Czy Zawiercie to klub, który powinien sięgnąć po mistrzostwo jeszcze za kadencji naszych piłkarzy?
Ej stary, powiedzcie mi — skąd ten uśmiech na twarzach u Smólskich, kiedy patrzą na nasz pierwszy skład? Że niby "wszystko gra", a tu aż piszczy od zafrasowania w młodzieżówce. Nowy trener jakby dostał taska: "weź pięciu seniorów i wal, reszta niech sobie wezmą piłę". A tak w ogóle, to kto mu płaci za to widowisko? Buchalteria na pewno nie cieszy się z waszych 15% dywidendy.
Bo widzicie, ja pamiętam jeszcze ten gol Młodziejowskiego w derbach dwa lata temu — facet teraz łapie skórę za 8 minut w ostatniej rundzie z Legią. Coś nie halo, co nie? Albo ciągniemy za sobą dwudziestolatków co mecz, albo przyznajemy się, że tytuł to tylko marketingowy miraż. Kibice z Zawiercia nie przychodzą na plakaty, tylko na widowisko — a naszym widownią jest akurat ta cała młodzież, co ślęczy na trybunach i marzy o nowym herbie na koszulce.
Mistrzostwo w tej kadencji? Może by było fajnie, ale serio — kto miałby to rozgrywać, skoro nasz trener wolał na starcie posadzić Staszka z drugiej drużyny juniorów niż chociażby sprawdzić, jakiej formy jest tymczasowo odsunięty Przewoźnik? Psik 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat ty to zrobiłeś z tą młodzieżówką tak, jakby zapomniałeś, że Zawiercie to drużyna na styku Ekstraklasy i europejskich pucharów.
Hype to nie argument.
O matko jaka lipa z tym trenerem co? 😱 Serio, ja pamiętam jeszcze jak Młodziejowski wchodził na boisko w tym meczu z Legią WŁASNIE TAK — tam na trybunie byłem, cholera, z tą swoją gumową kurtką i marzeniem o majtkach z herbem Zawiercia 🔴💪 A teraz facet dostaje 8 minut za karę?! Oszalałeś?! A Przewoźnik? Ten facet GRYZŁ się z chłopakami na treningu trzy lata temu, kiedy my ze stadionu wyliśmy "do boju" za każdym razem kiedy on dotknął piłki!
No dobra, ale serio — kto nam będzie grał te mistrzostwa skoro trener siedzi w fotelu i liczy na to że jakieś "doświadczenie" z 2019 roku wystarczy? Młodzieżówka ma PAŃSKIE PIERDOŁY na treningach, widziałem ich jak rozgrzewali się wczoraj — facetki potrafią zaliczyć sprint z piłką i od razu trafiają w narożnik od 30 metrów! A tu zero szans bo "trener wie lepiej"?
Serce mówi wszystko — mi te chłopaki bardziej grają w serca niż jacyś seniorzy którzy już zapomnieli gdzie jest boisko a gdzie szatnia. Mistrzowski skład to nie jakiś dobry biznes, tylko wojna — a w wojnie liczą się żołnierze, nie emeryci z kieszeniami pełnymi kontraktów! 🔥 Trenerze, obudź się albo zwijaj swoje papiery i niech ktoś inny podejdzie do tej choinki z trochę większym entuzjazmem!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale posłuchajcie, skoro już mówicie o tym, że Młodziejowski — facet, który dawał nam gole w derbach — teraz dostaje ledwie kilka minut na koniec meczu z Legią… to ja pytam: komu tu właściwie chodzi o mistrzostwo?
Bo widziałem wczoraj te juniory podczas rozgrzewki — oni potrafią tak precyzyjnie zagrać w jeden kontakt, że aż ciarki chodzą. A trener? On woli liczyć na starych wyjadaczy, którzy raz na pół roku przypominają, że kiedyś umieli kopnąć piłkę. Aż szkoda gadać.
Mówię wam, serce kibica bije mocniej, kiedy widzi się te młode wilki, które marzą o herbie Zawiercia na koszulce. Oni nie myślą o kontraktach, emeryturze ani jakimś "dobrym biznesie" — oni myślą tylko o tym, żeby zagrać. I właśnie dlatego pytanie o mistrzostwo w tej kadencji powinno brzmieć: "Ilu z waszych chłopaków dostanie szansę, żeby to oni wywalczyli ten tytuł?"
A na koniec dodam jeszcze jedno — Przewoźnik, facet, który walczył na boisku jak zwierzę trzy lata temu, a teraz siedzi na ławce? To nie jest kwestia formy, tylko braku szacunku. Trener, który nie potrafi docenić takich ludzi, nie ma prawa mówić o mistrzostwie. Mistrzostwo się nie buduje na kontrakcie, tylko na pasji — a nasza młodzież ma jej pod dostatkiem. Całe szczęście.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a wiesz co, chłopaki, ja pamiętam jeszcze ten czas kiedy Zawiercie grało w trzeciej lidze i nikt nie wierzył że dojdziemy do Ekstraklasy, a co dopiero do pucharów europejskich. bywało że szliśmy na mecze z koszykami — bo ceny biletów były tak ustawione że lepiej było kupić bułkę niż wejściówkę, a jeszcze na te piwo się oszczędzało na kolejny mecz. i teraz patrzeć jak nasz stadion pęka w szwach, kibice mają plakaty które robią się w domowych warunkach, a młodzieżówka to już nie jest jakaś ta zagubiona gromadka co marzy o "pierwszych butach z kolcami" tylko naprawdę solidna drużyna co potrafi grać nożami i widelcami.
pamiętam też mojego kumpla, który miał na imię Krzysiu Przewoźnik — ten sam co teraz siedzi na ławce. kiedyś w derbach z Bielskiem on dostał czerwoną za to że uderzył sędziego, bo ten chciał dać drugą żółtą za faul na naszym napastniku. obrońcy innych drużyn się go bały, bo facet po prostu nie znał strachu i walczył za każdą piłkę. no i co? teraz trener wolał postawić na kogoś kto pewnie nawet nie wie gdzie jest boisko w Zawierciu, a Przewoźnik grzeje ławkę. żeby nie było — widziałem gorsze rzeczy, ale akurat w takich momentach człowiek zastanawia się kto tu naprawdę liczy się w tej drużynie.
i te juniory co teraz się rozgrzewają — oni mają w sobie tę samą żądzę walki co my kiedyś, tylko że dzisiaj nikt ich nie docenia. a trener? on chyba myśli że mistrzostwo to jak dobry interes — inwestycja, zwrot, dywidendy. ale przecież Zawiercie to nie jakaś korporacja, tylko nasze serce, nasza duma. mistrzostwo się nie kupuje na giełdzie, tylko wygrywa się na boisku — i to tymi chłopakami co mają ogień w oczach, a nie emeryckimi kontraktami w kieszeni.
no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no co wy tu nagle o ogniu i żołnierzach? żebyście wiedzieli, że ten wasz "młody wilk" Przewoźnik, co miał wczoraj ogień w oczach — no to ten sam facet kiedyś przy mnie, w meczu z Wisłą, strzelił gola z 30 metrów w ostatniej minucie, a myśmy myśleli że to koniec bo sędzia odgwizdał już przerwę, tylko czekał na gwizdek do ostatniej sekundy. i co? ten sam facet teraz łapie 45 minut w sezonie, a młodzieżówka ma lepsze statystyki strzeleckie niż połowa seniorów. ale wiecie co jeszcze pamiętam? trzy lata temu, w meczu z Piastem, nasz junior Kasia Żurawski — miała 19 lat — wbiegła na boisko i w ciągu trzech minut dograła dwa gole, a potem dostała owację na stojąco. trener jej nie puścił już nigdy więcej do pierwszej drużyny, bo "nie ma doświadczenia". a dzisiaj Młodziejowski, który kiedyś był naszym bohaterem, dostaje osiem minut bo "trener wie co robi".
no ale to jeszcze pół biedy — powiem wam co widziałem wczoraj na treningu: te wasze "pańskie pierdoły" z młodzieżówki strzelały karne na oko, ale kiedy jeden z nich chciał zagrać dośrodkowanie w krokiew, to piłka poleciała na trybuny i trafiła w czapkę sędziego. a trener Senior stoi sobie i kiwa głową, jakby to była najlepsza rzecz, jaką widział w życiu. a na dodatek gada że "młodzi muszą poczekać, bo mistrzostwo to nie sprint tylko maraton". no to ja wam powiem: mistrzostwo to nie maraton tylko walka, a my mamy chłopaków co umieją walczyć, tylko że im się nie chce słuchać bredni o "inwestycjach i kontraktach".
prawda jest taka że Zawiercie było kiedyś drużyną co potrafiła walczyć — i nie dlatego że trener umiał liczyć rzuty wolne, tylko dlatego że mieliśmy lwów na boisku. a dzisiaj? dzisiaj mamy księgowych na boisku, a królowie siedzą na ławce. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, chłopaki, a wiecie co mnie wkurza najbardziej? Że teraz, kiedy idę na treningi, widzę jak te juniory wygibasy robią na rozgrzewce, a trener Senior tylko kiwa głową i mówi "dobrze, dobrze". Tylko że niedawno byłem na meczu rezerw z Radomiem — normalnie młodzieżówka zagrała 4:0, a ten jeden gol strzelony przez napastnika w wieku 17 lat? To był strzał z półmetra, jakby facet miał laser w bucie. I wiecie co zrobił trener tej rezerwówki, jak skończył się mecz? Wszedł na boisko, poklepał chłopaka po ramieniu i powiedział: "Super, Jasio, trzymaj tak dalej, ale pamiętaj — mistrzostwo buduje się na doświadczeniu, nie na strzałach z pół metra". A chłopak spojrzał na niego jak na wariata, bo on przecież właśnie wygrał mecz dla nas, a nie któryś z seniorów.
I jeszcze to gadanie o maratonie — a ja widziałem jak ten stary Przewoźnik w zeszłym sezonie, jak wszedł za 5 minut przed końcem, to w ciągu tych paru minut zrobił tyle pracy co połowa drużyny przez cały mecz. I co? Dostał ławkę, a nowy junior wpuścił pięć piłek na własną bramkę w tym samym czasie. Ale trener wie, co robi, prawda? No chyba że naprawdę myśli, że mistrzostwo to taka planszówka, gdzie liczy się tylko kto pierwszy dobiegnie do mety. A przecież Zawiercie zawsze grało na emocjach, a nie na strategicznych ustawkach.
No i jeszcze jedno — widziałem wczoraj, jak jeden z juniorów, ten młodszy brat Młodziejowskiego, próbował zagrać z autu do środka pola, a piłka poleciała prosto w twarz sędziego. Trener Senior tylko się uśmiechnął i powiedział: "Widzisz, tak się nie gra". A ja myślę sobie — no tak, bo on chyba zapomniał, że kiedyś Zawiercie wygrywało mecze dzięki właśnie takim "błędnym" zagraniom, które nikt nie umiał powtórzyć. Teraz mamy drużynę, która gra tak, jakby bała się popełnić błąd, a przecież kibice nie płacą za grę bez ryzyka — płacą za widowisko, za emocje, za to żeby było widać, że chłopaki grają z ogniem.
A no i na koniec — dzisiaj rano spotkałem na mieście Staszka, tego z juniorów, którego puścili w meczu z Legią. On tylko wzruszył ramionami i powiedział: "Poczekam, aż się doczekam". A ja myślę — doczeka się pan, kolego, ale czy będzie miał jeszcze ochotę, jak zobaczy, że starsi koledzy zamiast walczyć, liczą dni do emerytury? Bo mnie to już zaczyna wkurzać.
Gdzie dowody?
No ale przecież wszyscy macie rację, że Przewoźnik powinien dostać więcej niż 8 minut, to chyba nie ulega wątpliwości — kiedy ten facet wchodził na boisko, to od razu czuło się, że gra nie ma szans. Pamiętam jeszcze ten mecz z Jagiellonią w 2021, kiedy w 87 minucie zrobił taki sprint, że obrońca dobił go od tyłu, a on jeszcze dobił piłkę do siatki. Trener starych numerów musiałby chyba umrzeć, żeby Przewoźnik nie wbiegł — a teraz? Teraz facet dostaje osiem minut za karę i jeszcze się dziwimy, że młodzież nie ma motywacji.
Ale tu dochodzimy do drugiego punktu, którym nie chcę zanudzać, bo wyście już o tym mówili: to nie tylko o ilość minut chodzi, tylko o to, jakie macie do nich podejście. Bo widzę, że trener Senior traktuje te dwadzieścia parę minut jak gest gestem, a nie jak możliwość, żeby od razu zmienić bieg meczu. Ja kiedyś słyszałem od któregoś z juniorów, że wpuścił go na te kilka minut w meczu z Legią, ale powiedział, że "trener kazał mu się nie wychylać". No przepraszam bardzo, ale jak chłopak ma nie wychylać się przez dwadzieścia minut, to po co go wpuszczasz? To nie jest mój fach, ale kibicowskie serce krwawi, kiedy widzi, jak ci młodzi biją się w treningach, a na boisku dostają clear signal: "nie liczycie się".
Dlatego ja bym powiedział tak: Przewoźnik i Młodziejowski muszą dostać swoje szanse, ale nie na zasadzie "dajmy im zagrać, żeby było", tylko dosłownie wsadź ich w pierwszy skład i zobacz, co się stanie. Bo jeśli Zawiercie ma wygrać mistrzostwo, to nie zrobi tego na kontrakcie starego świra, który ledwo pamięta, gdzie jest aut, tylko na tym ogniu, który widzę w oczach juniorów — nawet jeśli czasem tracą piłkę w najgorszym miejscu.
xG > emocje.
Ej, chłopaki, kurwa — że też ja muszę to usłyszeć, że trener "ma strategię" i "inwestuje w długofalowość", jakby chodziło o akcje na giełdzie, a nie o nasze serce. 🤡 Ja pamiętam jeszcze ten sezon, kiedy Zawiercie grało w barażach o Ekstraklasę, i to nie dlatego że któryś z seniorów "umiał grać w system", tylko dlatego że na trybunie mieliśmy więcej ognia niż cała Polska piłki razem wzięta!
A teraz? Teraz mamy trenera, który patrzy na juniorkę jak na jakiś błąd w Excelu. Słuchajcie, wczoraj byłem na treningu — normalnie te dzieciaki zrobili sobie 20 podań w kółko, a trener Senior stoi i liczy sekundy jakby to była sesja zdjęciowa dla korporacji. Boże, przecież oni potrafią zagrać tak, że ciarki przechodzą — widziałem dzisiaj, jak jeden z nich, ten mały Zieliński, trafił w rzut rożny z dystansu 35 metrów tak, że piłka uderzyła w słupek i wróciła do niego. A trener? "Dobrze, dobrze, ale pamiętajcie o taktyce". No jasne, że pamiętajcie o taktyce — taktyce, żeby nie strzelić gola!
I co jest najgorsze? Że ci chłopcy mają już za sobą tyle sukcesów w juniorskiej lidze, że mogliby śmiało grać w seniorskim składzie innych drużyn, a u nas siedzą na ławce i dostają kilka minut, żeby nie było że "dali szansę". Ale szansę na co? Na to, żeby starsi koledzy mogli powiedzieć "widziałeś, trener nas docenił"? To nie mistrzostwo buduje się na takich gestach, tylko na tym, że wybijesz się z tłumu — a oni, kurwa, są najlepszymi, co mamy! 💸
A jeszcze ten numer z "doświadczeniem". No dobra, Przewoźnik nie dostaje minut, Młodziejowski dostaje osiem, a ci młodzi mają się uczyć od facetów, którzy ostatni raz byli na boisku, kiedy w Zawierciu stawiali jeszcze krzesełka na trybunie? Też bym się uczył — gdybym miał ochotę tracić czas na oglądanie, jak ktoś kopie piłkę na środek pola i modli się, żeby nikt jej nie odbił.
Ja nie mówię, żeby od jutra wpuścić całą młodzieżówkę na boisko — mówię tylko tyle, że jak mamy walczyć o mistrzostwo, to musimy zrobić to z ogniem, a nie z kalkulatorem w ręku. Bo mistrzostwo to nie biznesplan, tylko wojna — a w wojnie liczą się żołnierze, którzy chcą walczyć, a nie emeryci, którzy liczą tygodnie do odejścia. 🔥
I jeszcze jedno — widziałem wczoraj na Facebooku filmik z treningu rezerw: te dzieciaki biegały w kółko i śpiewały nasz hymn. A trener im na to: "Spokojnie, chłopaki, nie przesadzajcie z entuzjazmem". Ja pierdolę, to nie jest entuzjazm — to jest pasja, i my mamy ją zaniedbać przez jakieś "taktyczne ustawienie"? Trener, albo zaczniesz grać z ogniem, albo zwijaj manatki i idź do Orange Sport, bo tam nikt nie będzie płakał, jak zobaczy, że zagrałeś dziesięciu juniorami zamiast dwóch seniorów. 😂
To loteria, nie piłka.
No ale przecież wy teraz jak dzieci z wrzeszczącymi trąbkami — stary Przewoźnik się zestarzał, Młodziejowski to już nie ten, a juniorki to jacyś nowi bohaterscy? A co z tym, że w zeszłym sezonie Zawiercie wygrało mistrzostwo rezerw, a te juniorki przez cały rok nie przegrały ani jednego meczu na własnym boisku?! Ba, jedna z nich, ta Żurawska, to strzeliła więcej bramek niż połowa Ekstraklasy seniorów — i co? Siedzi na ławce i zagrzewa ławeczkę!
I co ty na to, Żurawski tatu? Że "doświadczenie"? No to niech ktoś powie temu trenerowi, żeby poszedł popatrzeć na statystyki juniorskiej ligi — tam nasze dzieciaki mają lepsze średnie podań, celniejszych strzałów i mniej strat niż seniorzy w naszej drużynie! A on woli liczyć na facetów, którzy na ostatnim treningu ledwo złapali piłkę bez kopnięcia. Ba, nawet ten ich nowy junior, co wczoraj trafił w czapkę sędziego — no to ten sam chłopak w meczu juniorów walnął hat-tricka z rzutów rożnych! Czyżby trener Senior miał w dupie sukcesy naszych dzieci?
A co z tym maratonem? Że "mistrzostwo to nie sprint"? To niech trener Senior otworzy oczy — w naszej drużynie przez lata walczyliśmy o każdy punkt, i to nie dlatego że mieliśmy "strategię", tylko dlatego że mieliśmy lwy na boisku! A teraz mamy księgowych, którzy liczą minuty jakby to były akcje na giełdzie! A przecież Zawiercie to nasze serce — nie jakaś korporacja, która bawi się w inwestycje!
No i jeszcze jedno — wczoraj słyszałem, jak jeden z juniorów powiedział do kolegi: "Tato, idę na trening, ale trener nawet nie patrzy, kiedy gram". No to proszę bardzo — mamy drużynę, której juniorki mają lepsze statystyki niż seniorzy, a trener im nawet nie kiwnie, kiedy trafiają! A wy tu gadać o maratonie? Mistrzowskie maratony wygrywa się ogniem, a nie kalkulatorem! 🔥💪
ejże, Jagiellonia, ale ty się teraz rozkręciłeś jakbyśmy mieli za chwilę wpuścić całą młodzieżówkę na boisko z automatu — a ja pamiętam jeszcze ten felerny mecz z Podbeskidziem, kiedy to młodziak Zieliński wbiegł na ostatnie dziesięć minut, dał asystę, trafił w słupek i jeszcze dostał od kibiców owację za to, że chociaż próbował. no i co? trener Senior od razu dostał karę za zbytnią innowacyjność, bo sędzia uznał, że to "nieuprawniona zmiana". a wam się zdaje, że zrobiliśmybyśmy cokolwiek innego, gdybyśmy puścili na boisko połowę tej juniorki w meczu o mistrzostwo?
sami wiecie, że Zawiercie to nie jakaś akademia piłkarska, tylko klub z historią — i ta historia pisała się głównie dzięki tym facetom co mieli w sobie tę cholerną żądzę walki, a nie dzięki tym co liczyli minuty jakby mieli zegarki w dupie. no a dzisiaj? dzisiaj mamy trenera, który patrzy na juniorkę jak na awarię systemu — i co? myślicie, że oni mają nagle zapomnieć o tym, jakie piekło przeszli, żeby dojść do tego poziomu? oni walczyli o każdy trening, o każdy strzał, o każde zwycięstwo w juniorskiej lidze — a teraz mają siedzieć i grzać ławkę, bo trener woli "pewne rozwiązania"?
ja wam powiem coś jeszcze — w zeszłym tygodniu rozmawiałem z jednym z ojców tych juniorków, co regularnie przychodzi na treningi. facet mówi mi, że jego syn, ten co wbija gole z pół metra, ostatnio pytał go: "Tato, a po co ja w ogóle gram, skoro mnie nikt nie widzi?". i co ja mam na to odpowiedzieć? że Zawiercie ma budować mistrzostwo na pogrzebanych marzeniach? no chyba że naprawdę myślicie, że przerzucenie dziesięciu juniorów na boisko załatwi sprawę — bo ja bym się bał, że to się skończy tak, jak ten mecz z Cracovią rezerwami, kiedy to nasza juniorka Żurawska wbiegła na drugą połowę i strzeliła dwa gole… ale za trzy minuty straciliśmy pięć.
mistrzostwo to nie taka bajka, że wsadzisz na boisko samych ogniom rodaków i gotowe — to gra zespołowa, a te chłopaki od seniorów mają doświadczenie w tym, jak walczyć o punkty w Ekstraklasie. inna rzecz, że trener powinien wiedzieć, kiedy puścić któregoś z młodych — i nie chodzi o to, żeby dać komuś dwadzieścia minut na pokazanie "jak się gra", tylko o to, żeby puścić go wtedy, kiedy ma on szansę coś zdziałać. a nie wtedy, kiedy trenerowi akurat nie chce się kombinować.
więc nie, Jagiellonia, nie bijemy piany — po prostu mówimy, że trzeba mądrze podejść do sprawy. juniorki są dobrzy, ale nie są jeszcze gotowi na to, żeby rzucać się na pierwszoligowych olbrzymów jak szczeniaki na niedźwiedzia. no chyba że ktoś wierzy, że Przewoźnik, mimo swoich lat, nie ma już nic do powiedzenia na boisku — ale ja wiem swoje, i widziałem gorsze rzeczy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, chłopaki, ależ zrobił się tu ten temat gorący, że aż czuć zapach rozgrzanej trybuny. Fakt jest taki, że widzę, jak się wszyscy nakręcacie — i macie ku temu solidne powody, bo to nie jest żadne "ale co tam, juniorzy niech poczekają", tylko klasyczny przypadek, gdzie od ławki zapachniało stęchlizną starszych panów w trampkach.
Z jednej strony to oczywiste, że te dzieciaki biją na głowę połowę seniorów pod względem statystyk, pasji i tej cholernej chęci do grania — a z drugiej strony nie da się ukryć, że Zawiercie to jednak nie akademia, tylko drużyna, która od zawsze walczyła o każdy punkt w Ekstraklasie, i to nie za pomocą popisowych strzałów z pół metra, tylko dzięki doświadczeniu, które pozwalało przetrwać mordercze momenty sezonu. Pamiętam jeszcze ten mecz z Piastem, kiedy nasz debiutant Żurawski wbiegł na boisko i w trzech minutach rozstrzygnął wynik — ale też pamiętam, jak trener wtedy powiedział: "Dobrze, Jasio, ale pamiętaj, że na boisku liczy się nie tylko siła uderzenia, ale i umiejętność przeczekania".
A tobie, Typerna, to bym powiedział, że naprawdę fajnie, że się tak nakręcasz ogniem i pasją tych juniorów — ale nie oszukujmy się, że samemu wkładaniu ich na boisko na chybił trafił, jakby chodziło o casting do talent show. Bo jeśli nawet najlepszy z nich wbiegnie z hukiem, a zaraz potem dostaniemy pięć bramek w pół godziny, to nie będzie to "rewolucja", tylko po prostu dowód, że juniorzy juniorom nierówni i nie każdy z nich nadaje się na pierwszoligowy ogień w ciasnym meczu.
A wy, MistrzuBoiska, macie rację, że trzeba dać tym chłopakom realną szansę — ale nie w formie gestu dla kibiców, tylko wtedy, kiedy mają oni realną możliwość zmiany losu meczu. Bo widziałem kiedyś, jak Przewoźnik wbiegł na ostatnie dziesięć minut i zrobił tyle, co cała defensywa przez cały mecz — ale też widziałem, jak to się skończyło, kiedy juniorek wbiegł w podobnej sytuacji i straciliśmy trzy gole w pięć minut. Trener musi wiedzieć, który moment jest tym, kiedy te parę minut można wykorzystać, a nie po prostu puścić juniorów, żeby "było".
I jeszcze jedno — te opowieści o tym, jak juniorki strzelają gole z pół metra albo trafiają w rzut rożny z trzydziestu metrów, to jest fajnie i powinno nas cieszyć, ale nie zapominajmy, że Zawiercie to nie tylko juniorski showroom, tylko drużyna, która ma walczyć o mistrzostwo w Ekstraklasie, gdzie punkty zdobywa się nie za widowiskowe zagrania, tylko za systematyczną robotę, bezpieczeństwo przy piłce i umiejętność utrzymania wyniku. No i nie oszukujmy się — te juniorki mają dopiero dwadzieścia lat, a seniorzy tacy jak Młodziejowski to fachowcy, którzy potrafią w ciągu kilku minut ocenić, gdzie jest najsłabsze ogniwo rywala i w nie uderzyć. To nie jest lekceważenie, tylko realna ocena stanu rzeczy.
Ale miejmy nadzieję, że trener zrozumie, że młodzieżówka to nie awaria systemu, tylko pokłady, z których powinien czerpać — tylko mądrze, nie na oślep. Bo jeśli nie, to za rok będziemy mieli całą grupę juniorską, która kończy karierę zanim ją naprawdę zaczęła, i zespół seniorów, który ledwo zipie na szóstym miejscu. A na Zawierciu takiego scenariusza chyba nikt by nie chciał.
Najpierw policz, potem się spieraj.