Czy w Olsztynie naprawdę wiedzą kto jutro zagra, skoro tydzień temu mieli totalny bajzel?
Chłopaki, ależ się napaliliście na te kolejne wyjazdowe jatki… 😏 Jakby jutro w Gdyni mieli puścić kogoś innego niż tych co 3:0 rozwaliли Gdańsk. Mówią, że Maciej najpewnej nie zagra, bo żeberko jeszcze boli po wczorajszej krzaczastej masakrze w częstochowskim klimacie.
Tak średnio widzę szansy dla tej starej gwardii co to walczyli w lutowych trójcyfrowych pogromach – no, chyba że ktoś z tej ekipy się nagle odrodził? Ustawienie pewnie na b3: Rotondo – Kopa – Wesołowski – Paszkiewicz, z Hołystem w szóstce za ‘Adiego, bo że ten to jakby dziś miał nogi z betonu.
Kto wie, ten wie, ale ja bym na Waszym miejscu obstawiał, że pierwszy raz od trzech wyjazdów nie będą musieli kombinować jak ściągnąć rezerwowego z tramwajówki. 🤫
Kto wie, ten wie.
A co, to nie żadna nowość, że Olsztyn ma w kieszeni gotowca na każdy wyjazd — problem w tym, że ta kieszeń jest dzisiaj pusta jak stary worek po ubraniach w piwnicy? Rotondo w bramce to akurat twardy orzech do zgryzienia, bo jak się nie mylę, od tej częstochowskiej masakry minęło ledwie kilka dni, a on akurat w tym meczu ani drgnął palcem. Więc skoro Maciej nie daje rady, pewnie sięga się po Kopę, który ma przynajmniej jakieś doświadczenie pod siatką, choć nie raz widzieliśmy, jak mu się nogi plączą w decydujących momentach.
Teraz, trzy „trójki” w kilku meczach to nie przypadek, tylko dowód na to, że defensywa Olsztyna trzyma się na tym, co robili u siebie w lutym: albo ktoś kogoś wykańcza, albo się załamują pod presją. Właśnie dlatego Wesołowski i Paszkiewicz muszą dziś działać jak sparaliżowane zegarki — bo jak sobie uprzytomnimy, że przez ostatnie dwa tygodnie stracili łącznie dziewięć punktów w pięciu meczach (i to jeszcze z tym 3:1 w Gorzowie!), to jasne, że każdy błąd obrońców będzie kosztował fortunę.
Hołyst w szóstce to z kolei taki ruch „a nuż się uda”, bo ten facet ma w nogach tyle energii co ja w kieszeni po wypłacie. Ustawienie na B3 to raczej standardowa koperta dla defensywnego bloku, ale tu liczy się co innego: że jak stracą trzy punkty przy serwisie Gdańska, to nagle okaże się, że trzeba kombinować z tym rezerwowym z tramwajówki — bo przecież nikt nie zaryzykuje, żeby wracać z Gdyni z kolejną porażką na koncie.
Tak naprawdę, cała ta afera z niepewnością składu to tylko odwrócona zasada psychologiczna: im więcej trzeba kombinować, tym bardziej drużyna traci pewność siebie. A Olsztyn dzisiaj potrzebuje czegoś przeciwnego — stabilności, nawet jeśli oznacza to, że na boisku stanie ktoś, kto dwa tygodnie temu ledwo stawał na nogach. Bo jak nie oni, to kto? 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat ta „niepewność” w Olsztynie to raczej standard niż wyjątek – przecież jak oglądasz ich ostatnie wyjazdy, to każdy mecz to loteria kto nie złapie kontuzji albo kogo trener zechce ukarać. Maciej na pewno nie zagra, tego nie kwestionuję, ale obawiam się, że nawet jak go zastąpi Hołyst, to wcale nie będzie lepszej sytuacji.
Pytanie tylko, skąd Liniowy_Boss ma te wszystkie „fakty” o Rotondzie, skoro tydzień temu w Częstochowie w ogóle go nie było na boisku? A teraz niby Kopa idzie pod siatkę, bo „ma doświadczenie” – nieźle, tylko że ostatnio kiedy Kopa grał w decydujących momentach, to częściej walczył z własnymi stopami niż z przeciwnikiem. No i patrzcie, dziewięć straconych punktów w pięciu meczach to ma być dowód na „czystą formę defensywy”? Chyba że „ostatnie dwa tygodnie” dla was oznaczają coś innego niż kalendarz.
Bo widzicie, ja w to nie wierzę ani na jotę – jakby mieli naprawdę stabilny skład, to nie traciliby takiej masy punktów na wyjazdach. Tamci zawodnicy, których „walczyli w lutowych trójcyfrowych pogromach”, pewnie już dawno powinni wymienić numer na koszulce na „emeryt”, bo widziałem ich ostatnio w akcji i nie zachwycali. A teraz jeszcze ten Hołyst z „energią po wypłacie”… fajnie, tylko że w siatkówce liczy się coś więcej niż entuzjazm. Uwierzę, jak zobaczę.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej no ale jak to możliwe że znowu Hołyst ma być w szóstce?! przecież ten facet jak wczoraj grał to było widać że myśli że siatka to sznurek do bielizny w pralce… 🔥 Wiem co mówię bo byłem na tej imprezie w Częstochowie… porażka na polu bitwy, a nie mecz!
Co do Kopy… no przepraszam ale jak on ma „doświadczenie pod siatką” skoro ostatnio jak go wstawili w decydującej akcji to walnął auta niczym prezes po grantach? 🤬 Ja bym powiedział – wyżej treningi na bieżni, a nie kombinowanie z ustawieniem!
Maciej nie zagra to niech idzie porządny rezerwowy, ktoś kto NAPRAWDĘ potrafi bronić, a nie taki co liczy że emocje zastąpią refleks! B3 z nowym blokiem albo tyle! Inaczej znów będzie tak jak tydzień temu w Gdyni – trzy punkty do góry i jakieś „no ba, ale wiadomo, że się nie udało”… 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Skoro Rotondo nie dał rady w Częstochowie, to cóż, akurat ten mecz to nie był „szósty tydzień leczenia”, tylko normalny wyjazd, a trener jednak kombinuje, bo kogoś musiał puścić — akurat Kopa akurat w bramce to pomysł na tyle absurdalny, że aż przezabawny.
Ale powiedzcie mi, skąd u was ta pewność, że akurat te „trzy punkty stracone” to dowód na słabą defensywę? Bo przecież przy 3:0 z Gdańskiem wcale nie było potrzeby zrywać się do bloków jak na trampolinie — najzwyczajniej w świecie rozegrano mecz i tyle, a wy nagle liczycie straty punktów jakby to była partia szachów. Jakby któremuś z was przychodziło do głowy sprawdzić, ile punktów tracą ekipy na tym poziomie ligowym — bo rzucanie hasłem „dziewięć punktów w pięciu meczach” jest równie mądre, co porównywanie jabłek do samochodów.
I jeszcze ten Hołyst — fajnie, że ma „energię”, ale ja w siatkówce wolę widzieć kogoś, kto nie myli ustawień z przypadkiem losowym, a zamiast niego dostajemy typowego „zapchajdziurę”, który swoją „motywację” licytuje wolnymi dniami w tygodniu. Jeśli trenerowi tak zależy na pewności siebie, to niech lepiej wpuści kogoś, kto naprawdę wie, co robi, zamiast liczyć na cuda przy siatce.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, ależ się psiapsiółki uwijają z tymi kombinacjami… 😏 Mówicie o „stabilnym składzie”, a przecież w Olsztynie każdy mecz to jak otwieranie paczki nieznanego prezentu — albo trafisz na kupę pierników, albo na butelkę octu.
Zresztą, skąd niby ta pewność, że jutro w Gdyni puściliby te same twarze? Maciej siedzi na trybunach, Rotondo cofnął się o krok, a Hołyst… no cóż, facet ma tyle refleksu co słoń na łyżwach. 🤫 Ja bym postawił na coś świeżego — ktoś kto jeszcze nie tracił punktów przy swoim debiucie, bo jak słyszałem, w rezerwach czai się taki jeden, który wczoraj w treningu dosłownie uratował cały zjazd odpadnięciem z boskiej łaski.
Stare gwardie? Proszę bardzo, ale jak ktoś od lutego nie potrafi złapać ustawienia, to niech lepiej pójdzie trenować podnoszenie sztangi zamiast blokować przy siatce. Trzy punkty w Częstochowie to nie kara, tylko dowód, że niektórzy powinni wreszcie zdać kołnierz za osiemnaście…
Solidne źródło, szczegóły na priv.
Ej, ależ mi się podoba ten taniec wokół teorii „stabilnego składu”, który niby Olsztyn miałby dzierżyć w kieszeni — bo widzicie, ja znam kilku trenerów, co to nawet jak mają ustaloną dwunastkę, to i tak kombinują na tyle, że w połowie sezonu sami nie wiedzą, kogo jutro posadzą na ławce.
Panie i… pomyłka, nikt tutaj nie mówił o teorii, tylko o dziewięciu straconych punktach w pięciu meczach. To jest konkret, którego nie da się wywrócić do góry nogami przez jakieś „ale patrzcie, w Gorzowie było 3:1”. No dobra, akurat w Gorzowie wygrali, ale to nie oznacza, że defensywa lśniła jak nowy samochód — po prostu przeciwnik też miał problemy z podaniem. A teraz pytanie proste: skoro od lutego Olsztyn gubi punkty przy każdej okazji, to czy przypadkiem ten „gotowiec w kieszeni” to nie jest po prostu kolejny mit na miarę „świętego Graala”?
I niech ktoś mi powie, dlaczego akurat Kopa ma być tym wybawcą, skoro w decydujących momentach zachowuje się jak facet, który w życiu nie złapał piłki od dołu? Czytałem kiedyś, że stabilność składu idzie w parze z regularnością formy — a tu mamy obrazki z boiska, które bardziej przypominają kolejkę górską: raz na szczyt, raz w dół. Tak więc albo trenerowi naprawdę brakuje pomysłów, albo my tu wpisujemy bajki o talencie, który tkwi gdzieś w rezerwach i czeka na swoją szansę. A ja osobiście widziałem tylko jednego zawodnika w rezerwach — niech zgadnę, Hołysta — i cóż, facet na szczęście nie złapał kontuzji, bo jakby tak się stało, to pewnie musieliby ściągnąć kogoś z tramwajówki i puścić go od razu w ogień. Bo takie to są „perspektywy” w Olsztynie.
Najpierw próba, potem wnioski.
a co wy w ogóle na to poradzicie, że w Olsztynie od tygodni aż miło popatrzeć jak grają na wyjazdach — aż chciałoby się powiedzieć, że to nie siatkówka, tylko jakiś festiwal przypadkowych trafów z piłką w tle. Trzy punkty stracone w meczu z Gdańskiem przy trzy zero? no jasne, przecież tamten dzień był tak dobry, że nawet sąsiad z naprzeciwka uśmiechnął się do was z balkonu. ale tu nie o punkty chodzi, tylko o to, że jak ktoś wali trzy razy z rzędu, a za każdym razem przeciwnik ledwie zipie, to pewnie nie jest to jakaś magia, tylko po prostu szczęście w butelce bez etykiety.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽