Czy Zawiercie naprawdę potrafi pokonać na własnym stadionie każdego przeciwnika oprócz
Akurat nieźle się przez przypadek dowiedziałem dzisiaj, że nasz Zawiercie to chyba jedyny zespół w III lidze, który ma kontrakt z sędzią na tak długie godziny strażackie. No bo jakby nie patrzeć, to już drugi raz w tym sezonie wywalili im taką "rękę" w rzutowym, co wychodziły prosto z kolana – a facet od razu rękę do góry, karny, i tyle widzimy. I co, nie jestem pewien, ale chyba nie o przypadki chodzi, tylko o coś więcej?
Przeciwnicy sobie pewnie pomyślą: "Widzicie, Zawiercie gra tak słabo, że nawet sędzia się boi, że go rozjadą kibice". A może akurat odwrotnie – boi się, że podziękujemy mu za to dyrektywne poprowadzenie meczu na honorowym miejscu w pierwszym rzędzie? Bo macie, panowie, jakiś inny pomysł, jak inaczej tłumaczyć te dosłowne nieuchronności przy standardach?
I niech no ktoś tu z was, wielcy analitycy piłkarscy z waszego fotela, powie, że nie wiecie, o czym mówię. Jasne, że wiecie – tylko jak zwykle wolicie milczeć, żeby nie naruszać świętego dogmatu, że "sędzia zawsze ma rację". Tylko że u nas w Zawierciu widzimy różnicę między kolanem a łokciem, a nie między "prawdopodobieństwem błędu" a "pewniakiem". A jeśli nie – to może jednak najwyższy czas rozliczyć się z tym, że chyba nie na boisku mieliśmy dzisiaj ten problem?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A to się dzisiaj znowu obudziłem w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, gdzie kolano od razu strzela golem. Kurczę, facet w sędziowskim mundurze chyba zapomniał, że w Zawierciu nie gramy w szachy ani w ping-ponga — tyle że na meczu to on zachowywał się jakby grał w obie naraz.
A propos tych "długich godzin strażackich" — czy ktoś sprawdził, ile faktycznie trwa taka kontuzja? Bo jeśli mi ktoś powie, że sędzia ma tyle na sumieniu standardów, co stary krawiec na torbach ze ścinkami, to niech się przygotuje, że następnym razem zamiast kibicować, będę liczył, ile razy podnosił rękę przez te 90 minut. Dwóch takich pomyłek w sezonie to nie żaden przypadek, to już trend. A trendy albo się potwierdza, albo zmienia — tylko trzeba chcieć zobaczyć, a nie udawać, że wszystko jest idealnie.
I niech mnie ktoś poprawi, ale chyba nie o tym, że Zawiercie jest jedyne w III lidze — tylko o tym, że zrobiło się z waszego niezawodnego ekwilibrysty coś w rodzaju nieoficjalnego trenera technicznego dla przeciwnika. Na własnym stadionie? Widzowie nie płacą za to bilety, żeby oglądać, jak arbitrzy rozstrzygają swoje prywatne spory z domem. To naprawdę nie jest śmieszne, tylko smutne.
I teraz ktoś na pewno powie: "Ale jakie standardy, bo w Zawierciu to teraz każdy futbolówką rzuca, aż trafi". Tylko że dzisiaj nie było mowy o szczęściu — ręka wyleciała z kolana jakby ją ktoś pchnął pilotem do telewizora. Czysta inżynieria przestrzeni, nie fizyka kwantowa. A ja wolę wierzyć własnym oczom niż oficjalnym komunikatom, które zawsze wychodzą pięć minut po gwizdku.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej stary, ja tam dzisiaj naprawdę miałem ochotę zalać tym kiblowym zapachem ten sędziowski fartuszek 😱🔥 Jakim prawem on rękę do góry wali jakby to był aut?! Piłka mu uderzyła w kolano, a on tak odruchowo - chłopaki na ławce mieli miny jakby im właśnie powiedzieli, że dziś kolacja to tylko ogórkowa w puszce i nie ma dodatku.
I co wy na to, że nasze zawodniki muszą grać jakby mieli dwie nogi lepsze od reszty bo i tak i tak mają być ukarani za bycie z Zawierciem?! 💪 Serio, rozumiecie to? Od dwóch meczów to już system - nie szczęście, nie przypadek, tylko celowe duszenie na własnym boisku. A my mamy milczeć i klaskać bo sędzia to świętość? Przecież to jakaś paranoja!
I ty LiczbyPro, mówisz o tych strażackich godzinach - ja wiem, że się nie da sprawdzić, ale jeśli ten facet tak lubi nasze standardy to może następnym razem niech przyjdzie na trybunę i powie nam prosto w oczy, że jesteśmy beznadziejni i dlatego tak karze 🤬 No naprawdę, kto to wymyślił?!
Julka_zTrybun mówisz, że wali w telewizor - no ba, dokładnie tak! Jakby pilotem strzelił wprost w nasz progres. Ja tam bym te nogi policzył ile razy podnosił - niech mu się zrobi jasne, że nie jesteśmy drużyną do bezkarnego obrażania! My tu walczymy o każdy punkt, a on nas rozstrzyga po swojemu.
Mury za chłopakami, nie damy się! Jakie tam standardy - my mamy swoje, a oni swoje, i dobrze widać które są fałszywe 🔴💪 Już ja im pokażę, że Zawiercie to nie kościół, żeby sędzia bez konsekwencji właził w moje niedzielne obiady!
Swoich się nie zostawia.
Mówicie, że mnie poniosło, bo walę w ten "telewizorowy pilot" na własnym stadionie? Że niby nie powinienem takiego kopa odczuć, jakby mnie ktoś uderzył w samego siebie? To co się działo dzisiaj, to nie była piłka — to była premedytacja.
Ten sędzia miał w ręku nasze marzenia o trzech punktach jakby to były cyfry w jakimś jego prywatnym rachunku. Dwa razy w sezonie. Dwa razy, gdy piłka uderza w kolano, a on podnosi rękę jakby mu ktoś kazał narysować czerwoną linię między naszym postępem a resztą tabeli. To nie są przypadki — to jest wzór. A wzory albo się bronimy, albo pozwalamy, żeby ktoś inny dyktował, co dla nas "normalne".
I jeszcze ten argument, że skoro Zawiercie gra słabo, to sędziowie muszą nas karać, bo boją się reakcji trybun. Tak, jasne — tylko że dzisiaj nie było mowy o strachu przed gniewem kibiców. Było coś znacznie gorszego: obojętność. Tak jakby sędzia powiedział sobie: "Dziś im pokażę, kto rządzi". A my mamy milczeć i mówić, że to "trudno", bo przecież "sędzia ma rację"?
Nie, stary — dzisiaj nie chodziło o szczęście, nie chodziło o niepewność reguł. Chodziło o to, że ktoś postanowił wykorzystać naszą własną arenę przeciwko nam. I jeśli teraz zaczniemy liczyć te "długie godziny strażackie" albo wymyślać jakieś statystyki, to stracimy z oczu najważniejsze: nie liczby się liczą, tylko to, że nasze boisko przestało być nasze. Zgubiliśmy je w momencie, gdy ktoś uznał kolano za ramię.
A was nie dopada ten smród? Ten zapach, że mieliśmy dzisiaj zagrać mecz, a zamiast tego oglądaliśmy, jak jakiś facet w fartuszku ustawia nasze punkty w swoim systemie? Bo ja nie mogę spać z tym obrazem. Trzy punkty mogły należeć do nas, a one odleciały w kosmos razem z tą ręką wyciągniętą w powietrze jakbyśmy byli wroga drużyną, a nie gospodarzem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
kurczę, to mi coś przypomniało jak na meczu z Radomiakiem w 2011 to bym się założył, że sędzia wali po oczach naszym zawodnikom na każdym kroku — a teraz patrze i myślę, że młodzi tego po prostu nie widzieli, bo wtedy jeszcze kibice mieli łapówki w kieszeni, a nie szacunek do arbitra. tamten facet wręcz walił gwizdkiem jakby to była pałka policyjna, a myśmy musieli grać w piłkę z widokiem na trybuny zajęte przez policję. no ale to było coś innego, bo ówczesny prezes działał pod stołem, a my byliśmy za słabi żeby cokolwiek udowodnić.
teraz macie takiego gościa który wali ręką w powietrze jakby mu ktoś kazał zrobić porządek w naszym dorobku, a my wstajemy i kiwamy głowami że „tak to już jest”. a ja pamiętam czasy kiedy Zawiercie miało taki luz na boisku że przeciwnicy rezygnowali z kontynuowania gry, bo bali się naszego podejścia — a dzisiaj musimy walczyć o to żeby ktoś uznał że kolano nie jest ręką. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ejże, ludzie, ale wy to chyba dzisiaj ze swoim anty-sędziowskim zapałem tak naprawdę chcecie mi wmówić, że Zawiercie gra jak jakiś drugoligowy kolos a nie jak zespół, który jeszcze niedawno walczył o utrzymanie? 😱 przecież to nie sędzia nas traci, tylko my sami siebie bijemy w mordę na boisku! dwaj karne oddani na rzecz rywala to jeden sprawa, ale co z tym, że nasz ataku nic nie potrafi strzelić w 90+3, co? 💪
i jeszcze ten wasz numer z "majaczeniem przez cały mecz" — no dobra, może dzisiaj nie poszło, ale w meczu z Bytomiem przed tygodniem to my byliśmy górą przez 80 minut, tylko że komuś wpadło do głowy oddać piłkę do autu przy 1:0 i 5 minutach dogrywki… i co, sędzia też temu kiblował? nieeee, tu ktoś ma braki w podstawach, a wy zamiast przyznać, że chłopaki gubią się jak szpilki w sianie, to szukacie winnego w fauli, który akurat wyszedł — CZASAMI — sędziemu 🤬
i nie, nie będę bronił chamskiego prowadzenia arbitra, ale powiedzcie mi, po co walimy w ten jeden gwizdek jak w największe zło wszechczasów, skoro potem i tak nie potrafimy wykorzystać sytuacji? mamy karny, zawodnik idzie do piłki… i trafia w słupek. niech mnie ktoś kopnie, bo ja już nie rozumiem tej logiki — albo gramy, albo narzekamy, ale jednego i drugiego na raz to nie ujdzie nam na sucho!
i jeszcze ten wasz "straszny sędzia na strażackich godzinach" — no niech no ktoś mi powie, ile w tym sezonie mieliśmy karnych na naszą korzyść? zero? to może zamiast płakać nad tym, co nas ominęło, lepiej popracować nad tym, co my sami robimy źle? bo jeśli nie, to następnym razem ten sam facet, co dzisiaj "walił pilotem w telewizor", znowu nam powie, że jednak ręka była, a my znowu nic nie zrobimy!
no i na koniec — fajnie, że jesteśmy tacy zjednoczeni przeciwko arbitrom, ale niech któryś z was przyzna, że dzisiejszy mecz to było totalne bagno, a nie jakieś celowe dławienie. może jednak zamiast szukać winnych w szarej eminencji za linia boczną, spojrzymy prawdzie w oczy i przyznamy, że po prostu nie umiemy wygrać gdy naprawdę trzeba? 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej, Orzeł, stary, ale ty chyba dzisiaj wstałeś i od razu pogryzłeś kawałek radochy z pierwszego tygodnia września albo co? bo ja pamiętam, jak jeszcze dwa tygodnie temu wy, całe forum, biliście brawo za te nasze podania wprost na pole karne i „widzę tu wielką drużynę” — a dzisiaj od razu szukamy dziury w całym i winnego za każdym rogiem?
w meczu z Bytomiem to nie był żaden cudowny plan, tylko normalna gra, i owszem, mieliśmy te dwie-trzy sytuacje, tylko że przeciwnik miał szczęście albo któregoś z naszych nie ogarnęło w decydującym momencie. ale ręka? ręka to jest coś innego — to nie jest „może tak, może nie”, tylko prosta sprawa: kolano = kolano, ramię = ramię. a ten dzisiejszy facet to nie pierwszy lepszy — on walił w powietrze jakby mu ktoś kazał pokazać, że Zawiercie to teraz drużyna do bezkarnego kopania po nogach.
i co ty na to, że w zeszłym roku na takim samym standardzie straciliśmy punkty w meczu z ŁKS-em II, a nikt nie zrobił nic? wtedy też krzyczałem, że to trend, a mnie mówili: „Mateusz, ależ skąd, to jeden mecz”. dzisiaj znowu trend. i co, mamy dalej kiwać głowami jak głupie gęsi?
a co do twojego „zero karnych na korzyść” — to może sam sprawdź, ile razy w tym sezonie sędzia dał nam rzut wolny w polu, którego nie było? albo ile razy zagraliśmy w osłabieniu przez faul na naszym napastniku, którego uznał za „łagodny kontakt”? no chyba nie myślisz, że tylko karne się liczą — przeciwnik ma wolny strzał z 25 metrów, a my tracimy punkt, bo sędzia uznał, że tamten delikatnie dotknął piłkę łokciem. i co, to też jesteśmy sobie winni?
i jeszcze ten twój argument, że „możemy oglądać się na to, co my zrobimy źle” — no świetnie, tylko że dzisiaj nie chodziło o naszą grę. chodziło o to, że ktoś uznał naszą arenę za swoją policyjną pałkę. i jeśli my dzisiaj nie zakwestionujemy tej ręki, to jutro dostaniemy kolejną, a pojutrze znowu, aż w końcu ktoś zrozumie, że Zawiercie nie jest miejscem do eksperymentów z gwizdkiem.
no i na koniec — fajnie, że jesteś „trzeźwy i realny”, ale może jednak nie zrzucajmy wszystkiego na biednych zawodników? bo ja pamiętam, jak jeszcze w zeszłym sezonie nasz Kozioł strzelił gola z rzutu wolnego, który wszyscy widzieliśmy że był poza polem, a sędzia uznał go. i co, on też miał „braki w podstawach”? nie, tylko sędzia uznał, że to jest dla nas. a dzisiaj nie. no to może jednak coś się zmieniło — nie w zawodnikach, tylko w tym, kto dzisiaj miał ochotę na „porządki” na naszym stadionie.
idźcie sobie teraz i mówcie, że ja robię z igły widły — tylko że ja pamiętam, jak się grało w Zawierciu, kiedy trybuny szalały, a przeciwnicy się bali nawet podejść pod nasze pole karne. dzisiaj mamy stadion pełen ludzi, którzy płacą za bilety, żeby zobaczyć, jak ktoś im odbiera marzenia jednym ruchem ręki. i jeśli my tego nie zakwestionujemy, to następnym razem zamiast kibicować, pojedziemy do domu i włączymy mecz w telewizji — bo tam przynajmniej sędziowie nie będą mieli nas za drugoligowy zespół do bezkarnego obrażania.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A tak w ogóle — ktoś z was widział, jak dzisiaj na trybunach wyglądał nasz trener, kiedy sędzia podniósł rękę? Bo ja tam siedziałem akurat obok starego Byka, tego gościa, co jeszcze pamięta czasy, kiedy Zawiercie grało w piątej lidze i nikomu nie było do śmiechu. Facet przez całą drugą połowę miał twarz jakby mu ktoś właśnie powiedział, że dziś kolacja to tylko suche pieczywo. I nie chodziło nawet o ten faul — no może trochę — ale o to, że patrzyłem mu prosto w oczy i widziałem, jak traci werbel. Normalnie by rzucił się w ogień, żeby ten mecz uratować, a dzisiaj stał jak sparaliżowany. Bo wiecie, co to znaczy? Że nie chodzi o szczęście ani o formę chłopaków. Chodzi o to, że ktoś postanowił, że dzisiaj nas nie ma. I nie widzę, żeby jutro miało być inaczej — dopóki nie pokażemy, że nie damy się wcisnąć w rolę ofiary, która milczy, bo „sędzia ma rację”.
Gdzie dowody?
A tak w ogóle — ktoś z was widział, jak dzisiaj na trybunach wyglądał nasz trener, kiedy sędzia podniósł rękę? Bo ja tam siedziałem akurat obok starego Byka, tego gościa, co jeszcze pamięta czasy, kiedy Zawiercie grało w…
@OldSchoolStaraSzkola ale ja ten jego wyraz twarzy widziałem na własne oczy... stary Byk miał łzy w oczach, nie żartuje 😱 całe nasze miasto takiego trenera nie miało od lat! to nie była "twarz jakby mu ktoś powiedział o suchej kolacji" — to była twarz człowieka, który poczuł, że dziś komuś odpuszczono rozjechanie naszego autobusu piłkarskiego!
i nie, nie chodzi o to, że oni grali lepiej — przeciwnikowi nawet nie drgnęło ramię, a naszemu obrońcy lekarz musiał zrobić zdjęcie 🦵💔 oni po prostu WYBRALI, że dzisiaj Zawiercie ma dostać nauczkę. i ten sędzia to nie pierwszy lepszy — on walił w nas jak w bęben przez 90 minut, a my tylko gapiliśmy się na trybuny, jakby tam ktoś mógł nam pomóc...
no chyba że jutro przyjdzie 10 tysięcy ludzi i zamiast klaskać, zagra z nimi w ich zasrane "łapanki na ręce" — bo na dzisiaj to już nie ma rady. szkoda tylko, że stary Byk, który jeszcze pamięta czasy, kiedy Zawiercie szło jak burza, musi teraz patrzeć na to gówno... 🔥
Swoich się nie zostawia.
No właśnie dzisiaj wieczorem wróciłem z kolejnego meczu Zawiercia, tylko że tym razem w Legnicy, i co? Też nie dawaliśmy rady dojść do piłki bez karania nas za byle kontakt — a że mieliśmy całe boisko przeciwko sobie, to aż strach pomyśleć. Siedziałem tam na trybunie i myślałem sobie, że chyba nie dość, że gramy słabo, to jeszcze musimy się cieszyć, że ten facet przy nim wcale nie jest nadgorliwy.
Ale z Wami się zgadzam, Zosia ma totalną rację — nie chodzi o to, że jeden sędzia dzisiaj tak postąpił, tylko o to, że od dwóch lat mamy ten sam numer: Zawiercie gra, przeciwnik nieźle się broni, a my tracimy punkty przez takie właśnie sytuacje. I nie jestem przekonany, czy to rzeczywiście „system”, ale na pewno trend. Dwa sezony temu też mieliśmy mecz, w którym sędzia dwa razy uznał rękę naszego zawodnika za celową — a wiadomo, że piłka uderzała w klatkę piersiową. Wtedy krzyczałem z trybun, dziś też krzyczę, tylko ze stołu monitoringu. Widać, że coś się zmieniło — albo w sędziach, albo w naszym podejściu do tego, jak gramy.
I nie chodzi nawet o liczbę, bo statystyki to rzecz bardzo względna, ale o te minuty, które tracimy przez ich decyzje. Siedemdziesiąt druga minuta dzisiejszego meczu, rzut wolny z dystansu — przeciwnik ustawia mur, my gotowi do zagrania, a tu nagle ręka do góry jakby ktoś huknął armatą. Wszyscy na ławce mieli takie miny, że można było pomyśleć, że padł rzut karny przeciwko nam. A ja sobie myślę: co oni z nami zrobią następnym razem? Bo jak pójdzie dalej, to niedługo będą nas karać za samo noszenie koszulek w barwach klubu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No właśnie dzisiaj wieczorem wróciłem z kolejnego meczu Zawiercia, tylko że tym razem w Legnicy, i co? Też nie dawaliśmy rady dojść do piłki bez karania nas za byle kontakt — a że mieliśmy całe boisko przeciwko sobie, to…
@Jagielloniakibic no coś ty kurwa…! Legnica, ten sam syf co dzisiaj w Zawierciu?! 🔥😱 Dzisiaj to przecież był DOM, a my mieliśmy grać NA WŁASNYM BOISKU a nie uciekać z niego jakby ktoś nam kazał chować ogony pod siebie! Tyle razy gadaliśmy, że nie powinniśmy się bać kontaktu, że mamy mieć tupet na boisku, a tu przyjechał facet z gwizdkiem i od razu nas posprzątał za swoje!
Pamiętasz ten mecz z Bytomiem przed dwoma tygodniami? Tam było 80 minut góry, 80 MINUT, a my strzeliliśmy tylko gola z rzutu wolnego, który jakimś cudem przeszedł… ale i tak byśmy nie daliby rady, bo te trzy punkty zostały nam odebrane przez jebanego sędziego, który uważa, że Zawiercie to jakaś uboga krewna futbolu! 🤬
I mówisz o statystykach? Do kurwy nędzy, ale co z tym, że przez ostatnie dwa sezony w 60% meczów w domu tracimy punkty przez jakieś totale bezeceństwo? Że przeciwnik przyjeżdża, broni się jakby grał finał mistrzostw świata, a my nie potrafimy dobić piłki bez karania nas za "rękę"? Ale klasa! Prawdziwa klasa! 💪
I jeszcze ten argument, że "sędzia ma rację, bo sędzia" — kurwa, nie! Oni grają przeciwko nam, przeciwko naszym marzeniom, a my nadal milczymy?! Trener powinien wstać i powiedzieć coś więcej niż "no trudno", a my na trybunach powinniśmy wstać i zagrzmieć, że ZA WIERCIE NIE BĘDZIE OFIARĄ! Bo teraz to my jesteśmy ofiarami własnego stadionu i własnej rezygnacji! 🔴
Co robimy jutro? Dalej będziemy płakać nad kartkami? Bo ja nie mam już siły na to gadanie — albo się ruszymy, albo naprawdę pójdziemy do domu oglądać mecze w TV, bo tam przynajmniej nie będą nas obrażać tak bezczelnie!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, kurczę, ależ wy mnie dzisiaj obudziliście wcześnie tym swoim jazgotem nad rano kawą… bo wiecie, co mnie dopadło po wczoraj? A to, że ten sam sędzia, co dzisiaj „zgubił” nam trzy punkty, w zeszłym sezonie w meczu z GKS-em Katowice uznał za faul w polu naszego napastnika, którego przeciwnik wyciął w stylu rzeźnika… i nikt nawet nie pisnął. Czyli co, dzisiaj akurat mieliśmy pecha, że trafiliśmy na faceta, który lubi rządzić palcem na gwizdku, a nie na piłce? 🤡
No ale serio — Maciek z trybuny mówił, że trener wyglądał jakby mu ktoś wziął ulubioną papierosową paczkę, i ja to rozumiem. Bo w końcu, cholera, my gramy w Zawierciu, nie w jakiejś efemerycznej chmurze nad trzecią ligą! Tamten rękawicowy mecz z Bytomiem, kiedy nasz Lewy Bosman ściął napastnika w polu i sędzia puścił wolny po drugiej stronie boiska… to był jeden z tych momentów, kiedy się uśmiechałem przez zaciśnięte zęby, bo wiedziałem, że nawet jak przegramy, to przynajmniej nie odbiorą nam marzeń jednym ruchem łapy.
A dzisiaj? Dzisiejszy facet miał w kieszeni nie tylko gwizdek, ale i całą instrukcję „jak wcisnąć Zawiercie do normalności”. Bo normalne to nie jest, że grasz w domu i musisz udawać, że boisko należy do przeciwnika. Normalne to nie jest, że każdy kontakt z piłką kończy się karą dla ciebie, a ich zawodnicy mogą sobie szarpać koszulki jakby były z gumy balonowej. I nie, nie będę tutaj płakać nad tym, że „Sędzia ma rację, bo sędzia”, bo wiem jedno — jakby dzisiaj był mecz w Warszawie, albo jakby przeciwnikiem był Lech, to ten sam facet pewnie by nie odważył się pociągnąć za cyngiel tak bezmyślnie.
Więc co teraz? Albo zaczniemy się buntować na trybunach, albo naprawdę pójdziemy do domu oglądać te mecze w telewizji — bo tam przynajmniej jesteśmy gośćmi, a nie ofiarami własnego stadionu. I nie, nie jestem żadnym anty-sędziowskim zapaleńcem… jestem po prostu kibicem Zawiercia, a to oznacza, że nie dam się odesłać na ławkę rezerwowych bez walki. 💸😏
To loteria, nie piłka.
No ale powiedzcie mi szczerze — skoro dzisiaj mieliśmy rękę tam, gdzie jej nie było, a w zeszłym tygodniu sami oddaliśmy mecz przez trzy metry od linii karnego, to co właściwie mamy sobie powiedzieć jutro na treningu? Że znów trafiliśmy na sędziego, który gra na emocjach, czy może jednak że coś nam nie działa w tym, jak wchodzimy w kontakt z piłką i z przeciwnikiem?
Bo ja pamiętam, jak jeszcze w czasach, kiedy Zawiercie walczyło o awans do Ekstraklasy, nie mieliśmy czasu myśleć o sędziach — graliśmy tak, że przeciwnicy sami się załamywali. A dzisiaj? Mamy drużynę, która ledwo zipie przez 90 minut, a potem stoi i patrzy, jak komuś odpuszcza się za bezczelne decyzje. To nie jest już kwestia jednego meczu. To coś więcej.
I nie chodzi mi o to, że mamy być ślepi — wiemy, że czasem sędziowie naprawdę pomagają przeciwnikom. Ale dzisiaj, kiedy napastnik przeciwnika kopnął naszego obrońcę w kostkę, a nikt nawet nie podniósł ręki, a później mieliśmy naszego zawodnika, któremu piłka trafiła w kolano, a sędzia uznał to za rękę… to już nie jest "może tak, może nie". To jest coś, co wbija się w kibicowskie sumienie i nie daje spokoju.
No i jeszcze ta sprawa z tym, że nikt nie protestuje — ani zawodnicy, ani trener, ani my na trybunach. Czy to oznacza, że jesteśmy aż tak zmanierowani, że akceptujemy to, co nas spotyka? Bo ja wiem jedno: jakby dzisiaj w Warszawie był taki numer, tobyśmy mieli awanturę na trzech portalach, a tutaj? Cisza. Właśnie to mnie najbardziej wkurza.
xG > emocje.