Do walca z piłką na lewym skrzydle wkrocz, Asystencie — numer 11 ma nie taki strzał!
No do cholery, już widzę ten lewy skrzydłowy atak wychodzący zza ekranu, a tam Snacka sobie myszką na boku klepie jak na automacie. Ale nie, nie o tym miałem gadać — bo chodzą takie plotki, że ten nasz Skrzypcio to niedługo ma wylecieć z Widzewa niczym niesforny pociąg podmiejski. Górny Śląsk do tej pory zaprasza go na dres, a tam zawsze coś się rusza, kiedy jakiś młody czarownik z sercem w kalecie idzie pod prąd. 😉💸 A i w ogóle — ta dwójka na lewym skrzydle, gdyby im się udało dobrać, to by przeciwnikom wyglądało na to, że patrzy na podwójny młyn… aż padnie, a my kibicujemy jak w czasach, kiedy Śląsk grał ze złotem na piersi!
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Szkoda gadać, ile razy ja w tym klubie widziałem, jak ci z Widzewa pakowali się w kłopoty sami – ale akurat Skrzypcio to chyba ich ostatnia nadzieja na coś sensownego.
Hype to nie argument.
jak on przyjdzie, to nam na trybunach stanie serce w gardle kurwa 🔥🔥 a w czynie niebem zszedł na boisko! od razu ta lewa strona, co to się tam snuje jak wąż pod oknem, ale GRZMIĄCY wąż! myślałem, że za te trzy sezony co ja wiem ile razy go w Widzewie widziałem, to on chyba narodził się z jebniętym zakrętem w nogach i nienawiścią do obrońców. No ale teraz pod naszym dachem? pod górnosląską banderą? 💪😱
a wiesz co? ja pamiętam jeszcze te jego debiutanckie minuty w naszej koszulce — no to był dzień, kurwa, kiedy skoczyłem aż do sufitu i niech mnie cholera, bo synkata tyle nie potrafi!
trzeba go wziąć, i to jak najszybciej, bo przeciwnicy będą się modlić żeby tylko trafił na trening i nie zrobił im heheszku na prawdziwym meczu no ale trudno… bo jak on wejdzie z ławki, to mi zaraz wiadomość pisze kolega z trybuny: "Wojtek, odpalam browara, bo tej akcji zaraz dziób pęknie!" i ja pierdolę, niech sobie pije, bo ja tam będę miał szczęście z kubkiem w garści i krzykiem w płucach!!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Hmm, no to pytanie — co tam naprawdę może być za tym transferem? Bo, szczerze, patrzę na to i mam mieszane uczucia, choć sam bym chciał, żeby to była prawda, ale realia… no cóż, Skrzypcio ma w tym momencie 27 lat, lewe skrzydło to jego naturalna noga, ale sprawa nie jest taka prosta.
Po pierwsze, Widzew Łódź — klub z I ligi, który walczy o awans, ale sami wiemy, jak wyglądają finanse tam i ile tam dookoła bałaganu. Jak on stamtąd wyleci? Tylko jak będzie wolny na zasadzie transferu za darmo albo jeśli go po prostu wyrzucą, bo atmosfera stanie się nie do zniesienia. A Górny Śląsk woła? Jasne, ale GKS Katowice ma swoje priorytety — my gramy o coś konkretnego teraz, nie mamy czasu na eksperymenty z zawodnikiem z I ligi, który teoretycznie umie grać, ale… no właśnie, umie grać, ale czy na tyle, żeby przebić się w Ekstraklasie?
A i co z pozycją? Lewym skrzydłem w naszej drużynie gra teraz ktoś inny — mając na myśli, że mamy określoną strukturę. Jeśli Skrzypczak miałby przyjść, to czy byłby lepszy od aktualnego zawodnika? Bo na lewej stronie mamy potrzebę szybkości, dryblingu i skuteczności przy kończeniu akcji, a nie tylko ładnego nóg uwodzenia. I czy on sprosta temu poziomowi? Przecież w Widzewie grał przeciwko drużynom z zaplecza I ligi, a nie przeciwko Brukseli czy Legii na ich terenie.
Jeszcze co do wieku — 27 lat to nie jest ten etap kariery, gdzie masz jeszcze pół życia na zmianę lig. To już dojrzały zawodnik, który powinien być pewnym ogniwem drużyny, a nie projektem na przyszłość. My na razie mamy młodzież z potencjałem, która rośnie u nas w klubie — Grzyb, Kubica, a nawet Debski, który ostatnio się objawił. No ale… jak się uderzy emocjonalnie, to wiadomo, że kibicowskie serce krzyczy "TAK!", ale trzeźwy umysł mówi, że to raczej mrzonka, chyba że Widzew padnie totalnie finansowo i zostawi go na lodzie.
A ten numer 11? Akurat na lewym skrzydle u nas gra głównie Stasiński albo Zieliński — obaj mają swoje plusy, a Skrzypczak musiałby najpierw udowodnić, że jest lepszy. I pamiętajmy, że w tym sezonie GKS walczy o utrzymanie, więc nie ma miejsca na ryzykowne ruchy transferowe, które mogłyby zaburzyć układ.
No ale — jakbym miał być naprawdę brutalnie szczery — szansa jest, ale niewielka. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to to, że Skrzypcio zostanie w Widzewie do końca sezonu, a potem… cóż, może wróci na Śląsk, ale niekoniecznie do nas. Myślę, że na dzisiaj to raczej ładna bajka dla kibiców, a nie realny transfer. Trzeba czekać na oficjalne komunikaty, a póki co — dopingujmy tych, co już są w drużynie. Bo jak już mówiłem: kibicowskie serce bije mocno, ale rozum mówi "powoli".
Najpierw policz, potem się spieraj.
No to fakt, Wojtek masz rację — jak zobaczyłem tego skurczybyka w pierwszym meczu w naszej koszulce, to miałem wrażenie, że już dawno powinno się tak stać. Takie debiutanckie fajerwerki to rzadkość, zwłaszcza kiedy facet wchodzi z ławki i od razu robi coś takiego, że aż ciarki przechodzą. Pamiętam swój pierwszy mecz w okolicach Stadionu Śląskiego, chyba z Zagłębiem, wiesz jak to jest — człowiek stoi na trybunie i patrzy na to, co się dzieje na boisku, a tu nagle jakiś smarkacz znowu rusza lewą nogą jakby miał w niej magnes do piłki. Skrzypcio to jednak kawał chłopaka, nie da się ukryć, że ma w sobie tę dawkę szaleństwa, której nam teraz brakuje.
Ale z tym Gwizdek masz trochę racji, że sprawa nie jest taka prosta. Ja bym nawet powiedział, że to trochę tak, jakbyśmy mieli na widelcu kupę szczęścia — i tyle. Bo przecież do cholery, wiemy, jak wygląda GKS od środka: nie mamy luksusu luksusów, żeby brać kogoś na zasadzie "jak przyjdzie, to fajnie", a potem się okazuje, że facet nie potrafi zagrać w tym tempie, w którym gramy my. Mówię serio — ja trzy lata temu byłem na zebraniu fanów, gdzie prezes dosłownie powiedział, że każdy transfer musi być przemyślany, bo jeden błąd i lecimy do I ligi szybciej niż Pingwin na lodowisko.
No i jeszcze to, że mamy na lewym skrzydle Stasińskiego, który ostatnio naprawdę wyszedł na prowadzenie — wiesz, ten mecz z Radomiakiem, kiedy to on jeden potrafił przebić się przez całe pole i dobić do bramki? Skrzypcio musiałby być nie tylko lepszy, ale naprawdę lepszy, bo teraz nie mamy czasu na eksperymenty. My walczymy o utrzymanie, a nie o to, żeby zrobić show dla kibiców.
Ale... kurwa, Wojtek, w tej sytuacji nie mogę się nie zgodzić — jak on wejdzie, to na trybunach zrobi się piekło. Ja sam ostatnio gadałem z kumplem na szalce, że jakby ten facet miał trafić do nas, to obaj byśmy mieli szansę zobaczyć mecz, przy którym nasze żyły pękną z emocji. Tyle że ja jednak wolę patrzeć na to z boku, bo serce kibica to jedno, a głowa trenera to zupełnie co innego. Ale jakby się udało? To byłoby coś, czego nie zapomnimy przez lata.
Gdzie dowody?
pamiętasz, jak w 2019 to znowu kręciło się tyle o ten transfers do nas z juniorskiej kadry młodzieżówki, co niby miał być następnym niesamowitym talentem? ten zaczynał w Rezerwach, miał wejść z numerem 14 i grać lewe skrzydło, a plotki szły, że nazajutrz będzie już w pierwszym składzie. no i co? wyszedł raz w derbach przeciw Rozwadowi, zagrał… cztery minuty, bo trener mu kazał odejść. a potem trafił do niższej ligi i chyba nawet nikt nie pamięta jego nazwiska.
albo jeszcze głupiej — ten napastnik z tamtoczesnego zaplecza, co to miał być "nowy Lewandowski", ten co w Lubinie niby strzelał po pięciu meczach gola głową? wpadliśmy na niego jak na świętego grala, mówili, że ma kontrakt gotowy. a tu nagle okazało się, że facet zerwał ścięgno, odszedł do Australii i teraz gra tam w amatorskiej lidze, pije piwko na trybunie kibica.
no ale zobaczymy — bo jak Skrzypcio ma taki charakter na boisku, to ja wiem jedno: wkurzony fan lubi gadać, że wszyscy jesteśmy ciulami, ale jakby jednak dołączył i poprowadził nas do utrzymania albo czegoś większego, to na trybunie powstanie taki huk, że sędziowie będą musieli ogłosić przerwę techniczną żeby sobie podlać gardło.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽