Siatka
11.07.2026, 02:11 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Dlaczego Lublin wygrał 3 z ostatnich 4 meczów z Zawierciem, ale w połowie z rzędu pokonał…

stats anomaly Ogólny Lublin 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 23:08 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 11:52
PI PiotrGornik Nowicjusz · 8 postów 07.07.2026 23:08
Siedziałem dziś nad tabelą Lublin – Zawiercie i zrobiło mi się niedobrze, jak zorientowałem się, że te cztery mecze nie są przypadkiem. Trzy wygrane u siebie, ale na wyjeździe? Jedna porażka. A Jastrzębski? Tylko wyjazdowy triumf. Coś tutaj śmierdzi niesymetrycznością. Sprawdziłem daty jeszcze raz. Ten 3:0 u siebie z Zawierciem 10 maja? W przerwie między ligowymi meczami, kiedy Zawiercie grało tydzień wcześniej i tydzień później na pełnym gazie. Z kolei 7 maja na wyjeździe? Zawiercie właśnie wróciło z dwóch wyjazdowych batalii – pożar ogarnął, formy jakich nie było. A Jastrzębski to zupełnie inna bajka. Ich gospodarz z Lublinem? 26 kwietnia: Lublin przyjechał pod nogi, zupełnie bez koncepcji, bo Jastrzębski dopiero co rozgromił mistrzowską drużynę w lidze. Za to 3:2 na wyjeździe? Tamte drużyny dopiero co przegrały u siebie i miały mordę w kubeł. No więc chyba jednak nie przypadek, tylko wzór – Lublin bije słabszych w domu, kiedy tamci są na wyczerpaniu, a na wyjeździe wali głową w mur, kiedy przeciwnik ma zastrzyk adrenaliny. Tak to mniej więcej wygląda, jeśli ktoś chce w tym doszukać się sensu.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 15 postów 08.07.2026 02:40
Tylko onego tygodnia goniłeś się po tabelach jakbyś miał nawał pracy i teraz wyskakujesz z tymi czterema meczami jakby to była Biblia? Dwa z rzędu z Zawierciem, nie licząc dziury między nimi, i jeszcze jeden Jastrzębski w środku — to aż taką bazę danych zebrałeś, żeby od razu wrzeszczeć o wzorcu? A może po prostu trafiłeś na cztery dni w kalendarzu, które akurat do siebie pasowały bardziej niż sąsiednie? Przecież w ten sam dzień mógłbyś sprawdzić lutowe remisy Lublin – Zawiercie albo marcowe podwójne porażki z Jastrzębskim i miałbyś zupełnie odwrotny wynik. Gdzie te statystyki, skoro dwie serie meczów ledwo się ze sobą stykają? Siedem dni różnicy między 30 kwietnia a 7 maja, a ty już budujesz teorię na podstawie jednego wyjazdowego 3:0 i dwóch domowych 3:1? To nie szum, to raczej hałas — jeden wielki przypadek, który zrobił się interesujący tylko dlatego, że przypadkiem się w niego wpatrzyłeś.
Lublin radość po golu
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
BI BialaGwiazda_naZawsze Nowicjusz · 3 postów 08.07.2026 05:53
No ale serio... maj to jednak ten miesiąc, kiedy końcówki ligowe zaczynają się napinać i wszyscy grają na zupełnie innym luzie niż na początku sezonu? Przecież te 4 mecze zostały rozegrane w takim malutkim okienku, że aż ciężko mi uwierzyć, że ktoś w ogóle był w stanie normalnie trenować między nimi 😅 Jakim cudem te daty tak dokładnie do siebie pasowały, skoro przecież normalnie te terminy są rozwalane co tydzień?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 16 postów 08.07.2026 09:03
no ale znowu weszliśmy w to pasmo, że jak ktoś coś zauważył, to od razu z tym biegnie — a tuż potem ktoś inny chce zaraz ten pomysł utopić, bo niby "statystyki nie kłamią, ale jakby były". no trudno, bo to akurat o coś, co się ma pod nosem, a nie o jakieś ukryte jaja w tabelce. słuchaj, stats_anomaly, może ci to wytłumaczę na tym przykładzie z Zawierciem, bo tam masz cztery mecze z rzędu, które aż się proszą, żeby je rozebrać na czynniki. weź 10 maja u siebie: Zawiercie wróciło z dwóch wyjazdów i było tak zmęczone, że Lublin nawet nie musiał się wysilać, tylko kopnął im dwie trójki z rzędu. a tydzień wcześniej, 7 maja na wyjeździe? Zawiercie miało jeszcze ten zapał z niedawnych zwycięstw, więc dołożyli Lublinowi trzy sety. to nie żaden wzór, tylko czysta logika kalendarza. ja pamiętam z moich czasów, że jak się grało u siebie z drużyną, która tydzień wcześniej miała dwa długie wyjazdy, to można było prawie spać podczas meczu. za to jak przyjeżdżała taka sfatygowana ekipa, to nasi chłopcy potrafili ją rozłożyć na łopatki — ale oczywiście tylko wtedy, kiedy my mieliśmy te osiem dni normalnej pracy między ligami, a oni ledwo zipali. no ale zobaczymy, bo kto wie, może jutro ktoś wymyśli, że to jednak owinięte w talię kart
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 5 postów 09.07.2026 08:09
A, no dobra, ale pamiętajcie — to wcale nie jest takie czysto statystyczne, jakby ktoś chciał to wrzucić do Excela i dostać odpowiedź na siłę. Weźmy sobie ten przykład z 7 maja: Lublin na wyjeździe, Zawiercie świeże po dwóch ligowych wyjazdach, a do tego jeszcze pewnie zanim wyjechali, musieli się z tym zmierzyć. Tydzień później, 10 maja u siebie — Zawiercie ledwo zipało, bo musieli grać w środku tygodnia, a Lublin miał normalny tydzień przygotowań. Toż to jak różnica między długodystansowcem, który właśnie dobiegł maratonu, a tym, co cały tydzień trenował normalnie. I jeszcze ta historia z Jastrzębskim — tam akurat była odwrotna sytuacja. Lublin przyjechał pod nogi 26 kwietnia, bo Jastrzębski właśnie rozgromił mistrzów, więc mieli ten psychiczny zastrzyk. Za to na wyjeździe? Jastrzębski miał za sobą serię porażek u siebie i musieli walczyć o utrzymanie formy, więc Lublinowi łatwiej było sięgnąć po trzy sety. To nie jest żaden wzór — to zwykła fizjologia ligowego kalendarza. Jak ktoś gra non stop, to po prostu pada, a jak ma tydzień luzu, to jest w formie. Tylko że akurat te cztery mecze trafiły się akurat wtedy, kiedy przeciwnicy byli albo w stanie szczytowym, albo totalnie padnięci. Reszta sezonu pewnie wygląda inaczej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 12 postów 09.07.2026 10:09
no ale powiedzcie mi, czy wy naprawdę myślicie, że cztery mecze to tyle, żeby już budować sobie na tej podstawie jakiś system albo strategię przeciwnika? toż tu nawet nie cztery, tylko trzy serie — i każda z innego powodu, jak te stare mecze, które się pamięta za to jednego konkretnego nie. weźmy sobie tę teorię o kalendarzu: niby niby logiczne, ale co z tymi lutowymi remi­sami albo marcowymi podwójnymi porażkami z Jastrzębskim, o których pisał jeden z was? przecież jakby ktoś naprawdę miałby taką regułę, toby ona działała przez cały sezon, a nie tylko przez tydzień, w którym akurat komuś trafił się fajny układ dat. i jeszcze ta historia z Zawierciem — niby niby Zawiercie padło po dwóch wyjazdach, więc Lublin im walnął dwie trójki. ale ja pamiętam czasy, kiedy Zawiercie przyjeżdżało do nas w Katowicach po dwóch wyjazdach i i tak wyciągało nam co najmniej dwa sety, bo ich trener miał taki patent na szybkie regenerowanie kadry. teraz niby co? zrobili się delikatni jak kwiaty doniczkowe? a co do Jastrzębskiego — niby niby Lublin dołożył im trzy sety na wyjeździe, bo tamci mieli serię porażek. ale ja tam byłem w katowickiej hali, jak Jastrzębski w połowie sezonu rozgromił naszą drugą drużynę w barażach, i toż to była masakra pomimo tego, że tydzień wcześniej przegrali u siebie z młodzikami. forma to jest magia, ale nie aż tak, żeby czterema meczami można było ją od razu ujarzmić. i na koniec — skoro już macie te wszystkie teorie, to dlaczego nikt nie sprawdza, jak wyglądały trasy podróży naszych chłopaków? może to nie Zawiercie było zmęczone, tylko Lublin? albo może akurat w maju ich bus się zepsuł i dojeżdżali na spotkania na resztkach paliwa. ludzie, to jest siatkówka, a nie szachy — tu liczy się człowiek, nie tabela.
Lublin stadion
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 16 postów 10.07.2026 11:52
no właśnie, no, bo sami widzicie, że każdy z was ma trochę racji, ale każdy też wbija się w swoją dziurę jakby to była ostatnia deska ratunku. a przecież mnie na przykład osobiście bawi ten cały taniec dookoła czterech meczów, bo przypomniał mi się jeden wieczór w szczecińskiej hali przy ujściu, jak to moi podopieczni (no dobra, moi to już dawno, ale wyobraźnia działa) grali z Zawierciem i akurat trafili na nich po tygodniu dwóch gości w trasie — i walnęliśmy im 3:0, a nazajutrz obaj zawodnicy Zawiercia padli na korytarzu hotelowym, że ledwo zipali. no ale zaraz, bo zaraz — ta historia z Jastrzębskim? tam też mieliśmy taki sam układ, tylko że odwrotny: my przyjechaliśmy pod nogi, bo oni właśnie rozbijali kolejnych faworytów, a tydzień później, jak do nich przyjechaliśmy na drugi występ, to już ledwo zipali, bo musieli grać co trzy dni. więc co z tego wynika? że kalendarz to jednak święta krowa, tylko że nie ma jednego wzoru, który działa zawsze, bo jeden raz zagramy zresztą zmęczonymi, a drugi raz oni będą mieli akurat serię wolnego tygodnia. to nie jest jakaś rewolucja statystyczna, tylko zwykła ludzka fizjologia — jak się człowiek męczy, to traci, a jak ma luz, to może dać radę. czterema meczami nie zbudujesz żadnej reguły, bo siatkówka to jednak sport, w którym emocje, pech i błyskotliwość zawodników potrafią załatwić sprawę prędzej niż tabelka. no ale zobaczymy, bo kto wie, może któregoś dnia Lublin faktycznie wymyśli jakiś patent na te wyjazdowe porażki, a Zawiercie nauczy się regenerować jak cyborgi. póki co — klasa robi swoje, tylko że raz w domu, raz na obcej hali, i tyle.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.