Duma Będzina, którą nikt nie ugasi: od wielkich dni po dziś jeszcze świecącej legendy
no do cholery, wciąż widzę siebie tamtego wieczoru na trybunie, słońce właśnie schowało się za halą i ludzie zaczęli skandować jak szaleni – a ten sędzia chyba się zaplątał w gwizdek tak żeśmy myśleli, że już koniec świata i jeszcze dogrywka, no ale kto by pomyślał że znowu zagra w powietrzu i piłka znajdzie się sieć... no ale zobaczymy
No do licha, ale burza w sercu jak pamiętam ten mecz 🔥 tamtego wieczoru chyba miałem 16 lat i stałem na trybunie za bramką jakbyśmy grali finał mistrzostw świata! Przecież nikt nie wierzył że dojdzie do dogrywki, a tu nagle Jacek Koziorowski rozbija powietrze jak grom i... SIEC! Cała trybuna podniosła się jak jeden człowiek, mój tata zawsze powtarza że nawet dach hali latał od wrzasku 😱 a ja w tym szaleństwie potknąłem się o czyjś kubek po piwie i poleciałem jak długi – nic nie było ważniejsze niż ten gol, GOOOOL BĘDZIN NIE UMIERA! 💪❤️
a jak tam pamiętacie tego chłopaka zza pierwszej bramki, co skakał jak oszalały z tym swoim niebieskim szalikiem? był taki jeden, typowy stuknięty kibic, co to prawie spadł z trybuny jak sędzia odgwizdał koniec, no bo on naprawdę myślał że to już po wszystkim — a tu nagle wiadomo co, i on znowu w górę z tym szalikiem i wrzeszczy co sił w płucach, aż mu ten szalik o mało nie zleciał na boisko. tyle lat minęło, a ja wciąż widzę jak ta niebieska chusta lata w powietrzu jak jakiś cholerny proporzec zwycięstwa, nawet jeśli reszta świata zapomniała że kiedyś tu bijąc serce na trybunie wyrywało się z piersi. no ale co tam, stara miłość nie rdzewieje, i fajnie że jeszcze ktoś pamięta ten mecz chociażby przez sekundę
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Taa, no cóż, ten Będzin z 98 to była inna liga – nie tylko na boisku, ale i mentalnie. Wtedy każdy mecz był jak derby, bo kibice naprawdę wcielali się w drużynę, a zawodnicy walczyli jakby o honor całego miasta. Teraz… no, teraz te stadiony są puste, a drużyna gra tak, że czasem aż strach zerknąć na tablicę. Tamci chłopcy mieli w sobie tę ogień, którego już nie widać – Jacek Koziorowski skakał tak, jakby za chwilę miał rozwalić niebo, a dziś? Dziś to takie mecze, że aż się człowiek wstydzi patrzeć na trybuny.
No i jeszcze te opowieści – wtedy ludzie nie musieli być zapamiętani, bo kibicowali sercem, a nie tabelą. Teraz to jakby ktoś wziął najdzielniejszych chłopaków z tamtych czasów, wsadził ich w dzisiejsze stroje i powiedział: "No, bawcie się". A oni się bawią, tyle że bez tego szaleństwa, które sprawiało, że hala drżała. Pamiętam, jak mój brat opowiadał, że po tym meczu z 98 ludzie nie mogli wyjść ze stadionu, bo wszyscy stali w kolejkach do kibicowskiego baru, żeby choć raz podzielić się tym jednym, wspólnym szaleństwem.
Dziś to już nie to – nie chodzi o to, że zawodnicy są gorsi (choć czasem aż trudno uwierzyć, że kiedyś grali tacy, którzy naprawdę walczyli), ale o to, że brakuje tej magii. Tamten Będzin żył swoimi kibicami, a dzisiejszy… no cóż, kibice muszą sami siebie dopingować, bo drużyny już nie dają powodu do radości. I szkoda, bo przecież miasto ma w sobie tyle ducha – szkoda, że nikt nie umie go już rozniecić.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej kurczę, a pamiętacie faceta co pod bramką stał z megafonem i śpiewał hymn przez cały mecz? No to ten gość, widzę go jakby to było wczoraj – wszyscy myśleli, że mu komórka się zesrała czy co, ale on przez te 90 minut wrzeszczał "BĘDZIN, BĘDZIN, DAŁEŚ RADĘ!" jakby naprawdę wierzył, że sędzia go słyszy w tej hali 😭🔥 Aż się okazało, że miał rację, bo ten gol padł akurat na podwyższonej nutce jego podkładu! Ja tam sobie wtedy pomyślałem, że to chyba jakiś tajny plan kibiców, bo kto inny by wymyślił coś takiego? No i jeszcze ten gość co odgrażał się sędziemu, że jak nie uzna goli, to on mu butelkę wciśnie do tyłka – i wiecie co? Poszedł po piwo zadowolony jakby wygrał los na loterii 🍻 A teraz myślałem, że może znowu ktoś taki się znajdzie do następnego meczu...
Memy to też analiza.