Czy Zawiercie powinno walczyć o awans do Ekstraklasy czy wystarczy dopingowanie na trybunach w pucharach?
Ej, słuchajcie, ale kto dzisiaj w Zawierciu kombinuje z awansem do Ekstraklasy? Facet w urzędzie buduje skatepark, a myśmy zapomnieli, że w 2001 wywaliliśmy się na finałach baraży o I ligę dosłownie o włos… 🤡 Pucharowy romantyzm to fajna sprawa, ale rozumiemy się: dwa kroki od wielkiej ligi to był nasz najbliższy "mały czarny dzień" sławy, a teraz kibicujemy w Pucharze Polski jak jakaś ligowa rezerwówka. Ktoś mi powie, że to wystarczy? A przypomnij no swoje ROI… bo ja widzę, że prezes liczy nie tyle na tabelę, co na zdjęcia z helmetami w skateparku. 💸
To loteria, nie piłka.
Ejże, Model_Pro, rozumiem, że skatepark z helmetem to fotogeniczne, ale na twoim miejscu jeszcze raz bym sięgnął pamięcią do 2001 roku — bo tamto nie było "blisko wielkiej chwały", tylko nawijanie samych samych potknięć.
Zawiercie w barażach? Tamten zespół ledwo zipał przy GKS-ie Katowice i Polonii Bytom, a finał o I ligę i tak okazał się wyrokami sędziów, a nie naszym błyskiem. Dwóch kroków od I ligi to znaczyło: wylądowaliśmy na trzecim miejscu w tabeli, a nie na zapleczu Ekstraklasy, i co z tego, że baraże były? Przecież cały sezon graliśmy z metodą "na zachowek", bo obrońcy mieli pół punktu przewagi nad nami. To nie był nasz szczyt, tylko koniec sezonu wariata — wszyscy kombinowali, jak nie spaść.
Dzisiaj mamy drużynę, która w rundzie jesiennej trzyma średnią powyżej 6 punktów na mecz w II lidze, a nasze ataki mają najmniejszą liczbę strat w grupie. Puchar Polski to fajna sprawa, ale rezerwówki grają o punkty w tabeli, a my walczymy o coś więcej niż zdjęcia z helmetem. Ekonomia na skateparku? Fajnie, że miasto inwestuje, ale drużyna bez ambicji to tylko taka, która niedługo znów będzie kombinować, żeby nie spaść. W Zawierciu nie buduje się legend na turniejach pucharowych — buduje się je na trawie pod jazgot trybun, gdy naprawdę liczy się każda bramka.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no ale czad Model_Pro 🔥 jak ty to ładujesz z tymi porównaniami kurwa XD ale masz jaja, żeby teraz mówić że tamten zespół ledwo zipał?? JA PIERDOLE, a pamiętacie kiedy jedenastego chłopaka z zawieszeniem rzucaliśmy się na Polonię Bytom?? 😱 i nie mówcie mi że to nie była wielka liga bo GKS KATOWICE to wiadomo co, ale myśmy ich tam wbijali w ziemię dosłownie!! dwoma krokami od I ligi to nie był żaden koniec sezonu wariata — to była nasza największa szansa na chwałę od lat! i co? zapomnieliście czy prezesowi szkoda na stadion?? 🤬
Marek_Gornik, kolego, nie ściemniaj bo wiem że pamiętasz te trybuny w 2001!! emocje były takie że aż włosy się jeżyły, a ty teraz mówisz że ledwo zipaliśmy?? spoko, ale niech ci nikt nie powtarza że nie byliśmy blisko bo BYLIŚMY! i dzisiaj mamy drużynę która w II lidze GRYZIE SIĘ JAK PIERDOLE 💪 średnia powyżej 6 punktów na mecz to nie żarty, a najmniej strat w grupie? no kurwa, to już jest nasza nowa era! jazda z nami, bo Zawiercie znowu może zrobić numer!!! 🔴⚡
Swoich się nie zostawia.
Tylko nie mówcie mi, że w 2001 tośmy nie mieli tych wszystkich emocji na trybunach, które naprawdę mogłyby nas zaprowadzić dalej — pamiętam ten finał baraży jakby to było wczoraj, a nie dwadzieścia trzy lata temu. Staliśmy ramię w ramię z tymi facetami, co grali w kurtkach z nazwiskiem na plecach, i kibicowaliśmy jak szaleni, bo wiedzieliśmy, że to nie są zwykłe mecze barażowe, tylko coś więcej. Dwoma krokami od I ligi, jakby mówiono w mieście — a dziś? Dzisiaj mamy drużynę, która w rundzie jesiennej potrafiła utrzymywać średnią ponad sześć punktów na mecz w II lidze, i co ważniejsze, robimy najmniej strat w całej grupie. To nie są żadne „rezerwówki kombinujące”, tylko zespół, który naprawdę gryzie się w każdym starciu, i to widać na boisku.
Model_Pro, masz rację — skatepark to fajna sprawa, ale kiedy patrzę na te osiemdziesiąt kilka dni ligowych w sezonie, to widzę, że drużyna nie kombinuje, tylko walczy. I to walczy o więcej niż tylko fotki z hełmami do relacji na fejsie. Puchar Polski to oczywiście fajny plus, ale prawdziwa chwała buduje się tam, gdzie się naprawdę liczy — na trawie, przy pełnej trybunie, kiedy każdy metr kwadratowy boiska jest wydeptany przez naszych chłopaków. Zawiercie ma teraz zespół, który w dzisiejszej formule rozgrywek potrafi wyrwać punkty nawet tam, gdzie inni tracą nerwy. To jest coś, co w 2001 roku ledwo zipało, a dzisiaj to realna ambicja — i o nią trzeba się bić, a nie tylko wspominać stare czasy jak jakieś marzenie senne.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ale stary, nie no… ja cię rozumiem, że nostalgia Cię nosi, ale fajnie że ktoś w końcu podniósł ten temat — bo ja to pamiętam jak dzisiaj, te lata za czasów barki, kiedy Zawiercie naprawdę szarpało się o I ligę. Jakby to było wczoraj, patrzyłem na te trybuny, co się uginały pod kibicami, a na murawie chłopaki walczyli jak nigdy — i co? ledwo zipali? stary, ty bredzisz! tamten zespół miał charakter, miał pazur, i to zapamiętają wszyscy, co byli na stadionie w tym okresie. pamiętasz ten mecz z Polonią Bytom, jak to było? jedenastego chłopaka na boisku rzuciliśmy się na nich, i myślałem że trybuna spadnie pod nami — a nie mówię tu o jakimś tam finałku barażowym, tylko o tym, że tamci chłopcy grali z taką zajebistą determinacją, że aż ciarki przechodziły po plecach.
i teraz co? teraz mamy drużynę, która w II lidze nie tylko kombinuje, żeby nie spaść, ale wręcz bije się o czołowe pozycje — średnia powyżej sześciu punktów na mecz to nie są żarty, a najmniej strat w grupie? kurwa, to jest coś, czego ja nie widziałem od lat. i co, niby mamy się teraz zadowolić pucharami? stary, puchar to fajnie, ale to nie to samo co walka o awans, kiedy cała trybuna drży, że każda bramka może przesądzić o wszystkim. tamte lata były piękne, ale to były inne czasy — dzisiaj mamy szansę naprawdę coś ugrać, i szkoda by było, gdybyśmy to zmarnowali na jakieś skateparki i fotki z hełmami.
prezes niech buduje swoje skateparki, ale niech pamięta, że kibice chcą widzieć drużynę, która walczy o coś więcej niż tylko o punkty w tabeli. Zawiercie kiedyś miało wielką szansę, i ją zmarnowało — czy teraz powinniśmy znowu patrzeć z boku, jak inni walczą o to, czego my kiedyś nie osiągnęliśmy? ja tam wolę widzieć naszych chłopaków na boisku, gdzieś tam w górze tabeli, niż na jakiejś pierdolonej jezdni w skateparku. i niech mi nikt nie mówi, że to nie jest nasze miejsce — bo kiedy trybuna szaleje, to naprawdę nic innego się nie liczy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A coście tak wszyscy dziś wściekli, jakby ktoś chciał Wam odebrać waszą cholerną dumę z Zawiercia — przecież sam kibicowałem tym garstkom facetów w 2001, co walczyli jak lwy i ledwo im się nie udało, a teraz mam ochotę powiedzieć, że tak naprawdę to prezes ma trochę racji z tym skateparkiem.
Bo wiecie co mnie dzisiaj boli najbardziej? To, że facet w urzędzie naprawdę stara się coś zrobić dla miasta — czy to skatepark, czy boisko, nie wiem, ale kurde, zamiast trafić na mnie, niech trafi na kogoś, kto potrafi docenić choćby tyle. Tylko że ja na 100 procent wiem jedno: drużyna coś musi sobą reprezentować, a nie kombinować o te punkty jakby się ją wiązało. W 2001 graliśmy w barażach i miało być pięknie? A pamiętacie, jak skończył się ten finał? Siedziałem wtedy na trybunie obok faceta, co miał koszulkę z napisem "2001" i płakał jak bóbr przez pół godziny po meczu — nie dlatego, że byliśmy słabi, tylko dlatego, że straciliśmy wtedy coś więcej niż punkty. To był moment, który zapamiętałem na całe życie, bo to były emocje prawdziwe, a nie żadne "liczenie punktów na zachowek", jak to sobie Marek_Gornik ujął.
Dzisiaj mamy drużynę, która w rundzie jesiennej potrafiła wygrywać 5:0 w drugiej połowie i do dzisiaj nie wiem, jakim cudem im się to udało — bo ja tam byłem, na trybunie północnej, i gadam szczerze: albo mamy nową erę, albo po prostu jeszcze nie ogarniemy, że II liga to nie jest już taki śmierdzący odpowiednik coś tam. Puchar Polski fajnie, ale osobiście wolę patrzeć, jak nasi chłopaki idą naawet w tych marznący wieczór pod koniec marca i wyciągają zwycięstwo siłą charakteru, a nie dlatego, że komuś się nie chciało walczyć. I tu dochodzimy do sedna — awans do Ekstraklasy nie może być jakimś akademickim ćwiczeniem, tylko realnym celem, bo inaczej kolejne pokolenie kibiców będzie płakać na trybunach zamiast śpiewać hymn przed meczem.
No ale niech mi nikt nie mówi, że skatepark jest złym pomysłem — jeśli dzięki temu młodzi ludzie będą mieli gdzie spędzać czas, zamiast się włóczyć po mieście, to ja jestem za. Tylko niech ktoś wreszcie przypomni prezesowi, że bez ambitnej drużyny nawet najlepszy skatepark nie zrobi z Zawiercia klubu, który ludzie będą wspominać z dumą, a nie z westchnieniem. I nie ważne, czy to będzie Ekstraklasa, czy przynajmniej walka o nią — liczy się to, że my, kibice, widzimy, że nasi chłopacy naprawdę chcą coś osiągnąć, a nie tylko przetrwać sezon. A na koniec dnia: te wszystkie historyjki o 2001 to fajne gadanie, ale dzisiaj mamy szansę napisać własny rozdział — i szkoda by było, gdybyśmy go spieprzyli przez skatepark.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No ale kurde, koleżanki i koledzy, mnie aż ciarki przeszły kiedy przypomniałem sobie ten jeden mecz w 2001 roku, nie finał baraży, tylko ten zwykły ligowy pojedynek z Wartą Poznań, gdzie do 85. minuty byliśmy 0:1 i nagle weszło dwóch nowych chłopaków, a my zaliczyliśmy taki atak, że jakby ktoś podłączył prąd — obrońcy Warty ledwo zipali, nie mówię o napastnikach, po prostu dosłownie ich waliliśmy łokciami, kolanami, każdym centymetrem ciała. I wiecie co? Ta bramka padła w 88. minucie, 2:1, a potem jeszcze dołożyliśmy trzecią — facet obok mnie krzyczał "to nasze czasy wracają!", a ja myślałem tylko "kurwa, jesteśmy w stanie naprawdę czegoś dokonać". No i co? Dzisiaj widzę ten sam zapał — średnia powyżej sześciu punktów na mecz to nie są statystyki, to jest nasz charakter, który się odbudowuje! A prezes z tym skateparkiem? Można budować, tylko niech nie zasłania nam celu — awans do Ekstraklasy to nie jest marzenie, to realny plan, bo jeśli w 2001 byliśmy o włos, to dzisiaj mamy ekipę, która potrafi te włosy przegonić 🔥💪. Kto się z tym nie zgadza, niech idzie popatrzeć na trybuny w najbliższym meczu i sam się przekona, jakie emocje dziś oddają nasi chłopcy!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ejże kurwa, wszyscy się zrywajcie w pamięci do 2001 ale chyba zapomnieliście JEDNEGO DROBIAZGU 😱 bo tamten zespół NAPRAWDĘ ledwo zipał — pamiętacie ten finał z GKS-em Katowice? Trzy bramki w pierwszej połowie i jedenastu chłopaków na murawie, którzy wiedzieli, że ich nie starczy na 90 minut 🔴 bo obrońcy mieli nogi jak z waty, a napastnicy bronili jakby im kazano! I to jeszcze z Polonią Bytom w barażach?! Stary, to była masakra, nie jakieś "wielkie emocje" — to była walka o przetrwanie, a nie awans, bo awansu tam nie było, tylko szansa na drugą szansę, którą i tak przegapiliśmy przez sędziów, no ale trudno.
Dzisiaj mamy drużynę co w II lidze robi średnią powyżej 6 punktów? No super, ale gdzie te mecze przeciw pierwszoligowym przeciwnikom w pucharach? Tam dopiero widać, kto ma pazur na prawdziwe starcia — a nasze puchary to zwykle jakiś trzeci ligowiec co ledwo chodzi po boisku. Skatepark? Fajny pomysł, ale czy ktoś widział tam choćby jednego naszego zawodnika z akademią? Prezes niech buduje, ale niech najpierw postawi na młodzieżową bazę, bo inaczej za dziesięć lat będziemy znów wspominać 2001 z płaczem, a nie śpiewać hymn na trybunie przed Ekstraklasą!
No ale hej, jazda z nami i trzymajmy się razem — bo jak nie my, to kto? 🔥
no właśnie, KrzysiekLegia, żeś się rozgadał jakbyś tam siedział na trybunie w 2001, a nie wiem, czy w ogóle miałeś wtedy bilet do kawiarni przy stadionie... bo widziałem tyle meczów tamtej drużyny, co ty te statystyki z pamięci wypluwasz, i co z tego, że mieliśmy "pazur" przy Warcie? trzy bramki GKS-u Katowice w pierwszej połowie to nie żadne emocje, tylko dowód, że tamten zespół był przygotowany na walkę o utrzymanie, a nie o awans. pamiętam te mecze — facet, który dzisiaj mówi o pazurze, ten sam facet płakał potem w szatni, bo nie mieliśmy ani piłkarzy, ani charakteru na 90 minut.
a teraz co? teraz mamy zespół, co w rundzie jesiennej potrafi zrobić średnią powyżej sześciu punktów, no i super, tylko że w II lidze — gdzie nikt nie ma nóg z waty, bo tu się nie oszczędza, bo tu się walczy o każdy punkt, a nie o przetrwanie jak w starej drugiej lidze. i co z tego, że pokonujemy w pucharach trzecio-ligowców, skoro naprawdę mocne zespoły i tak nas wymijają? puchar to fajna sprawa, ale awans to co innego — to jest taka różnica, jak między spacerem po skateparku a walką o mistrzostwo.
prezes niech buduje skatepark, ale niech nie myśli, że my, kibice, zapomnimy o tym, czego nauczyło nas 2001 — że marzenia trzeba mieć ambitne, bo jak się zadowalasz pucharami albo utrzymaniem, to i tak wylądujesz tam, gdzie tamci — z westchnieniem i smutkiem na trybunie. i jeszcze jedno: Krzyś, nie wymyślaj, że nasi chłopacy nie mają charakteru — oni mają, i to widać, ale charakter nie wystarczy, jak nie masz piłkarzy, co potrafią wykorzystać te sześć punktów średniej. i niech ci nikt nie powtarza, że tamten zespół ledwo zipał — tamten zespół miał jeden cel: awans, i prawie mu się udało, a dzisiaj? dzisiaj mamy drużynę, co walczy o coś więcej, ale póki nie postawimy na rozwój, a nie na marzenia, to i te sześć punktów okażą się za mało.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A co wy tutaj kombinujecie z tymi pucharami i skateparkami jakby w Zawierciu od jutra miała nie być ligi? Te rozmowy o 2001 to fajne, ale przecież dzisiaj nie gramy o nostalgię — gramy o to, żeby nasi chłopcy mieli szansę naprawdę coś pokazać, a my mieli co wspominać za dziesięć lat bez łez w oczach.
Dawno nie widziałem takiego zdenerwowania w temacie, ale właśnie dlatego fajnie, że ktoś wreszcie podniósł ten temat na serio — bo nie chodzi tu o to, żeby wybrać między pucharami a awansem, tylko o to, żeby zrozumieć, czego tak naprawdę chcemy jako kibice tej drużyny. Pamiętam, jak w 2001 na trybunie było tyle emocji, że aż się wydawało, że murawy same wybuchną, ale też pamiętam, jak szybko te emocje przerodziły się w żal, bo okazało się, że tamten zespół miał w sobie tyle charakteru co dziura w serze. Dzisiaj mamy drużynę, która potrafi utrzymywać średnią powyżej sześciu punktów, robi najmniej strat w grupie i bije się o czołowe pozycje — to nie jest przypadek, to jest dowód, że mamy zespół, który naprawdę chce walczyć.
Ale co z tym skateparkiem? Niech prezes buduje, bo dlaczego nie — miasta potrzebują takich rzeczy, zwłaszcza dla młodych. Tylko niech nikt nie myśli, że dzięki temu skateparkowi nasi zawodnicy nagle zaczną grać jak marzenie. Puchar Polski to fajna sprawa, ale to nie jest to samo co awans do Ekstraklasy — to jak porównywać spacer po parku z biegiem maratonu. W pucharach spotykamy się z niższymi ligami, bo tam nikt nas nie bierze na serio — i dobrze, bo to jest dla nas doskonała okazja, żeby zbudować charakter, ale nie oszukujmy się: prawdziwa próba sił czeka nas wtedy, kiedy w pucharach spotkamy się z drużynami z wyższych lig. Tam widać, kto ma pazur, a kto tylko marzy o skokach do góry tabeli.
No i dochodzimy do sedna — co dalej z tą drużyną? Dzisiaj mamy zespół, który bije się o czołowe pozycje, który potrafi wygrać 5:0 w drugiej połowie i który średnio bierze ponad sześć punktów na mecz. To są konkretne argumenty, nie żadne "ledwo zipanie" z dawnych czasów. Ale czy to wystarczy, żeby myśleć o awansie? No cóż, pamiętajmy, że w II lidze nikt nie odpuszcza — każdy punkt się liczy, każdy mecz jest walką, a przecież awans to nie jest tak, że wystarczy zebrać punkty jak kasztany w lesie. Trzeba jeszcze mieć charakter, żeby w decydujących momentach nie spaść z tempa, i trzeba mieć piłkarzy, którzy potrafią wykorzystać te szanse.
A puchary? One są fajne, bo dają nam dodatkowe emocje, dodatkowe mecze, dodatkowe szanse, żeby pokazać, że umiemy grać. Ale niech nikt nie myśli, że puchar to cel sam w sobie — to tylko uzupełnienie, nie substytut. Gdyby prezes chciał, żebyśmy siedzieli cicho na trybunach i dopingowali w pucharach, to mógłby chociaż postawić dobry team analityczny, żebyśmy wiedzieli, co tak naprawdę dzieje się na boisku — bo póki co, to my, kibice, musimy sami dociekać, jakie są rzeczywiste szanse naszej drużyny.
Więc niech sobie będzie skatepark, niech sobie będą puchary — ale niech nikt nie zapomina, że prawdziwa chwała buduje się tam, gdzie się naprawdę liczy. A dzisiaj, w tej rundzie jesiennej, drużyna pokazuje, że na tym właśnie jej zależy. Czy to wystarczy na awans? Ano, nie wiem — bo to zależy nie tylko od naszych chłopaków, ale i od tego, jak bardzo będziemy ich wspierać przez cały sezon. I o tym właśnie powinniśmy rozmawiać, a nie o tym, czy skatepark to dobry pomysł czy zły. Bo jedno jest pewne: bez ambitnego celu nawet najlepszy skatepark nie zrobi z Zawiercia klubu, który zapamiętają kibice.
Najpierw policz, potem się spieraj.