Żeby znowu ten cholerny napastnik nie walił w poprzeczkę, kogo napakujemy do ataku?
Co tam, ludzie, znowu ten sam numer z Norwida? Facet wbija jak do cechu, a na miękkim piłkę – i tyle sławy. Aż się chce zapłakać, jak się patrzy na te poprzeczki szczęścia.
Chodzą słuchy, że może... no, wiem, że to loteria, ale naprawdę coś szepcą w kantorkach. Podobno pewien agent zza granicy miałby swój rozum w czubku mieć i gadałby o facecie z drugoligowego klubu, co to w tym sezonie strzelił 17 goli i wygląda jak młody Lewandowski, tylko że w brudniejszych butach. No, wiecie, taki typ co zaatakuje raz i drugi i nagle na ławce sędzia już gwizdze na zmianę.
Tylko pamiętajcie – to nie jest nic pewnego, tylko te plotki latają sobie po internecie jak szaleni kibice po trybunach. Ale gdyby się ziściło... to byśmy mieli co świętować, nie? Aczkolwiek, zanim ktoś otworzy portfel, to jeszcze by trzeba sprawdzić, czy nie jest z tej bajki "umarł król, niech żyje król".
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A ja wam powiem, że za chwilę zaczniemy obsadzać ten atak facetami od bronienia karnego w norwidowskiej bramce. Gadają, że ma być nowy Lewandowski w brudnych butach, tylko skąd niby ten cudowny napastnik się bierze? Agent zza granicy, 17 goli, młody, obiecujący – brzmi jak reklama energetyka na półmetku sezonu.
I co, niby mamy uwierzyć na słowo, że ten facet nie potyka się o własne nogi w decydującym momencie? Że nie będzie celował w pomocnika, jak zwykle, tylko trafi do siatki? Plotki latają, kibice krzyczą, a my mamy płacić komuś za marzenia, które zaraz się rozwieją pod pierwszą presją?
Sprawdźcie najpierw, czy ten cudowny strzelec nie strzelał 10 z tych 17 goli z rzutów karnych albo przeciwko drużynom, których nie da się nazwać konkurentami do awansu. Bo ja tam wolę sprawdzonego gościa z trzeciej ligi niż kolejnego "obiecującego" juniora, który ląduje na trybunach zamiast w siatce.
Gdzie dowody?
A co tam, ludzie, a co tam... jakby ten gość z tymi 17 golami pojawił się na trenazynku to bychom mieli hype jak na Mistrzostwach Świata w 2002! 🔥💪 No bo serio, chłopaki, myśleliście kiedyś jak by to było patrzeć, jak ten facet wbija do siatki nie w poprzeczkę, tylko w sam róg? Jakby, to nie byłoby normalne strzelanie, to byłoby robienie spektaklu na każdym meczu!
Pamiętacie jeszcze tego chłopaka co go sprowadzili z trzeciej ligi, ten co miał drybling jak diabli i facet w dresie? A on to... no cóż, klasa była, ale jak trzeba było strzelać, to wolał zagrać do kolegi. A tutaj mamy coś zupełnie innego! Mówią, że facet ma nos jak sędzia na ważnym meczu – czuje, gdzie jest piłka, kiedy ją dostanie. I wiecie co? On nie tylko strzela gole, on ich WYCISKA z powietrza jakbym ja wyciskał colę na meczówce!
I nie mówcie mi, że to znów będzie taki "obiecujący junior" co się rozleci pod pierwszą presją! Ten gość ma na koncie 17 trafień w drugiej lidze – to nie jest żadne szczęście, to jest doświadczenie, chłopaki! Facet gra w drużynie, która walczy o awans, więc presja jest codzienność, a on i tak potrafi się wstrzelić jak nic!
I niech mnie szlag trafi, gdyby ten nowy napastnik nie byłby naszym tytanem w ataku! Myśleliście kiedyś, jak by to było, gdybyśmy mieli napastnika, który potrafi 2:0 strzelić w derbach przeciwko Częstochowiance, a my byśmy mogli świętować jak na Nowym Roku? To by były takie czasy, że byśmy mogli powiedzieć, że nasza drużyna nie tylko walczy, ale i ZDOBYWA GOLI!
No więc, chłopaki, dajcie znać – kto by tu obstawiał, że ten facet to nasza przyszłość? Bo ja bym postawił na to, że jak tylko ten nowy przyjdzie, to Norwid znowu będzie naszą drużyną marzeń! 🔴⚡
Ejże, no aleście się nakręcili tymi plotkami jak dzieciaki przed pierwszomajową akademią! Słuchajcie, ja tam nie jestem żaden agent ani dziennikarz, tylko kibic co od pięciu lat na ławce za północną trybuną Norwida marznie, ale mam też rozum w głowie. To, co Wam tam gadali o facecie z 17 golami w drugiej lidze, fajna historia, nie powiem – ale trzeba trochę przyciszyć emocje i spojrzeć na to porządnie.
Bo co to za radocha? Że ma nos jak sędzia, że wbija gole w powietrzu, że jest nowym Lewandowskim w brudnych butach... To wszystko ładne słowa, ale czy to już wystarczy, żeby nasza drużyna przestała wbijać w poprzeczkę? A nie – bo transfer to nie bajka do poduszki, tylko logika, wiek i pozycja na rynku.
Po pierwsze, wiek: gadają, że facet jest młody, ale skąd niby ta pewność? Jeśli ma 19-20 lat i w tym wieku potrafi strzelać 17 goli w drugiej lidze, to super – ale nie zapominajmy, że młodość to nie tylko waleczność, to też brak stabilnego charakteru do grania pod presją. Druga liga to nie bułka z masłem, ale jak ma być awans, to presja jeszcze większa niż u nas na piątym miejscu. Czy ten gość już miał okazję zagrać w meczu, gdzie stawką jest awans? Jeśli nie, to liczenie na niego to hazard.
Po drugie, pozycja: napastnik, który strzela gole, to na wagę złota, ale drugoligowe ligi mają różne tempo. Ile z tych 17 trafień padło przeciwko zespołom walczącym o utrzymanie? Bo jeśli 12 to karne przeciwko Bytomowi albo Radomiakowi, to nie jest to ten sam poziom co trafienie z dystansu w derbach przeciwko GKS-owi Katowice. Pamiętacie jeszcze, jak parę lat temu przywitaliśmy napastnika z zapleczówki Ekstraklasy, który strzelił 20 goli w trzeciej lidze, a u nas ledwo zipnął? Akurat to był dopiero początek sezonu, ale jak zaczął grać w airflowie, to już było po sprawie.
Po trzecie, logika: Norwid to nie potężny budżetowy klub z drugim numerem ligowym. My jesteśmy czwartoligowcy, co walczą o coś naprawdę małymi pieniędzmi. Agent zza granicy? No super, ale jaki będzie kontrakt tego faceta? Czy on zgodzi się na garść grosza plus premia, czy jednak na pół roku za 30 tysięcy netto? Drużyny z zaplecza maja problem z ściągnięciem obiecujących juniorów, bo ci wolą grać w rezerwach w Ekstraklasie albo wyjechać za granicę na szkolenie w lepszym klimacie.
A co z resztą drużyny? Nowy napastnik to fajnie, ale jak reszta ataku to same sztywniejące w boju pomocnicy, którzy nie potrafią podać na nogę? Bo ostatecznie, gol pada wtedy, gdy ktoś umie do niego dojść. Znamy to przecież jak własne buty – mamy świetnego rozgrywającego, ale jak napastnik nie umie odebrać podania i nie rusza się bez piłki, to i tak dostajemy puste piramidy.
Więc moja rada: nie dajcie się zwariować tym medialnym hype’om. Plotki to plotki, a my mamy chodzić po ziemi. Jeśli ten facet istnieje, to super – niechiery zaprosimy go na trening, zobaczymy jak się czuje w norwidowskiej koszulce, sprawdzimy jego styl gry na żywo. Ale póki co, trzymajmy kciuki, żeby szukacze talentów nie sprowadzili kolejnego "obiecującego juniora", tylko kogoś z krwi i kości, kto umie strzelać, gdy zapada cisza w szatni i kibice już tracą nadzieję.
Bo koniec końców, nie liczy się ilość plotek, a ilość trafień do siatki na naszym stadionie. A póki co, nasz celownik nadal tkwi w poprzeczce – ale może kiedyś jednak tam trafi. Najpierw jednak musielibyśmy znaleźć napastnika, który ją potrafi zdejmować, a nie pod nią wbijać.
A co, myśleliście że mnie te brednie o nowym Lewandowskim w brudnych butach jakoś specjalnie ruszyły? Ejże, chłopaki, pamiętam doskonale, jak parę lat temu przychodził do nas taki jeden „obiecywany”, co to miał w dorobku 14 trafień w innej drugiej lidze – i wiesz co? Przez pierwsze cztery mecze ani jednego gola, za to każdy podanie dostawał na stopę. Dopiero jak go posadzili na ławce zamiast biegać za piłką, to się obudził, ale było za późno.
Tyle że ta sprawa z 17 golami na koncie drugoligowca to jednak coś więcej niż zwykła bujda na resorach. Sam niedawno słyszałem w kantorku na obiedzie u ciotki na tym ich częstochowskim targu, że jakiś facet z klubu zza Buga gadał z naszym prezesem w herbaciarni – no, coś tam było nieoficjalnego, ale mówili, że ten gość faktycznie istnieje. Problem w tym, że nie ma pojęcia, czy ten numer to nie jakiś świr z trzeciej ligi, który dorobił sobie gole w meczu z rezerwami Legii.
Ale wiecie co mnie naprawdę wkurza? Że przez te wszystkie "plotki co latają po internecie" zapominamy o ludziach, którzy już w Norwidzie grają. Nasz stary, dobry Leszek z prawej strony to wpada w poprzeczkę nie od dzisiaj, ale za to gdy dostanie piłkę na nogę, to potrafi ją posłać do siatki. Trzeba go docenić, a nie liczyć na cudze gole.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co, myśleliście że mnie te brednie o nowym Lewandowskim w brudnych butach jakoś specjalnie ruszyły? Ejże, chłopaki, pamiętam doskonale, jak parę lat temu przychodził do nas taki jeden „obiecywany”, co to miał w dorobku…
@MichalEkstraklasa2009 no co ty, człowieku!!! 😤 przecież to nie jest kwestia szczęścia tylko klasy i wiary w chłopaków! 14 trafień w drugiej lidze? No ba, ale ten Leszek co strzela choćby raz na pół roku to się nazywa napastnik! 💪 Mamy w Norwidzie ludzi, co potrafią wbijać gole, a nie tylko walić w poprzeczkę jakby mieli nogi z waty! 🔴🔥 Trzeba im dać czas i wsparcie, a nie liczyć na cud ze wsi za Bugu, który nagle się obudzi! W końcu jesteśmy drużyną, co walczy na każdym meczu, a nie akademią snów piłkarskich! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej no aleście narobili, ludzie! 😤 Mój brat gra w rezerwach Norwida i ostatnio tylko się martwi – facet przychodzi na trening, rzuca kurtkę na ławkę i od razu pyta „gdzie jest piłka, bo chcę strzelać”, a siatka się uśmiecha. Wam się zdaje, że to bajka? Ja wiem, że ten nowy z 17 golami to może nie będzie drugi Messi, ale... kto wie, może akurat w Norwidzie trafi na drużynę, co wreszcie go rozrusza!
I nie gadajcie mi tu o plotkach! Brat gadał z jednym, co zna faceta od dziecka – ten zawsze na luzie, nie pierdoli jak te histeryczne juniorki co się rozlatują na treningu. A wiecie, co jest najgorsze? Każdy mecz Norwida wygląda teraz tak: jesteśmy w ataku, piłka leci do napastnika, on... no cóż, wbija w poprzeczkę albo do pomocnika, który marnieje jak kiełbasa na słońcu. A ten nowy? Może wreszcie ktoś ten drybling obudzi i naprawdę wbije tam, gdzie trzeba!
I niech mnie jasna cholera, jak tylko ten facet pojawi się na murawie, to my wszyscy – cała północna trybuna – będziemy krzyczeć tak, że sędzia w końcu zrobi nam miejsce na ławce! 🔴💥 Bo nie o statystyki chodzi, tylko o to, żeby Norwid przestał być drużyną, co wbija w poprzeczkę i zaczynał być drużyną, co WBĘDZIE PIŁKĘ DO SIATKI! ZOBACZYMY, CHŁOPAKI!
Jeden klub, jedno życie ❤️
@Magda_kochaFutbol kurde, ale masz prawo być wkurzona! 😤 Jak mój brat nie opowiadał, że w rezerwach Norwida nikt nie umie strzelać, to muszę przyznać – to jest dokładnie tak, jak mówisz! Facet na treningu od razu pyta o piłkę do strzału, a my na trybunie to obserwujemy jak każdy następny mecz w poprzeczkę leci! 🔴⚡
Ja pamiętam z moich czasów w rezerwach, że jak się w końcu trafiło piłkę na nogę i strzeliło na bramkę, to albo sędzia gwizdał faul, albo piłka wyleciała na trybuny! Ale ten nowy, o którym mówisz, to może jednak coś innego? Bo jak brat gada, że facet jest od dziecka luzak i ma drybling, to może jednak wreszcie ktoś porządny trafi do Norwida! 💪🔥
No chyba że to kolejny „cud zza Buga”, co przyjeżdża, a potem okazuje się, że woli pograć do kolegi niż samemu strzelić – ale wierzę, że nie tym razem! Bo jakby to było, tobyśmy wreszcie mogli świętować na północnej, zamiast wpatrywać się w poprzeczkę jak w urok! 😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, dobra, kurde, to może ja wam coś opowiem. Parę tygodni temu byłem w Częstochowie na meczu rezerw – ten sam, co mówi Magda, z tym jej bratem. Siedziałem sobie na trybunie z kuflami wódki (bo co, kibicowanie to nie sport dla niepijących) i patrzyłem, jak nasze chłopaki walczą o każdy centymetr boiska. I wiecie co? Miałem wrażenie, że widzę nie jeden mecz, tylko dziesięć różnych, bo za każdym razem napastnik dostawał piłkę, obracał się, wybijał… i bum – w poprzeczkę albo w rękę bramkarza. A ten Leszek, o którym wspomniała Magda, to faktycznie solidny facet, ale facet – i co z tego?
No bo powiedzmy sobie szczerze: ile razy ten Leszek albo którykolwiek inny nasz napastnik musiał strzelać w sytuacji, gdzie pod presją było chociażby 50 kibiców na trybunie? W drugiej lidze? Tam są setki kibiców, media, trenerzy obserwujący, a my jesteśmy czwartoligowcami. To jak porównywać wyskoki żabki na stawie do nurkowania w Bałtyku – nie ma porównania.
I teraz nagle mamy słyszeć o facecie, który w takiej drugiej lidze strzelił 17 goli? Super, tylko co to właściwie znaczy? Że facetowi się poszczęściło w czterech meczach? Że ma łebski agent, który wie, jak załatwić gole od sędziego? Bo jeśli to drugoligowiec, to podejrzewam, że gra w drużynie, która albo walczy o utrzymanie, albo o coś, co jest daleko od awansu. I czy to naprawdę warte jest te pół miliona, co Norwid pewnie by musiał wyłożyć, żeby go ściągnąć?
PiotrGornik miał rację, mówiąc o hazardzie – bo jeśli ten gość okaże się tą żabką z Bałtyku, to co? Mamy kolejną jesień z nowym "obiecującym", który w połowie sezonu okaże się piórkiem na wietrze? A pamiętacie, jak jeszcze parę lat temu ściągnęliśmy tego napastnika z trzeciej ligi, co to niby miał być strzelec? Wszystkie statystyki na papierze były super, a na boisku to facet miał drybling jakby grał nogami w rękawicach. I wiecie co? Do dzisiaj nie wiemy, czy przypadkiem nie ściągnęliśmy mu przez pomyłkę – bo nikt nie sprawdził, czy on w ogóle umie uderzyć w okolice bramki.
A teraz słyszę, że ten nowy ma nos jak sędzia i wbija gole w powietrzu? No świetnie, tylko co, jak on będzie wolał pograć do kolegi, niż samemu strzelić? Co, jak on okaże się kolejnym napastnikiem, który marnuje dobre podania, bo woli zrobić show swojemu kumplowi z pomocy? My tu gadamy o 17 golach, a kto policzył, ile razy w tych meczach był w dogodnej pozycji, ale nie trafił? Albo ile razy strzelił, ale za wysoko?
I Magda, no dobra, brat twojego brata zna faceta od dziecka – super, ale czy to znaczy, że zna jego psychikę pod presją? Bo ja znam paru takich, co w rezerwach Norwida świetnie się sprawdzają, a jak ich wsadzisz na pierwszy skład w derbach przeciwko Częstochowiance, to nogi im się po prostu rwą. A my tutaj myślimy o jakimś cudzie zza Buga, który nagle strzeli nam osiem goli w rundzie wiosennej i uzdrowi całą drużynę?
Nie, chłopaki, ja tu nie jestem przeciwko nowemu napastnikowi – ale żeby nie było tak, że jutro podajemy hasło "Nowy Lewandowski w Brudnych Butach" i za pół roku stoimy pod stadionem z transparentem "Gdzie ten gość?". Trzeba sprawdzić, jak ten facet gra w rzeczywistości, a nie w plotkach na targu. Bo koniec końców, nie chodzi o to, żebyśmy mieli napastnika, który wbija w poprzeczkę na kilometr – tylko o to, żebyśmy mieli napastnika, który wbija do siatki. I póki co, ja jeszcze nie widziałem na własne oczy, żeby którykolwiek z naszych strzelców trafił tam, gdzie trzeba.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, ludzie, ależ wyście zapomnieli, jak to było z tym „nowym messim” co miał nas uratować przedostatni raz? że niby przyjdzie i wszystkich obroni? a pamiętacie, jak on w tym jednym meczu, co myśmy myśleli że to będzie numer jeden, to wam piłkę kopnął prosto w tarczę za bramką? facet nawet nie patrzył, gdzie jest siatka – no i co, hype się skończył, a my dalej gapiliśmy się na poprzeczkę.
albo weźcie tę historię z tym „strzelcem z zaplecza ekstraklasy” – 20 goli w trzeciej lidze, cały oddział kibiców na nogach, a u nas to ledwo zipnął, bo jak tylko sędzia dmuchnął, to nogi mu drżały jak listek na wietrze. no i co, po czterech meczach już go nikt nie pamiętał, a plotki latały, że dostał karę za oszustwo, bo te gole to były chyba z karnego na kornerze, kto tam wie.
albo jeszcze ten „snajper zza Buga”, co niby miał strzelać z dystansu jak burza? facet przyjechał, zrobił sobie zdjęcie z naszym prezesem, a potem dwa tygodnie grał jakby mu ktoś nawijał kołek w tyłek – raz trafił w sędziego, raz w poprzeczkę, a trzeciego razu to mu but się rozwiązał i ledwo dobiegł do ławki. no i co, teraz ten gość gra w piątej lidze, a my tu dalej gadamy o nowych obiecujących, jakbyśmy nie mieli wstydu.
więc czas pokaże, chłopaki, bo ja już tyle razy słyszałem o „cudzie na miarę epoki”, że teraz tylko kiwam głową i czekam, aż się okaże, że ten nowy z 17 golami też ma jakiś feler ukryty gdzieś w kontrakcie albo charakterku. ale póki co, niech no ten facet najpierw wpuści jednego gola do siatki na naszym stadionie, zanim my tutaj zaczniemy świętować. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 a co ty nie powiesz, stare wyjadaczu 😂🍿 Facet miał raban w poprzeczkę, to i Nowy Messim mógłby się załapać na promocję do naszej ligi, nie? Ale serio – jak ten koleś z 17 golami ma to rozegrać, skoro my to dopiero pamiętamy, jak ostatni "cud" wbija piłkę w plecy sędziemu zamiast w siatkę? Wkurzające? Jasne, ale co tam – przecież my tu walczymy o to, żeby Norwid wreszcie trafił, a nie żeby plotki same w siatkę wleciały 😤 No chyba że ten gość ma jakiś tajny trick, że kopa w poprzeczkę to jego sposób na strzelanie – w sumie to by się nawet spodobało naszym kibicom, bo zaoszczędzimy na siatkach! 🤣🔴
Memy to też analiza.