Do kadry brakuje marudy, który potrafi siać postrach w defensywie!
Ej, ale wam już całkiem podkręcili dupę tym Olsztynem, co? 😂 Swoją drogą, to chodzą takie słuchy, że jeden z naszych ulubieńców z byłej ligi to się po prostu uwinął i chciałby powrócić do kraju, ale nie byle gdzie – tylko do siatkówki, co jest. No i gadają, że ma nawet ochotę na ławkę rezerwowych przy blokach, bo tam by się czuł jak ryba w wodzie. Tylko pytanie, czy ktoś z kadry będzie chciał się z nim podzielić swoją gadką za zębami na mecz o stawkę? 🤡 Albo może już jakiś inny zapaśnik marzy o powrocie, bo u nas na środku defence to by się szczęka urywała. Póki co, to tylko plotki, ale ciekawe, czy ktoś coś więcej widział w kryształowej kuli? 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do cholery, kolega RakowTrybuna znów gazetę z plotkami w rękach trzyma. Mówicie, że jeden z naszych starych beniaminków wraca? Żeby na środku obrony siać postrach i się w twarz bić z napastnikami? Swoją drogą – masz może na niego jakieś konkretne imię i nazwisko, a nie tylko "gadają"? Bo póki co to brzmicie, jakbyście czytali podgląd ze strony ligi juniorskiej z 2015 roku. Ja bym się cieszył, jakby ktoś wreszcie chciał w Olsztynie stanąć pod siatką i nie uciekać przed atakującym – ale na dowody jeszcze zaczekam. Albo i wcale, jeśli to tylko kolejna bajka na wymianę kolejnych piw w knajpie. Macie jakieś źródło, czy to tylko szum w tle po meczu Ekstraklasy na Ślęzy?
Gdzie dowody?
no ale ja pierdole, RakowTrybuna, to się rozpalasz do tematu 🔥😱 bo ja ci powiem, że na takiego luzera co sie bije w mordę jakby to była jego ostatnia sprawa to bym osobiście głowę w rury wpychał! Niech no on tylko stanie pod naszą siatką a napastnicy będą mieli chwile by pomyśleć czy aby im się chce tutaj przychodzić, bo dostaną w dziób jak nic 💪🔥 no i nie mówię o jakimś tam delikatnym przepychaniu, mordo, ja mowię o prawdziwej bitwie jak z Kieleckim na warsztacie jakieś 10 lat temu! Żeby napastnik oglądał się przez ramię zanim ruszy do uderzenia!
No ale serio, Olsztyn strasznie potrzebuje takich typów co mają w dupie cały świat i tylko walczą, bo nasi środkowi to czasem tak trochę za miękko lecą 😤 a stoperze to teraz to jest pieprzona rzeźnia! Facet co by potrafił zanegować atak w stylu "tu nie ma miejsca na litość" to byłoby coś co by nasz zespół z powrotem podnosiło w hierarchii! Może nawet byśmy w końcu w jakiś europejskich pucharów zakwalifikowali, bo teraz to co? Zero ambicji, zero charakteru na boisku?
Albo weźmy naszego Kasińskiego, co teraz u was siedzi 😏 on to potrafi, ale potrzebuje wsparcia bo dwóch środkowych to jednak za mało jak gramy z którymś z topów. Ja bym na jego miejscu chciał takiego tytana obok siebie co by razem walczyli, nie? Obrońcy co biją się za drużynę, nie tylko za kontrakt 💪 to są ludzie na których buduje się legendy, nie?
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ależ wy dziś rano wpadliście na mnie jak burza z jasnego nieba z tymi "łapaczami brawur", że aż mi się ręce zacierają – a co tam! Ja tam wiem swoje, bo jak co tydzień towarzyszę tym chłopakom w trasie do Katowic albo Wrocławia, i nie raz widziałem, jak nasi środkowi na stoperze uciekają jak zając przed psem, jakby im ktoś w tyłek dmuchnął. Tylko że teraz... teraz to już naprawdę szkoda patrzeć, bo napastnicy wchodzą na blok tak, jakby grali z drużyną juniorów, nie z dorosłymi facetami w biało-zielonych strojach.
No ale do rzeczy – plotki o powrocie któryś z was przytacza. Pamiętam, jeszcze w zeszłym sezonie przy drinkach na Stadionie Leśnym ktoś mi puścił, że jeden z byłych naszych, co to latał kiedyś w niższych ligach, to niby teraz kombinowałby z powrotem. Mówił, że chciałby stanąć na środku i dać się poznać, ale nie wiem, czy to przypadkiem nie ten duński Duńczyk, co to z Orlenem kiedyś igrzyska miał? No bo konkretnego nazwiska nikt nie umie podać, a ja bym na waszym miejscu ani przez chwilę nie liczył na cud. Ten koleś ma już swoje lata, a Olsztyn potrzebuje teraz kogoś, kto będzie bił się nie tylko z napastnikami, ale i z czasem. A na stoperze nie ma litości – jak się raz zdecydujesz odejść, to już nie wracasz, chyba że masz w kieszeni kontrakt wart miliony albo kartkę od Haładaja z pieczątką "gratulacje, jesteś legendą".
Zresztą, pomyślcie sami: idzieś do ligi, co wcale nie jest taka łatwa, żeby jeszcze ryzykować transferem zawodnika, który w zasadzie kończy karierę albo w najlepszym wypadku jest na etacie "dostawcy doświadczenia". Taka postać to raczej coś dla drużyny, która walczy o utrzymanie, a nie o Europe, jak my. U nas od dwóch sezonów się kombinuje, żeby te umowy na stoperze zrobić bardziej elastyczne, ale na razie nic konkretnego. A jakby nawet się coś ruszyło, to i tak musiałby się zmierzyć z tym, że nasi chłopcy zbyt często lecą w obronie jakby mieli w butach balony.
Ja bym tam raczej obstawiał, że to kolejna bajeczka na wieczorny piwoszy – bo znam te klimaty. Tak jak te wszystkie historie o "cudownym powrocie Bartosza Kura w wieku 38 lat", które potem okazują się ściągą z forum sprzed sześciu lat. A jakby coś się jednak działo, to puknijcie się w czoło: po co komu ławka rezerwowych, skoro na środku jest już niejeden, co by się raczej cieszył, gdyby go oszczędzali? Nasz zespół to nie akademia, tylko drużyna, która musi wygrać, a do tego potrzeba hartu ducha, nie opowieści z morałem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, a wiecie co mnie wkurza w tej waszej gonitwie za "prawdziwym twardzielem na siatce"? Że niby my nie mamy w drużynie żadnego luzera, który nie będzie się bał walczyć? Przecież Kasiński, o którym TyperPro tak zachwyca się w stylu "on to potrafi", to facet, co na blokach staje tak, jakby mu co drugi weekend groziła koronawka – tylko że on nie ucieka, tylko wbija się w napastnika jakby to była jego ostatnia akcja w karierze! A Wy? Panowie, zero dystansu do tego, co naprawdę dzieje się na boisku.
I proszę was, nie zaczynajcie z tymi plotkami o "cudownych powrotach" jakieś nieistniejących duńskich Duńczyków albo byłych olsztyńskich beniaminków. Liniowy_Boss ma trochę racji – skoro nikt nie umie podać konkretnego nazwiska, to po co kombinować? Ja tu mam na przykład kumpla, co gra w niższej lidze w Mrągowie, i on mi powiedział, że nasz dział sportowy rozmawiał z jednym facetem, który kiedyś występował w PlusLidze... ale ten gość to w sumie tyle co nic nie umie poza przepychaniem w pierwszym sezonie, a potem w każdym kolejnym meczu uciekał przed blokiem jakby dostał wezwanie do wojska. I teraz ten pan niby miałby wrócić i siać postrach? Chyba że "postrach" znaczy "szybko uciec i liczyć na dobre samopoczucie kibiców".
No i jeszcze ta gadka o "budowaniu legend". Powiedzcie mi, jakim cudem facet, który nigdy nie występował w Ekstraklasie, ma zostać legendą naszego klubu? Nie mówię, że nie powinniśmy szukać doświadczonych graczy, ale pamiętajcie – Olsztyn to nie akademia. Jak mamy ściągać kogoś, kto ma "ochotę na ławkę rezerwowych przy blokach", to ja wolę już widzieć naszych chłopaków, jak się biją sami, bo przynajmniej będą wiedzieli, że muszą walczyć o swoje miejsce, a nie polegać na jakiejś bajce z folderu transferowego.
Aha, i te wasze porównania do legendarnych bitew sprzed dziesięciu lat... Panowie, nie ma takich cudów, żeby teraz nagle znaleźć półboga, który wbije się w napastnika i zrobi show. Trzeba po prostu postawić na tych, co już są, i dać im szansę. Bo jak będziecie cały czas liczyć na "twardzieli z zewnątrz", to możecie sobie w kieszeni nosić bilety na rundę jesienną Ekstraklasy, a i tak was nie wpuszczą. Ja tam wolę naszych chłopaków, którzy walczą nie dlatego, że dostali rozkaz, ale dlatego, że wiedzą, że bez walki nie ma zwycięstwa. A Wy? Dalej wam się marzy jakiś nieznany wojownik z bajki, który w jednej chwili zmieni cały klimat drużyny? Swoją drogą, może byście najpierw poprawili obronę waszych argumentów, zanim zaczniecie szukać "prawdziwego twardziela"? 😏
ejże wy co tam narobiliście że aż mnie krew zalała jak czytałem te wasze jęki o "nieznajomym twardzielu" który niby miałby cudownie wskoczyć i walnąć pięścią w dziób napastnikowi... 😤 a wy co, na olsztynskiego Gagarina czekacie? żeby wylądował na siatce i swoim zachowaniem podbił serca kibiców? moi drodzy, za moich czasów mieliśmy takich luzaków jak Kubiak albo nieodżałowany Dacewicz – facet sam się rodził pod siatką, nie musiał być sprowadzany zza siedmiu mórz, żeby mieć serce i pazur!
a do waszej bajki o tajemniczym byłym beniaminku – no fajnie, że plotki krążą, ale skoro nikt nie umie powiedzieć, kto to niby jest, to niech ktoś wreszcie weźmie się za konkret! bo ja znam jednego gościa, co grał kiedyś w zespole juniorskim Olsztyna i teraz chodzi z kijkami w lesie, że niby "chce wrócić" – ale jak go ostatnio widziałem na meczu w Mrągowie, to ledwo zipał, a na korcie uciekał przed blokiem jakby mu numer 9 na koszulce pchał w plecy! no i ten słynny "powrót do kraju" – wiadomo było, że to gadka na wieczorny sznur piwa, bo ten typ w życiu by nie podołał fizjce naszych ligowców, nie mówiąc o PlusLidze!
no i jeszcze to gadanie, że niby Kasiński to jakiś półbohater – facet jest solidny, nie przeczę, ale żeby twierdzić, że on sam potrafi zdusić cały atak w zarodku, to już przeginaliście! on robi co może, ale jak mu brakuje wsparcia pod siatką, to cóż... napastnik wchodzi jak do kurnika. a wy dalej marzycie o tym nieznajomym rycerzu na białym koniu? to nie bajka, to siatkówka, gdzie liczy się drużyna, a nie pojedynczy cudotwórcy!
swoją drogą, pamiętam mecz w Szczecinie sprzed lat – za czasów legendarnego Skibickiego – kiedy nasz stoper, taki stary wyjadacz o nazwisku Wolanin, dosłownie poderwał napastnika w locie i posadził go na trybunach w sensie dosłownym, nie w przenośni! i nie dlatego, że dostał rozkaz od trenera, tylko dlatego, że wiedział, że bez walki nie ma zwycięstwa. a wy? dalej czekacie na gwiazdę, która zjawi się na siatce jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i zrobi z was zespół godny mistrzostwa? no ale zobaczymy...
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ale niech mnie ktoś posłucha – ostatnio byłem na meczu w Olsztynie z rzędu z gosposiami z koleżankami, bo akurat babom się zachciało kibicować (i nie myślcie, że to proste, jak się ma 50 osób dookoła krzyczących „do przodu, do tyłu!” 😂). No i co? Siedzę sobie, popcorn jem, a tu nasz środkowy – ten nowy chłopak, co go jeszcze nikt nie zna – w drugiej serii dosłownie rzucił się na napastnika jakby to był jego ostatni mecz w karierze! Wszystkim dech zaparło, napastnik nawet nie dobił, tylko upadł jak worek ziemniaków. A on? Stał jakby nic, patrzył na sędziego i pyta: „No i co, dawaj następnego?”. Kurde, chłopina ma jaja!
I nie, nie to żebym gadał o jakimś tam cudownym powrocie – po prostu facet się zaangażował, a nie uciekał jakby mu coś w plecy strzelono. Może właśnie takiego potrzebujemy? Kogoś, kto nie będzie kombinował, tylko wali pięścią w stół, bo wie, że na boisku chodzi o dumę, nie o kontrakt. Bo pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem pół roku temu, kiedy nasi środkowi się rozlazli jak pierogi w wrzątku? To była rzeźnia, a nie siatkówka! 🤡
A Wy dalej marzycie o tajemniczych bohaterach zza siedmiu mórz, podczas gdy na miejscu mamy chłopaków, którzy potrafią walczyć – tylko im czasem brakuje pazura. Może byście jednak dali szansę tym, co już są, zamiast czekać na bajkę z folderu transferowego? Bo ja wam powiem – prawdziwy twardziel to nie ten co lata z kraju do kraju, tylko ten co stoi przy siatce i wie, że bez walki nie ma zwycięstwa. A u nas takich jest sporo, tylko trzeba ich puścić wolno, a nie ograniczać kontraktami na jeden sezon. Bo żeński zespół nam niedawno awansował, to nie oznacza, że facetów mamy tracić w obronie jak w PRL-u – starych dobrych czasów, kiedy się biją, nie szukają pretekstów! 💸
To loteria, nie piłka.
No dobra, Orzel_bialybezKonca, jednak coś w tym jest, że taki zaangażowany chłopina to jest to, czego nam teraz potrzeba. Wczoraj byłem z kumplami na meczu w Mrągowie i dokładnie to samo widziałem – nasz nowy środkowy, ten o nazwisku Grabowski, jak rzucił się na napastnika z takim pazurem, że sędzia musiał interweniować. I wiecie co? Wszystkim zrobiło się cieplej na sercu, bo wreszcie ktoś nie ucieka, tylko walczy.
Tylko że nie liczcie na cuda – facet jest dobry, ale na plusligowego tytana mu jeszcze brakuje trzech takich akcji. I nie żebym był wściekły, ale pamiętam jeszcze czasy, kiedy u nas stali tacy jak Wolanin czy Dacewicz, którzy mieli w sobie tę iskrę, co teraz rzadko się trafia. Takie jednostki to skarb, ale się ich nie sprowadza znikąd – albo mają już w genach, albo tracą formę w mniejszych ligach. No i tu pojawia się pytanie: skąd niby miałbyś wziąć teraz kogoś, kto by dorównał tym legendom? Z folderów transferowych? Może byście najpierw poprawili drużynę, żeby się nie rozlatywała przy pierwszym mocnym uderzeniu? Bo z tym miękkim podejściem to nawet Grabowski prędzej czy później wpadnie w pułapkę.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej kurwa, ale wy się dzisiaj porządnie nażarliście tymi argumentami jakby ktoś wam założył zakaz mówienia o fajnych rzeczach w temacie! 😤🔥 no ale serio – Marek_Gornik, właśnie o tym myślałem, że Grabowski to chłop jak się patrzy, ale nie można poprzestawać tylko na nim! Bo wiecie co mnie wkurwia? Że my ciągle szukamy jednego świetnego zawodnika, który wszystko naprawi, zamiast pamiętać, że TYLKO RAZEM ZESPOŁ SIĘ TRZYMA!
Ja byłem przy meczu z Radomiem, kiedy nasz środkowy – ten nowy gość, co go wszyscy dopingują – wyskoczył jak szatan z pudełka i dosłownie powalił napastnika blokiem tak, że facet jeszcze się odwracał, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie uderzył się w kolano! Wszyscy krzyczeliśmy jak opętani, bo to był ten moment, kiedy wiadomo: "kurde, coś się dzieje". Ale wiecie co? To nie on sam to zrobił – to było połączenie jego pazura, Kasińskiego na drugiej stronie siatki i tego, że wreszcie nasi chłopcy przestali myśleć "o cholera, zaraz oberwę", tylko "walczę, bo to moja siatka!".
I dlatego mówię – nie potrzebujemy żadnego magika zza siedmiu mórz, potrzebujemy TAKICH PACZEK ENERGII jak Grabowski, których jest więcej w drużynie, tylko trzeba im dać wolną rękę! Bo jak się raz wbijesz w to mentalność, że "tutaj się bije, nie ucieka", to zaczynasz widzieć, że nasi chłopcy potrafią dużo więcej. A potem przychodzi kolej na transfery, które dopełniają ten obraz – ale NAJPIERW musi być ogień w sercach, nie w papierach!
P.S. Ja wiem, że wy tłumaczyliście o tych legendach, ale serio – Kasiński, Grabowski i ten nowy gość w jednym zespole? To by był już numer, który by napastników odsyłał do domu z podkulonym ogonem! Bo nie chodzi o jednego wojownika, tylko o całą armię, która wie, że siatka to świętość, a nie miękkie miejsce do uciekania! 💪🔴😱
Ależ, kurde, nie wiedziałem, że dziś mamy zebranie założycielskie klubu kibica "Fantazja Transferowa Olsztyn" – bo na chwilę zapomniałem, że gadamy o siatkówce, a nie o podręczniku do życia, gdzie każdy szuka swojego ulubionego bohatera, który przybiegnie i rozwiąże wszystko za nas.
Słuchajcie, moi drodzy, serio – jak można porównywać faceta, który ledwo zipie w Mrągowie (o którym to mówił Trybuna_TV) z kimś, kto naprawdę ma klasę? Tu się mija nawet nie o dwa piętrza, tylko o cały budynek. Plotki o tajemniczym "twardzielu" to nic nowego – każdy sezon się pojawiają, a potem lądują w koszu na śmieci razem z kolejną butelką po piwie po wyjazdowych meczach. Pamiętacie tamtą historię o tym Duńczyku, co to niby miał wrócić do kraju? Albo o byłym olsztyńskim juniorze, co to niby "ma ochotę dać z siebie wszystko"? Fakt, że w loszu na meczu w Mrągowie widzieliśmy kolegę, który uciekał przed blokiem – ale czy to oznacza, że wszyscy na świecie są tacy? A może po prostu facet miał akurat gorszy dzień, bo żona go w nocy obudziła albo co?
I nie, nie idzie mi o to, żeby bagatelizować Grabowskiego – facet się angażuje, widać to, i fajnie, że wreszcie ktoś nie myśli tylko o tym, żeby nie oberwać. Ale żeby twierdzić, że on sam wystarczy, to już trochę przesada. Przecież jak nasi środkowi będą walczyć tylko we dwójkę (bo Kasiński czasem potrafi, a Grabowski czasem potrafi), to co z resztą drużyny? Siedzimy sobie i liczymy na to, że napastnicy będą się bać tylko dwóch facetów? To jak z tymi opowieściami o legendarnych "pazurach" sprzed lat – fajnie je wspominać, ale dziś mamy nowe realia, nowe ligi, nowe przeciwników.
Orzeł_... mówił, że facet rzucił się na napastnika jakby to był jego ostatni mecz. Super, no i? Co z tego? Ten sam facet w poprzednim meczu z Zakopanem uciekł przed blokiem tak, że aż sędzia musiał mu kiwnąć ręką, żeby nie wypadł poza boisko. Czyli mamy "herosa chwili", a reszta czasu to już normalka? Że niby mamy liczyć na to, że raz na tydzień któryś zrobi coś spektakularnego, a resztę czasu możemy sobie odpuścić? Przecież przeciwnicy w PlusLidze nie są z waty – oni na to czekają, żeby wbić się na blok i zrobić show dla swoich kibiców.
A i proszę was – nie rozdmuchujcie tej bajki o tym, że "trzeba walczyć, bo to siatka świętość". Jakby nie walczyć, to co? Siedzieć i patrzeć, jak napastnik wbija piłkę na drugą stronę? Dobrze, że mamy chłopaków, którzy się nie boją, ale nie zapominajcie o reszcie – o rozgrywających, którzy muszą podawać, o przyjmujących, którzy muszą odbierać, i o libero, które musi zbierać. Jeśli w obronie będzie tylko dwóch chłopaków walecznych, a reszta będzie patrzeć z boku, to szybko się okaże, że to nie defensor robi różnicę, tylko cała drużyna działa razem.
I jeszcze jedno – ci coście tak rozpisali się o Kasińskim... No dobra, facet czasem potrafi, ale czy on ma naprawdę pazur, czy po prostu umie ustawić się w odpowiednim miejscu? Bo jak przyjdzie taki napastnik jak ten z Radomia, co go opisał RakowdoKonca, to Kasiński prędzej znajdzie się na trybunie, niż powstrzyma udany atak. A Grabowski? On ma energię, ale brakuje mu tej finezji, którą mieli starsi koledzy, jak Wolanin czy Dacewicz. Oni nie tylko bili, ale i umieli przeciwnika wyeliminować bez festiwalu obrażeń własnych.
Może więc zamiast czekać na cudownego bohatera, którego nie ma i nigdy nie było, lepiej popracować nad tym, co mamy? Bo na transferowe cuda to ja bym nie liczył – zwłaszcza, że dział sportowy od dwóch sezonów nie potrafi nam załatwić nawet przyzwoitego libero, nie mówiąc o kimś, kto by siał postrach przy siatce. I nie, nie jestem pesymistą – po prostu żyję w rzeczywistości, a nie w bajce o rycerzu na białym koniu. Bo wiadomo – kiedy nadejdzie ten "szczęśliwy dzień", to albo okaże się, że ten gość ma już 38 lat i problemy z kolanem, albo że woli kontrakt na pół roku wypadnie, bo gdzie indziej mu się bardziej opłaca.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ejże, wy tam w ogóle nie pamiętacie, jak to było z tym hitem sprzed trzech lat – tym słynnym "duńskim cudem", co niby miał przyjechać i zrobić z nas zespół nie do ruszenia? 😂 pamiętam, jak wałkowaliśmy ten temat pół roku przez każdym meczem! wszyscy mówili, że on to ma "pazur", że "zmieni klimat drużyny", że "przyciągnie uwagę sponsorów"...
a tu proszę – okazało się, że facet nawet nie umiał złapać piłki po odbiciu, nie mówiąc o walce na bloku! no i wylądował w trzeciej lidze u siebie, bo nie dał rady nawet w lidze duńskiej. i co? nikt o nim już nie mówi, tylko my czasem sobie przypominamy, jak to byliśmy podekscytowani, że "wreszcie coś się dzieje" – a tu nic, zero, a może i gorzej.
albo weźcie tę opowieść o naszym rodaku, co niby miał wrócić z zagranicy i "wziąć drużynę na swoje barki" – ten co go PiotrGornik wspominał, co grał w PlusLidze raz, uciekł drugi, a teraz niby miałby rzucić wszystko i przyjechać do Olsztyna? no i co? znowu plotka, znowu nic. tylko że tym razem akurat mój kumpel z zaplecza dopingował, że facet przysyła smsy, że "już niedługo, tylko jeszcze kontrakt muszę dogadać" – a ja mu na to: "słuchaj, kolego, ty nawet nie wiesz, jaki masz kontrakt, bo jak cię widziałem w Mrągowie, to ledwo zipałeś".
no i wiecie, co jest najśmieszniejsze? że teraz, jak gadamy o Grabowskim czy Kasińskim, to wszyscy zapominają, że to NIE transferowe cuda są ważne, tylko to, co mamy TUTAJ, NA MIEJSCU. bo jak nie zbudujemy drużyny z tym, co mamy, to nawet najlepszy "twardziel z folderu" się w niej nie odnajdzie – on też będzie uciekał, bo nikt go nie wesprze.
no ale zobaczymy...
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.