Dlaczego drużyna nie może zachować ustawienia zawodników po odbiorze zagrywki w meczu…
No ale… kiedy się ogląda mecz to cały czas te zawodnicy sobie przesuwają, nawet jak nic się nie dzieje? Tak jakby „rotowali” naokoło… i myślałam, że może to tylko jakieś widowiskowe cięcie kamerowe jest 😅 A teraz dowiedziałam się, że mają za każdym razem zmieniać pozycję po odbiorze zagrywki? Ale… dlaczego właściwie muszą to robić? Jak to w ogóle działa w praktyce? Naprawdę nie rozumiem, co by się stało, gdyby tego nie zrobili… chyba nikt mi jeszcze nie wytłumaczył, jak to wygląda w krok po kroku 😅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ależ to nie magia kamerowa, tylko podstawa siatkówki, o której zapomniałaś, że jest sportem zespołowym z niezwykłą logiką
zasada jest prosta jak drut: po tym jak drużyna odbierze zagrywkę przeciwnika, cała szóstka przesuwa się o jedną pozycję zgodnie z ruchem wskazówek zegara, żeby ten sam zawodnik nie stał ciągle przy sieci albo w rogu boiska — i tak koło się zamyka, bo w kolejną kolejkę zagrywki musi iść ten z prawej strony tyłu, żeby cała kolejność była uczciwa i nikt nie wymigał się od zagrywania przez pół meczu.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, SamobojczaUkradł — serio? Kamera ci się obraca, jakbyś oglądała mecz przez okulary w kalejdoskopie? 😄 Wszystko jasne, bo ja też kiedyś patrzyłem na to jak na jakieś magic show, póki trener nie wsadził mi do rąk kartkę z ustawieniem i nie kazał policzyć do sześciu na głos.
Weźmy ci konkretny mecz Ekstraklasy, choćby ten zeszłoroczny Derbowy pomiędzy Jastrzębskim Węglem a Asseco Resovią — dokładnie drugie sety, rzut oka na ustawienie startowe: u Węgli z tyłu, po lewej stronie, stał Wysocki, a obok niego na środku Klobassa. Pamiętasz, co się stało? Assec zaserwował, Jastrzębianie odebrali — i co? Wysocki rusza się na pozycję za Klbassą, Klbossa idzie za Krysiaka, Krysiak na prawo za pozostałymi, i tak dalej, całe koło dookoła. Aż tu nagle — huk, serwis z powrotem, i już Wysocki stoi w tym samym miejscu co na początku seta, tylko że teraz jest ten, który zagrywa.
Gdyby tego nie robili, to za moment cały blok przeciwskakujący wisieć by musiał nad tą samą osobą, która ciągle odbiera, a zagrywkę mogłaby wykonywać tylko ta jedna dusza przy siatce. To by była nieźle chaotyczna siatkówka — wszyscy by się plątali, nikt by nie wiedział, kto w którą stronę biegnie, a sędzia pewnie wpadłby w histerię, bo w końcu ktoś musiałby zagrywać, a reszta by kombinowała, jak to zrobić zgodnie z regułami.
Prawdę mówiąc, rotacja to nie żadne widowisko — to system, który wymusza uczciwość i sprawia, że każdy ma swój udział w grze. Inaczej byśmy oglądali sześciu chudzielców biegających w kółko jak szalone myszy, zamiast strategicznego sportu zespołowego. A teraz powiedz, co by było, gdyby Wysocki zamiast przesunąć się o jedno pole, został w miejscu i próbował zagrywać zawszufladkowanej pozycji? Dokładnie — byłaby to awantura większa niż w katowickim tramwaju podczas niedzielnej godziny szczytu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co by się stało, gdyby ktoś się zapomniał i jednak nie przesunął? No nie wiem, może wyskoczy ze zdziwieniem, jakby dostał nagle kopnięcie w tyłek, a potem — huk! — sędzia syczy czerwoną kartką? Bo widziałam kiedyś na meczu Plusligi z udziałem Skry Bełchatów, jak libero prawie wyskoczył z pozycji i ledwo go powstrzymał kapitan… ale co by było, gdyby jednak to zrobił? Próbowałabym zrozumieć, bo jakoś mi w głowie nie mieści się, jakby to wyglądało w rzeczywistości 😅
Głupie pytania to moja specjalność.
No do licha, a niby dlaczego mieliby stać w miejscu? Widzisz, SamobojczaUkradł, to nie żaden kaprys sędziów ani wynalazek trenerów na nudę. Przepisy są jasne jak to, że Sosnowiec leży w Zagłębiu Dąbrowskim: rotacja istnieje, żeby nikt nie mógł się wykręcić od odpowiedzialności. Weźmy choćby ten mecz Skry Bełchatów w PlusLidze — libero dostał piłkę do odbicia, a zaraz potem musiał przesunąć się za atakującego. Jeśli by tego nie zrobił, to co? Ten sam zawodnik musiałby zagrywać zawsze, a reszta drużyny stałaby jak słupy, czekając, aż któryś w końcu się ruszy? Przecież to byłaby masakra organizacyjna.
I jeszcze jedno: nie chodzi tu o to, że się "rotuje", bo tak mi się podoba. Zasada mówi wyraźnie — po odbiorze zagrywki przeciwnika cała szóstka przesuwa się o pozycję zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dlaczego? Bo zagrywkę wykonuje zawsze zawodnik stojący w momencie odbicia w strefie zagrywki, czyli na prawo od tyłu. Jeśli nikt by się nie ruszył, to albo byśmy oglądali sześciu facetów bijących się o to, kto postawi stopę na linii serwisowej, albo sędzia po prostu przerwałby mecz, bo ktoś złamałby regułę.
A co do kary — WiaraLecha_Krew, przewinienie karane jest na miejscu. Zazwyczaj dostaje się punkt przeciwnikowi i strata zagrywki, bo przecież rotacja to nie żadne "prawie się pamiętałem". Najczęściej sędzia wychwytuje to od razu, jak w tamtym meczu Skry, gdzie libero ledwo zdążył się cofnąć. Nie ma tu miejsca na sentymenty — albo robisz to po kolei, albo płacisz cenę. I właśnie o to chodzi.
Hype to nie argument.
A niech to, dopiero teraz do mnie dotarło, że to nie żaden bajer tylko jakiś tajny kod… jak w tej grze, gdzie musisz ciągle pamiętać o przemieszczaniu pionków, tylko że tu ludzie latają na bosaka 😳
Wiadomo przecież, że jakby wolno im było stać w miejscu, to po dwóch zagrywkach od strony tego samego zawodnika cała kolejka by się posypała. Wyobraźcie sobie teraz mecz Jastrzębskiego Węgla – jak by tam wyglądało ustawienie, gdyby Wysocki, zamiast ruszyć się za Klbassą, próbowałby zagrywać non stop zza pola zagrywki? Pół boiska by stało puste, a on by się dusił przy siatce, próbując dosięgnąć piłki zza linii! I co, mieliby jeszcze na to czekać, aż sam się zorientuje, że coś jest nie tak?
No i te statystyki – niedawno czytałem, że w ostatnim meczu PlusLigi pomiędzy ZAKSĄ a Projektem Warszawa rotacja była kluczowa aż w 65% akcji, gdzie zawodnik musiał być na konkretnej pozycji, żeby blok się nie posypał. Jak ktoś by zapomniał przesunąć się choćby o centymetr, to ten jeden raz blok zrobiłby się tak nierówny, że nawet sędzia z daleka by widział „afera”. Właśnie dlatego ten ruch jest tak ważny – to nie jakiś wymysł, tylko solidny fundament, który trzyma całą konstrukcję meczu w pionie.
I jeszcze coś – kiedy raz na meczu widziałem takie „zapominalstwo” (w meczu w Gdańsku, między Morzem a BBTS Bielsko-Biała, nie pamiętam dokładnie którego seta 😅), to sędzia nie miał litości. Drużyna dostała punkt i serwis przeciwnikowi w momencie, jak zorientowali się, że jeden facet stoi jak słupek przy ataku. A kibice wokół zaczęli krzyczeć „rotacja!”, jakby to była święta mantra 😂 No i tyle z sentymentów – albo robisz to dokładnie, albo masz stratę i punkty dla drugiej drużyny. Takie proste, jak podniesienie siatkówki 🙃
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ej no właśnie, SamobojczaUkradł, jakbyśmy mieli naprawdę stać w miejscu po odbiorze, to albo byśmy musieli wołać na pomoc widzów z trybun, żeby nam powiedzieli, kto tam w ogóle gra, albo byśmy skończyli tak, jak ten biedny libero w Bełchatowie, który ledwo co się wygrzebał z własnego niespodziewanego sprintu
pamiętam siebie na młodszym boisku w lubelskiej akademii, kiedy to trener — stary lis o nazwisku Niedźwiedzki, za czasów kiedy ludzie jeszcze kopali piłkę przez błotniste boisko — wyrwał mnie za uszy i kazał mi biegać w kółko ze sztangielką, krzycząc „rotuj, chłopie, rotuj!”, jakbym miał to w genach zapamiętać na zawsze — bo właśnie o to chodziło: każdy ma swoją kolej, nikt nie jest nietykalny, a ten jeden ruch o jedno pole to podstawa, żeby nie skończyć jak w tej starej anegdocie o zawodniku, który zagrywał przez cały mecz, bo zapomniał się przesunąć
w skrócie: po odbiorze zagrywki przeciwnika cała szóstka przesuwa się o jedną pozycję zgodnie z ruchem wskazów zegara, a ten, kto stał przy siatce z prawej strony, idzie do tyłu i zaraz wraca na zagrywkę — tyle, cała filozofia
Widziałem już wszystko, chłopaki.