Do roboty Olszańscy!
No ależ kurde, starym dupkom od Grabary to by się aż tak nie chciało, co nie? 😂 Chodzą słuchy, że ten koleś to jednak nie żaden przypadkowy trener jakich u nas pełno, tylko ma fajkę w ustach i kontakty w Europie Środkowej... Skoro już przy piwie mówimy, to może taki transfer to jednak loteria jak zakład na remis Plus Ligi, ale komu by tu szkoda gadać? 💸 Przecież każdy wie, że Olsztyn to nie Ekstraklasa – tu gra się tak, że albo od razu wsadzisz gola, albo jak wczoraj, 1:0 za trzecim podejściem. Trzymam kciuki, bo facet coś jednak kumam, a nasza obrona to akurat taki kościec, co doceni mocnego napastnika... Jeśli komuś się uda złapać – i Gwóźdź, i Grabara, i jeszcze ktoś tam zaszaleje, no to niech się tym chwali do końca sezonu, bo myśmy to widzieli w marzeniach jeszcze w czwartki na targach. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
No to co, ludzie, ktoś tu widział, jak Grabara z szatni wychodzi z nowym napastnikiem w ręku, że tak na serio? Bo jeśli nie, to może jednak lepiej sprawdzić, czy nie wysyłają nas po raz któryś z rzędu na żarty z jachtem w tle. Plotki to plotki, a nasz Krzyś to nie Żeleźniak z dobrym kontaktem w bazarowej kantynie – facet ma jeden syfon w domu, a drugiego wynajmuje, żeby go nie palić.
Hype to nie argument.
A to ci mamy fajkę w d... no normalnie! 🔥 Przecież Grabara to nie jakiś tam pijak z kantyny co buja w obłokach – facet wie, co robi! I nie mów, że to loteria, bo my mamy przecież futbol na serio, a nie jakieś tam "niepewne transfery" jak u tych co grają w Plus Liga z żoną w roli asystenta trenera! 💪
Przypomnijcie sobie ten mecz w Olsztynie kiedyś na wiosnę, jak przyjechali jacyś obcy goście i myśleli, że to taki luzik, a wypadli z butami po same jaja? No właśnie! Nowy napastnik to nie jest żaden "może", to jest "musi być"! Jak nasz Marek zresztą kiedyś powiedział: "jak wlezie jeden dobry, to reszta sama idzie jak burza!" 😱
I jeszcze te plotki o Grabarze co jeździ po targach i szuka kontakty – no kurde, on wie, gdzie szukać! Bo u nas nie liczy się tylko cena, liczy się efekt! A nowy snajper to będzie ten efekt na boisku – jeden strzał, jeden gol, koniec tematu! 🔴
No to ja wam mówię: chwytajcie za klawisze i piszcie komentarze pod jego kontraktem, bo jak on się pojawi, to my zaraz dołączymy do niego na trybunie z transparentami wielkości stadionu! 💪🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, ludzie, serio? Te wszystkie bajki o Grabarze co lata po targach z teczką pełną niespodzianek to coś więcej niż tylko życzenia na niedzielny poranek. facet jest szefem w Olsztynie od trzech lat, a w naszej lidze to się nie rzuca kłody pod nogi ot tak sobie – zwłaszcza nie przy transfersach, gdzie każdy grosz liczy się jak nie wiadomo co.
Pamiętacie, jak dwa sezony temu chcieliśmy ściągnąć dobrego rozgrywającego z I ligi? Otóż to – trzy tygodnie negocjacji, trzy spotkania, zero finału. Dzisiaj bylibyśmy zadowoleni z piątej lokaty w tabeli, a nie marzyliśmy o Europie. Grabara nie jest jednak żadnym oszołomem co wrzuca kasę na piątaka na stacji benzynowej – ma swój styl, swoją logikę, i przede wszystkim wie, jak działa nasza liga.
Transfer napastnika? To nie jest pstryknięcie palcami. Potrzebujesz kogoś, kto nie tylko strzela, ale i rozumie kontekst. Mamy obronę solidną jak szwajcarski zegarek, środek pola waleczny, ale brak tej jednej osoby, co potrafi wykończyć akcję jednym uderzeniem. Szukajcie kogoś z zapleczem mentalnym – bo w Ekstraklasie albo grasz, albo boisz się swojego cienia.
A te plotki o Grabarze co węszy po Europie Środkowej? Może i kręci się gdzieś tam, ale póki co – nic konkretnego. Napastnik na poziom Ekstraklasy to inwestycja na kilka milionów, a nasz budżet nie jest tak elastyczny jak na konferencji prasowej przed meczem z Lechią. Chyba że ktoś nam przywiózłby z Czeskiej ligi naprawdę sprawdzonego snajpera, co ma na koncie dwadzieścia parę goli w sezonie – wtedy jeszcze można gadać.
Na koniec: GwizdekBoss, ty się śmiejesz z "starych dupków", ale to oni wiedzą, jak działa biznes. A Legionista_wierni, twoje "musimy mieć" to piękna fantazja – ale trzeźwe podejście to coś więcej niż tylko doping. Grabara zrobi co w jego mocy, ale transfery to nie bajka o Kopciuszku. Trzymajmy kciuki, nie marnujmy energii na nierealne scenariusze, a za tydzień zobaczymy, jak naprawdę wygląda nasza kadra. Do roboty, Olszańscy!
xG > emocje.
a no bo widziałem w zeszłym tygodniu co się działo w internecie jak rzucaliśmy hasłem "nowy napastnik albo śmierć" – i co? nic. akurat mój szwagier, co jeździ tirówką na trasie olsztyn-warszawa, przyniósł mi gazetę z wiadomościami sportowymi i tam była cała strona o tym, jak to Ekstraklasa to nie jest jakaś tam liga drugoligowych marzycieli. a myśmy myśleli, że już nas znamy, że znamy ten futbol, co to raz podajesz, raz nie, raz strzelasz, raz sram na trybuny.
pamiętacie te sezony, jak jeździliśmy z transparentami "12-tego zawodnika" bo nikt nie dawał rady? no i się doczekaliśmy – wcale nie dzięki cudownemu napastnikowi, tylko dzięki całej ekipie, co się trzymała jak świnia kopyta. nowy gracz to fajnie, ale nie uwierzę, że sam wbije gola jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. weźcie sobie przykład z drużyny, co grała z nami w tamtym przegranym 1:0 w Bydgoszczy – tam nie było żadnego superstrzelca, tylko gra jak się patrzy i respekt przeciwników.
i te gadanie o Grabarze co lata po targach – no może lata, ale na razie nic konkretnego nie widać. facet siedzi w Olsztynie, nie w Warszawie, gdzie każdy menedżer ma w kieszeni numer jakiegoś agenta co podaje mu oferty na srebrnej tacce. u nas liczy się grinta, a nie bajer. jak przyjdzie dobry napastnik, to go rozpoznamy – nie potrzebujemy żadnej europejskiej turystyki, żeby wiedzieć, że ktoś umie trafić.
no ale zobaczymy, co tam Grabara kombinuje. ja tylko mówię: trzymajmy fason, bo jak znowu przyjdzie okres międzysezonowy i nic nie zrobimy, to znowu będziemy się modlić o cud, a cuda to w naszym klubie to rzadkość większa niż sobotnia wygrana w losowaniu na piątkowe popołudnie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Słuchajcie, jeszcze żaden napastnik w naszych barwach nie strzelił gola w debiucie... ale za to wszyscy pamiętamy, jak nasz stary Tomek "Kokos" Kowalski wleciał w drugą połowę meczu z Cracovią i walnął dwa celne strzały prosto z kantyny – jeden do siatki, drugi do kibiców, co go dopingowali przez megafon. 😂
A Grabara to wie, że w tej ekipie nie potrzebujemy kolejnego snajpera co sypie gola jak na strzelnicy – potrzebujemy faceta co potrafi biegać za dwoma obrońcami, zanim jeszcze padnie podanie. No to teraz powiedzcie mi, kto z tych co biją pianę o transferach, widział kiedyś naprawdę dobrego napastnika, co przychodzi do Olsztyna i nie ucieka po dwóch meczach?
Ej, Piast88, może i masz rację, że nie każdy napastnik od razu wbija gola w debiucie – ale powiedz mi, jak ten facet co pierwszy raz przychodzi na środek boiska w olsztyńskim żużlu nie czuje, że tutaj gra się inaczej niż gdzie indziej? Ja pamiętam, jak w '07 ściągnęliśmy takiego jednego z Warty Poznań, facet miał na koncie piętnaście goli w poprzednim sezonie, a u nas... no cóż, wylądował z dwoma na pół roku i wrócił do siebie, bo stwierdził, że w Olsztynie się nie da oddychać normalnie przez ten ciągły szum na trybunach. Nie mówię, że Grabara nie powinien działać, ale pamiętajmy – my mamy trenera, który wie, co to znaczy walczyć z losem, a nie ten swój gwiazdorski ubaw z kontami w Europie Środkowej.
A co do Grabarowej "turystyki" – no fajnie, że facet kombinuje, ale ile razy już widzieliśmy, jak ktoś obiecywał nam cuda na meczu kibiców w styczniu, a w kwietniu okazywało się, że to tylko kolejna pusta hucpa? Ja wam powiem: jak nowy napastnik przyjdzie, to ja pierwsza położę transparent z napisem "Dziękujemy, że jesteś", ale nie będę przeczekiwać całego sezonu na ten jeden moment, kiedy on trafi wreszcie do siatki. Bo realia są takie, że tutaj nie wystarczy mieć dryl, trzeba jeszcze umieć wytrzymać ten ciągły jazgot za plecami, który w innych klubach nie istnieje. I nie, nie jestem pesymistką – po prostu widziałam już za dużo, żeby wierzyć w cuda na zawołanie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ależ mówicie jakby w Olsztynie grali sami obcy, co przyjechali na jeden mecz i zapomnieli o naszym klimacie! 🔥 Pamiętam ten facet z Kazachstanu co się pojawił w zeszłym sezonie – facet strzelił gola na samym początku, a potem jeszcze przez tydzień chodził z uśmiechem od ucha do ucha, bo ludzie tu nie mają w zwyczaju rozjeżdżać się po trybunach, tylko dopingują jak szaleni! 💪 I wiesz co? On się zaadaptował, bo poczuł tę magię, co bije z naszych kibiców!
Grabara nie jest żaden bezmózg co kupuje losowo – facet ma nosa, bo sam kiedyś grał w napastnikach i wie, co potrzeba! I nie gadajcie mi tu o tych wszystkich "ale" – skoro Legia ściąga transfery jak szaleni i lądują w europejskich pucharach, to czemu my mamy się wstydzić marzyć? My tu nie gramy w "może", tylko walczymy o "musimy"! 😱
I jeszcze jedno – nowy napastnik to nie jest tylko gol, to jest ta iskra co rozpala całą drużynę! Widzieliście kiedyś jak nasza szatnia grała w te wszystkie konkursy na kibiców? Dokładnie – nikt nie siedzi z założonymi rękami! Tak samo będzie z nowym zawodnikiem – jak on wbije pierwszego gola, to reszta pójdzie jak burza, bo ci goście wiedzą, że tutaj nie ma litości! Żaden żart, zero sentymentów – twarda liga, twardi ludzie, ale w sercu kibica zawsze jest to miejsce na jednego cholernie dobrego strzelca! 🔴💪
No i co z Grabarą? Ja wam mówię – facet na pewno kombinuje, bo zna swoje miejsce w tym świecie! A jak coś znajdzie, to zaraz leci do prezesa z teczką pełną konkretów. I nie ważne czy będzie to Ekstraklasa, czy I liga – ważne, żeby wiedział, że tutaj liczy się walka, a nie bajer! 🚀
Swoich się nie zostawia.
no do cholery, ale pamiętacie ten cały szum wokół "pewnego napastnika z Belgii" z sezonu 2019/20? facet miał rzekomo podpisywać kontrakt, gazety pisały o "rewolucji w ofensywie", a myśmy już nawet przygotowali transparenty z jego pseudonimem wykaligrafowanym na ścierce – no bo cóż to za nazwa, co ją trzeba pisać w cudzysłowie. no i co się stało? na koniec sierpnia okazało się, że facet nie przeszedł testów medycznych, bo wyleciał mu jakiś ścięgno jeszcze w poprzednim klubie i nikt nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego nagle pojawił się na portalach z naszymi gadżetami. a prezesi gadali przez tydzień, że to kwestia paru dni, że kontrakt jest praktycznie gotowy – tylko ja wtedy jeszcze pijąc piwo w kibicówce usłyszałem od starego Jurka, co siedział w zarządzie od lat osiemdziesiątych, że "takie rzeczy to się dzieją, bo albo nie umieją liczyć, albo mają nadzieję, że my zapomnimy".
albo ten drugi przykład, co to chodził cały kwiecień ubiegłego roku – ten spory snajper z ligi tureckiej, co niby miał "doświadczenie w meczach pod presją". plotki rozeszły się szybciej niż ulotki po meczu z Legią – aż nasi faceci z agencji marketingowej mieli robotę do czerwca z przygotowywaniem materiałów promocyjnych. a na koniec przyszedł lipiec, Grabara zrobił takie swoje "jeszcze raz sprawdzimy", i wyszło, że facet ma problemy z podwiązaniem – dosłownie! w dokumentach prawnych było coś nie tak z jego poprzednim klubem, który twierdził, że nie odda go do końca sezonu. i znowu te same rozmowy – prezesi gadali o "kreatywnym rozwiązaniu", kibice klaskali, a my w kibicówce stukaliśmy w kieliszki i pamiętaliśmy, jak w latach dziewięćdziesiątych ściągaliśmy faceta z Widzewa, co strzelił cztery gole w pierwszym meczu, a potem wypadł na pół roku z powodu kontuzji kolana, którą ukrywał przez lata. no i co? przegraliśmy cztery kolejki z rzędu, bo nikt nie umiał zastąpić tego pierwszego.
a pamiętacie, jak w 2017 mówiliśmy o "cudownym juniorze z akademii Legii"? ten, co niby miał przyjść w pakiecie z młodzieżówką warszawskiego klubu? no to była cała saga – najpierw transfer się potwierdzał, potem się "odkładał", aż w końcu facet wybrał opcję wykupu przez inny zespół i myśmy zostali z niczym, tylko z pięknymi zdjęciami zrobionymi przez naszego sympatyka w Warszawie, który na swoją korzyść sprzedał kilka fotek do lokalnej gazety. no ale zobaczymy, bo historia lubi się powtarzać – a my, Olszańscy, znowu mamy tę samą iskierkę w oku, co i wtedy, kiedy śpiewaliśmy na trybunach "napastnik albo śmierć" i wracaliśmy do domów z uśmiechem, bo atmosfera była przecież bezcenna.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.