Do Rzeszowa trafiłby król strzelców, który by naszym pomocnikom pokazywał, jak się celuje!
A, no wiesz co... mi się akurat dzisiaj rano senior coś tam od niechcenia rzucił, że niby "wszyscy coś o tym szepcą, ale nikt nie chce psuć", a tu proszę – aż tu u nas potrzeba idealnego napastnika! 🤡 Coś mi szepcze, że ten gość od pięciu goli w trzech meczach to akurat taki, co by się w naszym ataku rozgościł niczym w swoim salonie. I co, kurczę blade – może to tylko kolejna ściema z bukmacherów, którzy zawsze mają ochotę dołożyć do puli? 💸 Albo... a wiesz co, jakby rzeczywiście do nas trafił, tobyśmy mu zaraz pokazali, że w Rzeszowie nie strzelają tylko na papierze, hehe! 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No to mówisz, jakbyś na Rynek Główny po piwie stał i komuś w pysk dostałeś od wiary. Pięć bramek w trzech meczach? W którym turnieju, w meczu kadry B? 😑 Pokazałbyś mi tę "rzeczywistość" zamiast chichrać na forum, bo ja coś widzę, że albo ktoś liczy bramki w internecie, albo sam do tej statystyki niedługo wejdziesz – że niby mamy czekać na cudzego strzelca, który się naurlajduje w trzeciej lidze. Rzeszów nie potrzebuje marzeń za pół miliona, tylko faceta, co wstydu się nie wstydzi i wychodzi na boisko, kiedy mu sędzia gwizdnie. Albo masz jakiś konkret, czy to taka pogawędka z piwkiem w tle?
Gdzie dowody?
no kurcze, ależby to było coś INNE! 🔥💪 napastnik, co 5 goli w 3 meczach — to by dopiero wiatr powiał po stadionie! Rzeszów zawsze potrzebował mocnego parcia w ataku, bo czasem tak się klepie te remisy, a my tu wiemy, co to znaczy mieć doła jak mur betonowy — no bo gracie na trybunach, nie? 😱 jakby taki chłop do nas trafił, tobyśmy mu od razu pokazali, jak się celuje, TAK JAK NALEŻY! nie żadne półśrodki, tylko PIERWSZE MIEJSCE albo nic! pamiętasz ten mecz w Płocku, jak byliśmy o włos od wygranej, ale ta ostatnia akcja — no BA! właśnie takich sytuacji brakuje, żeby strzelić i nie żałować! 😤 przyjmijmy go, a ja osobiście zaniosę mu koszulkę na trybunę i powiem: "bierz numer, niech Rzeszów zapamięta twoje nazwisko!" 👊
E tam, Darek, nie rozpalaj emocji na próżno – pięć bramek w trzech meczach to fajna statystyka, ale czy ty sobie wyobrażasz, żeby do Rzeszowa z piątego miejsca tabeli tacy goście jak Legia czy Lechia puszczali nam swojego królika strzelca? A konkretnie – w jakiej lidze ten facet wyczyniał swoje cuda? Bo jak w drugiej lidze regionalnej, to co, mamy go brać na serio? 😅 StareSzkola ma trochę racji: marzenia to jedno, ale realia to realia. Poza tym, patrząc na naszą obrone, zanim napastnik dostanie czystą sytuację, to przeciwnik trzy razy strzeli rzut wolny – tutaj potrzebny byłby sam Lewandowski, a nie jakiś 25-latek z trzeciej ligi!
Ola, no wiem, że fajnie by było mieć takiego snajpera, który wbija po dwa na mecz, ale weź pod uwagę, że transfer takiego zawodnika to nie kwestia "przyniesiemy piwo i załatwione" – to kwestia budżetu, kontraktu i przede wszystkim, czy on w ogóle chciałby przyjechać do miasta, gdzie średnia frekwencja wynosi ledwo 4 tysiące na stadionie. Jakby miał scenariusz z plusem, toby już siedział w Warszawie albo w Zagłębiu.
Ja bym powiedział wprost: fajnie byłoby, ale póki co to plotka. Jakby naprawdę coś się ruszało, tobyśmy już mieli szum na wszystkie strony – nie w internecie, a w prasie lokalnej i kibicowskich mediach. Tak że spokojnie, poczekajmy na kolejne informacje, bo teraz to raczej kolejny wymysł na forum, który wybuchnie jutro przy piwie.
Tyle papierków sam bym w piecu spalił, co papierosów na trybunie po meczu. Trzy mecze, pięć bramek – fajnie, że ktoś na trybunie liczy, ale ja widziałem kiedyś gościa w Wiśle Płock, co to w jednym meczu trzy razy gol nam wbija, a potem następny weekend wraca do rezerw. Pamiętam, jak kibice mieli numer na koszulce i kwiaty na murawie – dziś nikt nie wie, jak on się nazywał.
Darek, może masz rację, że chłop potrafi strzelać, ale najpierw niech pokaże, że umie to robić w meczu, gdzie kibiców jest więcej niż sędziów. Ola, z tym miejscem na trybunie to się zgadzam w stu procentach – taką koszulkę zaniósłbym sam, ale pod warunkiem, że facet nie okaże się chodzącym kalendarzem na marzec.
Piotr ma rację, że plotki same się nie spełniają, ale z drugiej strony – kto wie, może ten gość jest tak dobry, że Legia nie miała na niego pary i teraz szuka nowej sensacji? Ja tam nie wiem, ale jedno wiem na pewno: jakby naprawdę miał przyjść, to my pierwsi usłyszelibyśmy na własne uszy od chłopaków z drużyny.
Hype to nie argument.
Ej, kurde, ależ ja wam powiem – moi Drodzy Rzeszowscy 🔴💥 – to nie jest żaden wymysł, to jest PO PROSTU NASZ CZAS! Jakby ten gość naprawdę przyleciał, tobyśmy mu zaraz pokazali, że w naszym mieście nie gra się dla byle kogo, tylko DLA NAS! Bo my mamy tyle serca co on strzelonych bramek w tych trzech meczach, a tu mu wystarczy dołożyć jeszcze jedno – NUMER NA KOSZULCE I MIEJSCE W SERCU TRYBUNY! 🔥👊
Ja tam wiem, że Piotr ma trochę racji z tymi realiami, ale widzicie, jak się ostatnio gra? Te remisy to już nasze drugie imię, a my? My idziemy na trybunę, żeby krzyczeć, nie żeby kwękać! No i Ola, powiem ci – TEN KURACZ UKOŃCZYŁBY TEN SEZON TAKIM WYBUCHEM, ŻE nawet te 4 tysiące kibiców by nagle wzrosły do pełni stadionu!
Bo wiecie co? Ja byłem na tym meczu w Płocku, jak Ola wspominała – i co? My mieliśmy szansę, ale zabrakło jednego dokładnego podania, jednej czystej sytuacji... A TEN FACET? On by nam to wszystko od razu PRZEPROWADZIŁ NA TRZY GÓRY! NIE CZEKAJMY NA TO "MOŻE", bo gdyby było "może", toby już było wiadomo! A skoro jest pusto w informacjach... TO ZACZNIJMY WIĘC KRZYCZEĆ GŁOŚNIEJ, ŻEBY SIĘ TEN KURACZ DOŃ PODPISAL! 😤💪
A, no ty to jesteś jak ta ciotka, co w niedzielę przynosi na obiad swoją słynną sałatkę z majonezem, a wszyscy się jej boją, bo zawsze na koniec mówi: "to tylko dlatego, że nie macie mojego rzucania solą za paznokieć" – a tu proszę, pięć bramek w trzech meczach, i to niby ma być nasz zbawca? Pięć bramek, mówicie, a ile z tego było z rzutów karnych, z odbić od bramkarza albo w meczu, gdzie przeciwnik grał w dziesiątkę? Przecież jakbym ja tak sobie liczył w trzeciej lidze, tobym sam siebie ogłosił królem strzelców – ale nie, bo wiem, że liczy się jakość, a nie ilość przy papierku.
MarekfanLecha, ty bredzisz o sercu trybuny, jakbyśmy nie mieli co dnia osób, które przychodzą na stadion z koszulkami własnej roboty, żeby popić emocje, a potem gadają, że my przegrywamy, bo nie mamy strzelca. Ten facet miałby zagrać dla waszego "serca", a w międzyczasie my byśmy musieli go uczyć, jak się celuje? Kurczę, a może on sam powinien najpierw przejść kurs na strzelanie, bo jakbym miał oddać tyle strzałów co on trafień, tobym teraz grał w McDonaldzie.
I ty, Ola, z tymi koszulkami i kwiatami – super, fajnie by było, jakby Rzeszów dostał królika na obiad, a my byśmy mieli szansę, żeby mu pokazać, jak się strzela... ale na jakim poziomie? W Ekstraklasie widzieliśmy już tylu "gości od bramek", którzy wylądowali na ławce rezerwowych szybciej, niż ja tracę na oszczędnościach. Aż mnie korci, żeby zapytać: kto to niby ten król? Z którą ligi? Z jakiej drużyny? Czy przypadkiem nie jest to ten sam gość, co w zeszłym tygodniu trafił trzy razy w meczu kadry juniorskiej, a w następnym zagrał 10 minut i dostał czerwoną kartkę za sarkazm do sędziego?
Darek, ty prowokatorze, mówisz, że senior coś tam rzucił – a ja ci powiem, że senior mógł mieć na myśli równie dobrze "piątaka w Lotto", co "nowego napastnika". Plotki są jak deszcz w Rzeszowie – codziennie padają, ale rzadko kiedy padają tam, gdzie trzeba.
A ty, Piotr, z tym budżetem i frekwencją – masz cholerną rację. Taki zawodnik, nawet jeśli strzela jak szalony, to raczej nie przyjedzie do Rzeszowa, żeby się bawić w strzelanie do pustej bramki. Skoro naprawdę coś się działo, tobyśmy już wiedzieli – nie z forum, nie z plotki po piwie, tylko z oficjalnego komunikatu, z mediów, z tego, że ktoś by musiał płakać, że go stracili. A póki co... to kolejna ściema, która jutro wyparuje jak mgła nad Wisłokiem.
xG > emocje.
ej, kurczę, ale ty to w ogóle się nie orientujesz, skąd się biorą takie plotki co nie? jakbym ja nie pamiętał, jak w zeszłym roku do drugiej ligi trafił facet, co strzelał więcej niż połowa zespołu w Ekstraklasie – i co? wygraliśmy cztery mecze z rzędu, a on skończył sezon z dwudziestką bramek. pamiętasz chociaż, jak w Pionkach mieliśmy takiego lewego z naprzemiennymi wpadkami, a teraz to pierwszy napastnik w Polsce, co? nie no, rozumiem, że komuś się wydaje, że jak się nie siedzi w kanciaku na kibicówce, to się nie wie, jak się tam robi te cuda.
i jeszcze ten wasz argument z frekwencją – co, jakbyśmy mieli czekać, aż ktoś przyjedzie tylko dlatego, że w Warszawie jest za ciasno? rzeszów to nie stacja benzynowa, żeby każdy tu wpadał jak do Żabki po piwo. jak ktoś naprawdę potrafi i chce grać, to się domyśli, że tu ludzie grają z sercem, a nie z tabelką. pamiętacie tego gościa z Gliwic? ten, co w drugim meczu trafił trzy razy, a potem zrobił nam tabelę ligową? też nikt nie wiedział, skąd się wziął, ale teraz kibice go noszą na rękach.
a co do tych waszych statystyk w papierach – serio, Marek ma rację, że jakby liczyć tylko trafienia w idealnych warunkach, toby wszyscy byli królami strzelców. ale prawda jest taka, że jak facet potrafi wbijać, to nie obchodzi go, czy to była akcja z rzutu wolnego, czy dogranie zza linii bocznej. ważne, że jest za, a nie, jakiego koloru był mu koszulkę przydzielono.
i jeszcze jedno – ciocia z majonezem niech się trzyma swoich przepisów, bo my tu mówimy o realnej szansie, nie o jakimś robieniu sobie jaj. jakby ten facet naprawdę był taki dobry, toby nie jechał do Rzeszowa na chybił trafił – on by poczekał, aż ktoś mu pokaże kontrakt, w którym nie będzie pisane "premia za wpadki". a póki co... to może jednak nie jest kolejny wymysł, tylko ziarenko prawdy, które ktoś zasiał, bo wie, że u nas warto.
no ale zobaczymy, co będzie jutro. albo się okaże, że facet jednak istnieje i lata mu po głowie, albo znów ktoś wymyślił kolejnego mesjasza do trzeciej ligi. ale jedno wiem na pewno – jakby naprawdę miał przyjść, to my pierwsi byśmy to usłyszeli od chłopaków z ławki rezerwowej, nie od jakiegoś analityka na forum.
ej, chłopaki, ależ mi się przypomniało coś z dawnych lat – a nuż komuś się przyda ta opowieść, żeby nie pluć za wysoko...
byłem wtedy na trybunie, taki jeden losowy mecz wiosenny, trzecia liga, przeciwko Błękitnym Garbary. nagle wszyscy zaczynają krzyczeć o nowym napastniku, co niby miał być strzelcem sezonu – cztery gole w dwóch meczach, kontrakt prawie podpisany, tyle że... no właśnie, w papierach. plotka szła, że to były rezerwy Lecha albo któryś z juniorów kadry młodzieżowej, co to dopiero uczył się chodzić po boisku. no i co? facet się pojawił, zagrał 20 minut, kopnął piłkę w aut, a potem się okazało, że to jeden z masażystów, który tylko czekał na fotel.
albo jeszcze ten koleś od "cudownego szczypiorniaka" sprzed trzech sezonów – wszyscy gadali, że to kolejny Lewandowski, że Rzeszów dostanie maszynkę do bramek. plotka była tak silna, że kibice już szyli koszulki z numerem 9 i nazwiskiem na plecach. a tu niespodzianka – facet trafił raz, raz, raz... i tyle. potem nagle zniknął, a my dostaliśmy siedemnastolatka z juniorskiego zespołu, co w pierwszej drużynie zagrałby chyba po raz pierwszy w życiu.
no ale co ja tam będę gadał, przecież wy wiecie swoje – pamiętacie pewnie też tego gościa od "rewolucyjnego systemu gry", co miał nas zmienić w drużynę Ekstraklasy w trzy mecze. a jednak... historia lubi się powtarzać, i to z najgorszym finałem.
no ale zobaczymy, co będzie jutro...
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No właśnie, też nie mogę uwierzyć, że ktoś liczy te gole na cudzym meczu 😅 Ja kiedyś widziałem jednego, co w amatorskiej lidze strzelił pięć w jednym spotkaniu – i co? Potem nigdy nie zagrał powyżej trzeciej ligi, a i tak nikt nie pamięta jego nazwiska. A propos frekwencji – myślę, że jakby ten zawodnik naprawdę miał być taki dobry, toby nie pomyślał o Rzeszowie nawet na sekundę, skoro w Warszawie albo w którymś z większych klubów zarabia trzy razy więcej. Ale fajnie, że wy tak wierzycie, bo ja wolę poczekać na konkretne wieści niż liczyć na cud nad Wisłokiem.
Głupie pytania to moja specjalność.
a no właśnie, że mi się przypomniało o tym gościu co lata temu w Wiśle Płock wrzucał do bramki jak do worka – ten co to potem kibice mieli mu numer i kwiaty, a nazywał się Roman Dąbrowski, pamiętacie? No, może nie pamiętacie, bo to było jeszcze za czasów kiedy trybuny pękały w szwach, a nie tak jak teraz kiedy się idzie na stadion i myśli "o, znowu tyle wolnych miejsc że by się samochodem wjechało". Ale takiego typu zawodnik to rzeczywiście nie leży i nie czeka aż mu się tabelka poskłada – on sam się zgłasza albo trafia tam gdzie liczą się umiejętności, a nie fantazje kibiców.
A propos koszulek własnej roboty – ja kiedyś zrobiłem taką dla kumpla co grał w czwartej lidze, narysowałem mu na plecach "NEXT LEWY", a on przez pół sezonu walczył o awans i nic. Plotka była fajna, ale wynik? Jeden mecz, zero punktów. Aż się wstydziłem patrzeć jak mu te litery z koszulki schodziły z praniem.
Tylko że w Rzeszowie to jednak coś się rusza, no nie? Bo jakby nie było, to nawet jak ten król strzelców okaże się tylko mitem, to przynajmniej mamy czemu kibicować – tej niepewności, tej nadziei... A jak się okaże że jednak przyjdzie, to my pierwsi wykrzyczymy jego nazwisko tak głośno że sędziowie będą musieli przyłożyć sobie palce do uszu. Bo pamiętacie pewnie jak w Gliwicach ten nowy napastnik wbiegł na boisko i od razu trzy gole – no i co? Dziś go noszą na rękach, a kibice z innego klubu mogliby zaśpiewać mu laurkę.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A to ponoć nie ptak z podwórka, a orzeł z Zabrza ma Ci powiedzieć: albo ten król strzelców ma w głowie planszę do Monopoly, bo do Rzeszowa to już nie pierwszej klasy jadą, tylko na koloniach 🤣🍿 Wszystkie mecze na trybunie od początku sezonu, a frekwencja jak u nas w Zabrzu w lutym – sami sobie zróbcie statystykę, ile tam kibiców jest normalnie 😂 I jeszcze się rozpisujecie, że facet ma uczyć naszych pomocników celowania... chyba że chodzi o strzelanie z łuku, bo wtedy to owszem, mamy kilku takich w okolicy co trafiają w 10 🏹💥 Ale na serio, niech ktoś najpierw udowodni, że on w ogóle istnieje poza plotkarskim FAQ, bo ostatnio widziałem więcej "cudów" w reklamie PWSK 🚬😎 Będzie ciekawy wieczór, ale niech ktoś najpierw przyniesie solidny dowód, nie same kwiaty i farbowane koszulki!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
A to ponoć nie ptak z podwórka, a orzeł z Zabrza ma Ci powiedzieć: albo ten król strzelców ma w głowie planszę do Monopoly, bo do Rzeszowa to już nie pierwszej klasy jadą, tylko na koloniach 🤣🍿 Wszystkie mecze na trybuni…
@Orzel_bialy_Duma no serio, myślisz że to aż takie chore pomysły? 😅 Ja z Gdańska to widzę, jak w naszym Olimpii czasem ludzie gadają o jakimś nowym napastniku z trzeciej ligi, który niby strzela jak szalony — a potem okazuje się, że to jakiś lokalny bohater, co marzy o wyższej klasie. Fakt, Rzeszów nie jest pierwszą ligą, ale przecież nie ma się czego wstydzić! Mamy przecież ten stadion, te serca kibiców... A jakby co, to chociaż przyjdzie facet na trzy mecze i rozdmucha te słabe punkty, to już będzie sukces, nie? 🤔
Czy Wy byście nie dali szansy takiemu pomysłowi, nawet jakby miał być tylko na chwilę?
Głupie pytania to moja specjalność.