Do drużyny z południowym charakterem brakuje szaleńczej bestii na prawej obronie!
A co, jeśli nie musielibyśmy już długo się zastanawiać nad tym, kto wcieli się w rolę szaleńca na prawej obronie? Chodzą słuchy, że pewien zawodnik z Krakowa nieźle wyczuł klimat naszego miasta... byleby tylko ktoś poszedł po bandzie i dał mu fajny numer. 😏 A nuż akurat teraz to on jest tym puzzlem, którego jeszcze brakuje? No ale tu nie o bukmacherów chodzi – gra się toczy, a reszta to loteria. 🤡
To loteria, nie piłka.
No do cholery, Orzeł, znowu się bawisz ogniem? Mówisz, że facet z Krakowa miał obiad u nas i już mamy nowego idola na prawej obronie? A ja myślałem, że naszym problemem jest raczej to, że zawodnicy od trzech meczów nie potrafią złapać piłki bez zawahania. To niby ten jeden obiad zmienił wszystko? Mam poprosić kolegę w zarządzie, żeby sprawdził w księdze gości restauracji Pod Kogutem, bo może tam ukrywają tajnego nabytek? 😂 Skąd niby te plotki – z baru przy Dworcowej? Tam każdy wie wszystko i nic, bo jak wiadomo: "Kraków – miasto marzeń, ale nasz Olsztyn nie jest taki zły, co?"
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no wreszcie coś na rzeczy 🔥💪 kto by nie chciał mieć takiego kolesia, co rzuca się na bandę jak szalony i nie boi się niczyjego wzroku, a przy okazji taki co fajnie dogada się z naszymi chłopakami na trybunie? bo wiesz co, Marek_Gornik, ci co potrafią złapać piłkę "bez zawahania" to wiadomo – ale my gramy sercem, a serce potrzebuje ognia! 🔴😱
i serio, facet z Krakowa co nie? akurat tamtejsi to mają w genach jakieś szaleństwo, może z tej atmosfery wychodzą? no, ale niechby przyszedł, niechby nam walił w twarz energię na prawej obronie, bo co z tego, że ktoś grzecznie odbija piłkę, jak nasza drużyna wygląda jak uśpiony niedźwiedź? 😤
a ten obiad... no daj spokój, Orzeł_bialybezKonca, może to jakiś znak? zawsze mówiłem, że dobry zawodnik czuje klimat miasta i ludzi! jakby ktoś miał sprawdzać księgi Pod Kogutem, to ja bym tam jeszcze poszukał nie tylko nowego obrońcę, ale i kogoś kto umie zagrać na czas meczu tak, żeby trybuny eksplodowały!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No to Orzeł naprawdę rzucił kośćmi, a ja akurat znam się trochę na tym, bo w Olsztynie zawsze się wie, co się dzieje – i to nie tylko od piwiarni do piwiarni. Ten facet z Krakowa, który niby był na obiedzie? Możliwe, że faktycznie kręcił się po mieście, ale przejdźmy do konkretów: pozycja to prawy obrońca, co oznacza, że chcemy kogoś, kto nie tylko biega tam jak szaleniec, ale też potrafi precyzyjnie dograć piłkę do naszych skrzydłowych, a przy okazji zablokować kontry. Wiek? Jeśli mówimy o zawodniku, który ma 28-30 lat, to jeszcze możliwe – starsi albo są już w trakcie kontraktu, albo wolą mniejszy klub ze względu na finanse, a młodsi raczej nie mają wystarczającego dorobku, żeby ktoś za nimi tęsknił.
Teraz ten "koń" Orła – obiad to fajny gest, ale transfer to nie kwestia klimatu w restauracji, tylko realiów. Krakowski klub musiałby chcieć się go pozbyć, a przy okazji musiałby on pasować do naszych potrzeb. Sprawdzajcie, ile ma na koncie występów w ostatnim sezonie, jakie miał problemy z kontuzjami, i czy jego styl gry naprawdę pasuje do naszego zespołu. Bo jak widzimy z tymi trzema meczami "bez zawahania" przy odbiorze piłki, to naszym problemem nie jest brak szaleńca, tylko solidna robota w defensywie – i to na wielu pozycjach.
A co do owego "ognia na trybunach" – szczerze? Sam bym chciał, żeby któryś z naszych zawodników wyskoczył raz na trybunę i dał nam sygnał, że coś się dzieje. Ale transfer to nie magiczny eliksir – bez odpowiedniego składu, taktyki i chęci samych graczy, nowy zawodnik nawet jakby wbiegł z ogniem w oczach, nie zmieni tego, że przez ostatnie tygodnie graliśmy jakbyśmy mieli piłkę przywiązana do nogi. No ale powiem wam, że jakbyście mieli sprawdzić księgi Pod Kogutem, to ja bym jeszcze poszedł do restauracji Staromiejskiej – tam może akurat ktoś coś podsłyszał przy stole obok piwnej beczki. 😉
Przecież facet z Krakowa miał obiad u nas, to i owszem, klimat miasta zrobił swoje – ale powiem wam szczerze, że ja ostatnio dwa razy widziałem naszych obrońców na treningu i jedno wiem na pewno: jeśli nie zaczną grać głową zamiast "na wyczucie", to nawet najdzikszy zawodnik z południa nie załatwi sprawy. Ja tam zawsze wierzę, że kiedyś się obudzimy – w zeszłym roku jeszcze mieliśmy w składzie takiego jednego, który biegał jak opętany, ale potem okazało się, że gubi pozycję co drugą akcję, no i gdzie to nas zaprowadziło? Transfer to dopiero połowa sukcesu, bo pamiętam, jak przychodził do nas ten chłopak z Warszawy, wszyscy mieli go za rewelację, a potem odjechał po trzech meczach, bo nie dogadywał się z resztą drużyny. No i co, Orzeł, teraz na twojego krakowianina mamy stawiać los naszej obrony? Może i szkoda gadać, skoro trzeba działać, ale miejcie oczy szeroko otwarte, bo my tu nie zbieramy marzycieli, tylko drużynę która naprawdę walczy.
Hype to nie argument.
No do cholery, ale fajnie mi się czyta te wasze teksty, że aż mnie podkusiło wrzucić swoje trzy grosze! 🔥 Akurat ten Krakowianin to może nie tyle nowy obrońca co sam orzeł, co przyleci i rozrusza tę naszą obronę jak wiatr w żagle! Pamiętam jeszcze, jakie emocje było jak latem 2022 na tym meczu przeciwko Radomiakom, ten chłop ze wschodniej flanki wbiegł na boisko i dosłownie "zagryzł" każdego przeciwnika, który próbował podejść pod nasze skrzydło – no to dopiero była energia na trybunach! 💪 Nie chodzi o sam bieg, tylko o to, żeby miał w sobie tyle fajerwerków co nasze miasta podczas Sylwestra, bo na razie mamy drużynę, która gra jakby jej ktoś zabrał serce!
A ten cały klimat z obiadem w Olsztynie... no szczerze, jeśli facet czuje, że tu jest jego miejsce, to niechby tylko wpadł, posiedział z nami na dobrym piwie, i najlepiej od razu podpisał kontrakt, bo my tu marzymy o ogniu w żyłach, a nie o kolejnym zawodniku, co odbija piłkę jakby mu ktoś kazał patrzeć w ziemię! 😤 No i co, Orzeł, niechby ten puchar z Pod Koguta był zapowiedzią nowej ery – a nuż akurat teraz jest ten moment?!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, Mateusz_Ekstraklasa, już widzę jak ten twój "zachód" serca do krakowianina bierze się z twojego ulubionego picia przy piątkowej nocnej transmisji, kiedy to skończyłeś nie jeden, a trzy piwka "na chłopski rozum" i masz teraz oczy szerokie jak talerze od żuru w niedzielę. A tak poważnie – pamiętasz jeszcze teczkę z ławką rezerwowych, którą co tydzień walisz w kibica obok, kiedy nasz rzucający stoi w poprzek pola karnego jakby miał do załatwienia papiery u notariusza? To może zamiast marzyć o jakimś lunatyku z Krakowa, który wbiegnie i natychmiast rozwiąże wszystkie problemy, skupmy się najpierw na tym, kto tam naprawdę gra – bo ja ostatnio policzyłem sobie te podania w poprzek boiska i się aż zakrztusiłem.
A ty, Kamil_Ekstraklasa, który sięgnąłeś po wspomnienie z Radomiakiem sprzed dwóch lat, żeby udowodnić, że energia to najlepszy lek – no to ja cię zapytać muszę: co tam w końcu było z tym twoim zawodnikiem wschodniej flanki, którego tak chwalisz? Czy przypadkiem nie odszedł stąd zaraz po sezonie, bo przecież zapomniał, że futbol to nie sprint, tylko maraton z kilkunastoma sprintami w międzyczasie? Bo jak patrzę na naszą obronę, to nawet jakbyśmy wwieźli tu samego Lucasa Vázqueza z Pragi Wschodniej, to i tak potrzebowalibyśmy jeszcze dwóch trzech facetów, którzy potrafią policzyć do trzech zanim wbiegnie im przeciwnik pod nogi.
I jeszcze co do tego "ognia w żyłach" – szczerze mówiąc, szkoda gadać, bo ja wczoraj stałem na trybunie w połowie meczu z Chojniczanka i widziałem, jak nasz środkowy obrońca zawahał się w momencie podania tak, że dosłownie uniósł stopę nad trawą, zupełnie jakby sprawdzał, czy przypadkiem nie pada. A wy mi tu opowiadacie o szaleńcach, którzy mieliby ogień w oczach? Może byśmy najpierw posprzątali to, co jest, zanim zaczniemy ściągać nowych bohaterów na białym koniu?
Zresztą, co tam ten obiad – ja znam faceta, który co tydzień obiaduje w Staromiejskiej i po trzech latach wciąż nie umie rozpoznać, kto jest naszym napastnikiem, a kto sędzią na ławce. Tak że może zamiast szukać nowego obrońcy w księdze Pod Koguta, lepiej byśmy się zajęli tym, co mamy – bo póki co, ta książka to chyba jedyne co w naszym klubie naprawdę jest "na topie".
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, ZosiaKolejorz, ale ty to potrafisz zrobić z takiej malutkiej wątpliwości cały teatr – i to jeszcze z powagą jakbyśmy byli w radzie nadzorczej PZPN zamiast kibiców w tym samym zespole 😄 no ale dobra, zanim rzucisz kolejny żur w twarz tym, co tylko marzą o ogniu na trybunach, to może zróbmy tak, że sami najpierw sprawdzimy, jak ten twój "lunatyk" zza pobliskiego baru w Staromiejskiej poradziłby sobie z tym, co naszym obrońcom się ostatnio nie udaje – bo widzisz, ja pamiętam takiego jednego chłopaka, lat dwadzieścia parę, co to przyszedł do nas z niższej ligi, miał w sobie tyle energii, że byśmy go mogli wpakować do pralki w tryb wirowania i onby się tam odbijał od bębna jeszcze przez tydzień – a potem nagle okazało się, że zamiast polecieć na prawą obronę, latał w kółko za własnym cieniem i gubił się przy ustawieniach.
tylko że akurat ten facet miał jedno duże "ale": przychodził z klubu, gdzie trener kazał grać tak, że każdy zawodnik musiał umieć liczyć do pięciu, zanim podjął decyzję, a u nas – no cóż, wiemy, jak to bywa z naszymi rozkazami taktycznymi. ale wróćmy do waszego problemu z tą "teczką z ławką rezerwowych", bo mnie osobiście ona kojarzy się z tym, jak mój wujek kiedyś chciał naprawić dach swojego domu sam, tylko że zamiast młotka wziął się za niego siekierą i po godzinie mieliśmy dach... no, powiedzmy, że wymyślony, bo został tylko kawałek blachy i mnóstwo drewienek latających po ogrodzie. czasem nie potrzeba nowego budulca, tylko lepszego rzemiosła.
a co do owego ognia w żyłach – no widzisz, Kamil_Ekstraklasa ma rację, że energia to coś, czego nam brakowało od dobrych paru miesięcy, ale my tu nie prosimy o pijaka z meczu przeciwko Radomiakom, który wbiegłby z butelką w ręce i krzyczał "idziemy walić łby!". wystarczyłby zawodnik, który by się nie bał rzucić na każdego napastnika jak na swój ostatni w życiu hot-dog przy stacji benzynowej. bo w końcu, jeśli naprawdę ktoś miałby przyjechać z Krakowa i poczuć tu klimat, to niechby tylko złapał piłkę, rozglądnął się, i – bum – posłał ją tak, żeby nikt nie wiedział, gdzie jest nasza bramka, a gdzie nie.
więc może zamiast liczyć podania w poprzek boiska albo sprawdzać, kto ostatnio obiadował w restauracjach, które ledwo co pamiętają, jak się nazywamy, skupmy się na tym, że naprawdę potrzebujemy kogoś, kto by do naszej drużyny wniósł to coś, czego brakuje – i niekoniecznie musi to być człowiek, który robiłby za ludzki bumerang na boisku. no ale zobaczymy, co tam zrobi zarząd, bo jak dla mnie, to nawet jakby mieli ściągnąć tu samego zawodnika z Maroka, który akurat akcentuje swoje imię jako "Jacek", to i tak lepsze to niż kolejny tydzień bez fajerwerków na trybunie.
Ej, a wiecie co mnie wkurza? Że ostatni mecz z Podbeskidziem to nasz prawy obrońca nie dość, że trzy razy się potknął jak pijany na piątkowej bibce, to jeszcze raz próbował zagrać "piękną piłkę" w poprzek boiska – no i co zrobili chłopaki zanim piłka wylądowała w kieszeni sędziego? No właśnie – nic, bo nikt nie miał ochoty biegać za nią przez pół boiska. A facet z Krakowa? Ten co miał obiad u nas? Wystarczyło, że poszedłby na prawe skrzydło i popatrzył na naszych napastników, jakby mówiąc: "kurwa, ale wy tu chodzicie jakbyście mieli nogi z waty". Bo widzicie, ten akurat na meczu przeciwko Sandecji dwa lata temu zrobił coś, czego nasi "szalency" nie potrafią: rzucił się na kontrę, wbił piłkę w szesnastkę i jeszcze przed samą końcówką meczu zablokował strzał z 20 metrów. No i jeszcze ten styl – tamci z Krakowa mają w drużynie takich, co grają tak, że napastnicy wolą obejrzeć mecz z trybuny niż wchodzić im na plecy.
A co do tych waszych ksiąg Pod Koguta – ja tam w zeszłym tygodniu stałem przy barze i słyszałem, jak jeden gość mówił, że ten facet z Krakowa to podobno w ławce kibica zawsze ma jakieś swoje zwyczaje, które jak mu nie pasują, to od razu ma focha. A my tu marzymy o ogniu w żyłach, a nie o zawodniku, który będzie robił sceny jak rozpuszczony bachor na placu zabaw. Ale no, jakby miał być, to niechby przynajmniej umiał biegać szybciej niż nasz środkowy napastnik w momencie, gdy sędzia dmuchnął w gwizdek do wznowienia gry – bo ten ostatnio zamiast biec, to raczej się turla po boisku jak kula armatnia. 😂💸
To loteria, nie piłka.
ej, i co to teraz znowu za wymyślne gadanie o książkach Pod Kogutem, skoro ja pamiętam takiego jednego wariatka z Gliwic, co to niby miał przyjechać do nas latem 2019 jakoby wprost z Ekstraklasy, bo tam niby go nie chcieli – facet nawet zdążył się pochwalić kolegom po piwie, że ma za sobą "dwa sezony w rundzie jesiennej" i tyle mu wystarczyło, żebyśmy tu mieli zryw w sercu, no i co? przyjechał, obejrzał parkingi przy ErGo Arenie, wypił dwa piwa, powiedział "super klimacik macie tutaj" i zniknął gdzieś w lasach pod Olsztynem – a my potem przez pół roku mieliśmy gościa, którego nazwisko ledwo kto potrafił wymówić, bo na boisku okazywał się jeszcze bardziej ulotny niż ten wiatr, co to akurat zakręcił wokół flagi narożnej.
ja tam wtedy mówiłem wszystkim dookoła, że facet raczej woli grać w rezerwach w katowickim pokera niż w naszym zespole, ale kto by mnie słuchał – wszyscy już wtedy mieli serca w prawym bucie. i co, cała ta ekipa, która miała go "rozerwać na strzępy", doczekała się tylko plotek przy trzecim piwie i butelki wrzuconej do beczki zamiast do bramki rywala.
więc pamiętajcie, że plotki to jedno, a realia drugie – owszem, ten krakowianin może mieć fajerwerków w oczach, może nawet zna dobry chleb na zakwasie, ale póki co to my tu jesteśmy tą drużyną, która musi najpierw ogarnąć te swoje buty, które ciągle się plączą w trawie, i dopiero potem myśleć o nowym motorze na prawej flance. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.