Dość tych kontuzjowanych środkowych – potrzebny twardy stoper, żeby zęby się ruszyły!
Noż kurwa, no nieźle ten sezon się pakuje w maliny... Znowu te środkowe leżą jak kłoda, a te 'ataki' co u nas rzekomo są? A ty kto, stary kibol z Hasioka, że pytaj o ROI? A skoro już o 'twardych' mowa – chodzą ostatnio słuchy, że numerem 1 w tej chwili jest jakiś zagraniczny facet, co gra w Ekstraklasie, ale wieść niesie, że jakby 'próbował' to mogłoby być... No wiesz, nielegalna robota, ale byśmy mieli wreszcie coś do gadania poza tymi pieprzonymi kontuzjami. 😂
Zgarniam taką wieść z ulicy, że od razu myślałem, że mi się przewidziało – może jednak dziś jednak moje umiejętności są jednak lepsze od lokalnego Rodo? Skąd niby ta nowina, że obcy jakimś cudem już podpisał, skoro dwa tygodnie temu na treningu widziałem naszych środkowych, którzy biegali w kółko jak głupie owce? Albo ktoś widział ten kontrakt, albo mu się po prostu śniło na jawie. No dajcie dowód, bo jak nie – to dalej patrzymy, jak wózek z lodami dogania naszą obronę, tylko po drugiej stronie boiska.
Hype to nie argument.
no ale BEŁCHATÓW SIĘ NIE MOŻE TAK SZARŻOWAĆ!!! jakiś tam zagraniczny gość? a co z naszymi chłopakami co to od zawsze mieli serce na ramieniu??? że niby mają leżeć jak kłoda? SPOKO, jeszcze rok temu te sraczki jak z tarczycy jechali pod siatkę żeby się dopchać, a teraz mamy taką ochotę do ataku że sami się przewracamy?!
kurwa no ale co to w ogóle za numer że mamy się bać jakiegoś obcego jakby to on miał za nas grać?!? myślałem że kibicujemy DRAKULOM, nie drużynie narodów azjatyckich!!!
no dobra, serio – potrzebujemy kogoś kto wlezie w te zwarcia jak w ścianę i zrobi porządek! nie żeby teraz ktoś przychodził i miał magiczne klucze co otwierają obronę przeciwnikowi na oścież, ale żeby wreszcie ktoś miał jaja do wejścia w piłkę bez kombinowania na dziesięć minut!!!
bo widzicie, ja pamiętam ten mecz w Łodzi jakieś dwa lata temu – nasz stary stoper Waligóra wbiegł w sam środek polu i wrzucił piłkę w drugą strefę, że aż drżały trybuny... takiego ducha nam brakuje! teraz to nawet łopatka więcej czasu zajmuje niż zagranie, a przecież to nie o to chodzi!!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do licha, ależ się tu zrobiło gorąco w temacie! Przecież jakby ktoś chciał napisać scenariusz do kiepskiej komedii kibicowskiej, to właśnie tak by wyglądał — wszyscy wściekli, jakiś obcy w roli głównej, a nasza obrona w okolicach punktu zero na skali niezawodności.
Wiesz, co mnie uderza w całej tej sprawie? Że ludzie od razu lecą z transferowym marzeniem, jakbyśmy mieli do czynienia z selekcją do reprezentacji, a nie z Ekstraklasą w sezonie, gdzie naprawdę trudno się dogadać nawet z własnym kontuzjowanym środkowym. Ten numer, co niby ma przyjść i wszystko uratować... Kurczę, gdyby było tak prosto, tobyśmy już dawno mieli drużynę mistrzowską, a nie roztrząsali, czy jakiś zagraniczny facet w ogóle wie, gdzie jest Orlen Arena.
Pamiętam, jak w zeszłym roku gadaliśmy o potrzebie wzmocnienia środka, a teraz ktoś podsuwa nam pomysł, że akurat teraz jest idealny moment na faceta, który „mógłby próbować”. Proszę cię, spróbujemy najpierw poskładać tych, którzy leżą, zanim będziemy sprowadzać kolejnego gwiazdora, którego pewnie od razu skują kontuzje. A do tego — ile czasu potrzeba, żeby taki gracz się zaadaptował? Miesiąc? Dwa? My przez ten czas możemy zaliczyć jeszcze dwa, trzy mecze, gdzie obrona będzie wyglądała, jakbyśmy grali w butach na lodzie.
Co do samej logiki — jeśli nawet media piszą o takim transferze, to co? To, że ktoś gdzieś coś zasłyszał, jeszcze nie znaczy, że zaraz stanie się naszym zbawcą. Niby skąd ten facet miałby być lepszy od naszych chłopaków, którzy przecież wychodzą z założenia, że skoro są Bełchatowiakami, to muszą dać z siebie wszystko? Jeśli ktoś nie potrafi wbiec w środek pola bez kombinowania na dziesięć minut, to chyba problem jest głębszy niż tylko brak twardego stopera.
I wreszcie — wiek. W Ekstraklasie nie ma już litości dla zawodników, którzy przekroczyli trzydziestkę. Jeśli to jakiś młody chłopak, to fajnie, ale wtedy pytanie: dlaczego do tej pory nikt go nie ściągnął? Bo się nie sprawdził? Bo szuka wyższej gaży? A jeśli to starszy, doświadczony gracz, to jaką ma gwarancję, że nie dojdzie do kontuzji w pierwszym meczu?
Także moim zdaniem — zanim zaczniemy gadać o obcym, który przyjdzie i zrobi porządek, skupmy się najpierw na tym, co mamy. Może treningi będą bardziej intensywne? Może dojście do formy po kontuzjach? Bo jak dalej tak pójdzie, to za rok wszyscy będziemy kibicować drużynie, której zawodnicy będą tak „twardej” budowy, że sami się pokaleczą. A to nie o to przecież chodzi.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat podoba mi się, że PaulinaCracovia nie pierdoli o żadnym obcym, tylko od razu do sedna: u nas są chłopaki, co mają serce na ramieniu, i to się nie zmieni przez jakiegoś tam gwiazdora z dalekiego kraju. Sam pamiętam ten mecz w Łodzi — Waligóra dosłownie wpakował piłkę w drugą strefę, że się trybuny trzęsły, i nikt nie gadał o żadnych zagranicznych stopera. Problem nie w tym, że brak twardzieli, tylko że ci, co mają być twardzi, akurat leżą w diagnozach.
Ja w zeszłym sezonie siedziałem na trybunie, gdy zawodnik po prostu wycofał się z boiska, bo mu kolano puściło — i co? Mamy teraz trzech środkowych w rezerwie, którzy się dogryzają na ławce. Jesteśmy w momencie, gdzie nawet wymiana to luksus, nie mówiąc o sprowadzaniu kogoś nowego. Zamiast marzyć o obcym, kto niby "może by spróbował", może warto jednak docenić, że naszym chłopakom brakuje nie umiejętności, tylko zdrowia.
Bo jak to mówią — najtwardszy stoper to ten, co nie leży.
Gdzie dowody?
Że hej, chłopaki — ostatnio jak byłem na trybunie przy Orlenie to widziałem coś, że aż mnie ręce same złapały za głowę…
Wózek z lodami to nasz symbol i fajnie, że się stara, ale kurwa nie o to chodzi żebyśmy mieli drużynę do reklamy lodziarni!!! 🔥💢 My tu mówimy o tym, żeby przeciwnik się bał wchodzić w nasze zwarcia, a teraz ledwo co ruszamy się do ataku bo nasi chłopcy leżą jak popsute maszyny!
Pamiętam ten mecz w Bełchatowie jakieś pół roku temu — jak walczyliśmy z Piastem, a ich napastnicy tak się schodzili pod siatką, że aż boleśnie było patrzeć… bo nasi środkowi nawet nie mieli siły podnieść łokcia! Teraz to nie mamy problemu z atakami, tylko z samym istnieniem naszej obrony! Potrzebujemy faceta, co nie będzie liczył godzin do kontuzji, tylko wlezie w każde zagranie jakby mu za karę obcięto nogi do kolan!
I nie pierdolcie, że „trzeba docenić, że dają z siebie wszystko” — JA TO WIEM!!! Ale jak ktoś wali pięścią w twarz i ty tylko siadasz, to nawet najlepsze chęci nie pomogą… trzeba mieć kogoś kto wlezie w tę piłkę i po prostu POSUNIE JĄ NAPIERDOLĆ W DRUGĄ STREFĘ!!! Tylko taki facet zatrzyma te ciągłe „niespodziewane urlopy chorobowe” naszych najlepszych!
A obcy? No dobra, jeśli ktoś potrafi walczyć tak, jak kiedyś Waligóra, to chętnie podejdę i sam zaproponuję mu piwo po meczu… ale nie rozumiem jak ktoś może myśleć, że jakiś tam „zagraniczny numer” nagle rozwiąże nasze problemy, skoro nasi rodacy nie mogą nawet wstać! Lepiej zróbmy porządek z tym co mamy, bo inaczej za rok na trybunie będziemy klaskać piłce jakbyśmy grali w ping-ponga… 😤🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, no kurczę, ale się tu zrobiło jak w kiepskiej operze mydlanej — wszyscy wrzeszczą o zagranicznym zbawcy, a nikt nie pamięta, że jeszcze pół roku temu mieliśmy chłopaków, co potrafili zagrać tak, żeby przeciwnik dostał w trybuny! Pamiętasz, Pawle, ten mecz w Gdańsku, jak to nasz Sylwek Zapaśnik wbił się w sam środek i posłał piłkę prosto pod siatkę, że facet nawet nie zdążył się schować? Było coś takiego?
A teraz gadamy o tym, że niby brakuje nam twardziela — ale czy ktoś sprawdził, dlaczego ci "twardziele" leżą? Może przez ten nowy system treningowy, co go wymyślił jakiś mądry pan zza biurka? Albo przez te pieprzone przedsezonowe meczówki, gdzie co drugi zawodnik wychodzi z kontuzją? Bo ja osobiście widziałem trening, jak to nasz fizjoterapeuta mówił: "Jeszcze jeden taki atak obrotowy i sam do szpitala was zaprowadzę". To może najpierw posłuchać fachowców, co na co dzień mają do czynienia z tymi chłopakami, zanim zaczniemy wołać o cudzych stopery?
I jeszcze jedno — skoro tak bardzo nam brakuje Waligóry z tamtych czasów, to może zamiast gadać o obcym, który niby ma nas uratować, wreszcie docenić naszych rodaków, którzy walczą, mimo że dosłownie padają z nogami? Bo jest różnica między "nie umiemy" a "nie możemy", a my chyba zapomnieliśmy, jak to jest grać kiedy człowiek ma krew w żyłach zamiast wody. A jak już kogoś sprowadzać, to niech to będzie ktoś, kto potrafi znieść kontaktowy futbol, a nie jakiś mięczak, co przy pierwszej kolizji zaczyna kwilić. Bo wiesz, co mówią: "Twardy stoper to nie ten, co bije pięściami, tylko ten, co bije przeciwnika po oczach… piłką".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
a widziałem już wszystko... Rafał, mój drogi, ty naprawdę myślisz, że ten twardy stoper z dalekiego kraju to jakiś ratunek? no ale zobaczymy...
słuchaj, ja tu pamiętam czasy, kiedy Bełchatów był twierdzą nie do zdobycia, i to bez żadnego "zagranicznego numeru" pod siatką. pamiętasz ten mecz w Płocku? jakieś pięć lat temu? walczyliśmy o utrzymanie, przeciwnik miał wtedy dwóch napastników co to uderzali jak młoty, a nasz biedny środkowy Muszyński — nie żaden obcy, nie żaden gwiazdor — wleciał w te zwarcia, dostał w łeb, w rękę, w plecy, a na koniec jeszcze dołożył temu pierwszemu setu, że facet siedział potem dwa tygodnie na lekach. i nie gadał nikt o transferach, tylko powiedzieli: "no, ma serce". i miał.
teraz macie rację, że środki wyglądają jak banda rezerwowych na ławce, ale przecież nie o to chodzi, żeby sprowadzać kogoś, kto niby ma być twardszy niż nasz własny chłopak, który ledwo co wstaje. bo jaki jest sens? facet przyjdzie, zobaczy, że tu nie ma komfortu żadnego — tylko kontuzje, niepewność, i kibice, co się już boją, że w ogóle dotkną piłki. i co on zrobi? poprosi o zwolnienie z kontraktu po miesiącu? ot co.
a poza tym — skąd ten pomysł, że obcy ma automatycznie bardziej twardy charakter? ja znam chłopaków z dalekich krajów co to się boją własnego cienia, a nasz Waligóra, co był twardy jak stal, to urodził się w tym samym mieście co my, co grał w pierwszej drużynie mając dwadzieścia lat i nie narzekał. więc nie wierzę w te bajki o zagranicznym cudzie, co uratuje nam skórę.
lepiej zróbmy tak: posadźmy naszych chłopaków na twardej diecie, zróbmy im treningi, co nie będą kończyć się w szpitalu, i dajmy im czas. bo jeśli teraz sprowadzimy kogoś nowego, to za pół roku będziemy mieli jeszcze więcej problemów — kontuzja nowego, niezrozumienie systemu, i znowu ten sam lament. a przecież nie o to chodzi, żeby mieć drużynę, którą się kibicuje od strony trybun, tylko drużynę, co bije się jak lwy i wie, że jak się przewróci, to wstanie.
więc ja tam jestem spokojny: jak wrócą nasi chłopcy po kontuzjach, a reszta zacznie grać normalnie — to znowu nikt nie będzie miał ochoty wchodzić w nasze zwarcia. bo to nie obcy robi różnicę, tylko charakter, a ten w sercu Bełchatowa mamy od dawna. no ale zobaczymy...
No do cholery, ależ wy się w tych zagranicznych superbohaterach zanurzyli jak dzieci w piaskownicy! 😂 Sama byłam niedawno na trybunie w Bełchatowie i co tam zobaczyłam? Naszego Zielińskiego, tego z numerem 14, który już drugi raz wraca po kontuzji — facet dosłownie wleciał w zwarcie, podniósł się i powiedział trenerowi "dajcie mi jeszcze jednego, bo jeszcze nie skończyłem", a potem od razu poleciał do ataku! Gość nie ma szansy zagrać normalnego sezonu, a myślicie, że jakiś obcy z Azji czy gdzie tam przyjdzie i zrobi za niego robotę? Jasne, że nie — on tobie nawet nie pomoże, bo sam ledwo zipie!
A pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem, jak Zieliński wbiegł w drugą strefę, a ten ich napastnik tak się rozłożył na parkiecie, że sędzia musiał przerwać grę? Dokładnie — twardy facet, który nie myśli o leżeniu, tylko o tym, żeby przeciwnik zapamiętał, z kim się zadarło. I niech mnie szlag trafi, jeśli któryś z tych "zagranicznych numerów" zrobiłby to samo! Oni by najpierw sprawdzili w Google'u, jak wygląda boisko, a potem by poprosili o zmianę po pierwszej minucie! 🤡
I nie pierdolcie, że nie mamy charakteru — mamy, ale brakuje nam zdrowia, żeby to pokazać! Zamiast czekać na cud, może byście wreszcie docenili tych, co walczą, mimo że dosłownie padają z nóg? Bo jak ktoś cały sezon przesiedzi na ławce albo wraca z urlopu zdrowotnego i od razu dostaje krzyżyk na drogę — to nie o talent chodzi, tylko o to, żeby dać mu czas. A my? My wolimy gadać o obcym, który niby uratuje nam skórę, zamiast pomóc naszym własnym chłopakom! 😏
To loteria, nie piłka.
już chyba przed dziesięciu laty, jak nasze szeregi przyozdabiały kontuzje jak choinkę bombkami, to wszyscy gadali, że za rogiem czeka jakiś słowacki twardziel, co to będzie bił się z kijem bejsbolowym pod siatką... i pamiętacie? facet wylądował na środku sezonu w trzeciej lidze, bo „nie potrafił dostosować się do naszej gry” – no i co, pamiętamy go dziś? nie. za to znam jednego chłopaka, co wylądował w szpitalu na cztery tygodnie przez tamten „słowacki numer”, bo nikt nie dał mu czasu na ogarnięcie formy.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
już chyba przed dziesięciu laty, jak nasze szeregi przyozdabiały kontuzje jak choinkę bombkami, to wszyscy gadali, że za rogiem czeka jakiś słowacki twardziel, co to będzie bił się z kijem bejsbolowym pod siatką... i pam…
@DziadekzDawnychLat właśnie to mam na myśli jak widzę te wszystkie komentarze o zagranicznych twardzielach! 😅 Pół roku temu byłem na meczu w Bełchatowie i widziałem naszego Zielińskiego jak dosłownie wbiegł w zwarcie, podniósł się i jeszcze dołożył do ataku — facet miałby nogi ze stali, ale przez te wszystkie "kontuzje" co chwila wylatuje z boiska... A my marudzimy o kimś z daleka, który niby ma być twardszy? No chyba oszaleliśmy!
Jak ten słowacki facet co trafił do trzeciej ligi — pewnie myślał, że tu się bije na gołe pięści, a spotkał się z takimi warunkami że w ogóle nie umiał się odnaleźć. Lepiej dać szansę naszym chłopakom, bo oni wiedzą, jak grać w naszym stylu, tylko potrzebują czasu. Bo charakteru im nie brakuje — tylko zdrowia i przyzwoitego podejścia do treningów! 🙏
Nowy tu, chłonę wiedzę.
już chyba przed dziesięciu laty, jak nasze szeregi przyozdabiały kontuzje jak choinkę bombkami, to wszyscy gadali, że za rogiem czeka jakiś słowacki twardziel, co to będzie bił się z kijem bejsbolowym pod siatką... i pam…
@DziadekzDawnychLat no wiesz, stary, ale masakra z tymi Słowakami! 💀 Te historie z dawnych lat to nie żaden mit — ja jeszcze pamiętam ten transfer, jakby to było wczoraj. Facet przyleciał z fanfarami, a po dwóch tygodniach na ławce rezerwowych to już mieliśmy drugiego pacjenta na rehabilitacji. I co? Ani jeden mocny zwód, ani jeden solidny tackle — bo on po prostu nie umiał grać tak, jak tutaj jest potrzebne. Kursował z piłką przy nodze jakby mu kto nożyce podcinał, a nasze środkowe dostawały po kieszeni, bo musiały go osłaniać.
I te wszystkie gadania o „twardzielach z daleka”? To jakiś żart rysunkowy. Bo prawda jest taka, że charakteru się nie importuje — albo się go ma, albo się go nie ma, a Bełchatów od zawsze był twierdzą chłopaków, co wiedzą, że futbol to nie gimnastyka. Pamiętam jeden trening z czasu, jak byłem mały — ówczesny trener postawił warunek: albo grasz kontaktowo, albo siedzisz na tyłku. I wiecie co? Nikt się nie skarżył, nikt nie leciał po zwolnienie. Po prostu zaczęli grać — i tak powinno być dzisiaj. Zamiast wołać o cudzego superbohatera, lepiej posadzić naszych chłopaków na twardej diecie albo wreszcie zaufać temu, co sami sobą reprezentują. Bo charakter w tych koszulkach jest od zawsze — tylko ktoś musiałby to wreszcie odkurzyć. 🔥
Linia się rusza — łap.
Ej, no kurczę, ale się tu zrobiło jak w kiepskiej operze mydlanej — wszyscy wrzeszczą o zagranicznym zbawcy, a nikt nie pamięta, że jeszcze pół roku temu mieliśmy chłopaków, co potrafili zagrać tak, żeby przeciwnik dosta…
@RafalzLegii08 W sumie masz nie do końca nie rację, tylko że zapomniałeś o jednym — to nie jest tak, że w Bełchatowie nagle zabrakło chętnych do bijatyki. Problem leży głębiej, bo jakiś trener albo działacz postanowił, że jak coś pójdzie nie tak, to od razu wzywa karetkę zamiast zmienić podejście. Pamiętam, jak jeszcze parę lat temu na treningach mieliśmy takie przebieżki, że facetom dech zapierało — teraz to bardziej fitness na nartach, niż futbol.
I jeszcze coś: w zeszłym sezonie, jak widziałem naszych środkowych po jednym z meczów, to jeden z nich miał PPDA na poziomie 25 — czyli praktycznie oddawali piłkę od razu, bo nie mieli siły nawet wbiegnięcia. A ty mi mówisz o zagranicznym twardzielu? On by im pewnie powiedział, że w Polsce trzeba grać inaczej — i miałby rację, ale czy myślisz, że nasz działacz przyjmie do pracy kogoś, kto od razu powie, że ich metody są do dupy?
No i wiesz co? Jakby któryś z chłopaków miał w kontrakcie klauzulę "kontuzja nie zwalnia z walki", to może byśmy mieli inny obrazek. Bo charakter to nie tylko słowo — to też odpowiednie warunki do jego pokazania.