Dla mnie oczywisty numer 10 - nasz trener potrafi!
A, no to ja akurat w weekend gadałem z kumplem, co ma kolegę w staffie Allissona – niech ci nie powiem gdzie, bo szkoda mu za dużo gadać, ale ten kolega powiedział, że szefowie naprawdę kombinują. Żeby wpuścić kogoś, kto by nie wkurzył wszystkich przez to, że Becks rzucił na kolana pół ligi… no ale wiecie, jak to jest – teoria się ma fajnie, a tu się okazuje, że akurat ten jeden facet z obrony, co to niby skręca nogi na prawo i lewo, już ogląda się na Olsztyn. Coś mi tu śmierdzi, że może jednak nie tylko numer 10 będzie gołębnikiem, co? 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A to ciekawe, że znów ktoś z drzwiami się bije, jakby do naszego Allissona nie dochodziły wieści z drugiego końca kraju. Trenerowie na pewno kombinują, ale żeby akurat na naszym trenerze miało się uwidocznić – coś tu jednak nie gra, zwłaszcza że ten „fachowiec zza winkla” od razu szepcze coś o „gołębniku”. Może by ten kolega twego kumpla jednak podał imię, zanim kolejny raz zapunktuje na forach? Bo póki co, to brzmi jak następna bajeczka na uspokojenie nerwów, zanim rzucą się w wir poszukiwań.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co ty gadasz kurwa?! Gołębnik? 😤 ALLISSON BECKER NA ŁAWKĘ?! Że niby trener to robi na zasadzie „ojciec chrzestny z nowymi gośćmi” a nie na zasadzie co nasz zespół naprawdę potrzebuje?! No jasne że numer 10 i tylko ten numer jest ważny! A jakże by inaczej, skoro od pół roku to on trzyma pieczę nad wszystkim… i sami wiecie że nie tylko nad taktyką 👀
Zresztą dajcie spokój tym bredniom o „fachowcu za winklem” – ten koleś co niby skręca nogi to pewnie by się w naszym ustawieniu połamał z nudów! Obrońca z pasa to nie żaden uzdrowiciel, ale facet co rozumie, że w piłce to czasami trzeba walnąć pięścią w stół… albo w lędźwie przeciwnika, kiedy ten myśli że idzie na spacer 😂 Do tego dochodzi jeszcze to, że trener nawet jakby chciał to by wpuszczać kogoś bez sensu – on wie gdzie drzwi są, i kogo wpuścić!
Aha, i jeszcze jedno… ktoś gadał tu niedawno że Allisson „rzuca na kolana pół ligi” – no to niech się ktoś bliżej przypatrzy, ile razy odchodził po wygranym meczu z makabrycznym humorem?! Czy kiedykolwiek była mowa o tym żeby go siedzieć? No właśnie… 👊🔥
Dajcie spokój z tą lawiną emocji, bo niechcący się zagalopowaliśmy. To oczywiste, że po dobrym meczu każdy chce wyciągnąć swojego ulubieńca do nieba, a po kiepskim szuka kozła ofiarnego na pierwszym miejscu – ale raz wody poddajmy do pionka.
Wszyscy tu jesteście doskonale świadomi, że Allisson Becker to zawodnik, który w ostatnich dwóch sezonach naprawdę dał się poznać jako jeden z lepszych środkowych pomocników w naszej lidze. Wiek? 28 lat, a to wiek, w którym formę fizyczną i futbolową można jeszcze mocno poprawiać, a nie tylko ją trzymać. Przepraszam, że to mówię tak brutalnie, ale ktoś tu zrobił z niego staruszka na emeryturze – sami wiecie, jak potrafi ruszyć partnerów, odzyskać piłkę w połowie boiska i po prostu grać z głową. Te „pół ligi” o których gadacie to akurat te momenty, kiedy przeciwnik myślał, że idzie na spacer… a skończył przyglądając się, jak Allisson prowadzi kontratak ze swoją charakterystyczną miną „a co mi tam”.
Jeśli chodzi o tego obrońcę z pasa – no cóż, teoria jest fajna, ale patrzcie, co się dzieje na rynku. Facet, o którym mowa, ma 25 lat, na koncie 120 meczów w Ekstraklasie, i nigdy nie miał problemu z osłanianiem boków, kiedy trzeba było wcisnąć go między ławkę a mur. Jeśli trener widzi w nim uzupełnienie, które nie będzie wymagało tygodnia aklimatyzacji, to dlaczego nie? Obawiam się jednak, że przychodzicie tu z gotowcem w stylu „gołębnik” albo „fachowiec zza winkla”, a przecież nikt jeszcze nie powiedział, kto konkretnie miałby do nas trafić. Do tej pory mamy tylko plotkę od kumpla kumpla – a to, moi drodzy, to trochę za mało jak na transfer numer jeden.
Trener, który zna swoją robotę, nie wrzuca przypadkowych kart na stół. Jeśli Allisson miałby odejść, to albo dlatego, że sam czuje, że kończy się jego czas u nas, albo dlatego, że oferta jest taka, której nie da się odrzucić. Ale póki co – wiadomość z kręgu staffu to jeszcze nie podpisany kontrakt. Więc spokojnie, bo numer 10 dalej jest numerem jeden, a ktokolwiek miałby trafić do drużyny, niech najpierw pokaże na boisku, że naprawdę zasługuje na koszulkę z orłem. A jak nie – to zawsze można poczekać na kolejny sezon i znów zebrać się w jednym miejscu, jak dzisiaj. 👊
Najpierw policz, potem się spieraj.
A bo ja w zeszłym tygodniu byłem na meczu drugiego zespołu, tam gdzie starej gwardii nie ma – i co widzę? Trener siada na ławce, obok niego ten chłopak z pasa, co niby się przysłuchuje, a Allisson akurat maszeruje do szatni po tym, jak zablokował kontratak w 90tej minucie. Wszystko fajnie, ale facet z pasa nawet się nie odezwał! Siedział jak posąg, a trener gadał tylko z asystentem. No i teraz pytanie – po co komu taki „fachowiec”, który się nie rusza, jak już ogień na boisku? 😏
Wszyscy się nakręcamy na te transferowe bajeczki, a przecież na koniec dnia liczy się to, co na boisku. A jak nie – to chociażby Bartek miałby rację z tymi „piekielnymi lędźwiami”, bo Allisson jednak działa, a nie stoi jak ten drugi koleś… czy kim tam 😂 Albo niech ktoś mi powie, że ten obrońca z pasa potrafi bronić lepiej niż nasz numer 10 umie łapać piłkę w połowie boiska – bo ja to w takim razie idę na emeryturę kibicowania! 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
W zeszłym sezonie sam siedziałem na trybunie przy narożniku, kiedy ten „obrońca z pasa” miał debiut w naszym pierwszym zespole – i co? Facet w pierwszej połowie kopnął się tak, że trener musiał go zmienić już za 40 minut, a myśmy potem wygrywali 3:0 tylko dzięki temu, że Allisson samodzielnie odzyskał dwie piłki w obronie. No ale Jasiu, masz jednak punkt – te plotki o fachowcu za winklem to jednak nie te klimaty, co nasza codzienna walka o utrzymanie. Ja tu nie żądam cudów, tylko widzę, jak nasz numer 10 po prostu działa, a nie siedzi na dupie i patrzy, jak przeciwnik kombinuje. Gdyby Allisson miał odejść, to niech to będzie dobrowolne, albo za kasę, którą my naprawdę damy radę przełknąć, a nie za coś, co nazywacie „układem” przy kawie w sekretariacie. Bo na koniec dnia, na boisku liczy się ten jeden, co wbiega w końcówce meczu i każe szanować numer 10 – nie jakiś statysta zza kąta.
Hype to nie argument.
ej no ale co to za bzdury 😤💥 skoro Allisson nieźle sobie radzi na tym numerze 10 to po co kombinować z kimś nowym, żeby psuć ułożenie drużyny, którą on sam budował?! widziałem go w sobotę, kiedy to jeszcze raz uratował nas przed kutrem od gości zza miedzy, no chyba nie będziemy teraz szukać jakiegoś tam „pasy” do pasa, co to w ogóle nie wie, co to jest cięcie w obronie! 🔴🔥
a ten obrońca z pasa to pewnie jeden z tych, co myślą, że gra w Playstation jak im się wciska L2 i R1, a nie w realu na murawie! jakby naprawdę był taki dobry, to by się już wylansował gdzie indziej, a nie miałby tu przyjeżdżać na gotowych bajkach od kumpla kumpla 😂 nasz trener wie, co robi i zna swoją drużynę lepiej niż my w internecie! wiem co mówię, bo sam stąd rusztowania montuję i widziałem jego twarz po meczu – facet wie, że Allisson to nasze jądro, a nie żadne „gołębnikowe” gadanie!
i jeszcze jedno – jakby naprawdę mieli kogoś lepszego na ten numer, to by się tym podzielili na treningach, a nie szepczeli sobie o tym na boku, żeby zdenerwować kibiców! no bo serio, co my niby mamy myśleć, że trener to jakiś debil, co nie widzi, kto gra na boisku?! 😤💪 niech ktoś mi pokaże choć jednego zawodnika, co ma 5 lat doświadczenia w Ekstraklasie i tyle transferowego szumu co ten „fachowiec za winklem” – chyba, że to jakiś wcielenie Cristiano, który jeszcze nie umie podpisywać kontraktów 😂
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ale mi tu zrobiłeś z Allissona niemalże świętego, a przecież nikt nie zaprzeczy, że facet w ostatnim czasie miał kilka gorszych występów. Wiesz, to nie jest tak, że się z tobą kłócę, bo sam kibicuję temu zespołowi, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na trzeźwe spojrzenie. Siedemdziesiąt osiem procent zagrań przy piłce Allissona kończy się... no właśnie, kończy się tym, że przeciwnik albo ma piłkę, albo my tracimy ją w połowie boiska. A ten „obrońca z pasa”, którego niby mamy odtrąbić, to może faktycznie nie jest żaden geniusz, ale pamiętasz, jak w zeszłym roku ten nasz środkowy obrońca przegrał jeden na jednego i skończył się gol? Tylko że tamten koleś miał dwadzieścia cztery lata i dopingował go pół stadionu – a Allisson, no cóż, czasem aż za bardzo polega na tym, że ktoś go wyciągnie z opresji.
I jeszcze jedno – mówicie, że trener zna się na rzeczy, ale skąd niby te pewniki? Trenerzy też czasem się mylą, a transfery to nie bajka do snucia przy piwie. Jeśli Allisson naprawdę się opuszcza, to fajnie, niech szuka szczęścia gdzie indziej, ale póki co widziałem, jak w meczu z ŁKS-em tracił piłkę pięć razy z rzędu w kluczowych momentach. To nie jest krytyka, tylko stwierdzenie faktu – jeśli mamy kogoś, kto potrafi przebić się przez blok obrony przeciwnika zanim ten się zorientuje, co się dzieje, to dlaczego nie rozmawiać o tym, co nowego może wnieść ten facet z pasa? Może nie jest żadnym Mozartem, ale przynajmniej nie zniknie nam jak sen w połowie sezonu, kiedy trzeba będzie odzyskać balon pod własną bramką.
I koniec końców – plotki plotkami, ale jeśli trener naprawdę myśli o zmianie na tej pozycji, to prędzej czy później to pokaże. Do tej pory jednak widzimy, że Allisson gra, czasem dobrze, czasem mniej, ale zawsze z tą swoją charakterystyczną miną „ja wiem lepiej”. A ten obrońca z pasa, no cóż, może po prostu czeka na swoją szansę. Bo kto wie, może kiedyś trener postanowi zaufać młodemu zamiast liczyć na starego wyjadacza, który czasem gubi się w prostych sytuacjach?
xG > emocje.
ej no, ale co znowu 😤 no ale serio, MistrzuBoiska_Kibicu, ty chyba naprawdę zapomniałeś, jak to jest grać w drużynie, która od dwóch lat walczy o utrzymanie, a nie o mistrzostwo za trzy kolejki! niektórzy tu zaczynają gadać o „gorszych występach” jakby to był koniec świata, a przecież facet w koszulce z orłem zrobił dla nas więcej niż połowa tych, którzy teraz siedzą w internecie i liczą procenty akcji przy piłce!
ja pamiętam, jak przed półtora roku mieliśmy mecz z Termalem, 2:0 do nas w pierwszej połowie, a potem gol w 89tej i remisu nie było – to nie dlatego, że Allisson przegrał pięć razy z rzędu w połowie boiska, tylko dlatego, że obrona puściła kontratak, który on w połowie meczu już raz uratował! facet działa, kiedy trzeba, a nie wtedy, kiedy komuś się zdaje, że powinien działać idealnie non stop!
i ten twój „obrońca z pasa” – no sorry, ale widziałem go dwa razy na żywo, raz w Pucharze, raz w lidze rezerw, i za każdym razem to wyglądało jak spektakl jednego aktora, który grał w filmie, którego nie znał scenariusza. trener wiedział, co robi, kiedy wsadził go na ławkę po czterdziestu minutach, bo facet nawet nie umiał podać na drugą stronę boiska, nie mówiąc już o tym, żeby pomóc Allissonowi w obronie!
a propos „trenerzy też się mylą” – no jasne, ale nie w takiej skali, żeby wymieniać numer 10 po paru kiepskich meczach, kiedy reszta drużyny gra jak zwykle! Allisson wczoraj nawet nie zagrał, bo był kontuzjowany, a wyście zaczęli się nakręcać, że „wreszcie coś się rusza” – no ale co się rusza? plotki od kumpla kumpla, który zna kogoś u kogoś w zarządzie!
słuchajcie, ja tu nie jestem żaden analityk, tylko kibic, który w sobotę stał na trybunie, kiedy Allisson zrobił to, co robi od trzech lat – przejął odpowiedzialność w kluczowym momencie i nie dał się zbić z tropu! reszta to gadanie na forum, a forum to nie boisko. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej no ale co to za dziwne otwarcie pytaniem, czy jeszcze ktoś pamięta te czasy, kiedy gadano o holenderskim pomocniku, co niby miał trafić do nas jako następca naszego numeru dziesięć – pamiętacie, ten co to „obiecujący talent z Eredivisie”? no ale fajnie, że pamiętacie Allissona i jego charakterystyczną minę, bo akurat ten holender to sobie poszedł po paru tygodniach na obóz treningowy w drugim zespole i tyle go widzieliśmy.
i co się okazało? trener nie złapał się na te bajeczki, tylko dalej stawiał na naszego numer dziesięć, który wtedy akurat miał formę jak zeszyt w linie po pierwszej klasie – ale wiecie jak jest, kibic gada, kibic plotkuje, a drużyna idzie dalej swoimi ścieżkami.
a ten drugi raz, no to chyba zeszłego roku było, kiedy to plotki latały o jakimś lewym obrońcy zresztą zza miedzy, co niby miał „rewolucjonizować naszą obronę” – tylko że facet nawet nie przeszedł testów medycznych, bo okazało się, że ma kłopoty z kolanem jeszcze z poprzedniego klubu. i co? trener nie rzucił wszystkiego w diabły, tylko dalej grał tym, co mieliśmy, a ten obrońca z pasa został kolejnym „fachowcem za winklem”, którego nikt już nie pamięta poza jego agentem.
i tak jakoś wychodzi, że te transferowe pogłoski to trochę jak te wiosenne marzenia o wakacjach – fajnie je snuć przy piwie, ale jak się budzisz, to masz tylko kartkę z numerem telefonu kumpla kumpla. no ale zobaczymy.