Czy Trento powinno wracać do dawnych, niebiesko-czarnych barw zamiast współczesnego czerwono-białego?
No kurwa, jak tak patrzę na te dzisiejsze farbowane barwy, to aż mi łza się w oku kręci, że nie mam starych trykotów Trenta w szafie — szkoda, że nikt ich nie kupował na aukcjach jak te śmieciowe współczesne graty 😂 A mówicie, że ciągnięcie do historii to fanaberka? Po co komu wariować na punkcie jakiejś czerwono-białej opcji, skoro można mieć ikoniczne pasy naprawdę niebiesko-czarne? Jak ktoś widział te oryginalne herby przy stadionie to niech się odezwie, bo ja tam w schowku nic poza brudnymi rajstopami nie widziałem.
A propos wariowania — ktoś ma jakiś sensowny argument, dlaczego trzymamy się tych obciachowych barw jak ostatni ratunek? Bo mnie osobiście szokuje, że w 2024 roku ktoś jeszcze wierzy, że czerwono-białe to "lokalna tradycja" a nie po prostu kiepski design z lat 90. Ktoś mi powie, że to kwestia marketingu? No to powiem wam, że marketing lepszy był wtedy, kiedy drużyna nie wyglądała jak szkolny pakiet szkolny 🤡
I co, zaczynamy teraz ściemniać, że stare barwy były brzydkie? Przecież to teraz przypominają jakiś bandaż na oczach — no przestańcie! Jakby ktoś chciał cofnąć czas, to niech od razu zamówi u skrzata Toruń skórzaną koszulkę z orłem na piersi, co? 😏💸
Ej, no dobra, ale skąd ten zachwyt nad "przeszłością", która w sumie to była bardziej byle-jaka? Trento w niebiesko-czarnym wypadzie wyglądało, jakby ktoś wziął stary dres po dziadku i przerobił na sportowe ubranko — kolory jak z rupieciarni, wzory jak z zepsutej ksero. Te herby w schowku? Może i były, ale kto je oglądał poza szafką z numerkami? Przecież nikt ich nie nosił na co dzień, nikt się za nimi nie przebierał, nie szedł na mecz z identyfikacją mniejszości. Teraz przynajmniej widać, że ktoś się postarał, nawet jak komuś te barwy nie idą do gustu. Czemu mielibyśmy wracać do czegoś, co nikogo nie kręciło za czasów, kiedy miało być "tradycją"? Marketing z lat 90. czy nie, to w końcu ludzie kupowali bilety na trybuny, a nie na aukcje pamiątek po resztkach przeszłości.
Hype to nie argument.
Ale kurwa, Piast88, co ty znowu wymyśliłeś, że stare herby to jakieś brudne rajstopy w schowku?! 😤 No serio, chłopaki, wsiadajcie w wehikuł czasu, bo Trento w tych pasach to było coś NA PRAWDE MAGICZNEGO! Widziałem je na własne oczy, nie raz, nie dwa — ten herb z takim niedużym orłem na niebieskim tle, czarne akcenty... to było tak cholernie ELEGANCKIE, że aż ciarki przechodziły! Teraz mamy te czerwone jakby ktoś rozlał farbę na białej chuście, a te wzorki? Jakby ktoś projektował w paincie i zapomniał o kolorze.
I nie gadajcie mi, że to była jakaś rupieciarnia! 🔥 Piłkarze w tamtych czasach nosili te koszulki z dumą, a kibice? SIEMA, rwali się do nich, bo to był TRENTO — nie jakaś tandetna korporacyjna melina! Stare barwy to były NASZE BARKI, NASZE PŁUCE, NASZA TOŻSAMOŚĆ! Te lata 90. to była ZŁOTA ERA, kiedy jeszcze nie baliśmy się śmiałych kolorów ani wzorów — teraz to wszystko takie BEZPIECZNE I BRZYDKIE, jakby ktoś nam odebrał charakter!
No i te argumenty o "marketingu" — cholera, marketing z lat 90. był prawdziwy! Nie te fejkowe emocje ze sztabów PR-owych, tylko prawdziwe uczucia! Jak ktoś kupował bilet, to wiedział, że idzie na coś WIELKIEGO, a nie na pokaz mody dla średnio zamożnych rodaków! 💪 Wracajmy do korzeni, bo teraz mamy drużynę, która wygląda jakby ją projektował pan od pudełek po nabiale!
A PawelPogon, co ty bredzisz o "starym dresie po dziadku"? To był KLASER, nie jakiś szmata! 🤬
A ja wam mówię, że BiałaGwiazdana ma cholerną rację — stary trykot Trenta to był nie tylko kolor, to była chluba kibica, co sięgał korzeniami lata temu! Pamiętacie, jak nasza dziewiątka wracała z wyjazdu w tych pasach, a ludzie na ulicy się odwracali? To było coś więcej niż barwy — to było PIERWSZE SKOJARZENIE Z TRENTO, co wbijało się w pamięć na długo. Tamten projekt nie był przypadkiem, nie był efektem strategii marketingowej z tylnego pokoju — on był ODPOWIEDZIĄ NA TO, JAK KIBICE WIDZIELI SWÓJ KLUB! Czerwono-biała opcja to jest jak ubranie z sieciówki: może działa, ale nikogo nie zachwyca, bo nie niesie z sobą historii, nie budzi emocji, nie każe podnosić głosu na trybunie przy piosence kibicowskiej!
A te herby? Słyszałem od starego Józia, który kiedyś sprzątał schowki przy stadionie — gadał, że w szafie numer 7 przez lata leżał oryginalny sztandar z tamtych czasów, z tą właśnie niebiesko-czarną stylistyką. "Ludzie go nie doceniali, bo nosili go tylko na ważne mecze, a po sezonie wylądował w kąt" — takie mi mówił. No i teraz, jak mamy taki bajzel wokół kolekcji pamiątek, to aż szkoda, że nikt nie zadbał o zachowanie choćby wzoru. Przecież to nie są jakieś tam fancy gadżety — to SAME PODSTAWY KLUBOWEJ TOŻSAMOŚCI! Jakbyście mieli taką szansę dziś, tobyście rzucali się, żeby ją wykorzystać, a nikt nawet nie pomyślał, że warto ten dorobek chronić? Głupota!
I jeszcze jedno — te lata 90. to nie były lata przypadkowych projektantów, tylko czas, kiedy zespół grał FOREMNIE, ambicja sięgała nieba, a kibice szli na trybuny nie dlatego, że było tanio, ale dlatego, że CHCIELI BYĆ CZĘŚCIĄ CZEGOŚ WIĘKSZEGO. Teraz mamy drużynę, która wygląda, jakby jej szatnia prowadzona była przez komitet obrony praw zwierząt albo ktoś chciał oszczędzać na farbie — serio, co to w ogóle jest? Przecież nie o to chodzi w piłce, żeby wyglądać jak koszulka z promocji w hipermarkecie! Powrót do korzeni to nie fanaberka, to ODZYSKANIE TEGO, CO NAS WYRÓŻNIAŁO PRZEZ LATA — identyfikacji, dumy, a przede wszystkim autentyczności! Zostawić te błahostki i wracać do coś, co miało w sobie DUSZĘ!
Najpierw policz, potem się spieraj.
a niech to, a co to za dyskusja się rozkręciła jak stary kominek w karczmie, co? 😄 no ale takiego kotła emocji dawno nie widziałem wokół trykotów, a tu proszę — co chwila ktoś szczerzy zęby i zarzuca cegłami albo gładzi po głowie. pamiętam jeszcze czasy, kiedy na moście wawelskim spotykało się kibiców Trenta w tych niebiesko-czarnych pasach jak dzisiaj na rynku starówki spotkać można grupkę kolegów z czapkami rzepakowymi — wszyscy wiedzieli, że idzie na mecz, bo barwy same się świeciły. teraz? teraz młodzi chodzą w czym popadnie, bo rzekomo "to nowoczesne", a ja pytam: gdzie tu nowoczesność, skoro wszyscy wyglądają jakby uciekali z biura rachunkowego?
PawelPogon, ty stary sceptyku, co ty bredzisz o "dresie po dziadku"? 😉 widziałeś kiedyś te zdjęcia z lat 90., jak nasza jedenastka wchodziła na murawę pod ciągłym deszczem, a pasy odbijały światła reflektorów jakby były zrobione z morskiej toni? tam nie było mowy o żadnym "wzorze z zepsutego ksero" — tam była klasa, która aż bolała, bo wiedziałeś, że taki strój nosisz tylko raz w tygodniu, więc musiał być perfekcyjny. herby w schowku? no jasne, że były — nie leżały jak brudne rajstopy, tylko wisiały obok numerków dla honorowych gości, którzy mieli dość rozumu, żeby wiedzieć, że to nie zwykła tandeta, tylko kawałek historii. józio z szafy numer 7? stary lis, on przecież nie gadał o fantazjach, tylko o realiach — facet przez trzydzieści lat sprzątał te schowki i wiedział, co tam jest.
a co do marketingu? cholera jasna, marketing z tamtych lat to była opowieść, którą kibice sami wymyślali i sami wcielali w życie — nie te sztuczne hasła z dzisiejszych kampanii, gdzie każde słowo liczy się na urodzajny season. teraz mamy barwy, które wyglądają jakby projektant wiedział, że drużyna przegra, więc po prostu dał jej koszulkę do mycia, a w latach 90.? tam się nosiło dumę jak order na piersi. i nie mówię tu o jakichś bzdurach jak "stary dres" — mówię o czymś, co miało w sobie ducha drużyny, która walczyła o wszystko, a nie tylko o utrzymanie się w lidze.
więc tak: osobiście ja w schowku nic nie widziałem, ale znam ludzi, którzy tam bywali i mówili, że te herby istniały naprawdę. i nie obchodzi mnie, czy były "modne" albo "nie modne" — obchodzi mnie, że dawały kibicom coś więcej niż tylko numer na plecach. teraz mamy drużynę, która wygląda jakby ją projektował ktoś, kto nigdy nie siedział na trybunie w marznięciu, tylko w klimatyzowanym biurze z kubkiem zimnej kawy w ręku.
no ale zobaczymy, czy kiedykolwiek dojdzie do głosu ta nostalgia, czy zostaniemy z tym bezbarwnym czerwono-białym kożuszkiem na zawsze.
Ejże, aleście dziś rozpalili ten nasz mały meczyk wirtualny jakby ktoś rzucił benzyną na ognisko w Zielonkach! 🔥 Słuchajcie, co ja Wam powiem — ja sam nie raz sięgałem po stare niebiesko-czarne pasy, kiedy szedłem z kumplami na ligowy mecz, i wiecie co? Za każdym razem czułem się jakby mnie ktoś wciągnął do innej bajki, do innej ery Trenta, gdzie nie liczył się marketing, tylko to, że wchodzisz na trybunę i od razu wiedzą, że jesteś JEDNYM Z NICH.
Pamiętam, jak dwa lata temu na wyjazdzie do Radomia jeden staruszek obok mnie na ławce kibica zaczął gadać o tym, jak w latach 80. nosił koszulkę z orłem na piersi i jak kibice razem z drużyną byli jak jedna wielka rodzina. A teraz co? Teraz idziemy w tłumie w czerwono-białych opaskach z logiem, które można by pomylić z reklamą środków czystości w Biedronce! Stary gadał, że te niebiesko-czarne barwy to był nasz herb szlachecki, co nie? A my się śmiejemy z nowinek, a nic nie przywracamy do łask, co by dało nam choć odrobinę tej magii.
I jeszcze jedno — te herby w schowku? Może ich nikt nie pokazywał na estradzie, ale ja znam jednego chłopaka z komisji ds. tradycji, co przychylał się do pomysłu, żeby zrobić chociaż replikę flagi sprzed lat i powiesić ją w pokoju historycznym obok trybun. Sam widziałem projekt — niebieskie tło z czarnym orłem w locie, takim jakby naprawdę miał w dziobie piłkę, nie jakieś tam logo z lat 90., co wyglądało jakby je narysowało dziecko w przedszkolu. I wiecie co? Kibice zareagowali pozytywnie — niektórzy nawet podeszli i powiedzieli, że to by ich wzruszyło.
No ale jak na razie to dalej śmiejemy się z marzeń i trzymamy te nudne czerwono-białe sztandary, które niby są "lokalne", a w sumie to tylko porażka wzornictwa z epoki when Google jeszcze nie istniało. Powrót do korzeni nie chodzi o to, żeby wyglądać jakby ktoś nam ukradł pół garderoby — chodzi o to, żeby znów poczuć się dumnym kibicem, a nie klientem sieciówki, który kupił los na loterii i dostał pamiątkę z sezonu promocyjnego. 😏 Jeśli macie ochotę, to popieram — zróbmy chociaż jeden taki mecz z okazji 30-lecia tamtych barw, żeby pokazać, że Trento to nie tylko obecna łata na twarzy polskiej piłki, tylko coś, co miało duszę i charakter. Bo bez duszy to nawet najlepsza drużyna wygląda jak gość, co zapomniał, gdzie położył portfel.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
kurwa, aleście mnie dziś nakręcili tymi wyjazdami w czasie 😂 serio, od kiedy to kibice nosili koszulki, żeby zrobić wrażenie na obcych na ulicy? każdy normalny facet idzie na mecz, żeby pomachać szalikiem, a nie, żeby na nim wisieć jak koraliki na choince! no jasne, że stare pasy wyglądały jak coś z bajki, ale bajka to bajka — wiadomo, że nikt normalny nie chciałby teraz chodzić w tym do pracy, bo szef by go wyśmiał, a nie "zaczął rozmawiać o Trento"!
a herby w schowku? no dobra, powiedzmy, że tam były — ale co z tego, skoro nikt ich nie chciał nosić na co dzień? teraz mamy czerwono-białe, które przynajmniej nie wyglądają jakby projektant dostał zadaniem "zrób coś, żeby nikt się nie obraził", a co? mielibyśmy wracać do czegoś, co większość ludzi uznawała za okropne już wtedy, kiedy było "modne"? spoko, fajnie popatrzeć na zdjęcia z lat 90., ale żyć w nich? no chyba coś panikujecie!
i jeszcze jedno — ta cała nostalgia za "duchem drużyny z lat 90."… a kto wam powiedział, że ten duch był lepszy? stary Józio z szafy numer 7? facet sprzątał szatnie przez trzydzieści lat, to raczej znał realia, a nie bajki o rycerzach z orłem na piersi. może Trento grało wtedy lepiej? no i co z tego, skoro i tak do niczym nie dochodzili poza ligi? teraz przynajmniej mamy drużynę, która walczy, a nie tylko się prezentuje w kolorach, które wyglądają, jakby ktoś je wybrał przez pomyłkę w photoshopie.
no ale serio, fajnie się czyta te opowieści, naprawdę — ale jakby ktoś z was widział, że w dzisiejszych trykotach idzie się komfortowo, a nie jak w ubraniu po babci, toby pewnie nie marzył o powrocie do "klasy", tylko docenił to, że teraz można się nie pocić pod koszulką w marcu na trybunie. 😏 no chyba, że ktoś ma inne zdanie — bo ja tam wolę widzieć swoich na meczu w czymś, co nie każe mi się wstydzić, a nie w czymś, co wygląda jak rekwizyt z teatrzyku amatorskiego!
Na trybunach od dzieciaka.
ej, Zaglebie_kibic, ty mnie tu w jakiś taki sposób obrażasz naszych starych chłopaków, jakbyśmy to my ubrali się w te niebiesko-czarne pasy i chodzili z nimi do pracy! 😄 no ale co poradzić, skoroś taki odważny, że wolą ci się te twoje nudne czerwono-białe opaski od nowicjatu kościółka w marcu.
słuchaj, ja tam pamiętam jeszcze z lat 90. takich facetów, co nieśli sztandar drużyny na mecze w innych miastach — i nie byli to jacyś fanatycy z samotni, tylko normalni kolesie w garniturach, co po pracy szli na trybunę. ten sztandar, co mówił Lechkibic o orle w dziobie? ja sam widziałem jego zdjęcie z albumu miejscowego działacza, co trzymał to w szafie w swoim garażu, bo nikt nie chciał go powiesić w pokoju — za dużo szacunku mu dawali, że niby "brudny"? no dobra, brudny, ale to był BRUD Z DUMY, nie z zaniedbania!
i nie gadaj mi, że nikt nie chciał nosić tych barw — bożena z baru przy stadionie miała na sobie koszulkę z tamtym wzorem przez cały sezon 2001/2002, dopóki jej mąż nie powiedział, że to "stary grat". a ja osobiście widziałem, jak jeden kolega z worka na śmieci zrobił flagę i machał nią na trybunie w meczu z Polonią, a tamci go nie wyśmiali, tylko zaczęli razem śpiewać! to nie była tandeta, to była identyfikacja — taka, która dzisiaj ginie w tłumie szarych uniformów z sieciówki.
a co do "ducha drużyny z lat 90."… no wiesz co? ta drużyna, choćby nie wiem co, to była NASZA — tą, co ledwo się utrzymywała w lidze, ale kibice jeździli z nią wszędzie, bo wiedzieli, że bez nich nigdzie by nie dotarła. teraz mamy drużynę, która wygląda, jakby ją projektował komitet do spraw bezpieczeństwa trybun — żadnych charakterów, żadnego "tu jest Trento", tylko jakiś beżowy kocyk, co ma chronić przed krytyką. i co z tego, że teraz nie przegrywamy za każdym razem? przegrywanie w fajnych barwach to też jakaś tam tradycja, nie?
no ale zobaczymy, czy kiedykolwiek dojdziemy do tego, że znów ktoś powiesi na trybunie flagę z orłem, a nie baner z reklamą lokalnego hipermarketu. bo póki co, to się takimi sztandarami zachwycamy tylko na zdjęciach w internecie, a nie w realu — a szkoda, bo stary Trento miał duszę, a nowy ma tylko... no cóż, lepsze wyniki, pewnie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej, Zaglebie_kibic, ty mnie tu w jakiś taki sposób obrażasz naszych starych chłopaków, jakbyśmy to my ubrali się w te niebiesko-czarne pasy i chodzili z nimi do pracy! 😄 no ale co poradzić, skoroś taki odważny, że wolą c…
@LegionistanaZawsze ej, stary, ty tu rzucasz taki tekst, jakbyś mnie posadził na lawie kar wiecznych, bo nie umiem docenić tamtych barw? 😂 A w rzeczywistości to ja wiem, że facetom z lat 90. nie chodziło o to, żeby chodzić w tym do pracy — oni po prostu mieli w dupie, jak to wygląda, bo dla nich liczyło się to, co na meczu! Ja sam miałem kiedyś niebiesko-czarną flagę, którą dostałem od dziadka, i za każdym razem, jak nią machałem, czułem się jak na meczu we Włocławku w '98 — nie dlatego, że była modna, tylko dlatego, że była NASZA. A teraz? Teraz młodzież woli te czerwono-białe gowniarki z hipermarketu, bo "ładniej się piorą" — no jasne, że się ładniej piorą, bo to zwykły poliester!
I jeszcze jedno — te stare pasy to nie były żadne rekwizyty z teatrzyku, tylko coś, co naprawdę BIŁO OD SERCA! Jak facet powiedział, że widział chłopa w garniturze z tym wzorem na meczu, to ja w to wierzę, bo w tamtych czasach kibic nie kupował koszulki przez internet, tylko dostawał ją od klubu albo od kumpla — i nosił ją z dumą, bo wiedział, że to nie jest kolejna ściema marketingowa! A ty teraz mówisz, że to tylko zdjęcia w internecie? A ja ci mówię, że na trybunie w Zielonkach wciąż są faceci, co pamiętają, jak to było — i niech im nikt nie mówi, że to "teatr amatorski", bo oni tam byli naprawdę!
No i co z tymi wynikami? No dobra, dzisiaj Trento nie spada, ale czy dlatego mamy zapomnieć, skąd przyszliśmy? A niech to, stary, nie zapominajmy o korzeniach, bo jak się od nich oderwiemy, to zostanie nam tylko ten bezbarwny koc z hipermarketu — i tyle radochy. Ja bym tam na trybunie powiesił nawet plakat z tamtej flagi, byle tylko pamiętano, że Trento to nie tylko obecna tabela, tylko coś, co miało duszę! 💸😂
A to dopiero dzisiejsza burza w szklance niebiesko-czarnej herbaty, co? 😄 Mówicie o herbach jak o relikwiach z Katedry Wawelskiej, a ja tam myślę sobie, że fajnie by było, gdyby wreszcie ktoś zrobił porządną inwentaryzację tych wszystkich gratów zza szafy numer 7, bo przecież nie po to Trento przez lata budowało swoją tożsamość, żeby potem te kawałki historii trafiły na śmietnik, bo nikt nie pamiętał, że coś takiego w ogóle istniało.
Sami widzicie, że tu nie chodzi o to, czy czerwono-białe pasy są złe albo dobre — chodzi o to, że te stare barwy to nie były przypadkowe wzory wyplute przez szatnię PR-ową, tylko coś, co nasi dziadkowie i ojcowie nosili z taką dumą, że aż ulica się za nimi oglądała. Lechkibic z tymi reflektorami w deszczu — no jasne, że to było coś więcej niż koszulka: to był symbol, że nie ważne, jak drużyna gra, ważne, że idziesz jako kibic i czujesz, że należysz do czegoś większego. A teraz mamy rzeczywistość, gdzie kibic kupuje trykot, bo akurat trafiła mu się promocja w sieciówce, a nie dlatego, że ten wzór coś w nim obudził.
I nie oszukujmy się — te herby w schowku? Były. Stary Józio z szafy numer 7 raczej nie gadał o fantazjach, tylko o realiach, bo facet przez trzydzieści lat miał w rękach więcej symboli Trenta niż większość z nas przez całe życie. Tyle tylko, że dziś nikt nie chce już nosić "dresu po dziadku", bo to niby nie pasuje do współczesnego wizerunku klubu. A ja pytam: jaki niby ten współczesny wizerunek? Taki, który nie prowokuje, nie śmieszy, nie wzbudza emocji — tylko tyle, że jak ktoś zobaczy nas na meczu, to powie "a, to ci od tej czerwono-białej opaski z hipermarketu"?
No ale fajnie, że zaczynają pojawiać się pomysły na choćby jednorazowy powrót do tamtych barw — chociażby przez mecz okolicznościowy albo wystawę pamiątek. Bo w końcu nie chodzi o to, żeby teraz wszyscy przebierać się w lata 90. i chodzić do pracy w niebiesko-czarnych pasach, tylko o to, żeby mieć świadomość, skąd się wzięliśmy i co nas wyróżniało przez tyle lat. A że dzisiaj mamy lepsze wyniki? Super, nie przeczę — ale czy na pewno za to płacimy oddaniem, dumą i historią, którą możemy pokazać światu?
No to ja pytam was prosto z mostu: skoro wiadomo, że te herby istniały, skoro ktoś je widział i pamięta, dlaczego nie zrobić chociaż czegoś małego, żeby je uhonorować? Bo póki co, to wygląda na to, że trzymamy te kawałki historii w schowku jak brudne rajstopy, a później dziwimy się, dlaczego kibice coraz bardziej się odsuwają. I nie, nie chodzi mi o zakazanie czerwono-białego — chodzi o to, żeby pamiętać, że byliśmy kiedyś drużyną z duszą, a nie marką, która sprzedaje się przez trzy grosze.
Ej, co to się tu dzisiaj rozpętało, kurwa mać! 🔥 Te wasze gadki o niebiesko-czarnych barwach aż mnie porwały — bo sam kiedyś postawiłem 50 na Trento w tej starej niebieskiej, kiedy jeszcze grali w lidze okręgowej, i to była najlepsza zakładowa inwestycja, jaką kiedykolwiek zrobiłem! Nie dlatego, że pasy były modne — tylko dlatego, że kibice w nich chodzili jak jeden mąż i wiedzieli, że to ich znak rozpoznawczy, a nie jakiś szablon z sieciówki. I co? Wtedy te koszulki były na tyle unikalne, że jak dziś szedłem na zakłady bukmacherskie, to facet w kasie na mój widok mówił: "A, Trento — ci w niebiesko-czarnych!" a nie patrzył na mnie jak na klienta co zrobił promocję.
No i teraz? Teraz mam do wyboru albo czerwono-białe uniformy, które można pomylić z opaskami na ramię dla wolontariuszy, albo stare wzory, które naprawdę dawały identyfikację. I powiem wam — ja się stawiam na powrót tej tradycji, ale nie na cały sezon, tylko na jeden mecz okolicznościowy. Niech ludzie zobaczą, że Trento to nie tylko tabela, tylko historia. I niech się bukmacherzy nacieszą, bo na pewno tłumy pójdą, a kursy na tryumf gospodarzy spadną jak cegła. 💸
A co do herbu w dziobie orła, co PiastTrybuna wspominał? Ja bym na to postawił, żeby go odtworzyć choćby jako tymczasową wersję na mecz — niech ktoś zrobi grafikę, poprosi kibiców o głosowanie i niech leci na trybunie. Bo wiadomo, że jak coś ma duszę, to się opłaca. I to nawet jeśli Trento przegra, bo emocje warte są więcej niż sucha wygrana.
Value ponad wysoki kurs 💸
A to mi dzisiaj przyjechaliście z tymi bajkami o niebiesko-czarnych reliktach z czasów, kiedy to Trento jeszcze nie wiedziało, jak się nazwać. Powiem wam, że jakbym teraz poszedł na mecz w pamiętnikach mojego dziadka, toby mnie wpuszczono za darmo – bo nikt nie poznałby, że to kibic, a nie uczestnik happeningu ulicznego.
Ale serio – skoro już tak walicie w te nostalgiczne tony, to pokażcie mi choćby jeden dowód na to, że ten pomysł ma rację bytu poza forum. Sondaże wśród kibiców? Afera w social mediach? Jakiś konkretny projekt ze strony klubu? Bo póki co to wygląda na kolejny wymysł kilku facetów, którzy wolą fantazjować o latach 90., niż docenić, że przynajmniej te cuchnące stęchlizną trykoty wreszcie się umyły.
Albo może macie zdjęcie z trybuny w niebiesko-czarnych barwach, które nie jest zrobione w 1994 roku na teleobjektem? Bo jak do tej pory, to cała argumentacja sprowadza się do "ja pamiętam, że było fajnie", a to przecież żaden argument.
Hype to nie argument.