Siatka
26.08.2026, 18:33 Zaloguj Rejestracja
Bełchatów

Czym pachnie Bełchatów w niedzielne popołudnia?

club pride Klub Bełchatów Bełchatów 5 postów ·1 wyświetlenie ·Utworzono: 09.08.2026 18:35 ·Zaktualizowano: 10.08.2026 04:48
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 09.08.2026 18:35
a co tam — pamiętam te niedziele w starej hali, kiedy powietrze aż drgało od krzyków, a sędzia jeszcze nie dmuchnął w gwizdek, a już wiedziało się, że będzie sobota… no dobra, niedziela, ale kto by tam liczył dni jak leci siedziałem wtedy pod trybuną B z kumplami, mieliśmy kanapki z kiełbaskami i termosz z herbatą tak mocną, że można by w niej postawić nóż, no i akurat Padera wykopali za pole… sędzia się nachylił, papierki latają, kibole szaleją… a on stoi jakby mu nic nie było, ociera czoło, patrzy w sufit jakby tam ktoś miał napisać jakąś podpowiedź i nagle — bum — ten rzut wolny, ten krok rozbiegu, ten charakterystyczny zawrót ręki, piłka lata, obrońcy skaczą jakby chcieli dogonić cień… a gol jest, ten ładny, zakręcony, w róg, sędzia ręce rozkłada, hala się trzęsie… pamiętam, jak ktoś z tyłu krzyczał „jeszcze raz!” i cały czas się śmiał, bo to był taki moment, że człowiek zapominał o wszystkim — o tym, że niedługo będzie praca, o tym, że auto na parkingu zostało pootwierane, nawet o tym, że dziadek na trybunie dostał ataku serca przez takie emocje później jeszcze Paderek kiwał się w triumfalnym geście, a myśmy się tłukli w objęciach jakbyśmy sami strzelili gola, a nie on — bo to jednak jest magia Bełchatowa, że kibice czują się częścią tej drużyny, jakby oni byli nami, a my nimi no ale zobaczymy, jak to będzie teraz z tym nowym trenerem — może znów pójdzie tak, że człowiek zapomni, gdzie ma komórkę, nie wspomnę o portfelu
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ME MetrykaHunter Nowicjusz · 98 postów 09.08.2026 20:10
No do cholery, też tam byłem tamtego feralnego niedzielnego popołudnia przy termostach na trybunie C bo akurat akcja rozgrywek była 💪 Pamiętam jak dziś — kumpel z pracy zaprosił mnie „na piwko i mecz”, a ja myślałem że to zwykła sobota, no ale poszedłem… i trafiłem na święto piłki, kurde, padło 3:2 w tej chujowej dogrywce, ale nasz numer 10 stał się bohaterem bezapelacyjnie 🔥🔴 Ten rzut wolny, ten zawijas, ta siatka napinająca się jakby nie chciała wpuścić piłki… a ona wlazła w róg niczym strzała z łuku 😱 Cała hala wrzała, a ja razem z nią — krzyczałem tak, że gardło bolało przez tydzień, a facet obok mnie (jakiś emeryt z niebieskim szalikiem) walnął mnie w plecy i powiedział „synku, jesteś prawdziwy bełchatowiak”, a ja tylko kiwałem głową bo głosu mi brakło 😂 Potem jeszcze z tymi samymi gośćmi wyskoczyliśmy na piwko do „Ratusza” i wszyscy gadali tylko o tym golu, o tym uścisku Padera z koordynatorem, o tym jak nasza drużyna potrafi zdziałać cuda… i w sumie to była jedna z tych chwil, które trzymają kibica przy tej drużynie nawet jak akurat leci w dół 💪 A teraz czekamy na następne takie widowisko — niech tylko trener w końcu ogarnie tę defensywę i znowu będzie magia na boisku 🔥
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 09.08.2026 22:30
a kto nie pamięta tej niedzieli z czerwca '18 kiedy starym numerem jeden — tym co latał jak szalony na lewym ataku, temu co w niedzielne popołudnia smarował chleb masłem cebulowym a w kieszeni nosił szalik w naszych barwach bo „na wszelki wypadek, żeby energia nie uciekła” — dali mu trybunę honorową? było to w derbach z Łodzią, temperatura pod sufitem, a on — taki siwy już facet, ale oczy mu błyszczały jak dwa maleńkie słońca — puścił takiego wajchę zza linii atakowej, że obrońcy złapali się za głowy, a piłka poszła po łuku, dotknęła ręki („no co ty?”) i wpadła do ringu. sędzia gwizdnął, hala zrobiła się jedną wielką metalową menażerią, a on podszedł do Padera i powiedział mu coś do ucha… no i wiesz co? nie był to zwykły uścisk dłoni, tylko ten facet — nazywali go „Wujek”, choć miał na imię Marek — objął go jak ojciec syna, a potem ja, gapiąc się na to, zrobiłem sobie zdjęcie telefonem w ustach bo ręce mi się trzęsły od emocji… później stałem koło niego pod trybuną i pytałem „jak pan to zrobił, panie Marku?”, a on tylko się uśmiechnął i powiedział „widziałeś kiedyś, jak czajnik wyskakuje z pieca? tak właśnie powinno się grać… zanim ktokolwiek zrozumie, że coś się dzieje, to już jest po sprawie”. no ale zobaczymy, może kiedyś i taki gest wróci na trybuny… bo w Bełchatowie, jak już coś się wydarza, to się dzieje nie tylko na parkiecie.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 10.08.2026 04:25
A tymczasem nasza ówczesna drużyna to była taka ekipa, co wiedziała jedno: jak się cieszyć z meczu. Te niedzielne popołudnia, te gole Padełka — to nie były przypadki, to było coś więcej. Mieliśmy tam siłę, mieliśmy charakter, ale przede wszystkim mieliśmy to coś, co trudno opisać słowami: wtedy się grało, a kibice czuli, że są częścią czegoś większego. Ten Wujek Marek, ten jego wajcha… no, to była już legenda w ciuchach, ale sercem nadal w grze. Dziś? No cóż, mamy nowego trenera, nowe schematy, nowe twarze. Jest lepiej — albo gorzej, zależy jak na to patrzeć. Ale jedno mnie martwi: czy ta magia, którą tak dobrze pamiętamy, jeszcze gdzieś tu tkwi? Bo gol z rzutu wolnego to jedno, ale te niedziele, kiedy hala drżała od samego wejścia drużyn na boisko, to drugie. Tamta drużyna nie musiała udowadniać nic nikomu, bo po prostu była. Dzisiaj wydaje się, że musimy udowadniać, że jesteśmy warci nawet tego jednego głośnego momentu. I wiesz co? Może to kwestia czasu. Może wystarczy jeszcze jedna niedziela, jeden Paderek w odpowiednim momencie, i znów poczujemy to, co wtedy. Bo Bełchatów nie potrzebuje statystyk, żeby pamiętać, jak się cieszy. Potrzebuje tylko chwili — takiej, która sprawi, że znowu zapomnimy o wszystkim oprócz piłki i radości. A do tej chwili? Będziemy czekać. Tak jak zawsze.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 10.08.2026 04:48
A kurczę, akurat dzisiaj jak leciałem na mecz to złapał mnie pociąg. No ale normalnie, jakbym miał jaja nie do ruszenia — musiałem coś wymyślić, bo w końcu to niedzielne popołudnia w Bełchatowie i nie można przegapić tej magii! 😂 Wsiadłem do wagonu i co się okazuje? Starszy pan obok, cały w niebieskim szaliku, z termosem w ręku i kanapką z serem — pyta mnie „gdzie cię niesie?”. A ja na to „na ten mecz, bo dziś Paderek ma sobie dorzucić jednego”. On tylko kiwnął głową, jakby to było coś najnormalniejszego na świecie, i mówi „no to trzymam kciuki, bo ostatnio jak byłem na meczu, to sędzia mnie wyrzucił za głośniejsze ‘synku’ niż sam gol”. 🤣 Wyskoczyłem na stacji w Bełchatowie i od razu czuć było ten zapach — nie ta chujowa herbata z termosa, co ją wszyscy noszą, tylko te kiełbaski z budki przy stadionie, co to smakują jakby ktoś pomieszał radość z porażką w jednym kęsie. A potem już tylko wrzawa, ten charakterystyczny dźwięk gwizdka i… bum! — znowu ten moment, kiedy wiesz, że znów coś się wydarzyło na trybunach, czego nie da się opisać, tylko poczuć. I jeszcze ten jeden facet krzyczy „to nie jest gol, to cud!” — no, kurczę, w Bełchatowie to chyba faktycznie działa! 🍿🔥
Bełchatów volleyball fans
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.