiać – albo i płakać. Zaraz podeślę ci link do jednego forum, gdzie w 2019 roku byliśmy o krok od sprowadzenia napastnika „z innego wymiaru”, który miał nas „rozerwać”, a wylądował w trzeciej lidze na ławce. Panie, to nie żarty, jak ten mechanizm działa. Skąd niby macie tę wiedzę, że akurat teraz ktoś taki się pojawia? Może to ten sam człowiek, co naszym głównym trenerem miał być w zeszłym sezonie? Albo kolejny fanatyk, co wierzy, że im więcej haseł, tym bliżej mistrzostwa? Poproszę o konkret – kto to sugerował, w którym dziale, i dlaczego akurat teraz? Bo ja, szczerze mówiąc, wolę oglądać mecze niż słuchać bajek z zaplecza.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, chłopaki, ależ by to było 🔥💪 Boże, jakiego boga posłali by nam w końcówce meczu, kiedy przeciwnik dostaje piątkę do szóstki?! Pamiętacie ten raz w Zabrzu, jak Nowak wylatujesz jak rakieta i blokował wszystko co latało? 🤬 Taki zawodnik to nie tylko obrona, to czysty atak — bo z takim tyłem cała nasza ofensywa czuje się pewniej niż w macicy! Myśleliście w ogóle, co by wniósł taki szaleniec, co na treningu potrafi wbiec na drugi krąg i zagrać głową jakby jej było więcej niż dwie? 😱
Bo wiecie co, ostatnio za każdym razem jak wróg próbuje podejść do naszej szóstki, to brakuje nam właśnie tej pazerności, tej wściekłości "do cholery, nie przejdziecie!". A ten nowy? Gdyby miał choć połowę pazurów Krystiana, to bym już teraz marzył o scenie: przeciwnik z piłką w nogach, on wyskakuje jak z katapulty i — BAM! — szóstka zablokowana, kibice na trybunie szaleją, a trener macha rękami "no kurde, no tak trzeba!". 🔴
Siema, a ktoś tu sugerował, że może to ten gość z drugiej ligi, co ostatnio wyskoczył z pomysłem "zagrajmy fajny mecz"? Ech, racja Marek, tyle "pewniaków" że aż strach. Ale wiecie co? Raz bym dał się nabrać na coś takiego — bo jak inaczej mielibyśmy normalnie kibicować? Przecież nie od jutra będziemy stać z założonymi rękami, prawda? Raz, do cholery, niech coś ruszy i zrobi się jazda! 🔥
Ej, to jednak coś rusza w oczach, skoro znowu po latach słychać te szepty o nowym „Turku” na lewej obronie. Pamiętacie, jak przed sezonem mówili o tym chłopaku z drugoligowej Progresu Świdnica, który niby miał podpisać, a ostatecznie został tam na cały sezon? Podobne teorie krążą i teraz, tyle że tym razem mówi się o faceta z Turcji – i nie, nie o tym, co grał w Ankarze, tylko o młodym obrońcy z ofensywnej szóstki, który rzekomo „wpadnie jak burza do szóstki”. Brzmi fajnie, ale… *westchnienie* …lekkko mi się skrzywiło, jak to usłyszałem, bo w naszym klubie te „rewolucyjne transfery” już raz nas zabiły.
Przede wszystkim: wiek. Jeśli to facet, który dopiero wchodzi w szczyt formy (powiedzmy 23-25 lat), to jeszcze jako tako ujdzie. Ale jeśli ma już 28+ i sezon w drugiej lidze w nogach, to sorry, ale w Ekstraklasie na taki budżet nie ma szans. A pamiętacie, jak mówili o tym napastniku z I ligi zeszłej wiosny? 27 lat, „strzelec z innego wymiaru” – wylądował w Stali Mielec i przez pół sezonu siedział na ławce.
Po drugie: pozycja. Krystian Nowak grał na lewej obronie, ale też często schodził do defensywy i pomagał przy stałych fragmentach. Ten „Turek” ma być typowym ofensywnym bocznym, który lubi wchodzić do pola karnego? To już zupełnie inna bajka – nasza drużyna potrzebuje klasycznego defensora z pazurem, a nie faceta, który wciąż gania po skrzydle i zapomina wrócić. Przecież to nasza pięta achillesowa od lat: boczni, którzy nie potrafią się obronić, a jak się obronią, to od razu tracą piłkę.
Trzecie: logika. Sprowadzanie kogoś zza granicy to zawsze loteria, a u nas dodatkowo jest problem z adaptacją. Język, klimat, styl gry – to nie jest tak, że facet przyleci, od razu zacznie blokować wszystko jak Nowak. A nawet jeśli miałby talent, to sam transfer (koszt podróży, tłumaczenia, obóz adaptacyjny) może pochłonąć tyle, co kontrakt dla średniego polskiego obrońcy z I ligi.
A propos I ligi – dlaczego nie posłuchać u siebie? Mamy kilku młodych chłopaków w juniorach, którzy potrafią wbiec na drugi krąg i zagrać głową – właśnie takich mielibyśmy szkolić, a nie kupować „gotowca” zza morza, który pewnie i tak nie przyjdzie. Albo, o zgrozo, weźmy kogoś sprawdzonego z naszej ligi: facet z Zagłębia albo Legii, co grał przeciwko naszym rywalom i wie, jak się bronić.
No i wreszcie – te plotki. Skąd niby ta nagła sensacja? Jeśli to miałby być jakiś agent czy firma marketingowa, coś mi tu śmierdzi. U nas już tyle razy słyszeliśmy „pewniak”, że aż strach. Raz, proszę, niech się uda – ale niech to nie będzie kolejny numer z cyrku.
Aha, i na koniec: marzymy o kimś, kto wyskoczy jak rakieta i zablokuje piłkę? Super. Ale pamiętajmy, że Nowak to nie był tylko blokujący – on umiał czytać grę, był liderem na boisku i potrafił wystawić kontratak. Znaczy, jak znajdziemy faceta, co potrafi to wszystko, to chętnie położę na niego butelkę. Ale póki co… szkoda gadać. Może jeszcze raz sprawdzimy, co u naszych juniorów? Bo w końcu oni są przyszłością Stali, nie jakiś tajemniczy Turek z trzeciej ligi.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, ależ wy dzisiaj narobiliście szumu o tym tureckim cudzie, który niby ma przyjść i uratować naszą lewą obronę 😄 no bo seriously, co to za brednie że akurat teraz ktoś taki się pojawi? tyle razy byliśmy naiwni, że aż strach pomyśleć.
słuchajcie, ja pamiętam sezon 2017/18, jak ściągnęliśmy z Czech tego napastnika, co miał „rewolucyjny drybling” – w przerwie zimowej, na ostatnią chwilę, bez żadnych testów. facet przyjechał, nie rozumiał ani słowa po polsku, a my mieliśmy z nim problemy nawet podczas treningu w Sali Poszkowskiej – bo cała trasa z Opawy trwała dwie godziny, a on myślał że jesteśmy w Niemczech. i co? usiadł na ławce, nic nie strzelił, a my straciliśmy sześć punktów w rundzie wiosennej przez to, że nikt nie wiedział jak go wkomponować w drużynę. no ale zobaczymy.
a ten wasz turecki cwaniak, co niby „wpadnie jak burza do szóstki”? fajnie powiedziane, tylko co będzie jak wróg rzuci w niego piłką po ziemi i facet zacznie gonić po skrzydle jakby na meczu ligowego rezerw? u nas te boczne pozycje to od lat jest czarna dziura – pamiętacie ten mecz z ŁKS-em, jak nasz lewy obrońca biegał za napastnikiem do własnego pola karnego? albo ten gol w Kielcach z ubiegłego sezonu, jak przeciwnik wrzucił piłkę na szesnastkę i nikt nie dał rady jej odebrać?
ja wolę takich chłopaków jak nasz junior Maciek, co gra w Młodzieżowej Ekstraklasie – facet nie jeździ na zagraniczne obozy, nie ma za sobą tysięcy kilometrów lotów, ale na treningu potrafi wbiec drugi raz na krąg i zagrać głową jakby to była jego ulubiona zabawa. i co najważniejsze: on zna naszą grę od podszewki, bo wychował się w nyskim futbolu. a ten turek? jak ma się nagle nauczyć naszego stylu, naszych stałych fragmentów, naszych przyzwyczajeń? to nie jest tak, że facet przyjdzie i od razu zacznie blokować jak Nowak – Nowak przecież robił to przez lata, bo znał nasze rozgrywanie!
i jeszcze jedna rzecz: skąd niby ta pewność, że ten „Turek” w ogóle dostanie zgodę na pracę w polskiej lidze? ostatnio było głośno o tym młodym Serbie, co miał przyjechać do I-ligowca, a w końcu został w ojczyźnie bo federacja nie dała mu zezwolenia – i teraz się śmieją, że lepiej by było jakby przyjechał do nas, a tu… nic z tego.
no ale zobaczymy, może tym razem cudem się uda. tylko ja wolę postawić na sprawdzonego Polaka, którego znamy od dziecka, niż na kolejnego „pewniaka” zza granicy, co pewnie wyląduje na ławce w drugim meczu. no bo przecież kto by chciał jeszcze raz oglądać taką jatkę?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no cóż, chłopaki, akurat dzisiaj miałem w ręku stare zdjęcie z osiemdziesiątego trzeciego, jak byliśmy jeszcze w czwartej lidze i ktoś tam bredził, że przyjdzie do nas „nowy gwiazdor z Niemiec, co to rozbijał tam Bundesligę” – pamiętacie ten numer z tym panem, co niby miał być napastnikiem? facet przyjechał, spędził u nas trzy tygodnie na ławce, a potem się okazało, że w ojczyźnie grał w… szóstej dywizji przy lokalnym browarze. a my się dziwowaliśmy, dlaczego ciągle chodzi z taką miną jakby mu ktoś buty ukradł.
i nie myślcie, że to był jedyny raz – bo w dziewięćdziesiątym szóstym mieliśmy „genialnego pomocnika z Hiszpanii”, co miał „wstrzelić drużynę do pierwszej ligi w trzy sezony”. no i co? facet zrobił nam przyjemność i został trzy lata, a my wylądowaliśmy w ósemce i musieliśmy sprzedawać naszego najlepszego strzelca, żeby opłacić czynsz za halę.
czas pokaże, tak jak wtedy pokazywał, tylko ja wolę raczej postawić na naszych chłopaków, co choć raz przebiegli tu i ówdzie w naszym trykocie, niż na kolejnego cudotwórcę, co ląduje w pokoju gościnnym z tym samym tekstem w gazecie: „wystąpił w meczu rezerw”.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.