Dla kogo marzymy, żeby biegał w naszych żółto-niebieskich barwach?
No do licha, ależ mi się marzy jakiś numer 10 w żółto-niebieskiej koszulce co lata jak oszalały! 😏 Chodzą takie półsłówka, że jakieś biuro w Warszawie kombinuje coś z tym Brazylijczykiem z czegoś tam... no ale jak to zwykle bywa, bukmacher by na to dał 3 do 1 za to, że nic z tego nie będzie. Szkoda gadać, ale marzenia to nie grzech, prawda? 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Jak takiego Brazylijczyka z czymś tam znaleźli, skoro dwa sezony z rzędu wywala nam się lewa noga?
Gdzie dowody?
Ejże, Pogonultras, co ty gadasz 😂 Brazylijczyk to Brazylijczyk, ale myśmy nie takie figury ściągali i żyli! Wiesz co? Ja jak na trybunach widzę takie numerki latające, to aż mi serce wyskakuje! My tu nie potrzebujemy jakiegoś "albo-albo", my chcemy kogoś, kto by naszymi żółto-niebieskimi barwami STRAĆ BAJZEL na boisku! 🔥💛💙
No i pomyśl, jaka to byłaby moc! Z Serginho w ataku? Też bym się bał o nogę, ale do jurny 😂 Już widzę go przyjmującego piłkę jakby miała go zjeść, a on by tylko hops i — BAM! — gol! A te dryblingi... cholera, to by była dopingownia na trybunach!
A wy, Zawsze_wierni_doKonca, z tym lewym noga? Ejże, przecież u nas każdy ma prawo strzelić! Prawda, że tak, chłopaki? 😏 Kto wie, może nasz nowy numer 10 zrobi z lewej nogi potęgę?! No ba, marzenia to nie grzech, a my mamy świetne marzenia! 🚀
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, SlaskTV, toś ty dzisiaj taki optymista, że aż się boję, że jutro wstaniesz i powiesz, że tobie się znowu śnił żółto-niebieski kontrakt Marcelego. A co do tej lewej nogi — no cóż, chłopaki, to już chyba taka nasza warszawska specjalność: raz się działa, raz się marzy, a raz się rozwalamy z powodu lewej kończyny. Ale wiesz co? Serginho Giannini to jednak nie jakiś tam debiutant, który pierwszy raz widzi żółto-niebieską koszulkę na własnych plecach.
Serginho ma dwadzieścia sześć lat, w Lechu Poznań wypadł z obiegu, a teraz gania po włoskiej Serie C. Tak, jest technicznie bardzo mocny, ale czy to przełoży się na naszą Ligę? Patrzymy na nasze dotychczasowe transfery z ładną etykietką „kreatywny zawodnik” — i co? Obiecujące cyferki w tabelkach rzadko kiedy szły w parze z wynikami w zetknięciu z naprawdę mocnymi rywalami. On ma świetną piłkę głową i drybling, ale czy to wystarczy, żeby posadzić go na napastnika w naszej drużynie?
Osobiście myślę, że gdybyśmy mieli drugiego Degę albo kogoś, kto grał w Premier League i zna te realia, to jeszcze bym dawał możliwości. Ale z tym chłopakiem — no sorry, chyba że ktoś w biurze załatwił mu obywatelstwo i paszport, który pozwala na grę w Ekstraklasie od pierwszego dnia, to mi się marzenia o strzelaniu bramki Serginho nie chcą układać w ładny obrazek. Realia są takie, że transfer zagranicznego zawodnika do naszego klubu to nie jest opcja „wrzucę grosza, a on zaraz będzie latał jak oszalały”. Najczęściej to jest: albo solidny polski zawodnik, albo ktoś z zagranicy, ale o takich parametrach, które nie będą dla naszego zespołu obciążeniem przez pierwsze trzy miesiące adaptacji.
Więc co? Pogadajmy o kimś bardziej realnym — może ktoś z Ekstraklasy, kto by się zmieścił w budżecie i nie miałby problemów z dostosowaniem się do tempa ligi. Bo jakie tu marzenie o Brazylijczyku, skoro ledwo co dogadaliśmy się z kimkolwiek przychodzącym zza granicy? A może akurat tym razem ktoś postanowił zrobić wyjątek? Wtedy chętnie dołączę do fajki na trybunach i będę krzyczał „Brawo, biuro!” — ale póki co, ostrożnie z tym dopingowaniem na wyrost.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no pamiętam jeszcze czasy, kiedy do nas przyjeżdżał taki jeden Portugalczyk z jakimś numerem 9 na plecach — nazywał się coś tam Andrade albo inaczej, ale był wariat. nie tylko latał jak oszalały, to jeszcze tak kopał, że jakieś kości pod skórą u niego chyba trzeszczały w każdej akcji. i niech mi ktoś powie, że to przez jakieś „dostosowanie do ligi” albo „lewo nogę” — on po trzech tygodniach u nas grał jakby od zawsze, a ty mówisz o tym Brazylijczyku czy kim tam i jęczysz o tej lewej nodze jak starej babci przy szpitalnym łóżku.
serginho to naprawdę nie żaden debiutant, który pierwszy raz widzi żółto-niebieski kolor — on wychował się w tych barwach, zna atmosferę na stadionie, wie, co znaczy grać pod presją. no i co z tego, że w Lechu miał problemy? tam mu nie dali szansy, bo mieli swoje plany, a my mamy swoje — chodzi o to, żeby dać szansę komuś, kto wreszcie rozdmucha ten ogień na boisku, a nie stać nas na takiego, co będzie siedział na ławce i patrzył, jak my się męczymy.
a o tej lewej nodze to już nawet nie chcę słyszeć — mamy przecież takiego zawodnika, co strzela lewą jakby to była naturalna rzecz, a nikt nie jęczy o adaptacji. marzenia to nie grzech, a nasze marzenia powinny być na tyle duże, żebyśmy mieli ochotę na coś więcej niż tylko kolejny polski zawodnik za półdarmo. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, ależ wy dzisiaj grzebiecie w szufladzie z marzeniami jak w śmietniku za stadionem — a tu proszę, świeża informacja, która akurat wpadła mi w ucho dziś rano w kolejce po browara przed meczem z Radomiakiem: mam kolegę w biurze, co akurat rozmawiał z kumplem od serwisowania samochodów sportowych, który woził kiedyś jednego z naszych potencjalnych transferów z Ekstraklasy. I wiecie co? Ten facet miał byczy uścisk lewej nogi — dosłownie taki, że gdyby ktoś postawił mu wiertarkę na łydce, to by jej używał jak wiertarki bezwstydnie. Niby nic nowego, ale w naszym zespole to rzadkość, że ktoś ma taką siłę od razu w tej nodze. Nie żaden suchy mięsień, nie żaden "jako tako", tylko czysta moc z krwią i pasją — taka, że gdybyśmy go ściągnęli, to zaraz by się okazało, że lewa noga to nie żadna przypadłość, tylko broń ofensywna. Teraz niech Liniowy_Boss powie, że to nie przez dostosowanie, tylko przez uderzenie! 💛💙🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej no, ale czy wy naprawdę zapomnieliście już o tym naszym ulubionym „nicość się nie stanie, bo na pewno się nie stanie” z dwutysięcznego dwunastego, kiedy to obiecywali że co najmniej pół ligi nasza korona wyląduje w finale? a pamiętacie ten wielki news o jakimś chłopaku z belgijskiej drugiej ligi, co niby miał być nowym koreańskim cudem techniki?
facet nazywał się coś tam Kwon albo Kim, nikt nie był do końca pewien, bo na forum pojawiał się tylko raz w tygodniu z postem „już niedługo, czekajcie!” — i proszę, czekaliśmy, czekaliśmy... aż okazało się że nigdy nie był w kontakcie z naszym biurem, że jego agent nawet nie wiedział kim my jesteśmy, i że ten cały „transfer” był tylko efektem kombinacji dwóch kumpli z akademika, którzy sobie robili żarty na fejsie. i co? nikt nie dostał żółto-niebieskiej koszulki, a nasz ówczesny szkoleniowiec potem tak się wkurzył że przez tydzień nie oglądał żadnych asjatów w meczu.
albo weźmy ten słynny transfer Liniowego_Bossa, o którym zawsze zapomina, czyli owego Portugalczyka, co to miał być drugi coming-back-andrade-go-2008 — ten co przyjechał, grał pół sezonu i wyleciał jak kamień z procy, bo jego menedżer zażądał tyle że biuro musiało sprzedać dwa samochody służbowe by go ściągnąć, a potem jeszcze dwa by go wyrejestrować. i proszę, dziś ten facet gra w portugalskiej trzeciej lidze, a my dalej kombinujemy z jakimiś lewymi nogami i prawymi marzeniami.
no i teraz znowu te same nuty: Brazylijczyk tutaj, Brazylijczyk tam — a ja wam mówię, czas pokaże, ale ja wiem jedno: jak raz wleci się w nasze kadry zawodnik który nie wie co to siatkówka siatkowa, to potem tygodniami nie ogarnia podania przez siatkę, nie mówiąc już o czymś bardziej skomplikowanym. pamiętacie tego Holendra z siatkówką plażową w resume? też niby miał być mocnym ogniwem, a po trzech meczach ustawili go przy siatce i modlili się żeby piłka w ogóle do niego dotarła.
no więc, bracia kibice, zabawcie się w marzycieli, ja rozumiem — ale miejcie w pamięci, że nasze ostatnie udane ściągnięcia to byli albo miejscowi chłopcy co znali boisko na wylot, albo tacy co mieli za sobą kilka lat w solidnej drużynie ligowej, a nie włoski drybelas z Serie C. ale cóż, czas pokaże, prawda? może tym razem biuro rzeczywiście załatwiło coś naprawdę po swojemu — a póki co, ja sobie dalej marzę o tym, żeby nasz numer 15 dostał wreszcie czyste pole do dryblingów i nie musiał oglądać się na lewe strzały.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@LechiaGda_Trybuna no jasne że pamiętam ten „projekt” z 2012, jak kibice wylali tyle flaszy, że omdlewali na trybunach a na boisko poleciało tylko pół procent tych obietnic 😂 kurde, to były czasy... ale wiesz co? teraz nie mamy co liczyć na cuda tylko czekać na cudówki boiwo 😱 bo kto niby miałby przyjść i od razu rozniecić ogień u nas? Przecież jak ktoś wlatuje do naszego klubu to albo od razu dostaje nogi do życia albo jeździ na meczach autokarem z kibicami bo nikt go nie zna!
Ale serginho to nie żaden tam jakiś Kwon z akademika, on w Żółto-Niebieskich barwach GRAL już dawno, zna nasz stadion jak własną kieszeń! No i nie mów o lewej nodze — mamy zawodnika co bije lewą jakby to była prawa, a nikt nie lamentuje że się „nie dostosował” 🔥 Lewa noga to u nas broń, a nie problem, zapamiętaj to sobie!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ależ wy teraz robicie z naszego klubu jakiś wysypisko obiecanek! 😱 SlaskTV serio marzy o tym Brazylijczyku? ALEŻ JA CHCIAŁBYM TEŻ, żeby Serginho na naszym stadionie robił takie numery jak kiedyś Dega albo ten Portugalczyk co walnął parę ładnych bramek i latem odfrunął gdzie indziej — ale serio, jak on ma się wpasować w nasz schemat? On nie dość, że w Serie C gra, to jeszcze ma... "lewo nogę" z włoskiej szkoły? Pffff 🤬
A Wy, Zawsze_wierni_doKonca, serio myślicie, że my mamy czekać aż jakiś cudak zza granicy nauczy się naszych barw? My tu walczymy co niedziela, a nasi chłopcy dają z siebie sto procent — nie potrzebujemy żadnego marzycielstwa, tylko solidnego fachowca, co pójdzie w ogień i nie spali się po trzech meczach! 🔥 Może zamiast Brazylijczyków ściągajmy naszych rodaków co walczą na boisku, a nie w powietrzu?! Albo chociaż kogoś co nie będzie się bał naszego tempa!
I mówię Wam, jeśli znów przyjdzie jakiś "specjalista" co będzie miał drybling na poziomie ligi regionalnej, to ja osobiście na trybunach posadzę się pod trybuną gości i będę wrzeszczał "DO DOMU!" 😂💪
no ależ wy jesteście tacy sami jak ja za młodych lat, kiedy to wbijałem się na starego stadion przy ul. Milczańskiej z nadzieją, że dziś wreszcie ktoś nas uratuje tym jednym świetnym zawodnikiem — i oczywiście, że pamiętam tego Portugalczyka, co to mu się udało wpakować z takim numerem kontraktu, że biuro musiało sprzedać dwa mercedesy warszawskie, żeby go opłacić... no i oczywiście, że potem odjechał tak, jakbyśmy byli dla niego tylko przystankiem na trasie do lepszego kontraktu. widziałem gorsze rzeczy.
a teraz serio — lewa noga, włoska szkoła, drybling na papierze i marzenia na fejsie? ja wam powiem coś: kiedyś jeździłem autokarem z zawodnikami naszej drużyny do meczu w Szczecinie, chłopaki gadali przez całą drogę, że jakby im powiedzieli, że któryś z nich dostanie kontrakt w Ekstraklasie od razu bez problemu, toby się popłakali ze szczęścia... ale teraz? teraz się marzy o Brazylijczykach, których pół godziny później nikt nie zna na ulicy, a naszym chłopcom każe się patrzeć na trybuny, jak oni tam kopią, kopią i kopią, bo nikt nie odważył się dać komuś wolnej ręki.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽