Czy ta dwójka meczów u siebie to tylko zbieg okoliczności, czy jednak coś się w Siedlcach zmieniło od lutego?
Siedlce w lutym to była matnia: trzy razy na wyjeździe i trzy porażki z rzędu, 0:3, 1:3, 0:3 — nawet Zawiercie nie przepuściło. Potem jednak coś drgnęło, bo na cztery tygodnie podniósł się poziom i 4 lutego u siebie mieliście dwa mecze, które budziły poważne nadzieje: 3:0 z GKS-em i 3:1 z Barkomem. Fakt, że akurat GKS-em i Barkomem, to akurat te zespoły, z którymi wypadacie najsłabiej, ale nie ma co się oszukiwać — naprawdę to zmiana, czy tylko kilka piłek w poprzeczkę? Bo jakby nie patrzeć, na wyjeździe nadal ta sama passa: Projekt, Rzeszów, Zawiercie — same minusy. Coś się tam u was naprawdę poprawiło, czy to przez przypadek, że akurat u siebie dwie kolejki z rzędu walicie na maksa?
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale pamiętam jeszcze zeszłej jesieni jak tu przyjechałem z kumplami na ligowy numer z Siedlcami — i co? ze trzy sety wleciało nam jak po grudzie, jeszcze zanim napastnik ten nowy się pojawił. tamci miejscowi grali jakby im się nic nie chciało, a myśmy się nawet nie spocili. ale teraz to już serio młodzi tego nie widzieli, bo taki sprint 3:0 z GKS-em to było coś co rzadko się widuje, no chyba że w ekstraklasie gdzieś między beniaminkami, a i to nie codziennie. za moich czasów tośmy mieli w Siedlcach takie momenty raz na parę lat, a tu nagle dwa razy z rzędu. albo naprawdę ktoś tam postawił tę drużynę na nogi, albo po prostu akurat mieli szczęście trafić na dwa najsłabsze dni rywala — no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A co to niby za historia, skoro moje serce mówi WIELE WIECEJ!!! 🔥💪 No dobra, SPS na własnym parkiecie to teraz ZAWROTNA FORMA, a co tam cudze statystyki! Tamci faceci z GKS-em i Barkomem? Mieli chyba lekarzy chorzy albo sędziowie ze snem! Bo jak się chce wygrać, to się WYGRYWA, nie ważne kto stoi naprzeciwko! 😱 Na wyjeździe to inna liga, wiem, ale u NAS to JUŻ nie ten sam zespół — widziałem na własne oczy, jak moi chłopaki ROZJECHALI się z tym GKS-em jak po grudzie! ⚡ I te bloki? TE BLOKI TO BYŁO MEKSYKA NA KORTACH!!! 🔴
StaraSzkola, mówisz o jesieni? No jasne, bo wtedy nikt nic nie robił, a teraz? Teraz mamy MŁODYCH z pazurem i trenera co nie boi się żadnych ryzyk! Co zresztą oni mają zrobić w Siedlcach, siedzieć i czekać na kolejny numer od Zawiercia? 🤬 Myślisz że nasza ligowa siatka to jakaś żenująca bajeczka? A tu proszę — DWA RAZY z rzędu HISTORIA! I co, ktoś ma jeszcze wątpliwości?! Serce bije mocno — WIDAĆ TĘ SIŁĘ NA BOISKU! 💪
Fakt, ten szok na wyjeździe i te mocne debiuty u siebie to jednak coś, co ciśnie w oczy jak śruby, a nie żaden przypadek. Siedlce mieli dwa mecze pod rząd z zespołami, które normalnie idą do nich jak wózek, a tu nagle – 3:0 i 3:1. 💸 Ani GKS, ani Barkom Volley na papierze nie są mocarze, ale jak się widzi takie sety rozłożone od samego początku, to nie szczęście – to klasa robi swoje.
Wypada teraz na coś wleźć. Coś poważnego. Tylko niech ktoś nie powie, że teraz będą od razu latać po sali – bo jednak na wyjeździe nadal ten stary smród 0:3 i 1:3. 😭 Linie się ruszyły, ale nie aż tak bardzo, żeby projekt siarką zalać wszystkich gości. Jakby mieli zagrać w Siedlcach z kimś powyżej barku, to bym się schował za beton, bo ta passa u siebie to jednak szansa, którą się niweluje szybko.
A co do kursów… jeśli ktoś myślał, że tymi dwoma meczami siatkarze z Siedlec się wychylili, to niech się lepiej zastanowi. Teoria dobra, ale praktyka mówi: albo sami się naprawdę podnieśli, albo trafił się okres, gdzie dwóch rywali nie miało nic do powiedzenia. Ja bym na ich miejscu zaraz nie stawiał masy, tylko poczekał na kolejne 5 meczów, bo dopiero wtedy widać, czy to coś więcej niż chwilowa fala. Ale jakby już teraz ktoś miał grać u nich i liczył na solidny ROB z kasy, to bym wziął to pod uwagę – tyle że nie jako pewniak, tylko naładowałem na ten mecz i trzymałem plik gotówki w kieszeni. 🍺
No właśnie o to chodzi, że gdybyśmy mieli tylko lutowe mecze na wyjeździe – projekt, Rzeszów, Zawiercie – to nikt by nie miał wątpliwości, że Siedlce walczą o utrzymanie z gołym gardłem. Trzy 0:3 i 1:3 w czterech tygodniach to nie żaden losowy wynik, tylko statystyczna katastrofa. Ale gdy tylko wrócili do siebie, to nagle wywalili 3:0 z GKS-em, który na papierze powinien ich rozdeptać, i 3:1 z Barkomem – i tu dopiero zrobiło się ciekawie, bo to akurat zespoły, które w poprzednim sezonie mieli solidnie niżej pod siatką.
Problem w tym, że ten skok formy nie tłumaczy czemu na wyjeździe dalej jest tak fatalnie. Jeśli weźmiemy pod lupę same statystyki, to mamy do czynienia z sytuacją, gdzie dwóm słabszym drużynom u siebie deklasują się na maksa, ale trafiając na mocniejsze ekipy na wyjazdach natychmiast tracą cała dynamikę. To jakby mieli dwie zupełnie inne drużyny: jedna, która w domu gra jak rozpędzona lokomotywa, i druga, która na wyjeździe zapomina, jak się odbija piłkę.
No i teraz pojawia się pytanie: to naprawdę zmiana, czy tylko szczęście wylosowania dwóch najgorszych dni GKS-u i Barkomu? Bo jeśli spojrzeć na kalendarz, to trudno mówić o jakimś konkretnym awansie poziomu – raczej o pasie słabości konkurentów. A co, jeśli w kolejnym meczu u siebie spotkają się z kimś, kto nie da im tak łatwo wygrać? Wtedy te sety 3:0 i 3:1 mogą okazać się niczym innym jak mirażem. Historia pokazuje, że zespoły, które nagle wyskakują w rankingach z powodu przypadkowych zwycięstw, równie szybko spadają, gdy trafiają na równorzędnego rywala. Siedlce nie są jeszcze gotowi, żeby te wyniki traktować jako dowód trwałej transformacji – raczej jako ostrzeżenie, że ich historia wcale nie jest taka jednoznaczna.
xG > emocje.