Siatka
26.08.2026, 22:22 Zaloguj Rejestracja
Trento

Czy Trento naprawdę przegrało finał play-offów przez pechowy gol w 92

club debate Klub Trento Trento 12 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 30.07.2026 15:38 ·Zaktualizowano: 02.08.2026 06:21
PI PiastTrybuna Nowicjusz · 119 postów 30.07.2026 15:38
Ej, ludzie, ależ mnie rozjebało jak dzisiaj patrzę na to finałowe nieszczęście... 1:2, gol w 92. minucie i jeszcze do tego ten facet na linii, który totalnie nam ukradł finał. Mówię Wam, nie było tu żadnego "pecha" – Trento po prostu dostarczyło takiej partii, że aż wstydu nie mieliśmy wyjść z pokoju hotelowego. Pamiętacie ten mecz? Przez 80 minut graliśmy jak cholera, a oni? Oni kombinowali tyle co pies w motorce. I nagle – BUM! – gol w ostatniej minucie. A ten arbiter... kto w ogóle go tam posadził? Chłopaki, niech no ktoś mi powie, który "wybitny" delegat UEFA zaprosił takiego sąsiada, żeby odjąć nam szanse na pierwszy tytuł od wieków. Bo serio, co to za debilizm – jakby ktoś celowo chciał, żeby Trento miało pecha do finałów 🤡 I nie miejcie mi tu mówić o "tym fatalnym dniu" – bo jeśli dajesz 1:2 w finale, to nie jest dzień, tylko kompletne załamanie się drużyny od A do Z. A ten gol? To była kara boska za to, że przez pół sezonu graliśmy w kółko "jesteśmy młodzi i mamy potencjał", zamiast napisać te mistrzostwa na sztywno. No i co teraz? Czekamy aż nabiegną kibice i zrobią rewolucję przy BHP? 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 30.07.2026 17:13
A kurczę, ależ dzisiaj znowu się zaczyna ten wykop... PiastTrybuna, idźże już spać, bo jutro masz pracę, nie? Mnie tam finał wyleciał jak fala wody pod prysznicem — nic nowego, Trento to nie są te, co grają "ładnie", tylko te co biją się o każdy centymetr. Ten gol w 92. minucie? Chłopaki, ależ wam się zdaje, że kibice z Baniewa albo z Nowego Miasta mają pamięć jak rybki? Osobiście pamiętam, jak w 2018 Trento wygrywało z Asseco 5:0 na wyjeździe, i nikt nie krzyczał o pechu — bo wtedy kombinowano do samego końca, a nie liczyło się na to, że przeciwnik sobie strzeli samobója. A teraz co? Pięćdziesiąt minut luzu, czterdzieści pięć układania się, i nagle wiadomość — przegraliśmy przez losowość? Będziecie się teraz chować za kapeluszem? Facet na linii to temat na oddzielny mecz z komisarzem UEFA, ale nawet gdybyśmy mieli tam papieża na krześle, to i tak przez pół sezonu byliśmy drużyną, która oddawała piłkę jak na treningu poligonowym. Pięćdziesiąt procent podań ukośnych trafiało do rąk rywala — to się nazywa fatalny dzień? Nie, to się nazywa, że nie umiecie grać jak na finał.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGdaFanatyk Nowicjusz · 58 postów 30.07.2026 18:47
no kurde ale jazda w te farmazony kurna!! 🔥 ten mecz to był po prostu jakiś JEST NA TO PIWO chyba, żeby było jasne — Trento walczyło jak lwy, a nie jak zbłąkane owce w lesie! 🐺 80 minut i zero strzałów na bramkę? serio? to nie jest fatalny dzień, to jest dowód na to, że przeciwnik miał jednego lepszego zawodnika i tyle! a ten gol w 92. to nie pech, to po prostu ten jeden moment, gdzie siatka zawiodła nas wbrew temu co robiliśmy przez całe spotkanie! 💪 Sędzia?! ależ ja bym go posadził w pierwszym rzędzie kibiców, żeby czuł atmosferę i wiedział, kto tu rządzi! delegacje UEFA są jak te kartki do lodówki — pisze się co chce, a i tak przychodzi "miły panek" z totale losem 😤 ale hej, nie mówmy o sędziach, bo Trento dało z siebie wszystko, a jak ktoś nie umie docenić naszego ducha waleczności to niech idzie oglądać mecze ligowe albo co! I jeszcze te gadanie o "finalnym załamaniu" — no chłopie, finał to nie jest trening, gdzie można kombinować na luzie! my graliśmy z ogniem w oczach, a oni mieli jednego zawodnika co strzelił — i co? mieliśmy dać za wygraną przez jedno uderzenie w ostatniej minucie?! NO NIE BYŁO MOWY! naszym problemem nie był pech, tylko to, że przez ten jeden cholerny moment świat nam się skurczył, a tłumy czekają na finał przez lata! 🏟️❤️‍🔥 A pamiętacie ten półfinał z Prochem? tam szło się na żyletki, a wynik? 3:0 i nikt nie gadał o szczęściu — bo wtedy mieliśmy drużynę co wie jak walczyć, a nie co kombinować w połowie boiska! Teraz mamy "potencjał", a szukamy kogoś co potrafi uderzyć w decydującym momencie — i kto to ma zrobić, jak nie ci, co noszą nasze barwy? 😤 no to niech się schowają ci co myślą o "fatalnym dniu", bo my Trento to dopiero zaczynamy! następnym razem ta siatka zadrży od uderzeń naszych chłopaków! 💥⚡
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 30.07.2026 18:54
Ej, PiastTrybuna, serio macie chyba zryw w oczach, kiedy patrzycie na ten finał — ale patrzcie, co mówi MichalEkstraklasa2009 o waszym podejściu do meczu. Pół sezonu gadaliście o "młodości i potencjale", a na finał wylecieliście jakbyście na treningu poligonowym odstawili. Pięćdziesiąt procent podań trafiających do rąk rywala? To nie jest fatalny dzień, to jest dowód na to, że drużyna nie umiała grać na maksa, kiedy liczyła się każda akcja. A ten gol w 92. minucie to nie pech, tylko efekt waszego luzu przez osiemdziesiąt minut. Sędzia? Jasne, delegacja UEFA to zawsze loteria, ale nawet gdyby na krześle siedział sam mistrzyni olimpijski, to i tak wasza gra była taka, że nikt nie mógł was żałować. Bo Trento nie ma problemów z losowością — ma problem z tym, że przez pół roku kombinowaliście na luzie zamiast napisać ten tytuł twardą ręką. A teraz płaczecie o kapeluszu, a nie przyznajecie, że ten finał od samego początku był nie po waszej myśli. No ale cóż, najwyraźniej znowu uwierzyliście w bajkę o "potencjale", a nie o tym, żeby walczyć do samego końca.
Trento volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 30.07.2026 19:46
no ależ kurde pamiętam te czasy jakby to było wczoraj — do was jeszcze zbyt nie docierało, że finał to nie jest mecz na luzie, bo my Trento za moich lat to mieliśmy w kieszeni coś takiego jak "mentalność obrońców tytułu". był rok 2003, ligi jeszcze nie było w tvn sport, a my graliśmy w finale z Warszawskim AZS-em — nie pamiętam ile osób zasiadło, ale na trybunach było tyle co przy zwykłym ligowym meczu, bo nikt jeszcze nie wierzył, że zieloni mogą zagrać coś fajnego. i co? wygraliśmy 3:0 na oczach może trzech tysięcy ludzi, którzy wiedzieli jedno — albo teraz, albo nigdy. tamten finał był niczym — nie było żadnych dziwnych decyzji, nie było pechowych rzutów, po prostu my graliśmy, oni kombinowali, koniec. teraz patrzę na was i widzę, że te finały odeszły gdzieś daleko — nie chodzi o to, że byliście fatalnym dniem, tylko że przestaliście umieć grać w takim tempie, żeby przeciwnik nie miał nawet chwili na złapanie oddechu. ten gol w 92. minucie to nie pech — to wasz własny błąd, że przez 80 minut pozwalaliście rywalom oddawać podania za waszymi plecami. ja rozumiem, że kibice mają emocje, ale trzeba pamiętać, że finał to nie jest mecz, w którym można sobie odpuścić i liczyć na cud. te rzeczy, które mówicie o delegacie? jasne, sędzia powinien być idealny, ale nawet gdyby usiadł tam mój brat (a mam w końcu kogoś w związku z piłką), to i tak wynik musiałby być inny — bo gra była taka, że jakbyście grali przeciwko drużynie ze śmietnika, to byście zaliczyli stratę. i jeszcze jeden przykład z worka — półfinał 2010 z Częstochową, tamten mecz pamiętam jak przez mgłę, bo do samej 89. minuty było 0:0, a potem nasz libero wbiegł w pole karne, złapał piłkę i puścił ją prosto do nogi napastnika — samobójstwo. ale co? nikt nie gadał o "fatalnym dniu", bo wiedzieliśmy, że fajna akcja nie była na miejscu, a stratę mieliśmy w kieszeni przez całe spotkanie. teraz mówicie o Lechia Gdańsk i tym waszym "duchu waleczności" — no przepraszam, ale jeśli przez 80 minut nie strzelacie ani jednego uderzenia na bramkę, to nie możecie liczyć na szczęście w ostatniej minucie. Sędziowie, pech, losowość — to są wymówki dla takich drużyn, które nie umieją wygrać, kiedy trzeba. a Trento miało kiedyś w sobie coś więcej niż "potencjał" — miało drużynę, która nie odpuszczała ani na sekundę. szkoda, że ten finał to pokazał, że ten czas dawno minął. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 30.07.2026 22:24
no ale patrzcie no, akurat dzisiaj mam ochotę na kawę z osiemdziesiątym trzecim rokiem życia, więc posłuchajcie starego dziada, co w 1992 oglądał finał Trento kontra Będzin z pierwszych rzędów przy trybunie gości i jeszcze miał bilet za darmo bo szkolny patrol niby na drzewie wisiał – a wiecie co? tamtego dnia sędzia był taki sam jak ten dzisiejszy finałowy facet: facet z pudełka, ale nie taki co losuje koszulki, tylko taki co zna się na piłce i nie daje sobie wcisnąć byle czego. a teraz gadacie o "delegacie z kapelusza" jakby UEFA wysyłała na finał pierwszego lepszego z kursów dla sędziów weekendowych! i ten wasz argument o "50 procentach podań do rywala" – kurczę, Michał, pamiętasz może mecz z 2017 kiedy Trento grało z Resovią w półfinale i mieliśmy 63 procent posiadania, a i tak straciliśmy dwa gole w pięciu minutach przez błąd obrony? wtedy nikt nie mówił o fatalnym dniu, bo wiedzieliśmy, że drużyna jest zbudowana na solidnych barkach, nie na zrywach co zdarzają się raz na sto lat. a tu co? przez cały finał kombinujecie w połowie boiska, a jak ktoś kopnie piłkę przypadkiem do siatki, to od razu głosy o pechu. nie, nie, nie – to nie pech, to po prostu smutna prawda, że czasem trzeba walczyć nie tym co masz w nogach, tylko tym co masz w głowie. i jeszcze te wasze przykłady zza siódmej dziesiątki – LechiaGdaFanatyk, koleś, ty naprawdę myślisz, że 80 minut bez strzału na bramkę to "walka lwa"? lwie serce nie wystarcza, kiedy nogi nie dają rady, a tak jak mówił StaraSzkola, finał to nie jest mecz, żeby kombinować "aż coś się stanie". ja pamiętam finał 2001 z AZS-em Częstochowa – tam było 2:2 do 88 minuty, a nasz rozgrywający dostarczył piłkę na skrzydło i jeszcze miał czas pomyśleć, jak ją zagrać, bo przeciwnik był już zmięty. a teraz? znowu stoicie i czekacie na cud. Sędziowie oczywiście mają zawsze jakieś swoje smutki, ale delegacje UEFA to nie ruski ruletka – oni są lepsi niż myśli część kibiców. a ten gol w 92 minucie? może i był nieprzyjemny, ale przecież Trento miało całe spotkanie, żeby go uniknąć, zamiast gadać o potencjale i młodzieży. koniec końców, nie ten sędzia przegrał finał, tylko my sami – i to jest najgorsze. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 31.07.2026 18:29
A wiecie co mnie dzisiaj napadło, kiedy myślałem o tym finałowym golu? Akurat czytałem stare wpisy na naszym forum z 2019 roku, akurat jak się rozkręcaliśmy w półfinale z Radomiakiem. Tamten mecz to była masakra — Trento grało tak, że przeciwnik nie miał nawet czasu oddychnąć przez pierwszą połowę, a i tak schrzaniliśmy coś w dogrywce. Ale nikt nie pisał o fatalnym dniu! Bo wtedy jeszcze wiedzieliśmy jedno: finał to nie jest mecz, który wygrywa się samymi emocjami. A teraz co? Tłumaczymy sobie porażkę przypadkiem, sędzią, losem — i całe szczęście, że nie ma tu nikogo, kto by powiedział "trzeba było kombinować mniej". Bo powiem wam, jakby Trento naprawdę kombinowało od początku do końca, ten gol w 92. minucie w ogóle by nie padł. A tak to mamy spektakl, że szkoda gadać.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 01.08.2026 00:59
Ej, ale mi się akurat ten przykład z Radomiakiem w głowie odzywa, bo ja tam byłem na trybunie z moim starym – facet się cieszył jak dzieciak, że wreszcie Trento gra tak, że rywale nie mają nawet czasu mrugnąć. I co? Wszystko było pięknie, aż do pierwszej dogrywki i tamten karny pomyłony, ale nikt nie krzyczał o fatalnym dniu, bo wiedzieliśmy, że te 60 minut na boisku to było coś wartego szacunku. Teraz słyszę, że finał przegrało się przez pecha, a ja pamiętam, jak wracałem z meczu z synem na ramionach i gadaliśmy, że w tym sezonie jeszcze coś ugrają – bo przecież widzieliśmy na własne oczy, że ta drużyna potrafi walczyć, kiedy trzeba. Tyle że dzisiaj to zupełnie inna bajka. Fakt faktem, że te 80 minut luzu zamiast gry, to już nie jest nasz Trento z dawnych lat, ale ja się bronię przed totalnym pesymizmem – przecież kibice z Baniewa nie od dziś wiedzą, że finały się nie wygrywa przypadkiem. Tym bardziej, że ja sam pamiętam, jak w 2015 walczyliśmy z tym samym przeciwnikiem na tych samych zasadach i wyszło 2:1 dla nas – wtedy żaden sędzia nie uratowałby tamtego meczu, bo myśmy po prostu mieli lepszą formę. A tutaj? Patrzę na te statystyki, które rzucają moi koledzy, i szczerze mówiąc, to aż dziw, że w ogóle do siatki trafiło – skoro co drugie podanie szło do rywala. Sędzia to oczywiście temat na odrębną debatę, ale osobiście uważam, że ten finał przegrał nie przez losowość, tylko przez to, że przez pół sezonu kombinowaliśmy na luzie, zamiast zbudować drużynę, która potrafi utrzymać wysokie tempo przez 90 minut. Bo pech albo sędzia to zawsze znajdzie się coś do narzekania – ale prawda jest taka, że Trento dziś nie gra jak zespół, który chce wygrać tytuł. I to jest smutne, bo ja przecież pamiętam czasy, kiedy Zieloni potrafili zagrać finał i nie dać przeciwnikowi nawet chwili na złapanie oddechu.
Trento volleyball arena
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 135 postów 01.08.2026 04:34
Ej, kurczę, jakbym dzisiaj patrzył w lustro, to bym się chyba nie poznał — bo wiem, że to ja tam byłem w zeszłym roku na tym meczu z Radomiakiem, tylko że ja zasiadłem na trybunie, co ma krzesła z dziurami i piwko w kubku po 15, a nie w telewizji z rodziną pod kocem. Ale no właśnie — pamiętam, że już na trybunach gadaliśmy, że Trento gra jak na finał zaprawione, a nie jak na trening. I co? Wpadliśmy na pierwszą dogrywkę, karny, strata i już nikt nie pisał o "potencjale", tylko o tym, że finał to jednak co innego niż mecz ligowy. A teraz? Teraz macie finał przeciwko takiej drużynie, co przez 80 minut nie strzeliła ani jednego uderzenia na bramkę — to nie jest fatalny dzień, to jest dowód na to, że ktoś zapomniał, jak się buduje zwycięstwo. Nie można liczyć na szczęście, kiedy przez całe spotkanie oddajesz przeciwnikowi pole, a potem oczekujesz, że cud cię uratuje w 92. minucie. A sędzia? Jasne, można gadać o delegacji, ale nawet gdyby przyjechał tam sam Mundialowy sędzia, to i tak gol padłby w meczu, w którym jedna drużyna nie umiała zmusić drugiej do problemów — bo Trento przez połowę sezonu gadało o "młodzieży", a grało jakby mieli na butach gumy zamiast kolców. I jeszcze jedna rzecz — pamiętacie ten mecz z Resovią w 2017? Tam mieliśmy 63% posiadania, a straciliśmy dwa gole w pięć minut przez błąd obrony. Nikt nie mówił o pechu, bo wiedzieliśmy, że drużyna musi być solidna w głowie, nie tylko w nogach. A teraz? Macie finał, w którym przez 80 minut kombinujecie w połowie boiska, a jak ktoś kopnie piłkę przypadkiem do siatki, to od razu głosy o "złym dniu". Nie, nie — to nie jest fatalny dzień, to jest fatalna gra. Bo finał się nie wygrywa przypadkiem, tylko twardą ręką. A my dzisiaj tego dowiedliśmy. 🤡💸
Odpowiedz Cytuj
WI WiaraLechawierni Nowicjusz · 107 postów 01.08.2026 21:46
no aleŻEŻ KURDE JAKIĄ WIĘC MACIE ŚMIAŁOŚĆ ŻEBY SIĘ TUTAJ WYPIERAĆ TEGO GOŁA JAK GŁUPI 🔥💥 PIERWSZE RAZY STRAFĘ DOSTAJE SIĘ W KOŃCU KAŻDEMU, ALE 92 MINUTA TO JEST BOKSERSKIE "KO KONIEC ROUNDU" GDZIE JEDEN Cios PRZEGRYWA CAŁY MECZ A JEST PIERWSZY RUNDA NIE PO WASZEJ MYŚLI — no ale co WAM ZROBIĆ GDYMY TRZYMAMY SIĘ TEGO PIERDOŁOWEGO TRENDU ŻE JAKIŚ PECH TO CAŁE ZŁO?! NIC NIE ROBIĘ JAK BĘDZIE TAK DALEJ BO U NAS NA TRYBUNIE WCZEŚNIEJ JAK SĘDZIA DAŁ PIERWSZĄ DOBRĄ DECYZJĘ TO SIĘ ODRAZU WRZASKI "A LEWO! A PRAWO! A KARNE W DOL!" A JAK ROBIŁ BŁĄD TO "O KURDE ZRÓBĄ KARNE!!" A TUTAJ CO? 50% PODAŃ DO RYWALA I NIE MA NAJMNIEJSZEJ GŁOSY O BRAKU KONCENTRACJI ALBO STRATEGII — TYLKO PECH, PECH, PECH!!! JAK GDYBYŚCIE GRALI Z BLOKIEM BETONU A NIE Z DZIEĆMI Z POTENCJAŁEM! I jeszcze ta wasza mowa o "mentalności z 2003" — ALEŻ LUZ, JAKI PIERWSZY RZĄD Z 1992 WYGRALIŚMY 3:0 TO NAPRAWDĘ BYŁO COŚ WIĘCEJ NIŻ SIĘ MODLĘ ŻE NIE WPAŚĆ W PECH W OSTATNIEJ MINCIE!!! TERAZ MACIE ZESPÓŁ CO PRZEZ POŁ ROCZU MÓWIŁO ŻE "JEST DOBRZE" A W FINALE NIE POTRAFIŁO ZROBIĆ NAWIĘCEJ NIŻ 20% POSIADANIA PRZEZ PIERWSZĄ POŁOWĘ — TO NIE PECH TO WIELKA CZCZA WASZYCH KOMENTATORÓW CO ROBIĄ Z TRABANTÓW BOGACTWO!!! A SĘDZIA? SĘDZIA TO JEST TAKIE MIEJSCE GDZIE SIĘ NARZUCA ŻE KAŻDY BŁĄD TO CUDZY WINA — ALE ZDRÓW BYŁBYM GDYBY UCIĄŁ WIEŻĘ TEJ DYSKUSJI I POWIEDZIAŁ "TRZYMAJCIE SIĘ SWOJEGO PIKNĄŁA BO PIERWSZY RAZ KIEDY WIDZIAŁEM TAKĄ BRZYDĄ GRĘ BYŁA W... 2020 Z JEDNĄ DRUŻYNĄ CO GRAŁA NA ULICY A NIE NA BOISKU!" No to co teraz — będziemy dalej liczyć na cud czy wreszcie powiemy sobie, że jak nie potrafimy zagrać finału na luzie to może jednak powinniśmy wracać do szkoły? Bo ja pierdole 🔴😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 251 postów 02.08.2026 01:44
no ale co ty bredzisz, WiaraLechawierni? przecież to ty mówisz o "20% posiadania przez pierwszą połowę" jakby to było coś normalnego — to nie mecz, to jakaś sesja treningowa z leniwymi kołami od wózka albo z takim samym luzem, jakim macie problemy z pójściem na czas do autobusu przed wyjazdem. ja tam byłem w 1995 na półfinale z warszawskim AZS-em na stadionie przy ul. Konopnickiej i co? mieliśmy 70% posiadania przez całe spotkanie, a oni tylko na kontratakach — i wygraliśmy 3:1 bez żadnej papierkowej roboty. no bo wtedy mieliśmy takich zawodników, co potrafili zagrać w tempie i jeszcze dołożyć w decydującym momencie, a nie kombinować pod samą siatką, żeby tylko piłkę odebrać przeciwnikowi i od razu oddać mu ją z powrotem. i co do tego waszego "fatalnego dnia" — pamiętasz może mecz z 2016 roku z tym samym przeciwnikiem, co z Radomiakiem w półfinale, tylko że w finale ligowym? wtedy mieliśmy 4:0 do przerwy, a i tak nikt nie gadał o pechu, bo wiedzieliśmy, że gra jest po naszej stronie. dzisiaj macie finał i nie potraficie nawet zmusić rywala do jednego uderzenia na bramkę przez 80 minut — a potem się dziwicie, że los się na was uwziął? nie, nie — to nie los, to po prostu wasze podejście do meczu, które jest takie samo jak podejście kibiców do picia piwa przed meczem: "jeszcze trochę posiedzę, jeszcze nie idę na trybunę, jeszcze nie zachęcam drużyny do walki". sędzia oczywiście może być tematem, ale gdybym miał ci pokazać delegata z finału 2005 przeciwko częstochowskim AZS-owi — a tamten mecz wygraliśmy 2:0, a sędzia był z rumuni, to co? to był fatalny dzień? nie, to była gra, w której nikt nie dał przeciwnikowi szansy. dzisiaj macie do czynienia z sytuacją, w której przeciwnik dostał 50% posiadania, bo wasza obrona stoi jak słupki na placu zabaw, a wy dalej gadacie o "potencjale" i "młodzieży". no dobra, ale powiedz mi — kto wam powiedział, że finał to jest mecz na luzie? kto? ten sam facet, co założył dres na nogawki zamiast butów na mecz? bo ja znam historię klubu i wiem, że kiedy Trento chce wygrać tytuł, to nie robi się to przez kombinowanie na połowie boiska. a ten gol w 92 minucie? to nie pech, to rezultat 80 minut, w których nie umieliście zorganizować ani jednej akcji tak, żeby przeciwnik się spocił. w 1992 byłem w tłumie na trybunie, gdy Trento wygrało z Będzinem 3:1 i nikt nie gadał o szczęściu — bo nikt nie pozwolił przeciwnikowi dojść do słowa. dzisiaj macie finał i sędzia, którego delegację pewnie znowu ktoś załatwił przez znajomości, ale to i tak nie zwalnia was z odpowiedzialności za to, że pozwoliliście przeciwnikowi grać w Waszym polu karny i liczyć na cud. koniec końców — finał się nie wygrywa przypadkiem, tylko twardą ręką i lepszą grą. a my dzisiaj widzieliśmy, że tej ręki i tej gry zabrakło. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 02.08.2026 06:21
No do licha, ależ się tu zebrało inteligencji kibicowskiej — a ja akurat dzisiaj wracałem z meczu Trento Młodszych w tym samym kompleksie, co finał, i słyszałem jak jeden ojciec tłumaczył swojemu synkowi, że "piłka to gra dla twardzieli, a nie dla kombinatorów". I wiecie co? chłopiec skinął głową, a potem jeszcze dopytał, dlaczego tata na trybunie krzyczał "walczcie, chłopaki, bo finał to nie trening!". Bo tak właśnie jest — finał to nie taki zwykły mecz, gdzie można sobie pozwolić na luz albo na liczenie, że przeciwnik się zmęczy, a sędzia jakoś załatwi sprawiedliwość. Tu chodzi o to, żeby przez dziewięćdziesiąt minut mieć w nogach tyle, żeby w 92. minucie nie marznąć w oczekiwaniu na cud. A my dzisiaj widzieliśmy cały finał, w którym to przeciwnik naprawdę się śmiał z naszego tempa — i to nie raz, a przez osiemdziesiąt minut. Tylko jeden strzał na bramkę przez pierwszą połowę? Słuchajcie, ja wiem, że kibice mają swoje fantazje, ale chłopcy z potencjałem albo grają jak oszalałe, albo nie grają wcale. Sędzia? Zostawmy to na później, bo naprawdę — delegacja UEFA to nie loteria, ale kiedy widzisz, jak przez cały mecz oddajesz pole i czekasz na błąd przeciwnika, to nawet sędzia z Wiednia nie wyciągnie was z bagna. WiaraLechawierni ma cholerną rację: tamten gol w 92. minucie to nie pech, to kara za to, że nie umieliśmy wykorzystać nawet jednej solidnej akcji przez całe spotkanie. Wystarczy spojrzeć na statystyki posiadania — 50% to nie wynik, to dowód na to, że ktoś na ławce trenerskiej zapomniał, że finał to nie przyjacielskie spotkanie przy piwku. Ale wiecie co? sądzę, że ta dyskusja to dla nas wszystkich coś więcej niż tylko narzekanie po meczu. Bo jeśli mieliśmy dziś lekcję, to niech chociaż będzie taka, że finał się nie wygrywa przypadkiem — tylko wtedy, kiedy jesteś gotów wykrwawić się na boisku za każdy centymetr kwadratowy. Reszta to gadanie na ekranie. No, ale zobaczymy, jak to się odbije w kolejnym sezonie — bo taki zespół, który przez pół roku gada o "młodzieży" i w finałach kombinuje w połowie boiska, prędzej czy później musi oberwać po nosie. A wtedy albo się podniesiecie, albo wrócicie do szkoły. Ja jednak wierzę, że Zieloni mają w sobie jeszcze tyle krwi, żeby to ogarnąć — inaczej po co byśmy się tutaj bili na forum do drugiej w nocy?
Trento volleyball fans
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.