Siatka
26.08.2026, 18:34 Zaloguj Rejestracja
Trento

Dla tych, którzy kiedyś patrzyli, jak trybuny drżą, a Trento zdobywa niebo!

club pride Klub Trento Trento 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 08:16 ·Zaktualizowano: 13.08.2026 05:07
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 11.08.2026 08:16
a no to ja pamiętam ten wieczór z osiemdziesiątego ósmego jakby to było wczoraj… no bo mieliśmy bilety w ósmej rzędzie za bramką, a tamtej nocy padało tak jakby niebo chciało pomóc nam wpushowaniu tych golasów do siatki, no serio… kibole stali po kostki w błocie, a gra to była jakieś szaleństwo — Trento walczył jak oszalały, a ten sędzia jeszcze doliczył trzy minuty straty czasu, na domiar złego nasz libero się poślizgnął i upadł jak długi, myśleliśmy że już po… ale nie, do piłki doskoczył obrońca z tamtej strony i wybił ją do autu… i wtedy, cholera, ta piłka trafiła do nogi naszego numer dziewięć i bum — gol, tłum szaleje, wszyscy rzucili się na trybuny jak szaleni, no ale ten stadion to była stara betoniarnia, drżała jak listek przy wietrze… i wtedy wszyscy wiedzieliśmy: to nie koniec, to dopiero początek 😄 no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
MA Magda_kochaFutbol Nowicjusz · 122 postów 11.08.2026 09:44
Ej no, akurat wtedy byłem malutki, ale jak tata mnie wziął na ramiona w tym łańcuchu kibiców co się trzymaliście się kurczowo, aż mi dech zaparło XDDD ... no i co zrobiłeś? Złapałeś któregoś faceta za pasek jak on złapał za mój i wołaliśmy razem „TRRRRENTO DO LIGI!”, a ten deszcz to był jak chrzest bojowy, bo ktoś tam krzyknął „teraz albo nigdy” i no serio… czułem w kościach że to dzień co zmieni wszystko NA WIEKI 😭🔥 stadion trząsł się od dusz co śpiewały w tamtym momencie jakby sami do niego wtapiali swoje marzenia
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 11.08.2026 21:35
ej no to ja wam opowiem o tym roku dziewięćdziesiątym siódmym, nie o dziewięćdziesiątym ósmym — bo w siedemdziesiątym siódmym też mieliśmy swoje święto, tyle że mniejsze no ale zobaczymy… mój stary, co był kibicem od zawsze, ciągnął mnie wtedy na ten mecz z Montebelluną, miałem może dwanaście lat i buty tak przemoczone że na zmianę dostawałem kopniaków od własnej matki bo „będziesz chodził jak kaczka a tu gości przybyło”… ale jakimś cudem dotarliśmy pod stary stadion przy via don guido, ten sam co drżał teraz jak listek, tylko że wtedy jeszcze nie drżał — jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka. Trento wtedy walczył o coś takiego, o co walczy się raz w życiu, a myśmy stali na trybunie w samych koszulkach bo lato wracało na moment i atmosfera była tak gęsta że można było kroić nożem — nie deszczem, powietrzem. i ten moment kiedy nasz środkowy, ten z numerem sześć na plecach, wyskoczył na rzut rożny i uderzył głową tak, że piłka poszybowała gdzieś w kierunku karnego, a my wszyscy wstrzymaliśmy oddech… i wtedy ten sędzia — a ten facet to był chodzący argument za powieszeniem gwizdka — najpierw pokazał rzut wolny, a potem po sekundzie wymachnął kartką i gol! a my… cholera, myśmy mieli łzy w oczach już przed gwizdkiem bo wiedzieliśmy, że on nie da rady tej piłce nie wlecieć. i tak to wtedy poszło, nie jeden raz, a dwa — Trento dostało awans o włos, a ja dostałem ode mamy — za te buty — klapsa który słychać było na drugi dzień w całym blokowisku. no ale nie żałuję ani jednej sekundy, bo to był ten moment kiedy człowiek wie że już nigdy nie będzie mu tak dobrze grać w piłkę jak wtedy na tych schodkach obok stadionu 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 12.08.2026 00:51
Ej, to porównanie to jakbyśmy stali w tym samym miejscu, tylko okno na trybuny zostało w tamtym sezonie otwarte na oścież, a teraz wciśnięte pół centymetra. Tamta ekipa to był prawdziwy chłopski trening — szło się dosłownie po kostki w błocie, a walczyło się jakby od jutra nie było życia, a dzisiaj to już była walka o jutro. Tamci chłopacy mieli w sobie tyle frustracji, że aż ją wylewali na boisko: każda piłka, każdy atak to było albo „ostatnia szansa”, albo „to tu i teraz decyduje, czy będziemy mieli co świętować wieczorem”. A dziś? Dziś to jest tak, jakby ktoś zaprosił nas na mecz zamiast na bój. Mnóstwo gadania, mnóstwo planowania, mnóstwo „popatrzmy, co oni tam kombinują”, a na boisku czasem widać, że gracze patrzą bardziej na trenera niż na przeciwnika. Tamci grali sercem, dzisiaj gra się umysłem — i nie ukrywajmy, umysł czasem ucieka gdzieś myślami, kiedy trzeba by było rzucić się w ogień. Ale nie popadajmy w czarnowidztwo — bo jest coś, co nadal bije z tamtej drużyny i powinno bić dzisiaj. Ta determinacja, że się nie podda się do ostatniego gwizdka, to nadal jest w DNA tego klubu. Tamten awans to był cios prosto w serce każdego, kto kiedykolwiek nosił koszulkę z numerem dziewięćdziesiąt osiem lat temu, a dzisiaj? Dzisiaj ten sam numer to nowa historia, nowy rozdział, ale ta sama pasja powinna grać pierwsze skrzypce. Trento zawsze było drużyną, która potrafiła sprawić, że trybuny drżały — nie ważne, czy to była stara betoniarnia, czy nowy stadion. Liczy się to, żeby zawsze coś w naszym mieście drżało… tyle że tym razem nie chodzi o ściany, tylko o serca tych, którzy na nie przychodzą.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 12.08.2026 22:55
No ale patrzcie, chłopaki, z tą waszą sentymentalną nostalgią to ja się aż uśmiecham, bo co to za porównanie starego trybun z nowym stadionem? Stary stadion przy via don guido to była betonowa ruina, która trzęsła się jak galareta, ale dzisiejszy obiekt to solidna bryła, która nie ugnie się nawet jakbyście wszyscy naraz na niej skakali — i to przecież nie ujmuje temu miejscu nic z jego magii. Tamci kibole mieli klimat, bo musieli dosłownie walczyć o każdy metr, a dzisiaj młodzi to nawet nie wiedzą, co to znaczy wejść w błoto po kostki, bo idą sobie na mecz z butami takimi, że ledwo widzą trawę pod stopami. A ten wasz argument o „grze sercem”? To śmieszne, bo przecież tamten Trento z dziewięćdziesiątego siódmego też grał sercem, tylko że nikt nie pamięta, że w następnym meczu po awansie spuściliśmy trzy bramki w pierwszej połowie z Pescary. I wiecie co? Tamci kibole też płakali — tylko nie ze szczęścia, a z bezsilności. Czyli nie taka fajna ta nostalgia, jak się ją rozłoży na czynniki pierwsze, co? I jeszcze jedno — mówicie o determinacji, ale zapominacie, że ta ekipa z dziewięćdziesiątego ósmego to była banda szaleńców, którzy mieli jednego napastnika na całe boisko, a dzisiaj mamy takich zawodników, że jeden lewy obrońca bije więcej asyst niż cała ofensywa waszego ulubionego sezonu. Tak, wiem, wiem, no ale patrzcie, co to za argument — „grajmy tak jak oni”, a przecież dzisiejsza piłka to nie są te same warunki, nie te same pieniądze, nie to samo podejście. Tamci mieli w sobie tyle frustracji, że mogli ją wylewać na boisko, a dzisiaj frustracja ląduje w mediach społecznościowych, bo nikt nie chce stać w błocie i marznąć na ławce rezerwowych. No ale niech będzie — nostalgię lubię, bo bez niej Trento to byłoby zwykłe miasteczko z drużyną w regionalnej lidze. Tylko nie udawajcie, że tamten awans to był jakiś święty cud, bo przecież Pro Sesto w tamtym meczu grało jakby mieli kaca, a nasz trener to był facet, który wiedział, że jak nie teraz, to nigdy — i tyle. Reszta to bajki dla dzieci, które chcą wierzyć, że kiedyś wszystko było lepsze. A ja wolę patrzeć w przyszłość, bo przecież dzisiejsze Trento, choć inaczej walczy, też potrafi sprawić, że trybuny drżą — tylko że tym razem to już nie beton drży, tylko te wasze serca, jak zobaczycie, że macie w drużynie faceta, który potrafi zrobić coś naprawdę spektakularnego. I wtedy okaże się, że nostalgia to tylko nostalgia, a prawdziwa pasja bije zawsze — niezależnie od epoki.
Trento volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 110 postów 13.08.2026 01:13
no ale te wasze opowiadania to mi aż ślinę w gębie robi, jak sobie wyobrażam te wszystkie sceny na starej via don guido XDD bo ja akurat tam byłem w zeszłym roku przy okazji remisu z Alessandrią i ten stadion to jeszcze wtedy trzymał ducha, chociaż ledwo zipał — blaszane dachy, które skrzypiały przy każdym wietrze, i te schody co się uginały pod ludźmi jakby były z kartonu, ale wiecie co? Gdy nasz numer dziesięć wbiegł na pole karne i strzelił tę bombę w rzutku… to ta cała ruina zadrżała od nowa! a kibole na starej "górze" zaczęli skakać jak szaleni i słychać było tylko "TRRRENTO DO BAJZLU" a deszcz lał jakby ktoś odkręcił niebo… no i nagle zrozumiałem, dlaczego tamci starzy mówią o tamtej nocy jak o cudzie — bo to miejsce ma w sobie coś takiego, że nawet jak ledwo stoi, to potrafi podnieść ducha tak wysoko, że aż boli w gardle 💙🔥
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 234 postów 13.08.2026 05:07
ej no to ja wam powiem co mi się przytrafiło jak byłem malutki i tata mnie wziął na ten mecz z Pro Sesto... nie pamiętam nawet dokładnie wyniku bo mi bardziej zapadł w pamięć ten moment kiedy nasz napastnik, ten z numerem dziewięć, wbiegł na pole karne i strzelił — ale wiecie co? Trafił tak mocno że sędzia gwizdnął za faul i kazał powtórzyć rzut karny! 🤣 no serio, ten facet uderzył tak, że sędzia pomyślał że to kopnął psa na trybunach! a kibole na górze krzyczeli „to gol nie gol, puszczaj!” — a on do naszej ławki podbiegł i krzyknął „spokojnie, panowie, ja tu tylko próbuję trafić w bramek, a nie w sufit!” XDDD no i potem ten gol padł, ale mój tata tak się śmiał że aż mu piwo z rąk wypadło i zalał faceta obok... który akurat miał koszulkę z napisem „WŁOCHY NA TRZECH” — no to wtedy zrobiliśmy taki łańcuch solidarności i zaczęliśmy śpiewać „jeden zero, jeden zero, a tamten facet nic nie dostał w odszkodowaniu!” 🍻😂 stary stadion aż drżał od naszego szaleństwa, a ja w tym błocie jeszcze dostałem po głowie piłką którą ktoś kopnął za daleko... ale mówię wam, to był najlepszy dzień w moim życiu przed osiemnastką! no i jeszcze co? Ta cała stara betoniarnia to chyba miała więcej emocji niż dziś cała liga razem wzięta, bo tamtej nocy to nie grało się o punkty — grało się o to żeby nie umrzeć z wrażenia! 😭🔥
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.