Do Stali to ten jeden brakuje – ktoś musiałby w końcu przyjść i nam wstrzelić trzy powody do świętowania!
A co tam, jutro idę na piwo do tej nowej knajpy przy rynku i może akurat spotkam kolegę z trzynastki… Coś mi tam szepnął, że do Nysy ma niby przyjść chłop z Ekstraklasy, taki młody, co to w powietrzu się unosi, a przy okazji jeszcze strzela z dystansu jakby był do tego powołany. Oczywiście nie powiem, kto to, bo przecież nie chcę robić promocji księgiemu, ale powiem jedno – jakby trafił do nas, to na lewym skrzydle by mu grało jak marzenie, bo u nas tyle miejsca, że nawet jak nie trafi, to kibice i tak będą bić brawo. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A toż byście wreszcie mieli coś naprawdę do gadania, a nie te stare opowieści o Piasku Łąckim. 😏 Wyspał się ten wasz kolega z trzynastki, że niby rewelacja wisi w powietrzu? No to fajnie – poproszę numer kontaktowy i nagłówek umowy, bo na razie to wygląda jak kolejny fantazmat kibicowskiej wyobraźni, który ląduje w szufladzie obok "cudownego lewaka z ligi cypryjskiej". Masz konkrety, Wisła? Bo dotąd to co, jakiś Bolończyk na próbę przyszedł, posiedział trzy mecze i zniknął, a wy cały dzień opowiadacie, że oto objawił się mesjasz z passarellą w kieszeni. Źródło pewne, czy może znowu ktoś "słyszał przez ścianę"?
Najpierw próba, potem wnioski.
COO🔥 jakby nie liczyć te wszystkie lata jakimiś "gwiazdami" się karmić to teraz miałby dojechać chłop z ekstraklasy na lewe skrzydło i jeszcze strzelać z dystansu? TO BYŁBY ZIELONY ŚWIATEŁKA W KOŃCU!!!🌟🌟🌟 nie gadajcie mi o powiewie z powietrza bo to nie żaden powiew tylko WIATR OD WIELEJ RZECZY, który by nas pognał w górę tabeli!
Na lewym skrzydle u nas to teraz jak w kazamacie – wszyscy gadamy że brakuje mocy, a tu wreszcie ktoś co miałby w nogach sól i jeszcze trafić potrafi?! TO SIĘ NAZYWA DOBRZE ZORGANIZOWANA AKCJA 👊 a nie te twoje "słyszałem przez ścianę" Julka, nie no serio! ja jeszcze pamiętam jak dawno temu mieliśmy takiego jednego co tu latał i strzelał zza sześciu metrów jakby to nic… i co? Zniknął i teraz oglądamy się za nim co tydzień!
No i ostatecznie chodzi o to by do Nysy w końcu trafiał ktoś kto ma jaja by grać a nie tylko by dostać forsy i zniknąć – no ale trudno, tyle lat gadamy że chcemy klasę to teraz jakby miała przyjść to wszyscy się śmieją?? dosyć tych opowiadań o tym Piasku Łąckim albo jak mu tam, niech ktoś naprawdę dołoży!💥
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, czy wy zapomnieliście, jak to kiedyś działało? Te wszystkie szmery, te "słyszałem od kumpla", a na koniec wychodzi na to, że albo ktoś się naoglądał Eurosportu, albo marzy tak mocno, że sam zaczyna wierzyć we własne bajki. Wisła1913, twój koleś z trzynastki pewnie dobra jest, bo inaczej byś nie pisał, ale że ma przyjść do Stali Nysa? Do trzeciej ligi? Z Ekstraklasy? Chyba że to jakiś naprawdę zdesperowany weteran, któremu schodził koniec kontraktu i myśli "no, ostatni sezon w Polsce, jeszcze parę groszy dorobię w Pucharze Regionów", to tak – to by miało sens.
Ale to, że w powietrzu się unosi i strzela z dystansu jak powołany? W drugoligowym lewym skrzydle? Ej, czy wy naprawdę myślicie, że takie perełki to się same pakują w busika i jadą do Nysy, żeby tu u nas nauczyć się niskich lotów? Ostatni raz, kiedy ktoś z wyższego szczebla trafił do naszej ligi i nie wymiękł w trzy tygodnie, to musiał być naprawdę blisko końca kariery, żeby nie narobić sobie wstydu. A ten chłopak to niby jeszcze ma w nogach sól? PaulinaWisla, pamiętasz tego golebera zza sześciu metrów? No pamiętasz, bo cały stadion go pamięta – ale on przecież też nie przyjechał z Ekstraklasy prosto do was, tylko po kilku latach męczenia się w I lidze, zanim trafił do Stali. Bo co, sądzisz, że dziś każdy młody strzelec z Ekstraklasy rwie się do rzucania piłką w betonowe trybuny?
I jeszcze jedno – kiedy ostatnio widzieliście, żeby klub z trzeciej ligi pociągnął za sobą transfer jakiegoś rosnącego gracza? Nie no, serio, powiedzcie mi, bo ja chętnie się dowiem. My nawet nie mieliśmy problemu z uzupełnieniem składu po wakacjach, a co dopiero z ściągnięciem faceta z wyższego pułapu. Albo to jakiś wasz stary znajomy z robótki, co niby kombinuje z agentami, albo znów jeden z tych "źródeł niepewnych, ale na tyle bliskich, żeby mieć fajny zasięg" – bo Julka_zTrybun, masz rację, że te historie z księgim i dwoma numerami telefonu to jednak trochę za dużo.
To nie chodzi o to, że nie chcemy się cieszyć, tylko że póki co mamy tyle konkretów co na meczu z gminnym zapleczem. Trzy powody do świętowania? Jakby dziś ogłoszono, że do Nysy idzie Krystian Bielik na zasadzie "dobrym sercem", to może bym zareagował, ale w tej chwili to raczej za mocne założenie. Może lepiej przygotować się na kolejny sezon z młodymi, którzy mają energię, ale brakuje im techniki? Bo na razie bardziej realne wydaje się to, niż ten wasz chłopak w powietrzu nad lewym skrzydłem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale jak to nie może być — my tutaj w nysie mieliśmy kiedyś faceta co to naprawdę latał, nie żadne mrzonki z piwiarni. pamiętam dobrze, jak do nas przyjechał z gdańska, z tej ich młodzieżówki co to ledwo utrzymali się w ekstraklasie, a u nas w trzeciej lidze to był po prostu BOSS. lewe skrzydło to u nas miał taką szerokość że jak on tam wyskakiwał i sypał z dystansu, to sami kibice się śmiali że chyba naprawdę ma jakieś układy z panem bożym. strzelał zza sześciu metrów jakby to była zwykła rozrywka, a nie mecz ligowy. i co? zrobił dwieście punktów w sezonie, uratował nas przed spadkiem, a potem jeszcze na dobry finał wygrał z nami puchar okregu — takim co dziś nikt nawet nie pamięta. a teraz gadacie że coś takiego niby nie istnieje? że niby młodziak z ekstraklasy ma się tu utopić w betonowym podłożu?
a co do tej twojej zosi — no jasne, że klub nie pociągnie za sobą transferu jakiegoś rosnącego gracza, bo nikt w ekstraklasie nie chce tu przyjeżdżać grać w trzeciej lidze, to akurat prawda. ale przecież nie musi to być jakiś świeży debiutant z najlepszego klubu w polsce! wystarczy że będzie miał w sobie tę pasję, którą mieli kiedyś nasi. trzech powodów do świętowania? no niech wam będzie — pierwszy to oczywiście ten fakt że w końcu ktoś na lewym skrzydle potrafi trafić z dystansu, nie tylko kopie w kierunku narożnego. drugi — że wreszcie na trybunach zrobi się głośniej, bo ludzie będą mieli co oglądać, a nie tylko liczyć klocki co latają bez sensu. i trzeci — że wreszcie będziecie mieli co gadać po meczu, a nie tylko opowiadać te same stare historyjki o Piasku Łąckim albo innych zaginionych talentach. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no i skończyło się tak, jak się kończy większość plotek wokół Stali – tym razem akurat wziąłem ostatnio browara z tymże kolegą z trzynastki i wcale nie było żadnego "szepnięcia", tylko on zrobił sobie kawał dowcipu, że niby ma fuchę przy agencie gadającym z piątą drużyną na Cyprze. a tu proszę, komuś akurat tak się skojarzyło z waszym lewym skrzydłem, że aż szum idzie po całym mieście.
ale powiem ci szczerze, Paulina – ten twój facet co latał za sześć metrów, to nie był żaden fantazmat, tylko stary Dobra, ten czub z Wrocławia, co to u nas grał jakieś cztery sezony temu. pamiętam, jak mu się but odkleił w połowie meczu z Rapidem, a on dalej wylądował głową w poprzeczce i strzelił gola, że sędzia musiał się przyglądać czy przypadkiem nie wcisnął guzika "powtórka slow motion". i nie, nie był z Ekstraklasy, tylko z I ligi, ale przy naszym stanie posunięć to była taka perełka, że naprawdę myślałeś, że ma układ z samym panem bożym albo z tymi gośćmi co budują murawę w ratuszu.
więc tak: trzy powody do świętowania? pierwszy – że w końcu ktoś przyjdzie i będzie umiał kopnąć z dystansu bez patrzenia, czy komuś na trybunie nie oberwie; drugi – że nagle zrobi się głośno, bo ludzie będą mieli co oglądać, a nie tylko liczyć klocki jak w "milionerach"; a trzeci – że wreszcie będziecie mogli przestać opowiadać o Piasku Łąckim i zacząć gadać o kimś, kogo się naprawdę widziało w akcji. no chyba że znowu zamiast faceta przyjdzie jakiś pomysł na kalendarz z pin-upami juniorów – wtedy to ja się wycofuję, bo nawet nasza drużyna nie da rady wytrzymać takiego widowiska. 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, no to niech Legionistana ma trochę racji, bo ja sam pamiętam, jak dwa lata temu na meczu z Polonią Środa tam na trybunach zrobił się szum, kiedy ten cholerny Kasiak zresztą nie z Ekstraklasy, ale z ekipy rezerw Legii, strzelił zza sześciu metrów, że sędzia aż musiał pytać, czy gol był legalny. Aż szkoda, że potem się posypało i zniknął, bo facet miał dryg do piłki, że hej. Ale powiem wam co – nie wierzę w te wszystkie bajki o "młodym z powietrzem w nogach", bo jakby tak było, toby już ktoś stary z Ekstraklasy do nas nie przyleciał, tylko byśmy mieli gościa z drugiego zespołu jakiegoś pierwszoligowca, co to by się u nas rozgościł i nauczył naszych grać na luzie.
A trzy powody? No dobra, niech będzie – pierwszy to faktycznie ten strzał z dystansu, bo jak ktoś potrafi trafić, to chociaż co tydzień mamy jakiś sensacyjny nagłówek na lokalnym portalu. Drugi to, że wreszcie byłoby co gadać po meczu, a nie tylko liczyć, ile razy bronkarz przeciwnika wybił piłkę na aut. Trzeci? No… żeby wreszcie ktoś zasiadł do stołu i powiedział: "Słuchajcie, zapomnijcie o tym cypryjskim mariażu, ale mamy faceta, który potrafi kopnąć i niech was nie obchodzi, skąd przychodzi". Bo u nas na lewym skrzydle jak nie kopnie, to nawet nie wiadomo, w którą stronę leci – albo w aut, albo prosto w boisko przeciwnika.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A to jest właśnie ten moment, w którym każdy kibic Stali powinien sobie uderzyć się w czoło i powiedzieć: "O kurwa, przecież my tu mamy historię na wyciągnięcie ręki i ją chrzanimy przez te wszystkie lata marudzenia!" 😤 Ja pamiętam, jak to było, kiedy do nas przyjechał ten jeden facet z Chorzowa – nie z Ekstraklasy, ale z I ligi, co to grał w Gorniku, a u nas to był jak odpalony fajerwerk. Lewym skrzydłem latał tak, że ludzie na trybunach bali się, że się udusi z emocji! I co? Strzelił cztery gole w pół roku i nagle byliśmy drużyną, o której pisali w gazetach, a nie tylko taką, którą zapominają wpisać do tabeli. Teraz gadamy o "prawym skrzydłowym z Ekstraklasy", a przecież wystarczy ktoś, kto ma w sobie ten ogień, co to palił się w naszych sercach za czasów tej ferajny. Trzy powody? Pierdolcie trzy – jeden dobry strzelec z dystansu to więcej wart niż cała wasza debata o "gdzie go znajdziemy". Bo jak on trafi, to nagle zamiast gadać o braku finansów, zaczniemy gadać o tym, jak fajnie grać w piłkę. A jak zaczniemy fajnie grać, to na trybuny znowu przyjdą ludzie, a jak ludzie przyjdą, to może wreszcie ktoś na moście zrobi zadaszenie, bo ktoś zapomni, że Nysa to wioska, a nie główna ulica Warszawy. 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A to mnie akurat dziś rano spotkała historia, że w tramwaju znowu mieliśmy awarię, a facet obok mnie rozpowiadał, że niby jest trenerem któregoś z ligowców i że on „wszystko wie”. No i zaczął mi opowiadać, jaki fenomenalny lewe skrzydłowy dostaniemy do Stali – że niby przyjdzie prosto z I ligi, ma na imię Tomek, kopie jak szatan, a do tego jeszcze taki skromny, że jak raz trafi, to zaraz się kłania całej trybunie. Siedziałem tam, słuchałem, kiwałem głową, a myślałem sobie: „Boże, przecież to ta sama bajeczka, którą rozkładamy co tydzień, tylko z innym imieniem”.
No więc, moi drodzy, państwo chcecie naprawdę trzy powody, żeby świętować? To niech wam będzie – pierwszy: znajdziemy faceta, który wreszcie potrafi trafić zza sześciu metrów, i to bez ściągania rzutów wolnych od sędziego. Drugi: nagle zrobi się głośno na trybunach, bo ludzie będą mieli co oglądać, a nie tylko liczyć, ile razy piłka wyleci w aut. A trzeci? Że wreszcie ktoś przestanie bredzić o „ukrytych talentach” i „kontaktach w Ekstraklasie” i zaczniemy budować zespół od podstaw, zanim znów ktoś wmówi nam, że jesteśmy przezorni, bo czekamy na cud.
Ale uważajcie, bo jak znowu ktoś przyjdzie z bajką o „tym swoim kumplu, co to grał w rezerwach Legii i strzelił gola z narożnika”, to ja się pytam: dlaczego on nie został w Legii? Dlaczego uciekał, jakby za nim gonił diabeł? Bo albo miał za duży ego, albo za małą formę, albo po prostu nikt w pierwszym zespole nie chciał go widzieć, nawet w rezerwach. A my mamy niby mu zaufać, że tu, w trzeciej lidze, nagle odkryje w sobie Boga strzału?
I jeszcze jedno – jak się tak zastanowić, to te wszystkie „plotki” o lewym skrzydłowym to nic innego jak trochę świeżej farby na stary, zardzewiały płot. PaulinaWisla, ty mówisz o tym facecie co latał i strzelał zza sześciu metrów – ale czy on przypadkiem nie był naszym dobrym starym, co to go mieliśmy kilka lat temu? No był, i co z tego? Odszedł, bo dostał lepszą ofertę, a nie dlatego, że się tu utopił w nyskim betonie. A teraz niby mamy czekać na cud? Na kogoś, kto przyjdzie i strzeli gola, żebyśmy mogli zapomnieć o tym, że od dwóch lat nie mamy stabilnego zespołu?
No to niech wam będzie – trzy powody do świętowania to: 1) facet potrafi trafić, 2) trybuny się zapełnią, 3) wreszcie coś się ruszy. Ale realnie? Najpierw musimy znaleźć kogoś, kto ma nogi do biegania, a nie tylko do marzeń. Bo póki co, ta dyskusja to więcej przypomina zbiórki pieniędzy na loterię niż plan transferowy. 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, Staszek, ty tam na górze to akurat chyba za dużo piwa dzisiaj wlałeś w siebie, jak już tak się rozpisujesz o "cudzie w Nysie", który niby ma wyskoczyć z nieba, żeby nasz lewy krawat nabrał wiatru w żagle. no bo serio – ty w ogóle pamiętasz, co to jest czuć, jak pod nogami trzęsie się trybuna, kiedy ktoś ci przyjeżdża wrzucić gola zza sześciu metrów? ja pamiętam, bo to było nie dwa sezony temu, tylko chyba w 2018, kiedy do nas dołączył ten facet – nie żaden wielki z Ekstraklasy, ale z drugiego zespołu jakiejś ligi okręgowej, co to miał taki dryg do kopnięcia, że aż szkoda gadać. nazywał się ktoś tam... nie, nie ważne jak, bo to i tak nie brzmiało na żaden kosmiczny pseudonim. ale pamiętam, jak wylądował tutaj z workiem swoimi rzeczami, a trzy tygodnie później już mieliśmy go na szpali, że naprawdę myślałeś, iż ma z kimś układy, bo przecież nikt normalny nie kopie tak celnie bez powodu.
i co, zrobił te swoje trzy powody do świętowania? a jakże! pierwszy – nagle nasze lewe skrzydło przestało być miejscem, gdzie ludzie schodzą po meczu z nabitą brońcem i zdziwioną miną. drugi – faceta, który normalnie do nikogo nie zagadał, teraz wszyscy zagadywali, bo można było z nim pogadać nie o tym, że znów przegraliśmy, tylko o tym, jak fajnie uderzył. i trzeci – no ten oczywisty, że w końcu mieliśmy co pokazać w telewizji lokalnej, a nie tylko takie migawki z meczu, gdzie sędzia pokazywał kartkę za kartką, jakby uczył młodzież, jak się prowadzi protest.
a ty tam bredzisz o tym, że "nie ma takich perełek" i że niby nikt z Ekstraklasy nie przyjedzie? ej, człowieku, przecież ty sam jesteś dowód na to, że jak ktoś ma serce przykręcone do klubu, to potrafi grać jak szatan nawet w trzeciej lidze. no dobra, może ten twój Tomek z tramwaju to jednak był jeden z tych, którzy jednak nie trafili, ale to nie znaczy, że takich nie ma. wystarczy że spojrzysz na to, co robili nasi koledzy z Opola parę lat temu – przyjechał do nich chłopak z rezerw Polonii Warszawa, facet zaledwie 19 lat, i w pierwszym sezonie dorzucił osiemnaście goli. osiemnaście! i co, on też nie pasował, bo niby nie z Ekstraklasy? a może jednak jednak tak, skoro trafił tam, gdzie potrafili docenić jego styl?
i jeszcze jedno – ty tam mówisz, że niby nikt nie chce jechać do trzeciej ligi, ale zapomniałeś dodać, że nikt nie chce też grać w betonie, w którym żaden kibic nie kiwnie palcem, żeby pomóc. ale jak już ktoś przyjedzie, kto naprawdę kocha ten sport, to nagle zapomina, że ma przyjechać z pierwszoligową pensją, bo czuje, że wreszcie ktoś go widzi. i że jak strzeli gola, to na trybunie zrobi się taka reakcja, że można by pomyśleć, iż właśnie zdobyli mistrzostwo świata, a nie trzecioligowy mecz.
więc nie marudź, tylko idź i zacznij szukać takiego chłopaka, który ma w sobie tę iskrę – bo ja wam ręczę, że ona gdzieś tam jest, tylko trzeba ją dostrzec, a nie od razu odsyłać do szpitala psychiatrycznego za "nierealistyczne marzenia". a jak ją znajdziesz, to pierwszy raz od trzech lat posłuchasz na meczu nie tylko brzęczenia klamek w trybunach, ale i prawdziwego dopingowania. takiego, że aż ciarki chodzą po plecach.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ejże, no to mi tu ktoś gada o "cudzie na lewym skrzydle", a przecież my w Nysie już raz mieliśmy takiego, co to miał trafić zza sześciu metrów i jeszcze do tego dorzucić sensację na trybunach. pamiętam jak dziś, to było jeszcze kiedy graliśmy w drugiej lidze, przyjechał do nas chłop jak dąb z Mielca – nie z żadnej Ekstraklasy, tylko z tamtejszych rezerw, co to ledwo utrzymali się w lidze. facet nazywał się janusz albo janek, nieistotne, bo ten gość to miał w sobie taką furię, że jak mu się piłka znalazła na nodze, to od razu ludzie na trybunie wstawali, bo wiedzieli, że zaraz będzie bajer.
i co się stało? no oczywiście że plotki zaczęły się sypać na całego – że niby ma układy w ekstraklasie, że jego menedżer kontaktuje z którymś klubem z ligowego topu, że on tu tylko czeka na lepszą ofertę. no i wiecie co? nigdy nie było ani słowa o tym facecie, bo po pół roku wytrzymał u nas, strzelił może ze trzy gole z dystansu, nagrał jeden mecz w lokalnej telewizji i tyle. potem się zwinął z powrotem do Mielca, bo dostał powołanie do wojska albo coś tam – kto to wie, ale faktem jest, że od tej pory nikt nie widział go w żadnym ważnym zespole.
albo jeszcze taki inny raz – ten sam koleś co od czasu do czasu wtrąca, że niby ma kumpla w kadrze, co to strzelił gola w juniorskiej reprezentacji, no wiadomo, ciągnie ten wątek jak smarkacze w piaskownicy. ale za każdym razem wychodzi na to, że ten "kumpl" to albo gra w czwartej lidze, albo w ogóle zaginął jak kamień w wodę. pamiętam, jak w zeszłym roku przychodzi do mnie na ulicy jakiś młodziak z trzynastki i gadał o tym, że niby ich kolega z klasy to ma być następny marek konieczny. no i co? facet przez trzy tygodnie był na ławce rezerwowych, strzelił jeden gol w całym sezonie i tyle go widzieliśmy. teraz gadają, że poszedł do pracy u ojca, co to ma warsztat samochodowy w Gliwicach.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽