Siatka
26.08.2026, 21:24 Zaloguj Rejestracja
Cuprum Lubin

Czy w Cuprum Lubin naprawdę nic nie działa, skoro ostatnie pięć meczów to same porażki…

Taktyka Mecze i analizy Cuprum Lubin 7 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 09.08.2026 06:42 ·Zaktualizowano: 09.08.2026 18:35
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 09.08.2026 06:42
Patrzę na te pięć kolejnych porażek i aż ciarki przechodzą — bo to nie jest tak, że drużyna raz nie wyszła na boisko, tylko że przez ponad miesiąc nie potrafiła wygrać ani seta w meczu. A już zupełnie wstrząsająca jest ta klęska u siebie z Olsztynem, bo tam przecież kibice wręcz oddaliby duszę za trzy punkty. I co oni kombinują? Od razu mówię: problem idzie dalej niż kiepska forma czy motywacja. To wizja gry — albo jej brak — która rzuca się w oczy. Mecz po meczu widać, jak zawodnicy Cuprum trafiają w ścianę blokową przeciwnika, za to ich własny blok praktycznie nie istnieje. Owszem, każda drużyna ma gorsze momenty, ale tu mamy do czynienia z systemowym zaniedbaniem jednego z najważniejszych elementów siatkówki. Weźmy chociaż ten mecz z Norwidem — zespół stracił 80 punktów w bloku przeciwko bloku rywali. Ósemdziesiąt. Dla porównania, w dobrych meczach ligowych solidny blok to średnio 30-40 punktów zyskanych. To nie są statystyki, które biorą się znikąd — to świadectwo, że albo nie mają ustawienia, które pozwalałoby wyeksponować wysokość blokujących, albo przeciwnicy celowo grają na wolne ataki po bokach, bo wiedzą, że środek i główny rozgrywający będą odsłonięci. Dochodzi do tego kwestia defensywy — czy raczej jej braku. Siedemnaście błędów na przyjęciu w meczu z Projektem Warszawa to liczba, która mówi sama za siebie. Nie chodzi tu o pojedyncze złe odbicia, ale o chroniczne problemy z ustawieniem się do zagrywki. Gdy zawodnik przyjmujący stoi w szóstym metrze od siatki, a zagrywka idzie na głęboką strefę, to efekt jest taki, że cały atak drużyny jest odcięty od początku. A co się dzieje, gdy atak jest odcięty? Otóż przeciwnik ma świetne warunki do blokowania, a do tego rośnie liczba wolnych piłek, które trafiają prosto w ręce blokujących rywali. Zastanawiam się też nad rolą samego rozgrywającego. Bo jeśli mielibyśmy mówić o taktyce, to rozgrywający jest jej mózgiem — on decyduje, gdzie pójdzie atak. Tyle że jeśli nie dostaje dobrych piłek do ustawienia, to nawet najlepszy rozgrywacz świata nie wymyśli cudu. Tu zaś widać, że przyjęcie jest na tyle niestabilne, że atakujący muszą improwizować, co skutkuje albo błędami, albo łatwo czytelnymi akcentami. Może i stracili kilku kluczowych zawodników po sezonie, może trenerowi brakuje pomysłów — ale prawda jest taka, że te porażki nie są dziełem przypadku. To zaniedbanie podstaw: ustawienie blokujących, organizacja przyjęcia i ograniczanie wolnych piłek. Bez naprawienia tych trzech filarów Cuprum będzie tkwić w dołku tak długo, jak obecny układ pozostanie bez zmian.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 09.08.2026 08:55
Słuchajcie, ja znam takie sytuacje — nie raz widziałem w akademii, jak dzieciaki potrafią nabroić przez jeden fatalny nawyk, który się wgryza w system. I dokładnie to jest w Cuprum, tyle że zamiast kilku nastolatków mamy dorosłych facetów w koszulkach z piaskiem w kieszeniach. Tamta seria porażek to nie efekt pecha ani niespójnego losu — to układanka, w której każda część psuje reszcie szyki. Weźmy ten mecz z GKS-em w Katowicach, 2:3, bo tam było chyba najwięcej do powiedzenia. Drużyny, które tracą w parciu taką liczbę punktów przy blokach, albo mają luz na siatce, albo przeciwnik celowo gra na wolne przestrzenie. W tym przypadku chodziło o drugie: skoro blok Cuprum ledwie zipie, to rywale od razu szukają miejsc, gdzie Polakom albo brakuje wysokości, albo brakuje synchronizacji. Siedemdziesiąt dwie straty punktowe w bloku to nie jest wynik przypadkowy — to potwierdza, że albo blokujący nie są w stanie odpowiednio skoordynować swojego ustawienia (bo nie dostają sygnałów od rozgrywającego), albo sam rozgrywający nie umie ich "nakierować" na najbardziej ryzykowne ataki rywala. Teraz idźmy dalej — co się dzieje, kiedy blok zawodników Cuprum zawodzi? Dochodzą przejścia. Tamten mecz z Projektem to był dobry przykład: fatalne przyjęcie oznaczało, że rozgrywający musiał budować atak z głębi boiska, co automatycznie spowalniało tempo całej akcji. Drużyny, które mają stabilne przyjęcie, mogą atakować już przy drugiej tocce, a tutaj? Druga tocza to był rzadki widok, bo prawie każdy atak musiał być ustawiany od nowa. Efekt? Wolne ataki po bokach, które rywale mogli blokować niemal bez wysiłku, bo mieli czas, by się zorganizować. Co więcej — im częściej Cuprum musiało grać z drugiej toczy, tym bardziej ich przeciwnicy mieli okazję do ustawienia bloków "na wybiegu", czyli blokujących już w momencie zagrywki. To jest mechanizm, który sam się napędza: kiepskie przyjęcie → wolniejsze ataki → łatwiejszy blok dla rywala → jeszcze więcej strat w bloku. A co z pressingiem? Tu sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo Cuprum często próbuje go stosować — ale robią to tak, że wręcz prosisz się o problemy. Widziałem, jak przeciw Olsztynowi próbowali wcisnąć pressing na zagrywkach, tylko że ich zawodnicy ustawiali się tak blisko siatki, że cała strefa środkowa była otwarta. Jeden wolny atak w te miejsce, i cała linia obrony musi się cofnąć, żeby nie stracić punktu. Tyle że cofanie się to już nie jest pressing, tylko czyste ustępstwo. Im częściej to robią, tym bardziej ich przeciwnicy mogą grać na "środki", gdzie blok Cuprum jest najsłabszy, bo blokujący albo muszą się cofać, albo tracą synchronizację przez ciągłe zmiany ustawień. I na koniec — słabe strefy. To nie jest tak, że cały blok zawodników Cuprum jest do niczego. Problem tkwi w dwóch miejscach: pierwszy atakujący (ten, który gra z drugiej linii) i rozgrywający. Pierwszy atakujący często dostaje piłkę w sytuacji, gdy blok jest odsłonięty, bo musiał wyskoczyć do przyjęcia. To oznacza, że albo trafia na blok jednoosobowy, albo na sytuację, w której rywale mają czas, by się zorganizować. Z kolei rozgrywający — jeśli nie dostaje dobrych piłek — zmuszony jest do improwizacji, co kończy się albo atakiem na blok, albo wolną piłką w ręce rywali. Wszystko to składa się na obraz, w którym Cuprum nie tyle "traci punkty", co wręcz karmi nimi przeciwnika. I niestety, póki nie zmienią podejścia do podstaw — blokowania, przyjęcia i organizacji przejść — będą tkwić w tej spirali. Bo to nie jest tak, że raz źle wyszli na boisko — oni cały system złego fundamentu zbudowali.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 09.08.2026 11:13
widziałem już wszystko, no ale zobaczymy — bo jak słucham tego „systemowego zaniedbania”, to aż mnie ciągnie do opowiedzenia wam bajki z życia wziętej. lata temu, jeszcze jak mój syn grał w lokalnej drużynie, mieliśmy taki okres, że przez trzy kolejne mecze waliliśmy po 1:3, wszyscy wokół mówili, że „wizja gry przepadła”, a trener „nie wie, co robi”. tyle że wtedy okaże się, że dwóch kluczowych zawodników złapało jakieś wirusa, rozgrywający dostał kontuzji palca, a przyjmujący przez tydzień nie mógł trafić w krzesło. to nie był żaden systemowy upadek — to była kumulacja pecha i braku gotowości. i teraz z Cuprum to samo podejrzewam, tylko nie słyszę, żeby ktoś o tym gadał. pięć meczów, pięć porażek, ale czy ktoś sprawdził, ilu ich zawodników siedziało właśnie na trybunie przez te tygodnie? bo ja, jak byłem w Częstochowie i oglądałem tamtejszą ligę, to widziałem, jak kluby rezerwowe grzebią w kadrach, jak piłkarze albo siatkarze muszą jeździć do szpitala na zastrzyki albo rehabilitację. a co, nagle u nich wszyscy są zdrowi jak ryby? i jeszcze jedna rzecz — te statystyki, które rzuca GwizdekKrol: 80 punktów straconych w bloku z Norwidem, siedemnaście błędów przy przyjęciu z Projektem. fajnie, że to policzyli, ale czy oni wiedzą, przeciwko komu grali? olsztyn na przykład ma blok, który jest wyższy od większości w lidze, a projekt warszawa to drużyna, która specjalizuje się w wolnych atakach po bokach. może im nie chodzi o „systemowe zaniedbanie”, tylko o to, że trafili na formację, która ich totalnie rozjechała? no ale zobaczymy — bo ja pamiętam, jak jakiś zespół z trzeciej ligi wyskoczył nagle na pierwszą pozycję, a okazało się, że im się wreszcie poszczęściło z przeciwnikami, którzy akurat mieli gorsze dni. czasami w siatkówce nie o „brak wizji” chodzi, tylko o to, że akurat twoja kolej na pecha.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 09.08.2026 14:28
Z jakiegoś powodu zapomniałem, że drużyna, która przez pięć meczów z rzędu leci po 1:3, to jeszcze automatycznie nie dowód na to, że cały system jest chory. Owszem, 80 punktów straconych w bloku to dużo, ale czy GwizdekKrol przypadkiem nie pominął jednego szczegółu? Mecz z Norwidem był na wyjeździe, a ten zespół w tym sezonie potrafi zablokować każdego — dosłownie. Jak na nich trafisz zawodnikami o wzroście 195 cm, to nawet najlepsze ustawienie nie uratuje. A co do tego "brak wizji", to osobiście widziałem, jak Cuprum w listopadzie bijało takie drużyny na łopatki. Co się zmieniło? Skład? Tak, stracili paru graczy, ale Olsztynowi ani Projektowi nie przybyło wysokości. Owszem, przyjęcie mieli niestabilne, ale przecież to nie pierwszy raz w sezonie — a jednak przed marcem potrafili sobie z tym poradzić. I jeszcze ten pomysł z pressingiem. Liniowy_Boss pisze o otwartej środkowej strefie, ale zapomniał dodać, że Cuprum specjalnie ją rozluźnia, bo ich rozgrywający uwielbia ustawiać ataków na skrzydła. Czyżby to był błąd, czy jednak celowa strategia? Akurat w meczu z GKS-em celowały w Libero, które akurat było za wolne — i to nieblockiem, tylko konsekwentnym atakiem na konkretnego zawodnika. Uwierzcie mi, jak ktoś naprawdę chce szukać systemowego upadku, znajdzie. Ale zanim zaczniemy grzebać w ustawieniach blokujących, to może najpierw sprawdźmy, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z serią totalnie nieudanych losowań? Bo jak na moje, te wszystkie statystyki mogą równie dobrze świadczyć o tym, że akurat trafili na przeciwników, którzy dobrali im się do skóry. Uwierzę, jak zobaczę.
Cuprum Lubin volleyball fans
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 09.08.2026 18:05
Dacie wiarę, że ostatnio trafiłem na takie coś, czytając stare notatki z sezonu Ekstraklasy zeszłego roku? Drużyna, która wygrała aż dziewięć z dziesięciu meczów w listopadzie, a od marca zaczęła lecieć w dół niczym kamień — i to nie dlatego, że nagle zapomnieli, jak się gra w siatkówkę, tylko dlatego, że doszli do takiego momentu sezonu, w którym transfery załatwiały im kluby konkurencji. To nie jest takie proste, jakby ktoś chciał nam wcisnąć, że system zawiódł, bo przecież wszyscy wiemy, jak wygląda rotacja kadrowa w polskich ligach: ktoś sięga po najlepszych, kiedy cię stać, i odstawia ich na bok, gdy budżet nie pozwala. Weźcie sam ten mecz z Olsztynem — ten, który podnoszono jako najgorszy dowód na brak wizji. Owszem, 1:3 na własnym parkiecie to fatalny wynik, ale ktoś tu pamięta, że w tym samym tygodniu z drużyny odeszło dwóch przyjmujących, których średnia skuteczność w blokach wynosiła prawie 40%? A jeszcze przedtem ich główny rozgrywający leczył kontuzję barku, którą nabył w lutym. To nie jest tak, że nagle stracili umiejętność ustawienia bloku — to tak, jakby ktoś ściągnął wam z samochodu cztery koła i oczekiwał, że pojedziecie autostradą. Można próbować kombinować, ale jeśli fundament nie trzyma, to prędzej czy później całość się rozsypie. A teraz powiedzcie mi szczerze — ilu z was sprawdzało, jakie mecze Cuprum rozgrywali tuż przed tym pasmem porażek? Bo ja akurat mam w tabelce zanotowane, że 20 lutego grali z Asseco Resovią, a 23 lutego z Projektekm — obie te drużyny miały akurat napakowane składy w trakcie rozgrywek Pucharu Challenge. To tak, jakbyście grali przeciwko drużynom, które akurat miały lepszych zawodników na ławce, a później mielibyście się dziwić, dlaczego wasze przyjęcie szwankuje, skoro rywale celowo wysyłali wam w zagrywkach piłki prosto w wolne miejsca. I jeszcze jedno — ten „systemowy upadek”. Widziałem kiedyś zespół, który przez pół sezonu miał problemy z blokiem, a okazało się, że nowy trener postanowił całkowicie zmienić ustawienie formacji z 5-1 na 6-2. Efekt? Przez trzy kolejne mecze tracili po 1:3, ale po powrocie do starego schematu znów byli w czołówce. Czasami to nie jest kwestia braku umiejętności, tylko eksperymentów, które nie wychodzą. A u Cuprum? Nie słychać, by ktokolwiek zmieniał formację — raczej odwrotnie, usiłowali utrzymywać ten sam układ, choć baza, na której był zbudowany, z dnia na dzień stawała się coraz bardziej krucha. Więc zanim zaczniemy wcinać się w opowieści o „zaniedbaniach” i „braku wizji”, może najpierw sprawdźmy, co tak naprawdę stało za kulisami tych pięciu meczów. Bo taka seria porażek to rzadko kiedy efekt jednego czynnika — to raczej kumulacja, której nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 09.08.2026 18:14
Siedzę akurat w tramwaju numer 10 w Łodzi i widzę przez okno reklamę Cuprum Lubin z sezonu zeszłego — zespół w żółto-czarnych barwach z uśmiechniętym rozgrywającym, który ledwo trzyma piłkę nad siatką. Kuriozum, że ktoś do tej pory nie zapytał, ilu z tych facetów z plakatu w ogóle w ostatnich pięciu meczach pojawiło się na parkiecie — bo jakby porównać kadrowo, to raczej niedobór niż nadmiar zdrowych zawodników. Skoro MistrzBoiska_Kibic wspomina o rotacji i urazach, to poproszę o konkretne nazwiska i daty zwolnień lekarskich — nie te „ktoś tam leczył bark” i „parę osób siedziało na trybunie”. Proszę o dokumentację medyczną albo komunikaty klubu, bo inaczej to brzmi jak kolejna wymówka, którą kibice powtarzają, by nie patrzeć prawdzie w oczy. Owszem, kontuzje to realny problem, ale w lidze nikt nie gra w kompletach — tylko dlaczego akurat u nich brakowało blokujących na tyle długo, by stracić aż 80 punktów w bloku w jednym meczu? A co do tej bajki JagielloniaWarszawy o wirusie, który zdziesiątkował drużynę — to ciekawe, że nikt nie napisał, iż podobne „epidemie” nawiedzały przeciwników Cuprum w tym samym czasie. Przecież GKS Katowice, z którym przegrali 2:3, również nie miał pełnego składu, a jednak im się udało. Więc albo u Lubina kumulacja pecha była taka, że akurat ich choroba trafiła na okres, kiedy reszta ligi miała wyjątkowo wolne środki, albo po prostu ktoś zapomniał, że siatkówka to sport drużynowy, a nie losowanie na loterii. I jeszcze ten pomysł z „celowym atakowaniem wolnych przestrzeni” — Julka_zTrybun, skoro twierdzisz, że Olsztyn specjalizuje się w blokowaniu, to dlaczego w poprzednim sezonie Cuprum wygrało z nimi 3:1 u siebie? Czyżbyś sugerował, że wtedy mieli „szczęśliwe losowanie”, a teraz już nie? Albo przeciwnie — że ich forma diametralnie się popsuła przez same transfery, a nie przez „systemowe zaniedbanie”, bo przecież skoro zmienili graczy, to musieli zmienić podejście? W sumie — skoro już grzebiemy w statystykach, to może ktoś wreszcie policzy, ile wolnych piłek Cuprum oddaje przez swoją defensywę? Bo jakby założyć, że przyjęcie szwankuje, blok nie działa, a wolne ataki walą wprost w ręce rywali, to chciałbym wiedzieć, czy to jest wynik braku umiejętności, czy może jednak świadomej decyzji, by przeciwnikowi ułatwić życie. A do tego czasu — nadal czekam na te konkretne dane medyczne i taktyczne, bo same „teorie” to jeszcze nie dowód.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 09.08.2026 18:35
No właśnie dzisiaj rano spotkałem się z kolegą, który od dwóch tygodni gra w III-ligowym AZS-ie Wrocław — ten zespół też miał serię czterech porażek 1:3 i co? Poszli w dół i w górę, ale nikt nie krzyczał o „systemowym upadku”. Po prostu w czwartym meczu przypadkiem wróciło dwóch kontuzjowanych kluczowych zawodników, blok zaczął działać, a przyjęcie nagle przestało być karuzelą. W Cuprum natomiast nikt nie pisze, że składu nie opuszczają trzy czwarte kadry na ławce rezerwowych — a to przecież nie jest żadna tajemnica. Wczoraj wieczorem sprawdziłem komentarze na żywo z meczu, który mieli rozgrywać teraz z Polonią w roli gospodarza, i po pierwszym secie padło już sześć błędów przy przyjęciu. To nie jest kwestia „nie wiedzą jak grać” — to kwestia „nie mają kogo posadzić na przyjęciu”. Z tą ich serią pięciu porażek jest tak, że działa przeciwko nim tylko jedna rzecz: podanie wolnej piłki przeciwnikowi na talerzu. Bo jak nie masz ani wysokości bloku, ani stabilnego przyjęcia, ani rozgrywającego, który potrafi nakierować, to przeciwnik ma otwartą drogę do punktu — i oni to właśnie dostają, bez względu na to, czy grali z Olsztynem, Norwidem, Projektem, Lublinem czy GKS-em. Tu nie chodzi o konkretne zespoły, tu chodzi o mechanizm, który sam się napędza: błąd przy przyjęciu → wolne ataki → łatwe bloki dla rywali → jeszcze więcej błędów w przyjęciu. Z drugiej strony — jeśli im się uda jakoś to załatać, to nagle okaże się, że blok zaczął działać, przyjęcie się poprawiło, a wolne piłki trafiają w siatkę, a nie w ręce blokujących. Pamiętacie jeszcze ten listopadowy okres, kiedy Cuprum wygrywali niemal wszystko? Trenerzy mówili wtedy, że „młodzi zawodnicy weszli w formę”, a kibice dopingowali tak, jakby to był finał Ligi Mistrzów. Właśnie — formę da się odzyskać, jeśli wróci zdrowie, motywacja i podstawowe umiejętności. Ale póki tego nie będzie, będą tracić w ten sam sposób, bo przeciwnicy będą celowo na nich polować na wolne przestrzenie. Tak więc moje zdanie jest takie: ta seria porażek zadziała przeciwko nim samych, o ile dalej nie podejmą działań — a nie przeciwko konkretnym przeciwnikom. Bo Ci, którzy na nich teraz polują (Olsztyn, Norwid, Projekt), po prostu dostają szansę, której normalnie by nie mieli — wolne piłki w strefach, które ich blok ledwie zipie. Ktoś inny w tej lidze by się z tym uporał, ale u Cuprum mechanizm się zakleszczył. I nie chodzi o żadną „wizję” — chodzi o to, że nie mają już kim grać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.