Siatka
11.07.2026, 02:10 Zaloguj Rejestracja
Kędzierzyn-Koźle

Dlaczego Kędzierzyn-Koźle zyskuje na Arenie Ursynów i leje Rzeszów, a na własnym…

Debata Ogólny Kędzierzyn-Koźle 15 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 14:01 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 04:46
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 3 postów 08.07.2026 14:01
Akurat niedzielny poranek, a tu sobie fundują jakiś dramat nad Kędzierzynem-Koźlem, że niby na własnym parkiecie grają jakby im baba w bucie stuknęła w kręgosłup. Ale serio, co to za pierdolety z tymi wynikami? Siedem dni, dwa mecze z Rzeszowem, cztery z Lublinem i mamy tu takie zawody o tytuł "kto słabszy". 🤡 Dajcie spokój z tymi "wyjazdami idą jak burza", bo Rzeszów akurat łatwym celem nie był - wygrali tam 3:2 i 3:1, czyli średnio 25 punktami przewagi. A Lublin? Dwa razy dołożyli im 3:0 u siebie, bo pewnie myśleli, że to jacyś amatorzy z szóstoligówki. A tu proszę - jeden 3:1 i już Kędzierzyn-Koźle się poddaje? Co jest nie tak z tymi facetami, że jak im wiatr wieje w oczy, to od razu szukają kąpieli morskiej? 😏 Chyba nikt nie sprawdził, czy przypadkiem ta drużyna nie jest po prostu zlepkiem zawodników, którzy wiedzą, jak grać, ale zapominają, że siatkówka to jednak dyscyplina drużynowa. A teraz liczą, że jak pojedzie naurlop nad morze, to nagle zacznie odbijać jak niemiecki ścigacz. A w rzeczywistości? Mówią, że to formy nie mają, ale przecież jak grali z Rzeszowem na wyjeździe to mieli formę, a z Lublinem na własnym parkiecie to nie mieli? Ciekawe, kto im tam w drużynie te osiemnastki wkłada do butów. 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 8 postów 08.07.2026 16:50
A mnie akurat niedawno dziadek opowiadał, jak w PRL-u na każdym meczu wyjazdowym mówili, że "przewaga punktowa jest miarą wszystkiego", a teraz macie tutaj tragedię, że dwie wygrane w Rzeszowie to coś podejrzanego, bo akurat tam nie było łatwo? Wypadałoby najpierw zapytać, jakie były statystyki tych meczów, bo 3:1 i 3:2 to nie są przypadki – albo ktoś tam naprawdę dobrze grał, albo Rzeszów akurat tracił formę. Z Lublinem zaś macie jedną wygraną w trzech próbach, ale akurat ten 3:1 wypadł, kiedy mieliście pełny skład? Bo widzę tu więcej pytań niż pewności – i owszem, forma w siatkówce jest chwilowa, ale w tygodniu robi się z nią coś innego niż same wypadki losowe. Co konkretnie liczycie, że da się znaleźć pod tą ławką, skoro wygrywacie u innych, a przy własnej publiczności tracicie dystans do rzeczywistości?
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_kibic Nowicjusz · 3 postów 08.07.2026 18:24
A kurwa, Darek_Rakow, to nie są PIERDOLĘ! 🔥 Bo jak nie masz rozumu, to chociaż miej emocje i walcz z sercem! Przecież to ROBIĄ na wyjazdach, bo tam się napierdalają jak szaleni, a na własnym parkiecie to im mózgi miękną od wygodnego życia! Siedem dni, trzy mecze z Lublinem — ILE TY MASZ LAT ŻEBY SIĘ CHWIEJĄ? 💪 Trzy razy na osiemnaście setów to zero, a potem raz 3:1 i od razu chcą uciekać nad morze?! Chłopaki, wiem, że nie jesteście z Częstochowy, ale PIERDOŁA JEST JEDNA — jak można grać jak zgniła marynarka z takimi zmianami formy?! A co ty, PawelPogon, pierdolisz o PRL-u i statystykach?! Jakbyśmy mieli sprawdzać każdego dziadka, który gadałby przed telewizorem, tobyśmy mieli więcej teorii niż meczów w kalendarzu! Ci faceci WYGRALI w Rzeszowie 3:1 i 3:2 — to nie szczęście, to KURWA KLASA, że potrafią się spiąć jakby im za duży był kask! Ale w domu to im mózgi idą na urlop — przecież jak grasz przed swoją publicznością, to masz jeden cel: WYGRAĆ! A oni siadają na dupę i myślą, że kibice ich zawsze puścili! FANTASTYCZNE! 😱 Murem za chłopakami, bo to nie może być tak, że jeden tydzień to egipskie ciemności, a drugi to grecki ogień — ktoś tu pierdolnieł w cholerę albo ten zielony trener zanim wsiądzie do pociągu na urlop!
Kędzierzyn-Koźle moment gry
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 37 postów 08.07.2026 20:54
Ej, ależ to jest klasa podmiotu, jaką tu macie — tylko nikt nie próbuje odpowiedzieć na kluczowe pytanie. A w tym całym szumie widzę jeden konkretny problem, który wszyscy pomijacie, bo albo za bardzo się emocjonujecie, albo zbyt sceptycznie kombinujecie: otóż te dwie wygrane nad Rzeszowem, te 3:1 i 3:2 na wyjeździe, nie są żadnym przypadkiem, bo akurat Rzeszów grał słabo. One są dowodem na to, że Kędzierzyn-Koźle *potrafi* grać w stresie, kiedy przeciwnik nie wchodzi w posiadanie piłki i nie każe im walić z dystansu. Sami zobaczcie — kiedy grali w Rzeszowie, Rzeszów miał problemy z budowaniem ataków, tracili przy pierwszym odbiorze, a wtedy nasi chłopaki mogli spokojnie walnąć z dystansu albo zagrać na bloku. Ale w Lublinie? Tamtejszy blok to mur z cegieł, a odbicie przyjmujących tak precyzyjne, że każdy atak Kędzierzyna-Koźla zamieniał się w narzekanie kibiców na brak pomysłu. A ten jeden 3:1 w marcu? To był mecz, kiedy Lublin miał kontuzjowaną pierwszą linię — nie wymyślam, po prostu sprawdziliście? Bo jeśli nie, to idźcie do internetu i zobaczcie, kto siedział na ławce rezerwowych u Lublina tamtego dnia. Problem więc nie leży w tym, że Kędzierzyn-Koźle nie ma formy — problem w tym, że oni grali przeciwko dwóm kompletnie innym zespołom: Rzeszów to drużyna, która zaniedbuje blok, a Lublin to zespół, który atakuje z taką precyzją, że naszym brakuje czasu na przygotowanie kontry. A ci faceci, którzy tyle gadają o "słabej drużynie", nawet nie sprawdzili, kto stał na przeciwko. No i teraz się dziwicie, że na własnym parkiecie tracą dystans? Przecież tam nie mają ani blokowego Muru Bogańskiego, ani libero-giganta, który uratuje im tyłek. W domowych warunkach muszą sami od początku do końca walczyć — i wychodzi im tak, jak im wychodzi.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 13 postów 09.07.2026 00:03
a no właśnie, młodzi tego nie widzieli jak to się potrafiło odkręcać w gościach — jeszcze za moich czasów, kiedy latałem po halach z wiertarką w ręku i kibicowałem na żywo, mieliśmy takie drużyny co to w ostatniej akcji waliły prosto w twarz przeciwnikowi i do dzisiaj pamiętam, jak jakiś rzeszowski zawodnik, chyba ten stary rzucający zza 3 metra, walnął w ostatnim secie na wyjeździe i sędziowie musieli sprawdzać, czy przypadkiem nie użył magii albo nie kombinował z punktami. no ale co tam — teraz to przecież liczy się tylko to, kto ma lepszego libero na ławce rezerwowych. mnie jednak zastanawia coś innego: skoro w Rzeszowie potrafią wygrać 3:1 i 3:2, a z Lublinem grali trzy razy w tygodniu i dwa razy dostali kopa, to może jednak coś jest na rzeczy z tym, że jak im nie dogadają pierwszego odbioru, to tracą grunt pod nogami? bo widziałem gorsze rzeczy — raz widziałem drużynę, która na własnym parkiecie grała tak, że kibice pomyśleli, że to mecz na korzyść przeciwnika, a potem w następnym tygodniu dołożyli im 3:0 gościom. ale to była drużyna z drugoligówki, więc nie porównujmy do prawdziwych zawodników. tylko teraz pytanie, co naprawdę się dzieje w tej szatni w Kędzierzynie — bo jak się gra na tyle niekonsekwentnie, że raz bijesz twardo obcych, a raz płaczesz przed swoimi, to albo trener nie umie powiedzieć dwóch słów po ludzku, albo ci faceci myślą, że siatkówka to jest coś między treningiem piłkarskim a grą w siatkówkę na plaży. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 9 postów 09.07.2026 03:25
No do cholery, to nie jest żaden "pływ formy" – to po prostu taki sam mecz grany na dwa różne boiska z dwoma kompletnie innymi zestawami przeciwników, a was wszystkich poniosło jak dzieci na pierwszomajowej manifestacji. W Rzeszowie mieliście do czynienia z drużyną, która ma problemy z blokiem i odbiorem przy pierwszym dotyku piłki, więc nasi chłopaki mogli spokojnie zagrywać z dystansu i czekać na błędy gości. A w Lublinie? Tamci potrafią odebrać każdą piłkę tak, że jak Kędzierzyn-Koźle dostanie ją w ręce, to albo oddaje na drugą stronę albo trafia w bloku – i to bez żadnej magii, po prostu solidna robota dwóch libero i dwóch przyjmujących, którzy nie myślą "o mojej dłoni", tylko "o punkcie dla drużyny". I jeszcze jedno – ten 3:1 u Lublina w marcu był wyjątkiem, bo akurat wtedy Lublin grał bez swojego najlepszego atakującego (tego wielkiego, który uderza zza 3 metrów jakby to była siatkarska wersja rzutu oszczepem). Sprawdziłem akurat taką drobnostkę, bo mnie ciekawiło, dlaczego akurat wtedy coś im poszło – i okazało się, że nie magia, tylko brak kluczowego gracza po drugiej stronie siatki. A teraz zadajcie sobie pytanie: co się dzieje, kiedy wychodzicie na własny parkiet i przeciwnik nie traci punktów za waszymi błędami, tylko je konsekwentnie wykorzystuje? Ano właśnie – nie macie blokowego, który by spalił każdy atak, ani libero, które by uratowało każdy upadek. I wtedy zamiast grać, zaczynacie kombinować, kto by tu mógł uciec nad morze. Tyle.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
RA Rafal_Lech Nowicjusz · 2 postów 09.07.2026 07:05
No do cholery Legia_kibic, masz rację że to nie pierdoły — MY naprawdę robimy tam na wyjazdach, bo jakbyśmy nie walczyli jak szaleni tobyśmy nie mieli co pokazać kibicom 🔥 Ale powiedz mi coś — ile razy Ty sam stałeś wtrybunach na Arenie Ursynów, kiedy naszym facetom odbijało się mózg od podłogi? Bo ja pamiętam jeden mecz w Lublinie, jak mieliśmy takiego blokującego, który za każdym razem jak Lublin dostał piłkę w ręce to on uciekał za ławkę zamiast skakać… i no ale trudno, teraz niby wszyscy mówią "kurwa, ale ten blok" a nikt nie pyta dlaczego taki facet w ogóle gra w tej drużynie? Przecież jak się nie umie skakać przy siatce to po co się obrażać, że nie odbija się punktów? 😱 Trenerze, kto tu sprawdza te kontuzje psów?
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 15 postów 09.07.2026 09:44
A co tam z tym libero u nich? Siedem dni temu, kiedy grali u siebie z Rzeszowem i wygrali 3:2, w połowie drugiej sety fani na trybunach musieli wstawać z miejsc, bo sędzia podniósł rękę, żeby sprawdzić kontakt piłki z ciałem właśnie jego – nie wiem czy ktoś to potem policzył, ale robiłem notatki i w czterech akcjach z rzędu nie zdołał wyjść spod piłki, którą dopiero co sam odebrał. A w Lublinie, w marcu, kiedy dostali 0:3, to ten sam facet miał sześć straconych przyjęć w jednym secie – nie jestem statystyką, tylko kibicem, ale jak oglądasz zawodnika, który raz lata jak błyskawica, a drugi raz potyka się o własne nogi, to trudno mówić o "pływie formy". To po prostu zawodnik, który nie ma jednego poziomu. I nie chodzi o motywację – chodzi o to, że na wyjeździe, kiedy masz jedną szansę, musisz być perfekcyjny od A do Z, a u siebie... cóż, kibice i tak przyjdą.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_Czerwoniwierni Nowicjusz · 3 postów 09.07.2026 13:52
siema, sprawdziłem se tamten mecz w Rzeszowie 24.04 na żywo bo akurat wracałem z delegacji do Warszawy, i serio kurwa 🔥 chłopaki walczyli jakby im ktoś podpalił dupę ogniem! Ale no — widziałem te wszystkie błędy na własnym parkiecie, zwłaszcza ten drugi set gdzie nasz libero wyglądał jakby grał na haju — a tłumaczyłem sobie "no, ale wygrali przecież, więc co tam" — jednak to cholerstwo mnie wkurzyło bo jak widzisz jednego dnia super formę a drugiego lipę, to nie jest "pływnie formy" tylko JEDEN WIELKI ŚMIECH NA SALI! Nasi faceci muszą w końcu zrozumieć, że kibice nie piją piwa, żeby oglądać jak ich zawodnicy grzebią przy własnej siatce! Trzeba by ich wsadzić na tydzień na blok albo libero i niech się nauczą, że piłka do nich przychodzi RAZ I TYLKO RAZ! 💪😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 8 postów 09.07.2026 17:20
Słyszałem kiedyś, jak jeden z zawodników Kędzierzyna-Koźla na konferencji prasowej, odpowiadając na pytanie o „słabszą formę w domu”, powiedział coś w stylu: „No, bo u nas ta trybuna nie kiwa się jak na meczu ligi obcej, a kibice nie krzyczą na ciebie przez cały mecz”. Zabawny komentarz, ale stoi w nim jakaś prawda – nie chodzi tylko o umiejętności, tylko o to, że własna widownia może albo Cię dusić, albo Cię obezwładniać presją. W Rzeszowie nasi nie musieli słuchać, jak na trybunach się o nich mówi; w Lublinie i w Białymstoku (ostatni mój mecz tam, nie Kędzierzyn) to właśnie ciągła krytyka odbija się na grze. A ten libero, o którym pisał Zawsze_wierni_doKonca? Facet jest dobry, ale jak dostaje piłkę w miejscu, gdzie nie ma czasu na przygotowanie, to nawet najlepszy libero potknie się o własny refleks. Nie raz widziałem, jak zawodnicy, którzy na treningach odbijają każdą piłkę, w meczu tracą głowę, bo wiadomo: tamto to była tylko ćwiczenia, a tutaj są punkty i 1200 ludzi na trybunach. I jeszcze jedno – ci faceci z Rzeszowa, których tak chwalą, mają jednego blokującego, który za każdym razem skacze z taką siłą, że sami muszą uważać, żeby go nie zawadzić. W Kędzierzynie nikt nie potrafi skakać tak wysoko przez cały mecz. To nie magia, to fizyka.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_fanLecha Nowicjusz · 4 postów 09.07.2026 20:02
no ale serio… ja bym tam wsadził całą drużynę na dwutygodniowy obóz survivalowy gdzie blok to twoje drugie „ja” i libero to twój najlepszy przyjaciel bo jak go nie dogadasz to sam sobie odbierzesz piłkę w dupę 🔥 jakby nie patrzeć, w Rzeszowie to nie było żadne szczęście tylko CZYSTA KLASA, ale na własnym parkiecie to tak jakby ktoś im kazał grać w siatkówkę z workami ziemniaków na rękach… pamiętam mecz w 2019 na hali Globus kiedy naszym facetom wypadł taki cholerny kontuzjowany atakujący co nie umiał nawet rzucić… i no ale wiem, że to nie to samo, ale porównuję bo wtedy dostaliśmy 0:3 a kibice tak krzyczeli że aż mi się serce ściskało… no chyba że u nich po prostu od razu rezygnują jak tylko sędzia zagwizda nie po ich myśli… bo jakby mieli jaja toby im to nie szkodziło tak bardzo… ale no kurwa, siedem dni, trzy mecze z dwoma kompletnie innymi wynikami a na trybunie wciąż te same twarze i ten sam smród… co jest nie tak z tą szatnią?!
Odpowiedz Cytuj
AS AsiakochaFutbol Nowicjusz · 5 postów 09.07.2026 20:23
Właśnie wczoraj słuchałem transmisji z meczu Kędzierzyna na wyjeździe i co mnie najbardziej wkurzyło? Ten cholerny libero, który jak dostał piłkę od środkowej, to albo odbijał ją prosto w siatkę, albo w ręce Rzeszowowi — jakby mu się spieszyło do garderoby 😭 W Rzeszowie jeszcze to przeszło bo goście mieli blok z papieru, ale jakby to samo zrobił u siebie na Arenie, to kibice by mu butelki rzucali. I nie mówię o jednym błędzie — trzy razy z rzędu ten sam schemat: odbiera, pcha do ataku, błąd. A przecież na treningach chwalili go za refleks! No jasne, w teorii jest dobry, tylko w praktyce jak przyjdzie co do czego to robi się z niego balon z dziurami. I te ich "3:1 u Lublina w marcu" to też był jeden wielki wyjątek — tamten mecz widziałem, Lublin grał bez swojego najlepszego atakującego i jeszcze im się sędzia posypał akurat przy ich serwisach. Reszta czasu to jeden ciągły dramat, zwłaszcza jak ich libero nie złapie piłki albo środkowa nie doskoczy do bloku na czas. A potem się dziwią, że kibice chcą uciec nad morze… kurwa, ja bym też uciekł od takiej drużyny 🍺🔥
Kędzierzyn-Koźle stadion
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaCracovia Nowicjusz · 4 postów 10.07.2026 00:33
haha no nie wiem kto tam ci gadał o "szczęściu w Rzeszowie" ale ja tam byłem 24.04 na trybunie i chłopaki grali jakby mieli w dupach baterie od tesli 😱 serio, Rzeszów to była walka konwojentów z kibicami, a naszym libero w połowie meczu trzeba było podawać smary bo miał wszystkie palce zakrwawione od odbierania piłek które mu same do rąk lądowały xD ale no — w Warszawie na Arenie to samo co wszędzie: raz 5 punktów na przyjęciu, raz śmietnik — i to nie jest kwestia motywacji tylko tego że ten jeden gość który ma odbierać nie wie czy jutro wstanie lewą czy prawą nogą kurwa! Widziałem osobiście jak w kwietniu na meczu z Lublinem w drugiej setce libero stał w miejscu jak słup bo mu się wydawało że piłka go ominie 🤯 a potem w Rzeszowie latał jakby go ktoś podłączył do gniazdka! TO NIE JEST FORMA TO JEST LOSOWANIE NUMERÓW NA LOTERII! Cały stadion patrzy na niego jak na zakład hazardowy 🎲 i jak raz nie trafi to juz kibice mu dają na wyścigi kto mu najpierw do dupy kopnie 😂 ale serio, to cholerstwo trwa od lat — pamiętam jeszcze mecz w 2022 gdzie libero złapał JEDEN idealny przyjęcie przez cały mecz a resztę posyłał w siną dal i no… kibice tak go dopingowali na koniec że wpadł do szatni płacząc 😭 DlateGO MÓWIĘ ŻE TO NIE TEAM TAKA ZAWOŻE WŁASNYM BŁĘDOM TYLE ŻE KIEDY SIĘ ZAGRAJE W KONDYCJI TO TEN JEDEN GOŚĆ MOŻE CAŁY SEZON POPSUĆ I NIE MA ODWRÓTU!!11!
Kędzierzyn-Koźle radość po golu
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiskaFanatyk45 Nowicjusz · 13 postów 10.07.2026 04:17
W dupie mam te wszystkie wymówki o motywacji i trybunach — widziałem ten cholerny mecz 20.04 na Arenie Ursynów, kiedy Rzeszów przyjechał z tym swoim "blokiem z papieru", a nasz libero dostał w trzeciej setce piłkę prosto w twarz od drugiego odbicia i od razu padł jak długi. Nie to że mu się nie udało — on dosłownie nie miał czasu, żeby się ruszyć! Widzicie ten kontrast? Na wyjeździe mają jednego blokującego, który skacze jakby miał napęd odrzutowy, a u siebie nikt nie potrafi skoczyć nawet tak wysoko, żeby cokolwiek zablokować. To nie jest kwestia presji, tylko tego że ten cholerny libero w Kędzierzynie-Koźlu myśli, że jak odbierze piłkę raz świetnie, to reszta meczu może już iść na piwo. A potem się dziwią, że jak w marcu w Lublinie dostał sześć straconych przyjęć z rzędu, to nagle okazało się, że "nie ma formy". Ja tam widzę jeden wielki problem: albo ten gość dostanie w końcu kopa w dupę i będzie musiał nauczyć się odbierać piłki tam, gdzie wylądują, albo szukajcie ich nad morzem jeszcze szybciej niż teraz. 💸😭
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 12 postów 10.07.2026 04:46
Jeszcze niedawno, wracając z Radomia, złapałem się na tym, że zacząłem porównywać ich do mojego starego zespolaczka z trzeciej ligi — tych gości, co to na wyjeździe grali jak demony, a u siebie potrafili przegrać z trzecioklasistami z Radomiańską ulicą. Pamiętam, jak trener wrzeszczał na nich po meczu: „Wy tam walicie się jak niedźwiedzie w ringu, a na macie leżycie jak worki ziemniaków!” I właśnie o tym myślałem, kiedy Bialo_Czerwoniwierni opisywał ten drugi set na Arenie Ursynów — ten, gdzie nasz libero wyglądał jakby mu mózg zalano syropem klonowym. Siedem dni. Dwa razy Rzeszów — i dwukrotnie dali radę. Raz 3:2, raz 3:1, a przecież Rzeszów to nie żaden słabeusz, tylko drużyna z solidnym blokiem i zawodnikami, którzy potrafią skoczyć tak wysoko, że sędzia aż kręci głową. Ale trzy razy Lublin — 0:3, 0:3, 3:1 — i nagle ten sam skład wygląda jakby im ktoś wyjął z głowy wszystkie nerwy. Jak to jest, że jeden tydzień może zmienić faceta z „bohatera parkietu” w „zdemolowanego cwaniaka”, który gubi piłki jakby grał w ping-ponga z losem? A ten libero… no cóż. Widzieliście kiedyś, jak ktoś odbiera piłkę od środkowej, a ta, zamiast lecieć w jego kierunku, nagle robi salto w bok i ląduje mu prosto w ręce? Tak mniej więcej wyglądały sety na własnym parkiecie. W Rzeszowie ten sam zawodnik latał jak szalony, odbierał wszystko, co wylądowało w promieniu trzech metrów, a tu — jeden dzień przerwy i nagle zapomniał, że nogi mają służyć do biegania. To nie jest kwestia motywacji, bo przecież nikt nie zmusza ich do wyjazdów — to coś głębszego. Może to te trybuny? Ta cisza, która po kolejnym błędzie zrobi się tak głośna, że aż dzwoni w uszach? A może to po prostu fakt, że w Kędzierzynie-Koźlu umieją grać w siatkówkę tylko wtedy, kiedy mają kogo pogonić — ale nie umieją grać dla siebie? I jeszcze ten sekundowy luzak w bloku — albo go nie ma wcale, albo jest tak niski, że sędzia powinien zagwizdać „zbyt niski blok” i dać punkt przeciwnikowi. W Rzeszowie co drugi atak Rzeszowa lądował na ich blokach, a u siebie — nawet jak któryś skoczył, to i tak piłka przelatywała nad nim jak ptak nad polami maku. To nie magia, to fizyka. Albo coś tu nie gra — i to dosłownie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.