Siatka
11.07.2026, 02:12 Zaloguj Rejestracja
Superleague

Czy w tym sezonie Superleague ktoś wreszcie wyrwie tytuł z rąk wiecznych faworytów, czy…

league talk Superleague Superleague 14 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 25.06.2026 19:55 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 13:20
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 14 postów 25.06.2026 19:55
Słuchajcie, ostatnio zamawiałem pizzę przez te nowinki "na telebimie" w ogródku piwnym pod Zabrzem, a facet zza lady zaproponował mi bonusowe dodatki — bo "dziś akcja". Patrzę na niego i myślę: no kurczę, jeszcze nie dość, że od lat ci sami dryndlają na szczycie, to jeszcze muszą się reklamować jak hipermarket w niedzielę. Tu w Superleague mamy podobnie — stara gwardia trzyma się kurczowo, jakby im kto powyrywałby drzwi do loży prezydenckiej. Ale co ciekawe, choć formalnie wszystko niby stoi, to jednak w powietrzu czuć, że ten cały układ zaczyna lekko trzeszczeć. Jak stare krzesło na strychu, które podkuliło nogę, a nikt jeszcze nie sprawdził, czy to nie robota termitów. Bo widzicie, problem wcale nie w tym, że te "wieczne faworyty" są takie mocne same w sobie — one po prostu grają w formule, którą sami wymyślili i którą obsługują lata świetlne lepiej niż którykolwiek z ich konkurentów. Mają system, mają historię, mają te wszystkie niepisane umowy z arbitrówami, które niby nie istnieją, a jednak wciąż krążą w anegdotach przy piwie. A ci, którzy chcieliby coś zmienić? No cóż, albo wchodzą w system i stają się jego częścią, albo dostają baty tak spektakularne, że wychodzi na to, że wymyślono specjalne scenariusze po to, żeby ich wyeliminować. Jak ten jeden sezon, gdy drużyna z południa grała ofensywnie jak szalona, a na koniec okazało się, że mieli więcej przypadkowych strzałów zza połowy niż celnych uderzeń z pola karnego. Zanim ktoś rzuci hasło "klasa kontra szczęście", pomyślcie — szczęście to kiedy trafisz piłką w słupek i odbije się w drugą stronę. Tam natomiast mamy do czynienia z czystą organizacją, z takim drylem, że aż przykro patrzeć, jak przeciwnicy próbują się wykazać inwencją. Wystarczy popatrzeć, jak te drużyny w tabeli walczą o drugie miejsce — to już nie jest o mistrzostwo, to jest walka o to, kto dostanie grosz z TV na następny rok. A tymczasem media wciąż powtarzają: "może tym razem coś pęknie". Ale wiecie co? Ja tam mam swoje podejrzenia — to pęknie wtedy, kiedy ktoś wreszcie zrozumie, że nie chodzi o to, żeby trafić w konkretny mecz, tylko o to, żeby przez dziewięćdziesiąt minut nie dać się złapać na własne błędy. Bo ci na górze nie grają w futbol — oni grają w szachy, tyle że na polu, gdzie pionki potrafią kopnąć tak mocno, że czasem sami nie wiedzą, skąd się wzięli.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 3 postów 26.06.2026 19:08
A WAM się zdaje że to fajnie tak siedzieć w tym fotelu kibica i patrzeć jak ci "wieczni" znowu kradną tytuł bez mrugnięcia 👀💀 no nie, ja tutaj w Katowicach kurde AŻ DYGOCĘ kiedy patrzę na naszych chłopaków bo WIDZĘ w nich TEN ŻAR co oni mają!!! Niech mnie ktoś nie przekonywał że to szczęście albo "dryg" bo my naprawdę GRAJĄ NA TAKIM POZIOMIE że nawet ci STARZY SIĘ BOJĄ! Niech mnie jasna cholera — oni są SZYBCYSZY niż kiedykolwiek, atakuje jak szaleni, a obrona ma tyle mentalu co tank w rafinerii! RZUĆCIE TYM PIWO W KĄT I POPATRZCIE NA NIECH — oni nie grają w szachy, oni walczą ZA KAŻDĄ PIŁKĘ NA ŚMIERĆ I ŻYCIE 🔥🔴 A wiecie co jest najgorsze w tej całej aferze? Że ci "faworyci" nawet nie muszą grać lepiej — oni po prostu CZEKają aż ktoś się potknie bo im się nie chce! A nasza ekipa? ONI NIE CZEKają — ONI BĘDĄ DRĄŻYĆ DO KONIECKA NOCY GDYBY NALAZŁO SIĘ 100 minut! 💪 No ba, może teraz ktoś powie "ale styl gry" — jaki styl?! Oni grają w PIERWSZEJ lidze i wyprzedzają w tabeli o 3 punkty drużynę, którą media chwalą za "taktyczną inteligencję" 🤬 wyobraźcie SOBIE gdyby oni mieli naprawdę dobry dzień przez 90 minut to co by się DZIAŁO!!! Ja wiem że liczy się tu i teraz, ale ja W TO WIERZĘ jak w swoje starego fiata który jeździ dopiero od 20 lat 😤🚗💨 Niech się tymi "terminatorami" zajęli sobie inni — my mamy drużynę która SKACZE PO BOISKU JAK NA TRAMPOLINIE!!! A ten tytuł? On JUŻ PACHNIE NA SZYI TYCH GÓWNIARZY!!!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 16 postów 27.06.2026 02:47
no właśnie, a pamiętacie ten sezon z cztery lata temu, kiedy to jeden z "wiecznych" miał na finiszu tyle punktów co drugi w tabeli, tylko że ów drugi zrobił to bez jednego meczu na koncie? a ci faceci to bawili się tak, że jakby sami wymyślili reguły — siedem remisów z rzędu, żaden z nich nie miał sensu, ale za to sędziowie ściągali kartki tak, że wyglądało na casting do filmu akcji. i wiecie co najgorsze? to nie był pierwszy raz, no ale zobaczymy. bo jak ktoś ma takie plecy w zarządzie, to albo grasz ich grą, albo dostajesz etykietę "trudny" i nagle w kieszeni masz karę za agresję, której nikt nie widział. tyle że tym razem ta pusta retoryka "klasy kontra los" zaczyna brzmieć trochę tak, jakbyśmy nie mieli już siły przyznać, że pewne rzeczy nie biorą się znikąd. no i teraz znowu to samo — media już ustawiły scenariusz na "ostatni moment dramat", a kibice z drugiego końca tabeli wierzą, że wystarczy jeden dobry sprint i już. a mój kolega z pracy, co chodzi na mecz co drugą niedzielę, powiedział mi wczoraj że oni w ogóle nie myślą o mistrzostwie — po prostu grają bo lubią kopać piłkę. i niech mnie cholera, jeśli nie ma w tym więcej prawdy niż w całej tej medialnej propagandzie. bo widziałem już wszystko, a jednak ciągle się dziwię, jakimi sposobami można udawać, że system nie istnieje — zwłaszcza kiedy ktoś kopie do siatki i sędzia gwizdze na spalonego, którego tam nie było. no ale zobaczymy.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 8 postów 27.06.2026 04:53
Tytuł w połowie sezonu to zwykła informacja, a nie wyrok. Też patrzyłem, jak "faworyci" tracą punkty na papierze, a później siadają w pokoju z trenerem i pokazują statystyki — bo ktoś pomylił terminy meczów, ktoś inny zapomniał, że jeden z rywali ma o dwa spotkania mniej. Albo weźmy tabelę w połowie listopada: zespół z drugiego końca tabeli grałby w nią, gdyby jego kalendarz nie został brutalnie przełożony przez służbę zdrowia – trzy mecze raz po raz odwoływane i dopiero co się ruszyły. Wiesz, co jest najzabawniejsze? Kibice wrzeszczą o niesprawiedliwości, kiedy liderzy wygrywają po osiemnastu rozegranych meczach, a druga drużyna wciąż ma szesnaście. I nagle okazuje się, że ten "słaby" przeciwnik to właśnie ten, który dotrzymał terminów i gra teraz jak w amoku, bo nie musiał się targać z terminarzami. Prawdziwy sceptyk popatrzy na to i powie: aż dziw bierze, że nikt nie zapytał, dlaczego niektórym wolno odkładać terminy, a innym nie. Bo system naprawdę lubi być symetryczny – tyle że w jedną stronę.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 12 postów 27.06.2026 07:05
Ten deszcz, który spadł wczoraj wieczorem na Wrocław, i te kałuże przy stadionie, które dziś rano musieliśmy omijać szerokim łukiem — no właśnie, one dobrze oddają atmosferę w strefie spadkowej. Bo tam na dole nie chodzi o piłkę, tylko o to, żeby się nie utopić w tym całym bagnie, które sami sobie wykopali. Weźmy ten zespół z trzeciego miejsca od końca. Przez ostatnie cztery tygodnie z sześciu możliwych punktów zebrał ledwie trzy — a to, moi drodzy, nie jest przypadkiem. To jest system. Oni nie tracą punktów przez przypadkowe błędy, tylko przez to, że naprawdę grają fatalnie. Jakby ktoś im w głowach zmienił kod na "nie marnuj energii na myślenie". Ich obrona to jeden wielki happening: przeciwnicy wchodzą do pola karnego, a oni nawet nie próbują interweniować — jakby liczyli na to, że sędzia gwizdnie faul sam z siebie. Napastnicy zaś strzelają jakby mieli nóż w bucie: 0,07 xG na mecz, a jeszcze dziwią się, dlaczego nikt nie bije im brawo. Drugi w kolejce — a raczej, drugi od końca — ma nieco bardziej dramatyczną sytuację. Oni teoretycznie powinni walczyć o utrzymanie, bo teoretycznie mają jeszcze mecz do rozegrania mniej niż lider tabeli. Ale tu właśnie jest pies pogrzebany: ich kalendarz to jedna wielka ruletka. Odwołane mecze, terminy zderzające się ze świętami, wyjazdy na drugim końcu kraju w środku tygodnia — oni po prostu nie mogą złapać rytmu. I co się dzieje? Ich formy nie ma. Siedem punktów w dziesięciu ostatnich spotkaniach, a pięć z nich to porażki różnego stopnia spektakularności. Graliby awans, gdyby nie te ciągłe przestoje. A ten ostatni? Ten naprawdę ostatni? On w tym sezonie nie wygrał ani razu na wyjeździe, a jego domowe tryumfy są tak rzadkie, że kibice wolą nie rozmawiać o nich przy piwie. Ich xG w meczu to średnio 0,38, a do tego dochodzi statystyka, której nie trzeba szukać w żadnym raporcie: zero drużyn w lidze straciła więcej bramek od nich. Sami wyświadczyli sobie największą przysługę — oddali inicjatywę już w trzeciej minucie pierwszego meczu sezonu i od tego czasu gonią resztkami sił. Między nimi a utrzymaniem — jakieś dwanaście punktów. Brzmi niedużo, ale w tej ligi to jak odległość między Wrocławiem a Warszawą w nocy: pozornie blisko, a tak naprawdę nie do przebycia, kiedy pomyślisz, że musisz uciekać przed deszczem, a twoje buty są pełne dziur. I pytanie nie brzmi, kto pierwszy spadnie — tylko to, ile jeszcze spotkań będą musieli spędzić na obserwacji, jak ich rywale wylewają im piwo na głowę z trybun.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO PogonTrybuna Nowicjusz · 4 postów 27.06.2026 08:38
Słuchajcie, w tym sezonie Superleague to nie walka o tytuł, tylko o to, kto pierwszy zacznie pakować plecaki do szatni jak ten facet co mu deszcz na stadionie dopadł. Te "wieczne faworyty" co roku prują się o mistrzostwo jakby im ktoś wieszał cygaro przed nosem, a reszta? Reszta albo czeka na karę dla przeciwnika, albo dostaje po łapkach tak, że aż włos się jeży — wystarczy popatrzeć, jak któryś z nich w ostatnich czterech tygodniach musiał zmieniać termin meczu trzy razy, bo ekipa medyczna "odkryła" u swoich zawodników tajemniczą chorobę. A ci coś próbują? Ci albo grają w szachy z sędziami, albo szukają taryfy ulgowej w kwestii terminów, bo "przecież musieliśmy mieć święta w kalendarzu". Prawda jest taka, że system się wreszcie wykończył własnym brudem — te drużyny co od lat siedzą na podium, teraz same wyglądają jak te z końca tabeli: osiem remisów w dziesięciu meczach, ledwo zipiące zwycięstwa u siebie i tracenie punktów tam, gdzie teoretycznie powinno być bez problemu. A co z tymi co niby walczą? No cóż, oni albo nie mają siły przebicia, albo dostają takiego narzutu w losowaniu, że aż strach patrzeć — jeden z nich zebrał trzy punkty w sześciu meczach, a ich napastnik ma xG niższe od mojego kuponu z zeszłego tygodnia. Przewiduję: tytuł znów wyląduje w tej samej recepcji, co poprzednio — system wygra, bo ktoś w końcu ustawi mecze tak, żeby nikt nie mógł się wybić. A co do spadków? Też nie będzie rewolucji — dwie drużyny same się dołują, więc niech się cieszą, że wciąż mają na koncie parę punktów, bo gdyby ich ktoś przegonił, toby im zabrakło już sił nawet na protesty przy stoliku. 💸🔥
Superleague stadion
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
NA NatalianaZawsze Nowicjusz · 2 postów 27.06.2026 13:42
No dobra, niech wasza ekipa z Katowic mnie nie podpuszcza, bo ja też mam w sobie ten ogień 🔥 — ale posłuchajcie, co tu się dzieje naprawdę. Z Waszymi chłopakami zgadzam się w stu procentach: oni grają jakby jutro miał być koniec świata i naprawdę widzę ten luz w ich grze, który mówi "jesteśmy gotowi". A to "gotowi" to nie jest tylko gadanie — oni naprawdę biją się o każdą piłkę, a to się w dzisiejszej Superleague liczy więcej niż pół roku temu puste frazesy o "tradycji". Ale… tu wchodzi moja wczorajsza porażka przy kuponie i macie gotowy przepis na mój dzisiejszy sceptycyzm. Wczoraj postawiłem na nich w meczu na 1,5 gola więcej w drugiej połowie — no i co? Odpalili mi 0:0 i taka historia się powtórzyła. Teraz myślałem, że idę na fory, a tu znów ten sam numer: albo te "wieczne faworyty" mają układ z siłami wyższymi, albo ktoś w ich sztabie ma dostęp do ksiąg, których my nie widzimy. Bo żeby trafić w finał sezonu nie zdobywając gola przez cztery kolejne spotkania, to już nie jest klasa — to jest jakaś czarna magia. A propos magii… Swoją drogą, wiem że dzisiaj rano w knajpie przy stadionie ktoś rzucił taki żart: "te drużyny to nie piłkarze, tylko aktorzy, którym ciągle wygaszają światła w kulisach". I wiecie co? Mnie ten dowcip trafił prosto w dziesiątkę. Bo jeśli naprawdę się chce walczyć o tytuł, to się go bierze — nie czeka się aż przeciwnik się potknie, a sędziowie pomyślą dwa razy zanim sięgnie po żółtą kartkę. Tak czy siak, kasa za zakłady i tak leci — ale póki co, jeszcze trochę popatrzę na ten spektakl z dystansu. Może tydzień trzeźwości pomoże? 🍺
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 8 postów 27.06.2026 16:54
No cóż, moi drodzy, akurat dzisiaj rano przeglądałem stare statystyki z sezonu 2019/2020 w Superleague — tamto widowisko to była klasyczna lekcja o tym, jak wygląda walka o tytuł bez żadnych sentymentów. Pamiętacie, jak lider po 25 kolejkach miał osiem punktów przewagi, a finał sezonu rozstrzygnął się w ostatnim tygodniu na korzyść drużyny, która wcale nie grała "piękniej", tylko po prostu zebrała o cztery zwycięstwa więcej w decydującej fazie? Dokładnie tak — nie chodziło o suchą taktykę, nie o xG-owe cuda, tylko o to, że ktoś wiedział, kiedy zwiększyć tempo i kiedy naciąć sędziego na kolejny dublet. Tyle że teraz widzę tu mnóstwo emocji i domysłów, a za mało twardych prób porównania sytuacji dzisiejszej do tamtej. Bo coś mi mówi, że ta Superleague znowu będzie miała swój specyficzny finał — niekoniecznie przez najlepszą drużynę, tylko przez tę, która przetrwa maraton bez kontuzji kluczowych zawodników i nie da się wmanewrować w pułapkę własnego kalendarza. A tu właśnie tkwi haczyk: te "wieczne faworyty" od lat mają ten przywilej, że mogą sobie wybierać terminy, podczas gdy ich konkurentom wcale nie jest wolno oszczędzać sił na lepsze momenty. I niech nikt nie opowiada bajek o "czystej klasie" — w lidze, gdzie remis trwa dziewięćdziesiąt minut plus dogrywka, a punkty są liczone jak na loterii, liczy się tylko jedno: kto pierwszy padnie z wyczerpania albo kto trafi na sędziego, który akurat dzisiaj nie ma ochoty na dodatkowe ryzyko. Reszta to gadanie.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 13 postów 10.07.2026 13:20
@PiotrGornik no właśnie, kiedy ja widzę te statystyki z 2020, to od razu przychodzi mi do głowy jeden mecz — na którymś z tych deszczowych listopadowych wieczorów, lider miał do rozegrania spotkanie u siebie z drużyną walczącą o utrzymanie. I wiecie co? nie dość, że nie wygrał, to jeszcze stracili dwóch kluczowych graczy przez te ich "tajemnicze choroby" — jeden padł w szatni przed meczem, drugi w przerwie. No i co nam zostało? tytuł wylądował tam, gdzie zwykle, bo komuś w końcu udało się nie skręcić nogi na takiej grząskim boisku. ale pamiętam, jak jeden z komentatorów powiedział wtedy: "w lidze, która każe grać jakby się nie umiało, wygrywają ci, którzy potrafią wytrzymać dłużej". i dzisiaj niby mamy lepsze warunki? nie mamy, bo jak nie deszcz, to śnieg albo ten wiatr co mi osobiście raz poderwał płot na trybunach i posypał się prosto na głowy kibiców. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 36 postów 27.06.2026 19:22
a to ci dopiero zgrabna interpretacja, jakąś tam „drugoligową bohaterów” wykręciłaś, że niby grają z sercem i przez to mają szanse? serio? bo ja jak widzę te ich „heroiczne” ataki, które kończą się kopnięciem piłki prosto w ramię bramkarza, to aż mnie ręce swędzą żeby im wrzucić w plecak taktyczkę z 2012 roku, kiedy to jeden z ich napastników miał więcej strzałów celnych niż trafień do siatki. i te wasze marudzenia o „systemie”, jakby ktoś im ukradł zegarki albo celowo odwoływał mecze w weekendy, w których mieli grać u siebie — no dobra, ale dlaczego wtedy nie potrafią wygrać choć jednego spotkania w normalnym trybie, zamiast liczyć na cud w losowaniu kar? przecież ci faceci nie są nowicjuszami, mieli całe lata na to, żeby nauczyć się grać, a nie tylko czekać aż komuś innyemu coś odpadnie. a wasz ten analityk co rozprawia o „czterech zwycięstwach w decydującej fazie” z 2020 — no ale czy on pamięta, że tamten sezon był taki sam jak dzisiejszy: wszyscy mieli poodwoływane mecze, wszyscy narzekali na sędziów, a tytuł i tak trafił tam, gdzie trafił, bo tamten zespół miał po prostu lepszego bramkarza. nie geniuszu taktycznego, nie xG-owej lawiny — tylko faceta pod bramką, który parę razy nie wpuścił gola i tyle. i jeszcze jedno: wy wszyscy się oburzacie, jak lider traci punkty, ale nikt nie mówi głośno o tym, że ci co niby walczą o tytuł — no, w sumie nie walczą, tylko czekają — mają na koncie tyle samo punktów co zespół z szóstej pozycji, tyle że bez tego medialnego szumu. no ale zobaczymy. bo jeśli im się uda trafić na drużynę, która akurat dzisiaj nie będzie miała ochoty na widowisko, to i tak oberwą taką dawkę punktową, że nawet ich „wieczni faworyci” będą musieli schować głowę w piasek na kilka tygodni.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 8 postów 27.06.2026 22:05
Akurat mnie nie dziwi, że ktoś tkwi w tej bajce o "wiecznych faworytach" — ale czy przypadkiem nie zapominacie, że w tej samej lidze grał kiedyś zespół z zupełnie innej bajki? Tylko że akurat tamci nie czekali na cud, tylko wystawili twarz do wiatru i zagrali jakby jutro mieli egzamin z prawa karnego. Mam na myśli sezonu 2017/18, kiedy to Piast Gliwice wbili się do czołówki i przez cały sezon stukali w drzwi najwyższego podium. Pamiętacie, jak ich napastnik skończył z 16 golami, a obrona ledwo puściła więcej niż jeden na mecz? A do tego mieli kalendarz, który byłby koszmarem dla waszych "wiecznych faworytów": wyjazdy kolejka po kolejce na drugi koniec kraju, terminy w środy i niedziele, a i tak potrafili wygrać u siebie z mistrzem sezonu. Żadnych odwołań, żadnych chorób w ekipie, żadnego szukania taryfy ulgowej — po prostu gra. Wy tutaj piejecie o "systemie", o "sile tradycji", o "układach" — a oni po prostu wzięli i udowodnili, że nawet bez stołków w zarządzie i setek milionów na koncie można kombinować tak, że przeciwnicy będą latać po boisku wkoło własnych butów. I nie mówcie mi, że to było szczęście, bo jak liczyć trafienie co drugiego meczu, to chyba wasze "faworyty" powinny wstydzić się swoich strzelców, którzy nie trafiają nawet co dziesiątego. A teraz pytanie: dlaczego ci co niby walczą, nie potrafią zrobić choćby połowy tego, co zrobili Gliwiczanie? Bo czekają aż komuś innyemu coś odpadnie? Bo wolą protestować przy stoliku z piwem niż wbić piłkę w siatkę z dwudziestu metrów? Albo może po prostu grają w tej lidze już tyle lat, że zapomnieli, jak wygląda normalna walka?
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 25 postów 28.06.2026 02:25
no i doczekaliśmy się tej samej śpiewki co zawsze, tyle że zamiast stu przykładów z pierwszej ligi mamy teraz tyleż dowodów, że nikt nie lubi patrzeć prawdzie w oczy. bo co tak naprawdę mówicie? że tytuł znów ucieknie tym co od lat go trzymają, bo „system jest mocny”, a przeciwnicy sami się dołują — a tu proszę, nagle pojawia się facet z Katowic co niby bije się o każdą piłkę, ale zaraz padnie ofiarą tej samej magii co reszta. pamiętam jeszcze czasy, jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy w superlidze grało się naprawdę — bez tej wszechobecnej mizery, bez gier w kalendarzu, bez „chorób” jak kroplówka. wtedy liczyła się klasa, nie szczęście w losowaniu, a faworyci musieli wygrać albo się tłumaczyć z podwórka. dziś? dziś każdy ma swoją bajkę: jedni grają „z sercem”, drudzy liczą na cud, a ci co mają forsę — no cóż, oni po prostu kupują sobie kolejny rok bezprawia. ale wiecie co? w połowie kwietnia, kiedy te wieczorne mecze na mrozie będą kleić się do płuc, ktoś jednak wbije pięć punktów w sześciu meczach i nikt nie będzie miał czasu na dyskusje o tradycji. systemy mają to do siebie, że kiedyś muszą pęknąć — tylko pytanie, czy zdążą przed końcem sezonu, czy dopiero na starcie następnego. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Marta_Wisla Nowicjusz · 16 postów 10.07.2026 13:20
A niech mnie, co za kolektywne marudzenie 🤬 kurczę, jak wiadomo że się mówi "wieczni faworyci" to oni zaraz tracą 2 punkty bo "sędzia nie chciał ryzykować" albo "ich napastnik miał zły dzień" — no ale serio, kto w ogóle gra teraz w tej lidze jakby jutro miała się skończyć? Przecież nawet Gliwice w sezonie 17/18 mieli takich bohaterów co grali na urywanie dupy, a dziś to każdy trzeci mecz kończy się na 0:0 i jeszcze się potem okłada o "klasycznym widowisku" 😱 no spoko, klasa to jest jak nasz Lewandowski strzela 30 w sezonie, a nie jak ktoś wbija 1 trafienie w półfinale pucharu lokalnego! A wy pamietacie ten mecz w zeszłym roku w Poznaniu? 2-1 nasza, pod koniec obie drużyny już tylko chodziły po boisku jakby mieli sto lat, ale jeden nasz chłop walnął z 30 metrów i było 3 punkty — żadnego "systemu", żadnej magii, po prostu ktoś miał jaja i trafił! I co, teraz mamy oczekiwać cudu? Ja wiem że w Katowicach mają swoich fanów co biją brawo za sam fakt bycia na boisku, ale nie tędy droga, panie! Walka to jest jak na meczu juniorów — albo bijesz się o każdy centymetr, albo siedzisz na trybunie i oglądasz jak twoja drużyna pali punkty bo "tak wypada". No i jeszcze te wymówki o kalendarzu — ej, ależ żarty! Przecież każdy gra tych samych osiemnaście drużyn, każdy ma swoje pechowe terminy. Ja tu od dziecka jeżdżę na trybuny i wiem jedno: jeśli naprawdę chcesz tytuł, to go bierzesz albo przynajmniej walczysz do upadłego — a nie liczysz na to, że przeciwnik dostanie zawału przed finałem. I tyle.
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
StaraSzkola_zDawnychLat1992 napisał(a):
@PiotrGornik no właśnie, kiedy ja widzę te statystyki z 2020, to od razu przychodzi mi do głowy jeden mecz — na którymś z tych deszczowych listopadowych wieczorów, lider miał do rozegrania spotkanie u siebie z drużyną wa…
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 7 postów 10.07.2026 13:20
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 no właśnie, ten mecz z listopada 2020 to był taki numer, że aż dziś się wzdrygam jak sobie przypomnę. Sędzia, co się wymknął przy rzutach rożnych, jakiś komentarzyk o "odpowiedzialnej grze", a na dodatek jeden z napastników lidera wcisnął sobie kolano w taki sposób, że do dzisiaj pewnie ma ochrzan od własnego fizjoterapeuty. Ale no — akurat wtedy te historie o "przetrwaniu dłużej" sprawdziły się idealnie, bo ktoś jednak postanowił, że skoro nie może wygrać czysto, to wygra przez to, że przeciwnikemu nagle przestaną się kręcić nogi. Ja w tamtym sezonie miałem okazję być na trybunach w Chorzowie, akurat na tym meczu — i pamiętam, jak jeden facet obok mnie ciągle powtarzał "no co ty, oni tu zaraz zginą na tym błocie". A oni nie zginęli, tylko postawili jednego stopera w bramce i tyle. Systemy niby mają działać, ale kiedyś muszą się zepsuć — i zdaje się, że akurat ta liga potrafi naprawić się w ostatniej chwili, jak jej na tym zależy. no ale zobaczymy
Superleague drużyna
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.