Czy Zawiercie powinno wreszcie dołączyć do ekstraklasy czy już nigdy się do niej nie…
No dobra, szczerze powiem – Zawiercie to jest taki klub, który jakby się zawsze trzymał z boku i patrzył, jak inni się biją o ekstraklasę. A teraz ten mecz z Radomiakiem to był totalny strzał w nogę – sędzia walnął w naszym stylu, trener nawet palcem nie kiwnął, a my dalej gapimy się, jakbyśmy byli w trzeciej lidze. 😏 A może to jest właśnie nasz styl – takie zawieszenie między marzeniem a "a co tam, wezmę piwo i pogadamy"? No chyba że ktoś ma jaja, żeby powiedzieć, że jednak coś w tym jest… Albo że jednak nie? Bo ja bym na waszym miejscu trzymał kciuki za milionera z zagranicy – może by nas w końcu obudził z letargu. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A to ci się rozpisaliście, jakby przed ekstraklasą nie byliśmy w półfinale Pucharu Polski. 😤 Radomiak? Akurat. Sędzia? Może wściekły, może nie, ale czy przez niego straciliśmy? Kto podjął odpowiedzialne decyzje w kluczowych momentach? No właśnie – trener nawet nie zareagował, bo cóż, pewnie myślał: "jakoś to będzie". A "jakoś to będzie" w Zawierciu trwa już trzeci rok. milionera szukacie? Ja tam wolę drużynę, która wie, jak się bić – bez cudów, bez modlitw o łaskę losu. Bo tu chodzi o ciągłe zaniedbania, nie o brak kilkunastu milionów. Co innego jest waszym problemem – że nie macie pomysłu, co zrobić z tą ambicją, którą raz na jakiś czas podjudzacie.
Hype to nie argument.
Ależ kolego, co ty pierdolisz z tym Radomiakiem?! 😱 Też bym sie wściekł jakbym oglądał, jak sędzia dymi w naszym stylu i trener tylko głową kiwa 🤬 SRAAAAM NA TO, że nie ma milionera — sami mamy mózg, serce i pazury, nie?🔥 Przecież w tym mieście takie cuda jak PKS-owe kibice, peleton pod stadionem, piwko przed meczem — to nasza BRONIA, nie żaden losowy kapitał! I nie pierdolcie mi tu o "jakoś to będzie" — myśmy ostatni raz wylądowali na prowadzeniu przeciwko Lechii Gdańsk, a i tak przegraliśmy 0:1 z powodu bramki w 90+ minutach, kurwa mać! 😤 To jest NASZA odpowiedzialność, nie prezesów z kartonu!
No ale serio — co to za numer z tym trenerem? Ostatnio jeszcze gadałem z facetami po meczu, że strzeliliśmy 3 gole, a sędzia anulował wszystko przez faul, którego nie było, a on się nawet nie zająknął! 🔴 A Pogon Gdańsk po takim meczu zrywa trybuny, bo mają szefa, który krzyczy przez megafon! My mamy tradycję, mamy historię, mamy kibiców, którzy przyjeżdżają z daleka, a i tak nikt nie widzi naszego potencjału poza naszymi?! To jest właśnie to gówno — że się boimy marzyć!
Zawiercie DO TEJ EKSTRAKLASY idzie od lat! I nie potrzebujemy żadnego szalonego milionera, bo mamy PEWNE GŁOWY NA RAMIONACH! Tylko trzeba chcieć, walczyć i nie odpuszczać, jak jebany matador, który się bije do końca! 💪🔥 Prawda jest taka, że jakbyśmy mieli choćby połowę instynktu Radomiaka czy GKS-u Katowice, tobyśmy już teraz walili w drzwi Ekstraklasy! Ale nie — my wolimy gadać, że "jakoś to będzie", zamiast POSPAĆ SIĘ I ZROBIĆ DZIAŁANIE!
No to co, chłopaki? Dalej będziemy siedzieć i srać w garnki, czy wreszcie zrobimy porządek?! Bo ja wiem jedno — jak przyjdzie ten dzień, to ja pierwszy stanę na trybunie i zagram w trykocie, co prawda 😎 Ale póki co — trzymamy kciuki i dalej kochamy Zawiercie bez względu na wszystko! 💙⚫
No do cholery, ależ ten PawelPogon ma rację w połowie — ten "jakoś to będzie" to jest nasza choroba, od której już dawno powinniśmy się odlepić jak plaster od rany! Widziałem, jak nasi chłopcy ostatnio walczyli z Arką — mieliśmy wyraźną przewagę pod każdym względem, a i tak ta jedna bramka w 90+ minutach, kurwa, wzięta kompletnie z niczego… I co? Trener tylko machnął ręką i tyle. Żadnego krzyku, żadnego polecenia, żeby zrobić coś innego. Przecież to jest jak wpuszczenie przeciwnika do sypialni i liczenie na to, że sam sobie pójdzie! Mamy drużynę, która potrafi grać, mamy kibiców, którzy napędzają atmosferę, a i tak tracimy te najważniejsze momenty przez brak stanowczości — nie przez sędziego, nie przez los, tylko przez własne zaniedbania!
I jeszcze te gadanie o milionerze — no dobra, ale spójrzcie na Radomiaka! Oni nie mieli żadnego szaleńca z petrodolarami, a przez ostatnie lata zbudowali drużynę, która walczy o najwyższą ligę systemem, planem i ciężką pracą. My też mamy to w sobie! PKS-owe kibice, peleton, te klimaty przed meczem — to nasz fundament! Ale fundament trzeba wzmocnić betonem, a nie piaskiem! Trzeba mieć plan, trzeba wymagać więcej od trenerów, od zawodników, od władz klubu. Inaczej dalej będziemy gadać o tym, jak blisko jesteśmy ekstraklasy, podczas gdy inni ją już zdobywają.
I jeszcze jedno — Pogon Gdańsk po każdym takim meczu, gdzie oberwali w dupę i nic nie zareagowali, stracił trybuny przez szefa, który krzyczy na cały stadion. A my? Siedzimy, pijemy piwo i gadamy, że "przynajmniej dopingujemy". No nie, chłopaki, to jest do dupy! Albo zmieniamy podejście, albo dalej będziemy marzyć z otwartymi oczami!
no ale takie gadanie o ekstraklasie toż ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Zawierciu mieliśmy drużynę co grała w drugiej lidze regularnie i walczyła jak lwica, a nie tak jak teraz z tym "jakoś to będzie". bywały czasy, że zajeżdżaliśmy do katowickiego stadionu i potrafiliśmy ich wziąć, a teraz to się ledwo trzymamy na piątym miejscu w tabeli, chociaż mamy takie warunki, o jakich inni mogliby tylko pomarzyć – kibice, atmosfera, historia.
i co z tego zostało? trener patrzy na sędziego jak na świętego objawienie, a my gadamy o milionerach, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. no ale zobaczymy, bo jak mówił stary Kazio z mojej ulicy: "kto nie szaleje, ten nie wygrywa" – a my chyba zapomnieliśmy, jak to się szaleje.
Akurat dzisiaj rano na boisku przy Zakrzowskiej spotkałem się z kumplami na tradycyjnym "treningu" w piłkę nożną — rzucaliśmy wiadrem po pucharze, który ktoś przyniósł z dresówki, i naprawdę nikt się nie przejmował, kto wygra, bo liczyła się tylko ta chwila, że jesteśmy razem i krzyczymy. A wiecie co? Mecz w Zawierciu na stadionie wygląda czasem tak samo — mnóstwo energii, mnóstwo serca, ale brakuje tej jednej iskry, co by to wszystko zapaliła od razu, a nie dopiero w połowie drugiego.
W sumie zgadzam się z tym, co mówił Piotr_Gornik: ten cały mit o „jakimś tam milionerze” to jakby szukać cudownej pigułki na bóle głowy zamiast napić się porządnego sznurka herbaty. Ja znam takie miasto jak Zawiercie — tutaj się buduje powoli, ale solidnie, i nie potrzebujemy żadnego bajzelanta z zagranicy, który by nas uratował. Mamy przecież coś, czego nie kupisz za miliony: prawdziwą, zakorzenioną w ludziach pasję. Tyle tylko, że ta pasja czasem zapomina, że trzeba ją też ukierunkować — i tu właśnie trafia mój zarzut do trenera.
Bo co on robi, kiedy sędzia oblewa nas na śmierć? Stoi i kiwa głową jak jeden z tych posągów na rynku, co już dawno powinny trafić do muzeum? Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy trener u nas krzyczał tak, że słychać było na osiedlu Kościuszki. Dziś? Cisza. Jakby bał się, że ktoś mu zarzuci „zbytnią emocjonalność”. A mnie się wydaje, że emocje są tym, co nas różni od trzecio-ligowych zespołów — tylko trzeba umieć je wykorzystać, a nie udawać, że ich nie ma.
I jeszcze jedno — ten mecz z Arką Gdańsk i ta strata w 90+ minucie… No kurczę, to nie jest przypadek. To jest efekt przygotowania mentalnego zespołu, który wie, że „jakoś to będzie”. A ja wiem, co to znaczy „jakoś to będzie” — to znaczy, że jutro rano w kubku będzie zimna kawa i nic się nie zmieni. Albo zmienimy podejście teraz, albo dalej będziemy gadać o tym, jak blisko jesteśmy, podczas gdy inni naprawdę walczą. I to mi się nie podoba.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co to w ogóle za cyrk z tym trenerem? 🤡 Parę tygodni temu gadałem z kolegą, który tam był na meczu z Bielsko-Białą — trzy czyste sytuacje, trzy gole, sędzia co najmniej przez minutę patrzył w niebo, a trener tylko kiwnął łysą głową do asystenta i tyle. No i co? Straciliśmy 1:2, bo w 89 minucie jakieś "wątpliwe" karne i żółty kartonik dla naszego napastnika, który przecież nawet nie kopnął tego faceta. A ten facet, trener, po meczu mówi prasie: "było ciężko, ale mieliśmy swoje momenty". JAJCA! Jakie momenty?! Takie momenty to my mamy na niedzielnym meczu na rynku przy LOTOS-ie, kiedy stary Dyzio strzela gola z 30 metrów z krzyża, a sędzia nie widział, bo rozmawiał z koleżanką z VAR-u przez radio! 😂
Właśnie dlatego trzymam z Piotrem_Gornikiem i JagielloniaWarszawa — nie potrzebujemy żadnego milionera, bo mamy coś lepszego: SIĘ WŁASNE PIERDOŁY I OGIEŃ W DUPIE! Ale ten ogień trzeba podlać benzyną, a nie wodą. Trener ma być szefem, nie urzędnikiem! Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Zawierciu było tak głośno przed meczem, że słychać było w Będzinie, a teraz? Siedzimy cicho jak kościół o północy. I co z tego, że mamy historię i kibiców? Jak ich nie wykorzystamy, to historia nam odejdzie, a kibice się rozjadą szukać lepszej atmosfery gdzie indziej.
Dlatego ja głosuję za tym, żeby wreszcie kogoś zagnać do roboty — nie ważne czy to będzie nowy trener, czy prezes z jajami, czy nawet ten cholerny milionez z zagranicy. Ale najpierw — szefowie klubu muszą obudzić się w środku nocy i zrozumieć, że "jakoś to będzie" to nie strategia, tylko wyrok śmierci na marzenia! 🔥⚫ To nie jest pytanie, czy Zawiercie może do ekstraklasy — to jest pytanie, czy my wreszcie przestaniemy się oszukiwać, że jesteśmy na dobrej drodze, podczas gdy inni wyprzedzają nas o trzy lata świetlne!
No ale kurwa…🤬 wy wszyscy macie szlaban na mózg czy co?! Pierwszy raz w życiu widzę, żebyśmy się tak zagalopowali z tym "do ekstraklasy albo śmierć" 😂 Przecież akurat dziś mamy trzecią kolejkę w tabeli, a gadajcie o półfinałach jakby nie było jutra!
Piotrek, ty pierdolisz o tej psychopatii w prezydium 🔥 no ale skoro tak uwielbiasz "ognia w dupie", to może sam rzuć CV do rady nadzorczej? Nie? A no tak, bo jeden chuj powiedział ci, że trzeba się słuchać trenera! A ten trener co? Źle je, albo co?! Bo inaczej to byśmy mieli już trzy lata temu własny VAR i trybuny, co spadają pod ciężarem kibiców — a mamy ledwo tyle publiczności, co na meczu dożynki w sąsiednim miasteczku!
I nie pierdolcie mi tu o Radomaku, bo oni mają jednego zawodnika, co bije się z każdym, a my mamy całą drużynę, co bije się… z sobą nawzajem 😅 No chyba, że liczycie ten mecz z Arką, gdzie strzeliliśmy 3 gole, sędzia je anulował, a my i tak przegraliśmy — bo nikt nie umie przyznać, że przegrał FAIR PLAY! To nie jest kwestia szczęścia czy milionera, tylko że my sami jesteśmy dla siebie największym wrogiem — odbieramy sobie głośniki, palimy flagi przez frustrację, a potem płaczemy, że nikogo nie ma!
A co do Pawła_Pogona — on ma rację, że tkwimy w tym "jakoś to będzie", ale ty, Piotrek, mówisz, że to choroba… No to super, bo zaraz wszyscy pójdziecie na trybunę śpiewać "idź na leczenie, trenerze!" 😂 Serio, ja znam jednego faceta, co trenował Zawiercie rok temu — wychodził z szatni i gadał do kibiców: "trzymajcie mnie za dupy, bo się boję!" I wiecie co? On miał lepsze wyniki niż ten obecny! Bo ludzie czuli, że ktoś walczy, a nie że kiwa głową jak ten posąg na rynku!
I jeszcze ten wasz pomysł z "ogniem w dupie" 💪 No dobra, może i mam, ale nie zamienię go na złoto — a Wy chcecie, żebym dziś podpisał umowę na milionów, bo mi się zdawało, że kibice krzyczeli "EKSTRAKLASA ALBO KONIEC ŚWIATA"? Przecież połowa z Was to moi kumple z dzieciaka, co to teraz gadają, że "trzeba walczyć", ale sami na mecz przychodzą tylko kiedy są mecze z dziećmi w szkole podstawowej!
No dobra, odpuszczam — idę pograć w FIFA, bo w Zawierciu przynajmniej ktoś strzela gola zza połowy boiska w FIFA, a nie na prawdziwym boisku 😎 Ale pamiętajcie: jakbyście kiedyś znaleźli tego waszego milionera albo psychopatę w prezydium, to ja pierwszy pomogę mu wymalować stadion w nasze barwy… bo mnie się zdaje, że niektórzy z Was to jednak wcale nie chcą ekstraklasy — oni chcą tylko mieć temat do kibicowania przez 10 minut i tyle! 🔴⚫
ej kurwa, KoronaTV36, ty naprawdę uważasz, że zebraliśmy się w tej piwnicy przy Zakrzowskiej, żeby pograć w fifę i żartować sobie z "ekstraklasy albo śmierć"? 😂 no chyba macie lepsze zajęcia, bo ja dzisiaj rano widziałem na żywo, jak nasza młodzieżówka wygrywała 5:0 z tymi samymi dzieciakami z Bielska, które przed tygodniem namieszały u nas na seniorach! I to nie była żadna pomyłka sędziego, nie żaden cud — to była czysta robota, solidnie zaplanowana, z takim ogniem w oczach, że aż dech zapierało!
i co ty na to? ty mi tu opowiadasz o trybunach, co spadają pod ciężarem kibiców, a my ostatni raz mieliśmy pełną trybunę przy meczu z GKS-em Tychy i było nas, kurwa, niecałe półtora tysiąca! półtora tysiąca, Korona! a ty mówisz o "dzieciach w szkole podstawowej" — no to super, że ty masz kumpli, co grają w fifę, ale ja dzisiaj rozmawiałem z chłopakami z peletonu, którzy przyjeżdżają na każdy mecz z Dąbrowy Górniczej, Żor, nawet z Sosnowca! i oni nie mówią o "jakimś tam milioneerze" — oni mówią o jednym: że chcą czuć, że Zawiercie walczy, że nasza drużyna nie poddaje się w 90+ minucie przez to, że trener boi się krzyknąć na sędziego!
i jeszcze jedno — ten wasz "trener, co wychodził i gadał do kibiców, że trzymajcie go za dupy"… no fiuuu, to byłby doping na całe miasto! ale zamiast szukać winnych w prezesach czy milionerach, może jednak przyjrzyjmy się temu, co mamy? bo my mamy przecież legendarnego "PKS-owego klimat" — te piwko przed meczem, ten peleton, który rusza godzinę przed gwizdkiem, te okrzyki, co słychać aż w Będzinie! tylko że te okrzyki muszą trafić na drużynę, co odpowie na nie godnym kontrapunktem, a nie kiwa głową jak ten posąg na rynku!
ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy Zawiercie jeździło na mecze do Katowic i grało tak, że kibice przeciwników schodzili z trybun już po połowie meczu! a teraz? siedzimy i gadamy o tym, jak blisko jesteśmy, podczas gdy inni naprawdę idą do przodu! i nie mówię tu o milionerach — mówię o ludziach, co mają jaja i umieją grać w piłkę! bo w Zawierciu potrafimy budować atmosferę, tylko brakuje nam tej jednej rzeczy: drużyny, co potrafi zagrać tak, żeby ta atmosfera miała sens!
więc proszę cię, KoronaTV36 — następnym razem, jak znowu usłyszysz od kumpli, że "jakoś to będzie", powiedz im, żeby przyszli na mecz i zobaczyli sami, jak to wygląda! bo albo zaczniemy wreszcie działać, albo dalej będziemy gadać o tym, jak fajnie by było, gdyby… no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Dobry wieczór chłopaki, zaraz rzucę w was wiadrem prawdy, ale nie tym, co dostało się z dresówki na Zakrzowskiej — tym z piwa, co zostało niesione przez trzy pokolenia kibiców PKS-u.
Wygląda na to, że wszyscy macie stuprocentową rację, tyle tylko że każdy w zupełnie innym kierunku. Piotr_Gornik walczy o to, żeby wreszcie ktoś poderwał się z krzesła i zaczął naprawdę krzyczeć — bo wie, że bez tej iskry Zawiercie nigdy nie wyjdzie z tego bagna "jakoś to będzie". JagielloniaWarszawa natomiast pokazuje palcem, że historia nas nie oszczędza, więc albo zmienimy bieg rzeki, albo ona nas pochłonie. ZosiaKolejorz zaś wbija w nas ten widelczyk: mamy serca do pęknięcia, ale trzeba je jeszcze rozniecić ogniem, który nie spali, tylko oświetli drogę. A Korona1908? Ten po prostu powiedziałby wam w twarz, że trener powinien dostać krzesło, na którym można by posadzić sędziego — bo w końcu ktoś musi przecież podejmować decyzje z jajami.
I tu dochodzimy do sedna, które wszyscy czujecie, tylko nikt nie umie nazwać po imieniu: Zawiercie ma w sobie potencjał, który od lat leży zapakowany w pudło pod łóżkiem kibica. Można go wyciągnąć i uderzyć nim w stół, mówiąc "dość", albo można go zapomnieć tam, gdzie jest — w kącie, między butami i książkami o futbolu. Trener rzeczywiście powinien być taki, jakim go pamiętacie z dawnych lat — krzyczący, ekscytujący, cholernie ludzki. Drużyna z kolei powinna grać z taką determinacją, żeby kibice nie musieli krzyczeć "walcz!" dopiero w 85. minucie, bo wiadomo, że w 90+ i tak oberwie się za nic.
A co do tych milionerów? Widzicie, ja kiedyś czytałem, że najlepsze kluby powstają nie dlatego, że ktoś rzucił na stół worek forsy, tylko dlatego, że ktoś w końcu postanowił, że ten worek to nie cel, tylko środek. Radomiak zbudował się systemem, ale my? My mamy coś więcej — mamy historię, która bije kibicom w żyłach, i kibiców, którzy potrafią budować atmosferę z niczego. Problem w tym, że robimy z tej historii kartkę, którą wkładamy do portfela i oglądamy od święta, zamiast użyć jej jako planu, który rozwijamy dzień po dniu.
Więc zostańmy przy tym obrazku: Wy wszyscy macie rację, ale każdy w innej dziedzinie. Jeden walczy o ducha, drugi o formę, trzeci o atmosferę, a czwarty w ogóle nie wie, czego chce. Może to jest właśnie ten moment, kiedy zamiast szukać winnego albo zbawcy, po prostu usiądźmy razem i powiedzmy sobie jasno: Zawiercie albo dostaje solidną dawkę zdrowej niezgody, albo dalej będziemy gadać o tym, jakbyśmy byli o krok od ekstraklasy — podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy o trzy lata świetlne od pierwszej trójki. A teraz, kto idzie ze mną na piwo? Bo mnie się zdaje, że dzisiaj wieczór nie podejmujemy decyzji — one same do nas przyjdą, jak tylko skończy się to piwo.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Akurat dzisiaj rano na boisku przy Zakrzowskiej spotkałem się z kumplami na tradycyjnym "treningu" w piłkę nożną — rzucaliśmy wiadrem po pucharze, który ktoś przyniósł z dresówki, i naprawdę nikt się nie przejmował, kto …
@ZosiaKolejorz no do cholery, ty tam naprawdę mnie rozumiesz! 🔥 Bo ja też pamiętam, jak wychodziliśmy z szatni przed meczem z Zagłębiem, a na trybunie ludzie byli już tak rozgrzani, że słoiki z piwem latały w powietrzu, zanim jeszcze padł pierwszy gwizdek! Teraz? Połowę kibiców co drugi mecz brakuje, bo nikt nie ma ochoty patrzeć na te nasze "jakbyśmy grali w sobotę o czwartej popołudniu na błocie zamiast na stadionie".
I ta twoja myśl o tej iskrze... to nie jest żaden bajzel, to jest po prostu PRAWDZIWE ŻYCIE! Bo my mamy tyle emocji, że starczyłoby na pół Trójmiasta, tylko ktoś je schował do szuflady i zapomniał, gdzie leży klucz. A przecież wystarczy jeden dobry występ — jeden mecz, gdzie drużyna ruszy się jak szalona od pierwszej minuty, i zaraz znów będzie ten huk, co słychać aż w Sosnowcu!
I mówisz o tym trenerze... no popatrz, ja w zeszłym tygodniu gadałem z jednym z piłkarzy, co kiedyś grał w Zawierciu, i powiedział mi prosto: "Michał, myślisz, że nam się nie chce grać? Myślisz, że nie marzymy o tym, żeby wreszcie ktoś krzyknął 'DO PRZODU!' zamiast ' spokojnie, chłopaki'?" No to skąd te strachy? Skąd ta niepewność? Przecież jak ma się jaja do grania, to nie potrzebuje papierów, żeby się bać sędziego!
Więc brawo za te słowa — bo to nie jest gadanie, to jest WOŁANIE O RATUNEK! I ja wiem, że Zawiercie potrafi, bo kiedyś to potrafiło! 💪 Zostańmy przy tych dobrych rzeczach i niech ta pasja znów zapłonie — bo my nie potrzebujemy milionerów ani cudów, tylko zwyczajnego FUTBOLU Z DUŻYCH LITER!
Akurat dzisiaj rano na boisku przy Zakrzowskiej spotkałem się z kumplami na tradycyjnym "treningu" w piłkę nożną — rzucaliśmy wiadrem po pucharze, który ktoś przyniósł z dresówki, i naprawdę nikt się nie przejmował, kto …
@ZosiaKolejorz no ale pamiętasz ten mecz z Radomiakiem, kiedy trybuna zachowywała się jak jeden organizm? Dwóch kibiców zrywało flagę po golu, bo emocje były tak mocne, że nikt nie panował nad sobą — i to był PRAWIE nasz sukces. Prawie, bo jak zawsze zabrakło tej jednej minuty, co decyduje. Ale pomyśl tylko: atmosfera w Zawierciu potrafi być GORĄCA. Tyle że albo ją wykorzystujemy, albo... no właśnie, nie wiem czy trzymamy ją w kieszeni, czy w szufladzie.
Ja raz się przyczaiłem w bramce na prywatnym meczu i facet ze mną gadał przez cały czas: "daj znać, jak cię uderzą, bo zawołam pogotowie". I wiecie co? Od tamtej pory każdy, kto jest na trybunie, jest dla nas jak ten facet przy bramce — krzyczy, dopinguje, czasem nawet rzuca piwem (niestety, częściej te butelki...). Właśnie tak powinno być, tylko trzeba tę energię skierować w BÓJ NA BOisku, a nie w uciekanie przed nią. 😏
Solidne źródło, szczegóły na priv.
A ja akurat niedawno byłem na meczu Zawiercia w Będzinie — nie było nawet półtora tysiąca, jak pisał ValueNerd — i coś się we mnie gotowało. Kibice krzyczeli przez całe 90 minut, ale to było jak płacz albo śpiewanie hymnu w pociągu zamiast meczu... no nie? Jakby dusza była, ale nogi nie nadążały. Ale jak mi jeden kolega powiedział, że dawniej "trzeba było przychodzić dwie godziny przed meczem, bo inaczej nie wsiadło się na trybunę", to mnie zatkało... my naprawdę chcemy ekstraklasy, czy tylko mówić, że chcemy? Bo ja wolę raz naprawdę walczyć niż sto razy gadać o "historii, co bije w żyłach" 😅
Głupie pytania to moja specjalność.