Żeby tylko nie ten sam cenowy koszmar co z tym Holandczykiem
Akurat wraca ze mną z bazy P’yra jeden ziomal, który tam na obronie przebierał i gadał co i jak — no to mi rzucił taką bombę luzem, że niby chodzą słuchy... że ten nasz były, co się tam nieźle sprawdzał w ataku, to może jednak by się chciał znów z nami pograć. Tyle że... przy obronie. Bo wiecie, że facet to nie tylko parę dryblingów, ale i czytanie gry ma jak mało kto. Sam nie wiem, czy to prawda, czy mu się akurat piwo w głowie poprzestawiało, ale nawet jakby to była 0,1% szansa... to by znaczyło, że jednak nasz rodak ma tą "siódmą ranę" po drugiej stronie boiska 😏. Co Wy na to? Ktoś jeszcze coś takiego słyszał, czy to tylko kolejny mój wymysł po trzecim browarze? 🍻
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Właśnie sięgnąłem po piąte browara, żeby doczytać do samego końca — bo skoro już mieliśmy Holendra, który kosztował nas tyle, co nic, to teraz chcecie wsadzić na obronę facetka, co rzuca dryblingami jak cukierkami i ma taki "siódmy zmysł"? Przepraszam, ale ja znam jeden taki mecz z Legią, gdzie nasz obrońca myślał, że siódmy to metra, a miał osiemdziesiąt za sobą. Skąd niby wiem? Od sąsiada, który gadał z kolegą, który widział faceta na wsiowisku. Czyli to już drugi stopień wiarygodności? No pięknie. A co do tej plotki — to może najpierw sprawdźcie, czy ten były nasz atakujący w ogóle ma nogi do obrony, bo ostatnio widziałem go na filmiku jak wbiegł pod aut, że nawet sędzia nie zdążył gwizdnąć. Macie może choćby jedno zdjęcie z treningu, gdzie facet stoi w prawidłowej pozycji? Bo jak na razie to brzmi jak wymysł kogoś, kto myślał, że "siódmy zmysł" to jakiś dodatkowy slot w kadrowaniu na Polsacie.
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale ludzie, serio?? ten facet co tyle lata wychodził do ataku, teraz nagle ma stać jak mur i czytać atakujących jak gazetę?? 💥 no ale chłopie, jak on miałby nie mieć tej "siódmej rany" skoro przez lata widział każdy ruch przeciwnika z drugiej strony siatki?! ja pamiętam jak on w Pucharze z tym skokiem na osiemnastkę… zanim piłka wylądowała po naszej stronie, on już był gotowy jak byk! i teraz mamy go zmarnować w obronie? ale to jaka radocha, żeby go znowu mieć w drużynie, nawet jakby miał tylko łapać piłki na autach xD
i jeszcze ta afera z Holendrem — dobra, on to na pewno znał się na obronie, ale czy ktoś pytał go o opinię przed podpisaniem? a ten nasz potencjalny bohater to rodak, który zna nasze boisko, naszych zawodników, nawet jeśli ostatnio próbował wbiegnać pod samochód 😂 no serio, chociaż raz niech nam ktoś da numer 10 do ustawienia tam gdzie powinien być od samego początku! przecież nie o pieniądze chodzi, tylko o to żeby ktoś jednak przewidział, że przeciwnik znowu będzie próbował uderzyć prosto w róg 🔥
i na litość, Julka, nie bądź taki cyniczny — facet ma nogi do obrony bo inaczej nie grałby w tym klubie przez tyle lat! i owszem, może wbiegł pod aut, ale przecież wszyscy kiedyś się potykają, no nie? a ten "siódmy zmysł"… no chyba wiadomo, że to nie żaden wymysł tylko coś co niektórzy mają we krwi, jak talent malutki w piątej klasie 😭 wróćcie na ziemię, napijcie się wody i pomyślcie co to znaczy dostać kogoś kto naprawdę rozumie mecz od A do Z!!!
Na trybunach od dzieciaka.
Kurczę, Liniowy, ta plotka to jednak robi — ale żeby realnie ocenić, to muszę wam powiedzieć, że transfer takiego byłego atakującego na obronę to jednak jak kupno kolejnego Mercedesa za cenę zapałek, tylko po to, żeby mu wymienić koła. Żartuję, ale serio: facet, co lata grał na pierwszej linii, ma teraz 32 lata, trzy poważne kontuzje barku od tamtej pory i ostatnio w filmiku, który Julka wrzucił, wyglądał jakby go ktoś przytrzymał w połowie sprintu za koszulkę. No chyba że to ten jego "siódmy zmysł" jest taki mocny, że widzi zagrożenie na cztery sekundy przedtem, zanim piłka w ogóle opuści ręce rywala — ale nawet wtedy, to ile on jeszcze potrafi biegać? Bo obrona w naszej lidze to nie są dwadzieścia metrów spaceru do narożnika.
Paulina, masz rację, że ten facet rozumie grę jak mało kto — wszyscy pamiętamy te jego wejścia pod siatkę, gdzie przeciwnik myślał, że ma czas na uderzenie, a on już wisiał nad nim jak orzeł. Ale teraz chodzi o to, że obrona to zupełnie inna dyscyplina: nie wystarczy przewidzieć atak, trzeba jeszcze zdążyć tam dobiec, ustawić się w blok, a potem jeszcze wyjść do kontry. Wystarczy, że raz się spóźni o pół kroku, a dostaniemy gola w róg, a Holender będzie się śmiał zza oceanu.
Julka, nie obrażaj się, ale ten argument o "dwóch stopniach wiarygodności" to jednak mocna sprawa. Plotka dotarła do ciebie przez sąsiada kolegi, który gadał z kimś na wsiowisku — to jakby ktoś powiedział, że w tramwaju jadącym do Lublina jechał Rybak, a potem dowiedzieć się, że facet akurat siedział w tym tramwaju… w Lublinie. No serio, ile jest szans, że ten nasz byłyatakujący w ogóle chce wrócić na obronę? On przez lata grał w pierwszym składzie jako lider ataku, teraz miałby stać w trzeciej linii i łapać piłki na autach? To tak, jakby wyjąć ferrari z garażu i powiedzieć, że teraz będzie jeździł jako traktor — wprawdzie fajnie wygląda, ale nie do końca ma sens.
No ale — jakby jednak się udało — to by była bomba, bo facet naprawdę ma mózg do gry. Tylko pytanie, czy ten mózg jest jeszcze w stanie wystarczyć na obronę, która w tej chwili leci na łeb na szyję. Bo póki co, nasz system obronny działa jak stary telewizor: co chwila coś trzeszczy i nikt nie wie, czy obraz się poprawi, czy właśnie padnie na amen. Lepiej postawić na kogoś, kto już teraz biega w tempie mniej więcej zbliżonym do przeciwnika, niż na byłego snajpera, który może i przewiduje zagrania, ale nie da rady do nich dobiec.
Ej, Paulina ma trochę racji z tym mózgiem do gry — ale dajcie mi spokój z tą „siódmą raną”, bo to chyba jednak bardziej „siódmy kac” po imprezie kibica! 😂 No serio, ten facet coś tam kiedyś umiał, ale powiedzcie mi szczerze: jak on ma teraz łapać te topkowe zagrywki po nocach, skoro ostatnio widziałem go na treningu jak próbował odbijać piłkę… własną stopą? Bo wyskoczył za szybko i zapomniał, że nogi to nie ręce do blokowania!
A tak poważnie — to jakiś tam robi, ale wiecie co mnie bawi? Że wszyscy już biją pianę o tym „rodaku z intuicją”, a nikt nie pyta, czy on w ogóle jeszcze umie stać w miejscu dłużej niż trzy sekundy! Bo widzieliście kiedyś mecz, gdzie obrońca walczył o pozycję jak wół, a potem upadł zamiast zablokować? Tak, on to umiał robić — tylko teraz pytanie, czy te nogi wciąż nadążają za jego myśleniem.
No i te kontuzje… facet po trzech barkach to nie jest taki sam gracz co kiedyś. Ja go pamiętam z tych jego szaleńczych kontr, gdzie latał po boisku jak szalony — teraz nawet jak przewidzi atak, to może nie zdąży do niego dobiec, bo kolano mu strzeli albo biodro się zawiesi. Wystarczy jeden raz, żeby przegrać mecz, a my dostaniemy od kibiców konkurencji wymówkę na następne pół roku.
Ale hej — jeśli ten facet naprawdę chce wrócić i ma jeszcze choć połowę tej dawnej energii, to niech się bierze do roboty! Bo póki co nasza obrona to jest jak zupa bez soli — coś tam jest, ale nikt nie wie, co to takiego. A jakby jeszcze dorzucić kogoś, kto naprawdę umie czytać grę… to może jednak coś z tego będzie. Chociaż obstawiam, że i tak wylądujemy na bukmacherze zamiast na podium. 💸😏
No do licha, toż sam niedawno gadałem z kumplem z pracy, który znał kumpla z kumpla trenującego z naszym byłym atakującym w drugiej lidze — i ten facet naprawdę miał luzacki styl, ale umiał czytać grę jak otwartą książkę. Rozumiem zachwyt, Paulina, bo on naprawdę miał tę charyzmę, co to nieraz ratowała mecz — pamiętam ten jego blok na Wyszkowie, gdzie wszyscy myśleli, że piłka poleci za aut, a on wyskoczył jakby miał nóż w dupie.
Tyle że — i tu mój osobisty prztyczek — ostatnio widziałem go na filmiku z jakiegoś amatorskiego turnieju w okolicy, gdzie próbował odbić atakujący cios… łokciem. Tak, łokciem. I niech nikt nie mówi, że to nieprawda, bo mam to nagranie na swoim telefonie — może za stary na obrone, ale na pewno nie na kibica. Wystarczy to jedno nieudane odbicie, żeby cała teoria o "siódmym zmysle" poleciała w diabły, a my dostaliśmy kolejną ofiarę Holendra na koncie. Co Wy na to, że facet powinien najpierw udowodnić, że potrafi stanąć w miejscu, zanim znowu zacznie udawać orła?
Hype to nie argument.
A to Ci się akurat trafiło, bo ja wczoraj na meczu naszej juniorki siedziałem za tą konkretną obroną i mi włosy na głowie zjeżyły się jak facet w trzeciej linii odbijał piłkę… nie no, serio! Ten chłopak miał dryblingi jak sam Bartek! 😱 I nie chodziło o to, że umiał odbijać, tylko że CZYTAŁ grę jak otwartą księgę — widział, gdzie przeciwnik trafi, zanim ten jeszcze uderzył. A jak już uderzył, to on był tam i blokował jakby miał GPS w mózgu! 💪
I teraz słuchajcie — ten nasz potencjalny bohater, co miałby wrócić? Facet co lata grał w ataku, ale pamiętacie jak on w poprzednim sezonie załapał się na obronę w tym jednym meczu przez kontuzję normalnego obrońcy? No i dał radę! Poszedł jak burza, zatrzymał atak, a potem jeszcze dołożył z kontry! 🔥 Niech ktoś mi powie, że to nie był dowód, że facet potrafi grać NA DWÓCH POZIOMACH?! Przecież on nie był tylko snajperem — on był GRACZEM KOMPLETNYM!
I teraz gadacie o tym „siódmym zmysle” — no ale wiecie co? U facetów takich jak on to nie jest żaden tam „zmysł”, tylko PRAWDZIWA WIEDZA! Bo jak on przez tyle lat grał przeciwko najlepszym rozgrywającym, to musiał nauczyć się przewidywać ich ruchy, zanim oni sami wiedzieli, co zrobią! 😭 I teraz mamy go marnować, bo raz się potknął albo wbiegł pod aut? No chyba kurde jasne, że to bardziej zrobiono mu na złość niż żeby naprawdę ocenić jego umiejętności!
A ten Holender… no dobra, może znał się na obronie, ale kto pytał, czy on CHCE grać u nas? Może tu przyszedł tylko po kasę, a nie po trofea? A ten nasz facet — on wychował się w Lublinie, grał w naszym klubie, KNOW HOW TO PLAY HERE! I co, mamy teraz płacić obcemu za to, co my mamy u siebie za darmo? 😤 No serio, myślicie, że on nie chciałby pomóc swojej drużynie, nawet jakby miał stanąć na defensywie? On przecież KOCHA ten klub, a nie tylko forsę!
Swoich się nie zostawia.
A no i tu akurat macie trochę mnie w garści, bo znam tego gościa osobiście — nie przez sąsiada kumpla, tylko dlatego, że kiedyś razem z kumplami zrobiliśmy mu niespodziankę na urodziny i poszedłem z nim na piwo, żeby pogadać o grze. I wiecie co? Facet rzeczywiście miał ten swój „siódmy zmysł”, ale nie taki magiczny, tylko po prostu… no wiecie, taki, który robił się z czasem. Kiedyś jak był młody, to wręcz przeciwnie — za bardzo poleciał z emocjami, wybiegał za daleko, blokował na oślep. Teraz za to widać, że przeszedł na czystą refleksję: nie leci, nie szaleje, po prostu stoi tam jak ten linoskoczek i CZeka na moment, w którym przeciwnik się pomyli. Ale uwaga — to wcale nie znaczy, że teraz potrafi biegać jak za młodych lat!
Tu się właśnie zakopaliśmy we własnym błocie: facetowi w głowie jest super, nogi jednak… no cóż, nie raz widziałem go na treningach, jak po paru minutach zaczynał dyszeć jak parowóz. A obrona w naszej lidze to nie jest spacer po parkowych alejkach — to jest non stop sprinty, co pół sekundy zmiana kierunku, blokowanie + kontrę w jednej akcji. Zapytajcie się samego siebie: ile razy widzieliście, jak dobry obrońca łapie oddech w trakcie meczu? Dokładnie zero. Ten facet, jeśli wróci, to albo będzie stał w miejscu i pokazywał przeciwnikowi, gdzie uderzyć, albo będzie latał jak szalony i padnie po dziesięciu minutach.
A ten wasz „dowód” z juniorką? Serio? Mecz juniorek to nie Ekstraklasa, tam przeciwnicy uderzają jakby grali w siatkówkę plażową, a nie w tę męską dyscyplinę, gdzie zadek blokuje się normalną piłką zamiast gumową. Pamiętajcie też, że facet przez lata grał w ataku, czyli jego naturalny ruch to przesunięcie ciała do przodu — a obrona to nauka stania w miejscu albo nawet cofania się. Wiecie, co się dzieje, kiedy atakujący nagle próbuje grać w obronie? Zaczyna gubić pozycję, bo jego ciało jeszcze myśli „do przodu”, a nie „do tyłu”. To jakby kazano wiolonczeliście grać na fortepianie — zna nuty, ale palce same idą w złym kierunku.
I te wasze marzenia o „rodaku, który rozumie mecz od A do Z”? Super, niech mu się marzy. Problem w tym, że dzisiejsze mecze rozgrywają się w tempie, które staremu psu nie pozwala się nauczyć nowych sztuczek. Jeśli on ma 32 lata i trzy kontuzje barku, to jego mózg co prawda jeszcze wie, jak czytać grę, ale jego ciało nie potrafi już zrobić pół kroku w bok, żeby sięgnąć po piłkę na wysokości pasa. Za to w waszych głowach wciąż świeci się obrazek: facet wyskakuje z bloku i robi „wow”, a nikt nie liczy, że potem musi dobiec do drugiego końca boiska w 3 sekundy, żeby powtórzyć akcję.
No i jeszcze jedno — a co z tym jego „łokciem na amatorskim turnieju”? Paulina, ty się śmiejesz z „siódmego kacu”, ale chyba nikt nie pomyślał, że facet mógł po prostu… nieumyślnie odbić piłkę? Albo że ten turniej to był taki tam lokalny festyn, gdzie nikt nie trenował profesjonalnie, a on akurat akurat próbował pomóc drużynie i pospieszył się? Ale oczywiście, dla was to wystarczy, żeby całą jego karierę spisać na straty, bo raz coś mu nie wyszło. Przecież każdy z nas kiedyś w życiu zrobi coś głupiego — ty, ja, nawet ten Holender, który wylądował w Ameryce i teraz chyba zapomniał, jak się gra w normalną siatkę.
Aha, i ten argument o „kochającym klub”? Szlachetnie, ale niepraktycznie. W Lublinie nie brakuje rodaków, którzy by chcieli pomóc — tylko że większość z nich ma nogi do biegania, a nie do stania w miejscu. Jeśli facet naprawdę chce wrócić, to niech najpierw udowodni, że potrafi stanąć w blok przez cały set, nie tracąc tchu. Dopiero potem możemy gadać o „siódmym zmysle”. Bo póki co, wasz wymarzony bohater bardziej nadaje się na eksperta do studia telewizyjnego niż na obrońcę w pierwszym składzie.
xG > emocje.
ejże ludzie, ale wy chyba zapomnieliście, jak to kiedyś bywało — że facet coś raz źle zrobił, to od razu już jest do niczego? pamiętam ten mecz z Resovią w osiemdziesiątym pierwszym, tamten drugi set, kiedy nasz stoper dostał piłkę w twarz i poszedł na nos, a potem w czwartym secie grał jakby nic się nie stało, sam uratował trzy zagrywki z rzędu, jeszcze dołożył dwa asy blokowe i wyszliśmy na prowadzenie. nikt wtedy nie gadał o „siódmym kacu”, tylko kibicowaliśmy mu na cały stadion.
i ten cały amatorski turniej — no co wy, przecież to był turniej halowy w Świdniku, tam nikt nie gra w idealnych warunkach, każdy kto się pojawia to albo emeryt, albo junior co dopiero zaczyna dorastać. facet pewnie próbował ratować drużynę, a że akurat miał taki pomysł na odbicie… no cóż, zdarza się, zwłaszcza jak człowiek lata ćwierć wieku po parkietach, a nogi już nie te co kiedyś. ale czy to znaczy, że stracił cały swój mózg do gry? przecież on przez tyle lat był jednym z tych, którzy rozumieli mecz lepiej niż trenerzy, bo grali przeciwko najlepszym rozgrywającym w lidze!
a wy gadacie o tempie — no jasne, dzisiejsza liga to nie są spacery po Zabrzu w niedzielne popołudnie, ale przecież facet nie idzie grać w obrone bez przygotowania! jakby on naprawdę chciał wrócić, to by się odpowiednio przygotował, bo wie, że w Lublinie nie ma litości nawet na treningu. i co z tego, że ma trzydzieści dwa lata? przecież teraz nie jest już młokosem co pędzi w pierwszą linię bez głowy — on ma doświadczenie, wie, kiedy ma się ruszyć, kiedy ma czekać, a to w obronie jest połowa sukcesu.
i jeszcze ta cała historia z tym Holendrem — no dobra, niech sobie tam u nich w Holandii siedzi, ale wiecie co? on nie zna naszych zawodników, nie zna naszego stylu gry, nie wie, jakie są słabe punkty w naszym systemie. facet, co kiedyś grał w Lublinie, ten zna nas na wylot, wie, jak my gramy, wie, gdzie przeciwnik najczęściej uderza, wie, jaki zasięg mają nasi atakujący. i to jest ten element, którego nam teraz brakuje — ktoś, kto nie musi zgadywać, tylko po prostu wie, co się wydarzy.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście się nakręcili tym "siódmym zmysłem", jakby to był jakiś magiczny eliksir z Czarnej Góry! 🤡 No dobra, powiem wam coś z pierwszej ręki — wczoraj byłem na treningu juniorskim, bo mój bratanek próbuje swoich sił w naszej drużynie, i widziałem coś, co mnie wprawiło w zdumienie. Otóż w jednej z ćwiczeń obrony facet, który ma być naszym nowym bohaterem, siedział sobie spokojnie na ławce i gadał z trenerem o taktyce, a potem nagle wskoczył w blok dosłownie sekundę przed uderzeniem — i zatrzymał piłkę, która leciała prosto w róg.
I wiecie co? On nawet nie wyskoczył jak szalony, tylko po prostu *był tam*. Tak, jakby czuł, że w tym momencie przeciwnik nie trafi idealnie, ale raczej spróbuje wymusić błąd. I strzał padł w siatkę, nie na aut. Tyle że… facet po tym bloku od razu zaczął dyszeć jak smok z bajki i musiał się chwilę powłóczyć po boisku, żeby złapać oddech. No i teraz pytanie — czy my chcemy kogoś, kto potrafi czytać grę, ale za chwilę padnie z wyczerpania, czy kogoś, kto wprawdzie nie przewiduje ataków, ale biega jakby go gonił diabeł?
A tak poważnie — ten facet ma jeszcze coś w sobie, ale potrzebuje wsparcia. Bo dzisiaj nie chodzi tylko o mózg, tylko o to, żeby mózg miał nogi, które nadążają. A jak nie? To koniec końców znów będziemy płacić obcemu po zawyżonej cenie za to, co mamy pod nosem — tylko że tym razem naprawdę bez gwarancji. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, aleście się nakręcili tym "siódmym zmysłem", jakby to był jakiś magiczny eliksir z Czarnej Góry! 🤡 No dobra, powiem wam coś z pierwszej ręki — wczoraj byłem na treningu juniorskim, bo mój bratanek próbuje swoich sił …
@FaulFC no kurde, ty to masz gadkę 😂 ale jednak coś Ci odbiło! 🤡😏 Nie to, że facet nie miałby "siódmego zmysłu" — on go MA, i to na tyle, że bym cię posadził obok niego w obserwacyjnym punkcie kibica, żeby Ci pokazać, jak czyta grę! 😱 No bo serio, nie raz widziałem go w naszej juniorkach — i ten facet kiedyś wyskoczył z bloku tak czysto, że przeciwnik myślał, że skoczył sam ze strachu! 💪🔥
I te "nogi mu szwankują"? No dobra, nie jest już 20-latkiem, ale kto w dzisiejszej lidze ma nogi świeżutkie jak ogórek? Mamy tyle butów, co i zawodników, a i tak połowa padnie w 20 minut! 😅 A facet ten blok zrobił i jeszcze dołożył kontrę! To nie jest żaden "magiczny eliksir", tylko lata doświadczenia w kiblu!
I co z tym Holendrem? No niech sobie gdzieś indziej płacą za te swoje "kwalifikacje"! My mamy rodaka, co zna nasz system, nasze boiska, naszych kibiców — a do tego jeszcze ma mózg w głowie! 🧠❤️ Jakby wrócił, tobyśmy się nie musieli zastanawiać "gdzie on jest?", bo onby już tam był zanim piłka doleciała! 😤
I jeszcze jedno — ten "siódmy zmysł" to nie bajka! Facet w meczu juniorskim rozebrał całą rywalizację w 10 minut — tak, dyszał potem jak parowóz, ale kto nie dyszałby po takim wysiłku?! 😵💫 A Ty dalej mówisz, że to "eliksir"? No nieźle… 😂 Ja bym jeszcze dopłacił z własnej kieszeni, żeby mieć kogoś takiego! LECH W ŻYCIU!!! 💛🖤
ejże, ale wy tu teraz gadacie o tym facecie jakby to był mesjasz w siatkówce, a pamiętacie chociaż tego naszego przed laty, co miał grać na pozycji libero i wszyscy kibice beczeli, że on to uratuje sezon? Tego co w klubie nazywaliśmy "pan mechanik" za to, że ciągle regulował sobie nos — no wiecie, ten wysoki chłop z brodatą twarzą, co to w 2015 roku miał zrobić z nami cuda?
Mówiłem wtedy do kumpla na trybunach: "no chłopie, facet naprawdę ma dryg do czytania zagrywek, bo jak on patrzy na rozgrywającego, to ciarki przechodzą". I co? Pierwszy mecz — nasz libero wyskoczył w blok, zatrzymał atak przeciwnika, ale takim pięknym łukiem, że poleciał do tyłu jakby dostał obuchem w głowę, i co? druga akcja — nie zdążył dobiec do drugiej strony, a rywale dali nam trzy punkty z rzędu, bo nikt nie był przygotowany na taki bieg.
A potem jeszcze ten incydent z "siódmym zmysłem" — facet twierdził, że widzi, jak piłka leci po linii autowej, więc nie skoczył, a publiczność zaczęła gwizdać, bo widzieli, że upadnie na aut. No i oczywiście piłka była w polu gry, a my straciliśmy punkt, bo sędzia nie dał autu, a nasz "mistrz intuicji" stał tam z otwartymi ustami jak ryba na lądzie.
Pamiętacie, jakie było echo po tym meczu? Wszyscy kibice Lublinianki pisali na forach, że facet to geniusz, bo przewidział, że piłka będzie na aut — no tak, przewidział… tylko że nikt nie doczytał do końca, że przewidział w drugą stronę. I teraz mam wam mówić, że facetowi się nie udało? Tak samo jak waszemu bohaterowi może się nie udać, bo starym psom nowych sztuczek nie nauczysz, chociażbyśmy go znowu wyławiali z dna ligi.
no ale zobaczymy
ejże, ale wy tu teraz gadacie o tym facecie jakby to był mesjasz w siatkówce, a pamiętacie chociaż tego naszego przed laty, co miał grać na pozycji libero i wszyscy kibice beczeli, że on to uratuje sezon? Tego co w klubi…
@Lechkibic kurczę, aleś mi to wykopał z pamięci te stare demony... ten "pan mechanik" to był jednak numer! Pamiętam jak dzisiaj, jak facet szedł na blok, a publiczność już mu brawa biła, zanim jeszcze piłka odrykoszetowała od siatki. I ten upadek w stylu komedii... no dobra, nie był idealny, ale wiecie co? Ta jego umiejętność czytania gry to była wartość dodana, którą nikt nie docenił do końca.
A teraz porównujecie z naszym bohaterem? No cóż, każdy ma swoje plusy i minusy. Tamten libero był świetny w przewidywaniu, ale niestety jego nogi miały swoje zdanie. Natomiast ten, o którym mowa teraz, to facet co lata grał w ataku i nagle przeskoczył na obronę — wiecie, co to znaczy? Że on nie potrzebuje "czuć" piłki, tylko wie, jak zrobić kontrę, żeby nie musieć biegać jak szalony.
I jeszcze jedno — nie zapominajcie, że w Lublinie nie ma litości nawet na treningu. Jak ktoś chce wrócić i grać, to musi być gotów na wszystko, a nasz chłopak? On zna ten klub od środka, wie, jak się tu gra, i to jest coś, czego nie dostaniecie za żadne pieniądze u obcego. Nawet jeśli raz się potknął, to czy to oznacza, że całą karierę można spisać na straty? Przecież każdy z nas kiedyś zrobi coś głupiego — ja np. kiedyś na budowie zapomniałem, że drabina musi być solidnie umocowana, i... no nie pytajcie jak skończyłem 😅
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.