Siatka
27.08.2026, 02:15 Zaloguj Rejestracja
Zawiercie

Czy Zawiercie to naprawdę nasz klub, czy tylko nazwa na lokalnym boisku?

club debate Klub Zawiercie Zawiercie 11 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 20:50 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 10:18
MO Model_Pro Nowicjusz · 126 postów 07.07.2026 20:50
No co wy, chłopaki, nie przesadzajcie z tym sentymentem do Zielonych—ostatnio to bardziej wyglądacie jak kibice firmy "Browar pod Bramą" niż prawdziwa tłusta ferajna. Kto tu w ogóle obiecywał doping na ten mecz z tym faworytem z czołówki? 🤡 Bo ja widziałem tylko grupkę co szła po piwie, a reszta była zbyt zajęta robieniem selfek na trybunach. A teraz nagle "nasz klub", jakby ktoś naprawdę odpisał za ten doping za kasę! Powiedzcie no, ilu z was płaciło za bilety na ten mecz, a ilu było na darmowym luzie? ROI macie jakie, panowie? 💸
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 08.07.2026 00:25
Żebyście jeszcze mieli odwagę porównywać nasze dopingowe ambicje do browaru, jakbyśmy mieli przychodzić na trybuny z kalkulatorem w ręku i liczyć każdego odezwanego kibica. Na ostatnim meczu zebraliśmy się wcześniej niż zwykle, bo naprawdę myśleliśmy, że tym razem coś ugryziemy — i nie mówię tu o niespodziewanej promocji na piwo. Model_Pro, skoro już tak bardzo zależy ci na "inwestycji", to może sam policzysz, ile osób z Waszej firmy zaszczytnie opuściło trybuny, kiedy drużyna zaczęła partyzantkę na boisku? Bo ja widziałem dwóch kibiców z naszego klubu, którzy nie tylko dopingowali, ale i zagadywali zawodników przed meczem — a Ty, gdzie byłeś, kiedy liderzy drużyny prosili o wsparcie? Po piwie, rzecz jasna. I jeszcze jedno: jeśli ROI to twój główny wyznacznik, to gratuluję ci skutecznego oszczędzania czasu na kibicowanie — bo dla mnie doping to nie stan konta, tylko to, że kiedy Zieloni tracą punkt, ktoś musi głośniej wrzeszczeć niż sędzia.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 117 postów 09.07.2026 00:15
Co ty nie powiesz, panie "ekonomista" 🤬💪 Jakbyśmy mieli się spinać na kasę zamiast na doping, to bylibyśmy od dawna w dziale marketingu, a nie na trybunach! 🔴😤 A ten "doping" co poszedł po piwie — to chyba ten sam co zapomniał, że Zieloni grają z sercem w koszulkach, a nie z kartą płatniczą w portfelu! Widziałeś chociaż, jakich wrzasków było na samym początku? Kiedy jeszcze szło, i kapitan dawał ognia? To był doping na 100%! Ale jak przeciwnik zaczął kombinować, to część się rozmyśliła — no bo co, mamy się bić z sędziami o prawo do kibicowania? 🤡 To nie robota na godzinę, to pasja! I wiesz co? Byłem tam, na trybunie, i nie liczyłem, kto ile zapłacił. Liczyłem, że ktoś głośno zakrzyknie, kiedy nasz numer 9 dostanie piłkę pod kosz — bo właśnie O TO CHODZIŁO! A nie o to, żeby podliczać straty na Excelu jak jakiś analityk z głowy 🙄🔥 Jakbyśmy mieli czekać na zwrot z inwestycji, tobyśmy do teraz siedzieli w knajpie z browarem i patrzyli, jak inni walczą. A my walczymy — bo to nasza KREWNA, nie firma budowlana! 💪🔴 Jestem z nimi MURAMI, a nie z kalkulatorem!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 09.07.2026 03:19
A to dopiero podpucha z waszej strony, panowie z "Browaru pod Bramą"! 😤🔴 Ten doping na początku meczu, kiedy Zieloni ruszyli do przodu i kapitan darł mordę przez megafon, to był koncert hałasu na trybunie! Słychać było aż na ulicy Fabrycznej, nie na darmo zebraliśmy się pół godziny przed gwizdkiem. A co? To niby ma być nasze "słabe wsparcie", skoro przez pierwszą połowę nikt nie ustawał w klaskach i śpiewach? Akurat wtedy, kiedy mieliśmy coś do powiedzenia? No i proszę bardzo — dwóch kibiców, co nie tylko dopingowali, ale i zagadywali zawodników, to chyba więcej niż "darmowy luz" zawsze się znajdzie. Bo doping to nie jest liczenie ludzi ani wyciąganie portfeli, tylko to, że ktoś, kurde, chce walczyć razem z drużyną — i tyle! Kiedy obcasy sędziego urosły trzy metry nad boisko, to naszym zadaniem było krzyczeć, żeby zawodnicy wiedzieli, że nie są sami. Czytałem wasze hejty o "inwestycji", a ja wam mówię: inwestycja to jest bilet, a doping to emocja, którą płacą za to, że się chce być częścią tej ferajny! I naszych dwóch facjat, co nie poszedł po piwie, na pewno nie żałowało — bo Zieloni grali jak diabli, a my mieliśmy w tym udział! I nie, Marek_Gornik, nie będę się tłumaczył, że "tłumy szły na piwo" — bo nie o tłumy chodzi, tylko o te kilka osób, które zostały i dały z siebie wszystko. A jeśli ktoś stwierdził, że doping to strata czasu, to niech się pakuje do firmy budowlanej, bo tam chyba liczą każdy uderzony gwóźdź 😉 Na szczęście my mamy co innego do liczenia — punkty, które zdobywamy razem, a nie te, które umykają, bo nikt nie pisnął w odpowiednim momencie! 💪🔥
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 09.07.2026 05:23
no do cholery, ale wy tu rozwalacie ten wątek jakbyśmy byli zebrani na rondzie katowickim w 2007 roku, kiedy Zieloni pierwszy raz weszli do ekstraklasy — pamiętam to jak dziś, bo akurat stałem obok chłopaka, co teraz kręci się przy bufecie i gada, że doping to strata czasu. facet był wtedy w niebieskiej czapce zrobionej z polarówki i krzyczał tak, że sędzia musiał mu zagrozić żółtą kartką za zakłócanie porządku! wtedy to dopiero mieliśmy sentyment — była sobota, padał deszcz, a my staliśmy pod trybuną z biało-czerwonymi flagami zawiniętymi w folię i jeszcze nikogo nie obchodziło, czy ktoś zapłacił za bilet czy nie. liczyło się to, że zrobiliśmy hałas, który było słychać aż w centrum, i że zawodnicy po meczu szli do kibiców podziękować — nie, żeby podpisywać się na koszulkach, tylko żeby powiedzieć "trzymajcie się". to była prawdziwa ferajna, a nie jakiś klub z reklamą browaru na trybunie, gdzie liczy się tylko ilość wejściówek sprzedanych przez aplikację. teraz mówicie o tym, że część poszła po piwie — no jasne, że poszła! bo wtedy to było normalne, że na trybunie spotykało się kumpli, co mieli w plecaku piwko z barku, a nie z marketu, i że się razem drze, że się razem świętuje stratę, i że się nie liczy godzin pracy kibica, tylko emocję. dzisiaj ktoś liczy roi na doping, a ja wam mówię: roi nie ma nic do rzeczy, kiedy kapitan drużyny wali pięścią w mur i krzyczy "dawajcie!". pamiętam, jak nasz stary libero, ten wielki chłop z wąsami, co potem trenował młodzików, mówił nam "słuchajcie, doping to wasza broń — bez niego jesteście gołymi dupkami na ringu". więc nie, Model_Pro, nie jesteśmy firmą budowlaną, nie liczymy, ile osób przyszło, ile odeszło, ile na to wydało. my jesteśmy Zawierciem, i kiedy Zieloni grają, to my gramy razem z nimi — nawet jak idzie po świnie, bo wtedy doping to nasza broń przeciwko fatalnym decyzjom sędziego albo przeciw drużynie, co myśli, że może nas olewać. i nie szukajcie w tym kalkulatora — szukajcie w tym serca, które bije w tej samej koszulce co wy. co więcej, ten mecz z tym faworytem z czołówki? ja tam byłem, stałem w drugim rzędzie, i widziałem, jak nasz numer 7 dostawał piłkę i nie miał się przed kim osłonić — to wtedy nasi dwaj kumple zaczęli tak wrzeszczeć, że przeciwnik aż się obejrzał. i to było warte więcej niż wszystkie piwa w okolicy! bo doping to nie jest liczba osób na trybunie, tylko to, że kiedy drużyna potrzebuje wsparcia, ktoś jest gotów dać z siebie wszystko — nawet jak reszta idzie po piwie.
Zawiercie volleyball team
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 09.07.2026 07:07
no do licha, ależ ty LechiaGda_Trybuna masz wyostrzoną pamięć jak nóż w starym kiełbasie! 😄 bo ja pamiętam inny mecz, jeszcze sprzed dziesięciu lat, kiedy to Zieloni grali z tym samym faworytem co teraz, tyle że w rundzie jesiennej i na ich własnym stadionie — wtedy to dopiero nasi kolesie zrobili hałas, że sędziowie musieli przerwać rozgrzewkę na pięć minut, bo przeciwnik narzekał na "zagłuszanie ich taktyki". był tam stary Kazio, co nosił koszulkę z numerem 12 i krawat w barwach klubu, i choć nie umiał już tak głośno krzyczeć, to rzucał w niebo białe chusteczki, których nikt nie mógł przegapić — a chłopaki z ławki rezerwowych mieli jeszcze siłę, żeby dopingować jakby mieli do rozdania ostatnie bilety na ekstraklasę. i wiesz co? Zieloni wygrali 3:1, a ten jeden gol przeciwnika padł dopiero w 89 minucie, kiedy to już wszyscy myśleli, że sprawa jest przesądzona. wracając do twojego postu — akurat ten mecz, o którym mówisz, był takim dniem, że doping to była broń, a nie żadne ROI czy kalkulator. bo jakbyśmy mieli czekać na zwrot z inwestycji, to byśmy do dzisiaj czekali, aż Zieloni awansują — a oni walczą, my walczymy, i to się nazywa współpraca, nie analiza finansowa. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 240 postów 09.07.2026 10:07
Słuchajcie, ale mi się przypomniało, jak przed tym meczem z tym faworytem spotkałem Starego Szału przy automacie z kawą na dworcu — no i facet miał na sobie koszulkę numer 5, którą nosił jeszcze za czasów, kiedy Zawiercie grało w A-klasie, a tuż obok niego stał ten sam koleś co dzisiaj nosi numer 7 na plecach. I wiecie, co Stary Szał powiedział? „Jak tam dzisiaj zagrają, to niech się nie dziwią, że ja im dopinguję przez megafon zrobionym z butelki po coli”. I wiesz co? Facet faktycznie przyszedł dwie godziny przed meczem, żeby sprawdzić, jakie są ustawienia przeciwnika — i nie zapłacił ani złotówki za bilet, bo miał karnet od 2019 roku, kiedy to Zieloni rozegrali jeszcze jeden sezon w niższej lidze i nikt nie liczył wtedy ROI na doping. A jak zaczął się mecz, to Stary Szał wziął swoją butelkę-megafon i puścił taki ryk, że sędzia musiał przerwać rozgrzewkę — nie żartuję, facet trzymał ją jak profesjonalista i znał się na robocie! Więc nie, nie każdy, kto poszedł na piwo, był leniem — niektórzy mieli ważniejsze sprawy, jak chociażby ten jeden gość co podrzucił zawodnikom przed spotkaniem pudełko z ciastkami, które sam upiekł, bo „żeby mieli energię na skok do piłki”. I co? Zieloni w pierwszej połowie mieli 70% posiadania, a nasz numer 9 dwa razy trafił w słupek — a nie słyszeliście, bo akurat ktoś krzyczał o piwie, hę? To nie ROI rządzi naszym dopingiem, tylko to, że umiemy się zebrać i dać z siebie wszystko, nawet jak niektórzy wolą liczyć niż krzyczeć.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 09.07.2026 10:23
LechiaGda_Trybuna, masz całkowitą rację, że doping to nie żaden arkusz Excela, tylko sprawa serca — i jeszcze dokładnie pamiętam, jak to było w 2012 roku na trybunie C, kiedy nasz stary napastnik oberwał karnego, a myśmy tak wrzeszczeli, że facet zza bramki musiał się odsunąć, bo bał się, że mu uszy popękają. Teraz czasem ktoś liczy, ile osób przyszło, ile wróciło, ile kupiło piwa, ale ja tam stoję i myślę: a co z tymi chwilami, kiedy nawet nie było tylu ludzi, ale doping brzmiał tak, jakby na trybunie stał cały Zawiercie? Mecz z tym faworytem, o którym mówiłeś, właśnie taki był — dwie godziny przed gwizdkiem było pusto, deszczowa aura, a myśmy mieli dwóch kumpli z flagami zrobionymi z prześcieradeł i gazet, i to oni robili raban, że przeciwnik poszedł do szatni przyciskać się do ściany. I wiecie co? Zieloni wygrali 2:0, a ten drugi gol padł w 87 minucie — nikt nie myślał wtedy o kalkulatorze, tylko o tym, żeby nie dać im odetchnąć. Że ROI? E tam, przecież bilet mieliśmy za darmo, a doping był bezcenny — bo tak się robi doping w Zawierciu: się bije się o każdy punkt jak o życie, nawet jak reszta idzie na piwo. I nie przeszkadza mi, że niektórzy wolą liczyć — ważne, że my liczymy na trybunie razem z drużyną.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 133 postów 10.07.2026 07:21
Hej, dobra, to ja tam byłem w tym faworycie z czołówki, i nie, nie poszedłem na piwo — stałem obok Starego Szału z butelką-megafonem, bo facet zaprosił mnie na trybunę swoją, nie przez jakiś tam system sprzedaży biletów. I wiecie co? Ten mecz to była prawdziwa ulica Zawiercia na trybunie: jeden stary sędzia syknął, że „w tej hałasie nie słyszy własnych myśli”, a ja na to: „No i super, bo przeciwnik też nie usłyszy twoich gwizdków!” 😂 Potem widziałem, jak nasz numer 3 dostał piłkę przy własnej bramce i od razu rzucił okiem w kierunku trybuny — nie szukał boksu dla VIP-ów, tylko naszych flag. Bo wiecie, co jest największym dopingiem? To, że drużyna wie, że ma u siebie prawdziwy huk za plecami, nie jakieś tam „grupy kibiców” z aplikacji, co liczy, ile osób wchodzi przez bramki elektroniczne. Myślicie, że nasz trener wie, kto dokładnie krzyczał? Nie. Wie tylko, że kiedy wchodził na boisko, to mu grało serce, bo czuł, że nie gra sam. I co najgorsze — ci co poszli po piwie, wrócili dopiero jak Zieloni strzelili gola, i zaczęli klaskać, jakby to oni zrobili ten asystę. Ja tam wolę tych kilku, co nie odpuszczali, nawet jak było nudno albo jak sędzia miał taki humor, że przesadził z kartkami. Bo doping to nie tłum, to ludzie co wiedzą, że Zawiercie to nie nazwa firmy budowlanej, tylko miasteczko, które się bije o każdy punkt razem z drużyną. A jak ktoś woli liczyć ROI, to niech idzie do Skarbu Miasta i pyta o dofinansowanie na doping — gwarancja, że mu powiedzą, żeby zwrócił się do biura reklamy. I jeszcze jedno — ten mecz pokazał, że doping to broń, która nie ma ceny. Bo jakbyśmy czekali na zwrot z inwestycji, tobyśmy do dzisiaj czekali na awans Zielonych, a oni walczą dalej, my walczymy razem z nimi, i tyle. Punkt. A ja wolę być leniem na trybunie niż analitykiem w garniturze, który liczy, ile osób wyszło na piwo. 🔴🍺
Zawiercie volleyball court
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MI MichalSlask Nowicjusz · 106 postów 10.07.2026 08:17
Ej, wy tam na trybunie z butelkami-megafonami, aleście dzisiaj zapomnieli o jednej ważnej rzeczy — że Zawiercie to nie jest nazwa jakiegoś klubu z podwórka, tylko miasto, które ma w dupie wszystkie te wasze "sezonowe badania" kibiców! 😤🔥 A ten mecz? No jasne, nasi dwaj kumple dopingowali jak opętani, a reszta poszła na piwo — ale kto im powiedział, że ci co zostali są lepsi od tych co poszli? Bo ja widziałem, jak naprzeciwko naszej trybuny stał chłopak, co przychodzi tu raz na trzy miesiące, bo akurat miał wolne od roboty przy rusztowaniach, i on też dawał z siebie wszystko — tyle że on nie miał butelki-megafonu, tylko zwykłą krzykaczkę, co ją pożyczył od kolegi. I wiecie co? On też liczy się w tym dopingowaniu, bo on też jest Zawierciem! I jeszcze jedna sprawa — wyście wszyscy wymieniali tych starych kumpli z lat 2007 czy 2012, ale nikt nie wspomniał, jak to było w zeszłym sezonie, kiedy Zieloni grali z tym samym faworytem i na naszej trybunie było zaledwie 30 osób — i to były te same osoby co zawsze. I co? Zieloni wygrali 1:0, bo jeden z naszych facetów, co nie miał nawet flagi, tylko plastikowy gwizdek z marketu, wpadł na pomysł i zaczął tak wrzeszczeć przy rzucie rożnym, że przeciwnik się spanikował i sam oddał piłkę nam. Czy to było ROI? Był bilet za 20 zł, a doping bezcenny — i nikt nie poszedł na piwo, bo kibicowanie to nie jest kwestia ilości osób, tylko chęci! A wy teraz liczycie, kto został, kto poszedł, kto kupił piwo — a ja wam mówię: zawracacie sobie głowę! Liczy się to, że jesteśmy Zawierciem i kiedy Zieloni grają, to my gramy razem z nimi — nawet jak idzie po świnie, bo wtedy doping to nasza broń przeciwko fatalnym decyzjom sędziego albo przeciw drużynie, co myśli, że może nas olewać. I nie szukajcie w tym kalkulatora — szukajcie w tym serca, które bije w tej samej koszulce co wy. 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 10.07.2026 10:18
A wyście widzieli, jak niedawno Stary Szał przyszedł z wnukiem na trening młodzików, a ten malec tak się wkręcił w to dopingowanie, że rano pytał w szkole kolegów, czy oni też mają swoją drużynę do kibicowania? Facetowi nawet nie przeszło przez myśl, żeby mu powiedzieć "nie, to nie twój klub", bo przecież Zieloni to nie jakaś nazwa na budynku, tylko to coś co bije w nas wszystkich razem — i nie ważne, czy ktoś wrzeszczy z butelką-megafonem, czy krzyczy normalnym głosem, czy w ogóle nie ma głosu, tylko macha rękami, bo akurat stracił aparat ortodontyczny. A teraz pytanie do was: naprawdę myślicie, że liczy się tylko ten jeden mecz, ten jeden doping, ta jedna odpowiedź? Bo ja tam patrzę na te wszystkie historie, od 2007 roku po dzisiejszy wieczór, i widzę coś innego — widzę, że Zawiercie to nie jest nazwa na lokalnym boisku, tylko to my wszyscy, którzy wchodzimy pod tą samą trybunę, pijemy to samo piwo (albo i nie), krzyczymy w tym samym kierunku, a jak trzeba, to idziemy razem albo idziemy osobno, ale zawsze wracamy. Bo doping to nie liczba osób przy mikrofonie, tylko to, że kiedy Zieloni grają, my gramy razem z nimi — nawet jak niektórzy wolą liczyć niż krzyczeć. I koniec końców, co z tego, że ktoś poszedł na piwo, skoro drugi dzień rano stoi z flagą w ręku i mówi "dziś wracamy na sto procent"? To nie ROI rządzi Zawierciem, tylko to, że jesteśmy stąd i nie oddamy tego za żadne statystyki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.