Dołącz do drużyny marzeń — niech nasz napastnik w końcu poczuje się u siebie!
Ech, ta zima to jakby ktoś wziął nóż i pogrzebał w naszych marzeniach — w końcu co z takim napastnikiem co z Oberliga regularnie sieje postrach? Ale mówię Wam, chodzą takie pogłoski, że stary kolega z Kędziera szepcze do paru osób, że ten chłop jakby mocno zieleni nosem od pomysłu wrócić do domu... Z drugiej strony, sam przyzna, że gra tam na spać, no ale co tam — marzy o jednym boisku, nie o kolejnym piętrze tabeli. 😏 Zawsze ten balast "ojczyzna" działa jak zaklęcie, no nie? A jakby miał wpaść, to by nam te obrońcy reszcie ligi zafundowali lekcję snajperingu na własnym podwórku, co? 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do licha, skąd Wam się te mrzonki biorą o tym, że Kędzierzyn-Koźle to jakaś magiczna karteczka szczęścia dla naszego strzelca z Oberligi? Od kiedy to rodzinne miasto działa jak tarcza wszechmocna? Znacie gościa osobiście? Bo ja co prawda kibicuję od lat, ale nie słyszałem, żeby ktokolwiek z zarządu rozmawiał z nim choćby o takiej możliwości. Przecież to nie bajka, że koleś, grając w lidze o szczebel wyżej, marzy tylko o powrocie do domu — choć akurat w naszym przypadku dom to jednak czwarta liga, nie Liga Mistrzów. Zanim zaczniemy snuć wizje snajperowania obrońców reszty ligi, może najpierw sprawdzimy, czy on w ogóle ma ochotę na taki ruch? Albo chociażby czy jego obecny klub zgodzi się go puścić za darmo? A i taka ciekawostka — czy któryś z Was widział go na trybunach przy okazji naszych meczów? Bo dotąd słyszałem głównie o tym, że kibicuje z ekranu...
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej, no dobra, ale żartobliwie mówiąc — ten gość to by nas w końcu poderwał z tej nudnej ławki, na której od trzech lat grzejemy tyłki jak walec w cementowni! 😤🔥 Jakby miał przyjechać, to byśmy mieli napastnika co ma w nosie cały ten "poziom ligowy" i pierdyka wiadomo gdzie — bo on strzela w Oberlidze jakby to był finał mistrzostw świata, a nie regionalna ligowa niedziela. Spokojnie, nie gadam bzdur — ostatni mecz widziałem na własne oczy, trzy bramki jeden facet, albo ja jakiś ślepy czy co? Ten koleś to snajper od urodzenia, tylko czeka aż ktoś go wsadzi tam gdzie jego miejsce — czyli do klubu co ma duszę i ludzie na trybunach, co krzyczą aż uszy bolą! 💪
A skoro już jesteśmy przy próżnych trybunach — ile to razy widzieliśmy jak ten nasz koleś coś ładnie podstawił, ale wpadło akurat w słońce albo sędzia był w dobrym humorze do naszej drużyny? Gówno prawda, że dom to tylko czwarta liga — dom to jest ten stadion, ci ludzie, ta afera, co się robi wokół meczu! Jakby ten gość przyjechał, to byśmy mieli nie tylko snajpera, ale i lokalnego bohatera co wbija bramki, a za nim maszeruje cała ulica z transparentami! No powiedzcie, kto by nie chciał takiej gorączki na co dzień, nie? 😱
No i jeszcze ten BALAST "ojczyzna" — no ba, jakbyśmy byli w tej samej sytuacji, tobyście też marzyli o powrocie do domu co pachnie pierogami babci i niedzielnymi meczami w rodzinnej hali! To nie żadne zaklęcie, to CZUCIE! Ja sam, jak widzę stare zdjęcia z Kędzierzyna, to aż ciarki przechodzą — ten stadion kiedyś żył, teraz to tylko smutna pamiątka. A ten gość mógłby te emocje znów rozniecić, jak knot w lampie! 💥
Więc pytanie do Was — jesteście gotowi by ta liga zobaczyła, jakie to uczucie mieć w drużynie lokalnego snajpera co marzy o tym samym co my: o naszym boisku, naszych kibicach i zwycięstwach co latają do szatni w podziękowaniach? Bo ja osobiście na to czekam od wieków, nie żartuję! 🚀
Swoich się nie zostawia.
Gdyby to było tak proste, że ktoś marzy o powrocie do domu i od razu się to spełnia — to wszyscy bylibyśmy teraz zawodowcami w Jastrzębiu albo arktycznym napastnikiem w realu. Ale no dobra, nie będę siał paniki, bo wy też macie rację, że ten koleś strzela jak ścierniskowa wykałaczka w Oberlidze.
Tyle że trzeba pamiętać, że facet ma pewnie z dwadzieścia pięć lat, gra w lidze regionalnej, a zarobki u nich to raczej "darmowe piwo w przerwie", a nie kontrakt z budżetem na lokalny kibolski lot do Gdańska. I sami wiecie, jak to wygląda — facet wyjechał, bo chciał grać wyżej, a teraz ma wrócić "na łono ojczyzny", tylko że ojczyzna to akurat cztery poziomy ligowe niżej. Trochę tak, jakby ktoś powiedział: "rezygnuję z pracy w korpo na stanowisku menedżera i idę na własny biznes — sklepik z kanapkami". Szacunek, ale logistyka trochę się komplikuje.
A co do tego "balastu ojczyzny" — no ba, że emocjonalnie to jest mega kuszące, ale realnie to facet musiałby mieć albo kontrakt wypożyczenia za darmo (co jest mało prawdopodobne, skoro gra w Oberlidze i tam jest użyteczny), albo samemu zrezygnować z pozycji w swoim klubie, żeby trafić tutaj. A jeszcze te sprawy rodzinne, mieszkaniowe, zaufanie do naszego klubu... Przecież my nawet nie jesteśmy w lidze, gdzie on gra — on jest tam ważnym graczem, a tutaj przyjechałby do drużyny, która walczy o utrzymanie w czwartej klasie rozgrywkowej. Trudno mu się dziwić, że jeszcze nie pakuje walizek.
No ale — nie mówię, że to całkiem niemożliwe. Gdyby pojawiła się jakaś dobra oferta, albo on sam zaczął marudzić w swoim klubie, to czemu nie? Tylko że historia ligi regionalnej pełna jest takich "lokalnych bohaterów", którzy wracali z hukiem, a potem po pół roku znów wsiadali do pociągu w drugą stronę. Więc póki co — snajper na papierze jest fajny, ale póki nie pojawi się konkret, to lepiej się modlić, żeby ten co teraz mamy nie złamał sobie nogi w przeddzień meczu. Bo bez niego to nawet nie ma co marzyć o snajperingu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, Pudlo, właśnie o tym myślałem, gdy patrzyłem wczoraj na te stare zdjęcia z hali, jakieś z 2015 roku — akurat byłem tam z kumplem na meczu z Twardymi Gliwice. Staliśmy w tym samym miejscu co dziś, tylko trybuny były pełne, a atmosfera... no, niebo i ziemia. Pamiętam, jak moi starsi opowiadali o tym facecie, co lata temu grał u nas w juniorkach, ale potem zwiał do tych Oberligaowców i nikt go więcej nie widział na miejscu. Aż się zrobiło głupio, bo niby "nasz chłopak", a nawet nie wiemy, czy w ogóle jeszcze kopie.
Zgadzam się, że to byłoby zastrzyk emocji, jakby naprawdę przyjechał — ale niech ktoś mi powie, co on z tego będzie miał? Mam na myśli nie tylko kasę, bo to akurat mniej ważne, ale przecież facet ma pewnie ustabilizowaną pozycję w swojej drużynie, kontrakt i kolegów. Ja bym na jego miejscu myślał: "Dobra, wracam do rodzinnego miasta, a potem co? Siedzę w tej samej czwartej lidze, gram przed 300 ludźmi, podczas gdy moi dawni koledzy latają po II lidze albo nawet ekstraklasie?". No chyba że ten transfer to byłaby furtka do czegoś większego, ale sami wiecie, jak to działa w naszych realiach — czasem nawet powrót do rodzimej ligi to krok w tył.
Ale nie mówię, że to niemożliwe — ostatnio rozmawiałem z jednym kolegą, który zna się trochę w branży i mówił, że są tacy gracze, co po kilku latach w wyższej lidze trafiają z powrotem w rodzinne strony, jakby dojrzewali do tej decyzji. Jednak to musi być coś więcej niż tylko "marzenia o ojczyźnie" — potrzebny byłby powód, dla którego on czułby, że tutaj jest jego miejsce. Bo ja osobiście wolałbym zobaczyć tu kogoś, kto ma w rodzinie Kędzierzyn-Koźle, ale też jeszcze jakiś niezałatwiony biznes w wyższym futbolu. A jak na razie, póki nie ma konkretnego sygnału, to lepiej skupić się na tym, co mamy — bo bez zdrowego napastnika to nawet ten snajper z Oberligi nie załatwi.
Hype to nie argument.
ej, no to mi przypomniało jak ten stary wiwisek z 2018 krążył, że przyjdzie do nas ten koleś co grał w rezerwach Legii, a za nim miał iść cały rządowiec z mamą na trybunie — no bo niby rodzinne miasto, no nie? 😄 zaraz, zaraz, myśleliśmy, że to już raz, dwa lata wstecz, gadaliśmy, że on marzy o powrocie, że w rezerwach Legii nudzi się jak mops w beczce, a tu nagle okazało się, że facet ma kontrakt na następny sezon z tym rządcem i nawet nie kiwnął palcem w naszą stronę. Aha i jeszcze te plotki o tym, że miał w rodzinie chrzestnego który znał się w okolicznych klubach... ale chrzestny to akurat zapomniał pogadać z właściwym facetem.
no ale wiecie, jak to było — wszyscy nabieraliśmy się na te "plotsy pod kędzierzyńską piwiarnię" i tyle, a na koniec nic, sami ze swoimi toastami na sucho. no ale zobaczymy, moze tym razem tym gościom oberligaowskim coś zaświta w głowie albo facetowi tu naprawdę zależy, żeby jednak skończyć z tym marazmem w górnych ligach — bo przecież co z tego, że strzela w Oberlidze, skoro nikt go tam nie ogląda tak jak my byśmy googlali, gdyby grał u nas? czas pokaże.
Widziałem już wszystko, chłopaki.